Stany Zjednoczone
Gregory Boyington
Pilot Amerykańskiej Grupy Ochotniczej (1941–1942), dowódca dywizjonu VMF-214 „Black Sheep” (1943–1944), jeniec wojenny (1944–1945), pułkownik USMC

- Urodzony:
- 4 grudnia 1912, Coeur d’Alene, Idaho (Stany Zjednoczone)
- Zmarł:
- 11 stycznia 1988, Fresno, Kalifornia (Stany Zjednoczone)
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Gregory Boyington, Stany Zjednoczone, Japonia, jeńcy wojenni
- Fotografia:
- autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons
Gregory „Pappy” Boyington był jednym z najsłynniejszych amerykańskich lotników II wojny światowej i zarazem jedną z jej najbardziej kontrowersyjnych postaci. Walczył z Japończykami najpierw jako ochotnik w Latających Tygrysach w Birmie, potem jako dowódca dywizjonu myśliwskiego VMF-214 piechoty morskiej, znanego jako „Czarne Owce”, nad Wyspami Salomona i Rabaulem. 3 stycznia 1944 roku został zestrzelony i do końca wojny przebywał w japońskiej niewoli, uważany w kraju za poległego. Piechota morska uznała mu 28 zwycięstw powietrznych, co czyni go najskuteczniejszym asem w jej historii – choć część tej liczby od dawna budzi wątpliwości. Odznaczony Medalem Honoru i Krzyżem Marynarki Wojennej, po wojnie zmagał się z alkoholizmem, a jego legendę odnowił w latach 70. serial telewizyjny.
Młodość
Urodził się 4 grudnia 1912 roku w Coeur d’Alene w stanie Idaho; miał w części przodków z ludu Siuksów Brulé. Dzieciństwo spędził w drwalskim miasteczku St. Maries, a od dwunastego roku życia w Tacomie w stanie Waszyngton. Jako chłopiec odbył pierwszy lot z pilotem Clyde’em Pangbornem, późniejszym zdobywcą Pacyfiku w locie bez lądowania. Dorastał pod nazwiskiem ojczyma jako Gregory Hallenbeck.
W latach 1930–1934 studiował inżynierię lotniczą na University of Washington w Seattle. Był zapaśnikiem (zdobył tytuł międzyuczelnianego mistrza północno-zachodniego wybrzeża w wadze średniej) i pływakiem, należał do korpusu oficerów rezerwy armii. W wakacje pracował w kopalni, przy wyrębie lasu i przy budowie dróg. Po studiach ożenił się i pracował jako kreślarz i inżynier w zakładach Boeinga. W 1934 roku otrzymał też nominację na podporucznika rezerwy artylerii nadbrzeżnej.
W piechocie morskiej
Wiosną 1935 roku chciał zostać pilotem marynarki, ale program kadetów lotnictwa przyjmował tylko kawalerów. Wtedy z aktu urodzenia dowiedział się, że jego biologicznym ojcem był dentysta Charles Boyington. Ponieważ nigdzie nie figurował żonaty Gregory Boyington, zgłosił się pod tym nazwiskiem – i pod nim przeszedł do historii. W 1936 roku rozpoczął szkolenie w Pensacoli, w marcu 1937 roku uzyskał kwalifikacje pilota morskiego, a w lipcu tego roku otrzymał patent oficerski w Korpusie Piechoty Morskiej. Służył w Quantico i w San Diego, latał z pokładów lotniskowców „Lexington” i „Yorktown”, a w 1940 roku wrócił do Pensacoli jako instruktor.
Już wtedy uchodził za pilota wybitnego, ale nieznośnego: dużo pił i wdawał się w bójki. Gdy w 1941 roku uderzył innego oficera i groził mu sąd wojenny, skorzystał z oferty werbowników szukających pilotów do Chin.
Latające Tygrysy
26 sierpnia 1941 roku Boyington zrezygnował z patentu oficerskiego i podpisał kontrakt z firmą Central Aircraft Manufacturing Company. Formalnie cywilna, w rzeczywistości obsadzała ona Amerykańską Grupę Ochotniczą (American Volunteer Group, AVG) – jednostkę myśliwską Claire’a Chennaulta, która w służbie chińskiej broniła Drogi Birmańskiej. Od grudnia 1941 roku, po wybuchu wojny na Pacyfiku, Latające Tygrysy walczyły nad Birmą, a zimą 1942 roku – w obronie Rangunu.
Boyington został dowódcą klucza, ale z Chennaultem i wieloma pilotami był w złych stosunkach. Według dokumentów AVG przypisano mu dwa samoloty zestrzelone w powietrzu i półtora zniszczonego na ziemi; on sam twierdził, że strącił sześć. W kwietniu 1942 roku zerwał kontrakt i na własną rękę wrócił do Stanów Zjednoczonych.
„Czarne Owce”
Piechota morska potrzebowała doświadczonych pilotów i 29 września 1942 roku przyjęła Boyingtona z powrotem, w stopniu majora. Na początku 1943 roku trafił na Guadalcanal jako zastępca dowódcy dywizjonu VMF-122, w którym nie odniósł żadnego zwycięstwa; latem przez krótki czas dowodził dywizjonem VMF-112. We wrześniu 1943 roku objął dowództwo dywizjonu VMF-214, który zebrał z pilotów bez przydziału, uzupełnień i rekonwalescentów – stąd nazwa „Black Sheep”, „Czarne Owce”. Ponieważ miał 31 lat, był o dekadę starszy od większości podwładnych: nazywali go „Gramps”, a potem, za sprawą piosenki ułożonej przez jednego z pilotów i podchwyconej przez korespondentów, „Pappy”.
Dywizjon latał na myśliwcach Vought F4U Corsair, początkowo z wyspy Vella Lavella, nad Nową Georgią, Bougainville, a potem nad Nową Brytanią i Nową Irlandią. Boyington był wymagającym, agresywnym taktykiem: 17 października 1943 roku poprowadził 24 myśliwce nad japońskie lotnisko Kahili na Bougainville, krążąc nad nim prowokował Japończyków do startu, a jego piloci zgłosili 20 zestrzeleń bez strat własnych. W ciągu 32 dni intensywnych walk zestrzelił 14 myśliwców, a do 27 grudnia jego bilans – razem z sześcioma zwycięstwami z Birmy – wynosił 25. Gdy po lądowaniu na Bougainville myśliwce mogły sięgać Rabaulu, prowadził nad tę bazę wypady mające wciągać japońskie myśliwce do walki.
Zestrzelenie i niewola
3 stycznia 1944 roku Boyington dowodził wypadem około 48 amerykańskich myśliwców nad Rabaul. Zestrzelił japońskie Zero, co na oczach innych pilotów dało mu 26. zwycięstwo i zrównało z rekordem Edwarda Rickenbackera z I wojny światowej. Potem zniknął w walce; jego skrzydłowy George Ashmun zginął. Trafiony Corsair zapalił się, a Boyington wyskoczył na spadochronie tuż nad wodą do Kanału Świętego Jerzego. Ranny, po około ośmiu godzinach w pontonie został wyłowiony przez japoński okręt podwodny I-181.
Przesłuchiwany w Rabaulu, potem przewieziony do bazy Truk, gdzie przeżył amerykański nalot lotniskowców w lutym 1944 roku, trafił do tajnego obozu przesłuchań marynarki w Ōfunie, a następnie do obozu Ōmori w zatoce Tokijskiej. Japończycy nie zgłosili go Czerwonemu Krzyżowi, więc w kraju uznawano go za zaginionego, a potem za poległego. W marcu 1944 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt przyznał mu Medal Honoru. W niewoli, gdzie przebywał m.in. z Louisem Zamperinim, znosił bicie, głód i pracę przymusową; sam przyznawał, że przymusowa abstynencja poprawiła jego zdrowie.
29 sierpnia 1945 roku, po kapitulacji Japonii, został uwolniony z obozu Ōmori. Po powrocie zgłosił, że 3 stycznia zestrzelił jeszcze dwa samoloty, i piechota morska podniosła jego bilans do 28 (22 w Marine Corps i sześć w AVG). 4 października 1945 roku generał Alexander Vandegrift wręczył mu Krzyż Marynarki Wojennej za walkę nad Rabaulem, a 5 października prezydent Harry Truman udekorował go w Białym Domu Medalem Honoru.
Spór o bilans
Liczba 28 jest oficjalnym bilansem piechoty morskiej, ale historycy wskazują na jej słabe punkty. Sześć zwycięstw z Birmy opiera się wyłącznie na twierdzeniach samego Boyingtona – dokumentacja AVG, na której podstawie wypłacano premie, przypisuje mu dwa zestrzelenia w powietrzu i półtora samolotu zniszczonego na ziemi. Dwa dodatkowe zwycięstwa z 3 stycznia 1944 roku nie mają świadków. Z drugiej strony nikt nie podważa jego zwycięstw nad Wyspami Salomona potwierdzonych w Marine Corps ani tego, że jako dowódca uczynił z VMF-214 jeden z najskuteczniejszych dywizjonów myśliwskich na Pacyfiku. Krytycznie zweryfikował tę legendę jego biograf Bruce Gamble w książce „Black Sheep One” (2000). Wątpliwa okazała się też opowieść japońskiego pilota Masajirō Kawato, który po wojnie twierdził, że to on zestrzelił Boyingtona, i występował z nim publicznie.
Po wojnie
Po powrocie Boyington odbył objazd kraju, promując obligacje wojenne, i służył jeszcze w bazach piechoty morskiej w Quantico i San Diego. 1 sierpnia 1947 roku przeszedł w stan spoczynku; ponieważ został wyróżniony za czyny w walce, awansowano go przy tym na pułkownika. Życie cywilne nie było dla niego łatwe. Zmagał się z alkoholizmem, imał się różnych zajęć, występował m.in. jako sędzia i uczestnik pokazów zapaśniczych. Czterokrotnie się żenił; z pierwszego małżeństwa, z Helen Clark, miał troje dzieci, które w czasie wojny wychowywały ciotka i babka.
W 1958 roku wydał autobiografię „Baa Baa Black Sheep”, która stała się bestsellerem, a później powieść „Tonya” o Latających Tygrysach, z postaciami wzorowanymi na prawdziwych ludziach. W latach 1976–1978 telewizja NBC emitowała luźno oparty na jego wspomnieniach serial „Baa Baa Black Sheep” (później „Black Sheep Squadron”), w którym Boyingtona grał Robert Conrad; sam Boyington wystąpił w nim epizodycznie jako generał. Wielu weteranów dywizjonu protestowało przeciw serialowi, w którym przedstawiono ich jako zbieraninę awanturników, a Boyington publicznie nazywał go hollywoodzką bajką. W 1981 roku uczestniczył w zjeździe „Czarnych Owiec” w Narodowym Muzeum Lotnictwa i Kosmonautyki w Waszyngtonie.
Nałogowy palacz, zmarł na raka płuc 11 stycznia 1988 roku we Fresno w Kalifornii. Pochowano go z honorami należnymi kawalerowi Medalu Honoru na Cmentarzu Narodowym w Arlington.
Znaczenie
Boyington należy do grupy amerykańskich asów, których sława wykroczyła daleko poza lotnictwo – obok Richarda Bonga czy Joego Fossa. Jego historia ukazuje kilka stron wojny na Pacyfiku: ochotniczy udział Amerykanów w obronie Chin i Birmy, przygotowany jeszcze przed Pearl Harbor, przewagę, jaką Corsairy i doświadczeni dowódcy dali Amerykanom w wojnie powietrznej nad Wyspami Salomona, kampanię, która zneutralizowała Rabaul, a także los jeńców, których Japończycy celowo ukrywali przed Czerwonym Krzyżem. Jest też przykładem, jak wojenna propaganda i popkultura tworzą legendę: jego bilans, przydomek i wizerunek „zbuntowanego” dowódcy dywizjonu wyrzutków przez dziesięciolecia podawano bezkrytycznie, a dopiero historycy oddzielili w nich fakty od opowieści. Imię „Black Sheep” nosi do dziś dywizjon 214 lotnictwa piechoty morskiej, następca jego jednostki.