Zestrzelenie Gregory'ego Boyingtona
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 3 stycznia 1944
- Autor:
- Natalia
Rankiem 3 stycznia 1944 roku nad japońską bazą w Rabaulu zaginął major Gregory Boyington, dowódca dywizjonu myśliwskiego VMF-214 piechoty morskiej Stanów Zjednoczonych, znanego jako „Czarne Owce” (Black Sheep). Prowadził tego dnia zbiorczy wypad myśliwców nad Rabaul i – jak widzieli jego piloci – zestrzelił japoński myśliwiec, co dało mu 26. uznane zwycięstwo i zrównało go z rekordzistami amerykańskiego lotnictwa. Potem zniknął w chaosie walki. Amerykanie długo uważali go za poległego. W rzeczywistości, ranny, spadł do morza, po kilku godzinach w pontonie wyłowił go japoński okręt podwodny, a do końca wojny – blisko 20 miesięcy – przebywał w japońskich obozach jenieckich.
Boyington stał się jedną z najsłynniejszych postaci amerykańskiej wojny powietrznej na Pacyfiku: Medal Honoru przyznano mu, gdy uchodził za zaginionego, a jego dywizjon był znany w całych Stanach Zjednoczonych. Właśnie dlatego jego bilans zwycięstw – do dziś podawany zwykle jako 26 lub 28 – wymaga kilku zdań wyjaśnienia.
„Czarne Owce” nad Wyspami Salomona
Boyington nie był młodym pilotem. W 1943 roku miał 31 lat, był o dekadę starszy od większości swoich podwładnych (stąd przydomek „Gramps”, potem „Pappy”) i miał za sobą burzliwą przeszłość: w 1941 roku odszedł z piechoty morskiej, by jako ochotnik walczyć w Latających Tygrysach w Birmie i Chinach, a po zerwaniu kontraktu wrócił do Marine Corps w stopniu majora. We wrześniu 1943 roku objął dowództwo dywizjonu VMF-214, który sformował w dużej mierze z pilotów bez przydziału, uzupełnień i rekonwalescentów. Dywizjon latał na myśliwcach Vought F4U Corsair – szybkich, mocnych maszynach, które na Pacyfiku górowały nad japońskim Mitsubishi A6M „Zero”.
W pierwszej turze bojowej (wrzesień–październik 1943) „Czarne Owce” działały z lotniska na wyspie Vella Lavella, zdobytej w sierpniu po lądowaniu Amerykanów, i walczyły nad południowym Bougainville. 17 października Boyington poprowadził 24 myśliwce nad japońskie lotnisko Kahili i krążąc nad nim, prowokował Japończyków do startu; w walce, która się wywiązała, piloci dywizjonu zgłosili 20 zestrzeleń bez własnych strat. Druga tura, od końca listopada, przypadła na czas, gdy po lądowaniu na Bougainville alianckie lotnictwo Wysp Salomona (AirSols) mogło sięgać myśliwcami nad sam Rabaul. Od października baza ta była celem zmasowanej ofensywy lotniczej 5 Armii Lotniczej generała Kenneya, a w listopadzie uderzyły na nią także samoloty z lotniskowców. Od grudnia myśliwce z lotnisk na Bougainville wykonywały nad Rabaulem wypady „fighter sweep”, mające wciągać japońskie myśliwce do walki i niszczyć je w powietrzu. Równocześnie 15 grudnia Amerykanie wylądowali na samej Nowej Brytanii, choć daleko od Rabaulu, w zachodniej części wyspy.
Do 27 grudnia 1943 roku piechota morska przypisywała Boyingtonowi 25 zwycięstw – 19 odniesionych w Marine Corps i sześć z czasów Latających Tygrysów. Do rekordu, który od I wojny światowej należał do Edwarda Rickenbackera i który w 1943 roku wyrównał inny pilot piechoty morskiej, Joe Foss (po 26 zwycięstw), brakowało mu jednego. Prasa śledziła ten wyścig dzień po dniu, a sam Boyington, zmęczony i pod presją, kilka lotów nad Rabaul zakończył bez sukcesu.
Wypad nad Rabaul 3 stycznia
3 stycznia 1944 roku Boyington był taktycznym dowódcą wypadu, w którym wzięło udział około 48 amerykańskich myśliwców – według relacji amerykańskich Corsairy piechoty morskiej z kilku dywizjonów (w tym czterech pilotów VMF-214 i maszyny VMF-211) oraz Hellcaty dywizjonu VF-33 marynarki wojennej. Wystartowały z lotnisk na Bougainville i około godziny 8 znalazły się nad Rabaulem. Naprzeciw nich wzbiło się kilkadziesiąt myśliwców Zero z 204 i 253 grupy lotniczej japońskiej marynarki – w relacjach podaje się nawet około 70 maszyn. Boyington zanurkował na wznoszące się Zera i zestrzelił jedno z nich; widzieli to inni piloci, a ten jeden sukces trafił do meldunków jako jego 26. zwycięstwo.
Potem on i jego skrzydłowy, kapitan George Ashmun, wdali się w chaotyczną walkę z przeważającymi siłami. Ashmun zginął. Boyington, jak opisał po wojnie, ścigał dalej japońskie myśliwce, aż jego Corsair został trafiony i zaczął się palić. Wyskoczył na spadochronie na bardzo małej wysokości – według jego relacji spadochron otworzył się tuż nad wodą – i spadł do Kanału Świętego Jerzego, kilka kilometrów od brzegu. Był ranny od kul i odłamków. Według jego wspomnień japońskie myśliwce jeszcze przez kilkanaście minut ostrzeliwały go w wodzie, a on chował się pod powierzchnią, odpinając się od spadochronu i kamizelki. Potem przez wiele godzin dryfował w pontonie.
Amerykanie nie wiedzieli, co się z nim stało: w powietrzu nikt nie widział, jak spada. Ponieważ nie wrócił do bazy, uznano go za zaginionego, a poszukiwania nic nie dały. Wieść o zaginięciu „Pappy’ego” obiegła amerykańską prasę.
Niewola
Po około ośmiu godzinach w wodzie Boyingtona dostrzegł i wziął na pokład japoński okręt podwodny I-181 komandora podporucznika Kiyoshiego Taoki, wracający z rejsu zaopatrzeniowego na Nową Gwineę. Jeszcze tego samego dnia okręt zawinął do Rabaulu. Sam I-181 przetrwał niespełna dwa tygodnie: wyszedł 13 stycznia w kolejny rejs zaopatrzeniowy i zaginął w połowie miesiąca.
W Rabaulu Boyington był przesłuchiwany. Japończycy nie zgłosili go jako jeńca do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, więc rodzina i dowództwo przez cały ten czas nie wiedzieli, że żyje. Po kilku tygodniach przewieziono go do bazy Truk (Chuuk) na Karolinach, gdzie 17–18 lutego 1944 roku przeżył wielkie amerykańskie uderzenie lotniskowców – operację Hailstone. Następnie trafił do Japonii, do tajnego obozu przesłuchań marynarki wojennej w Ōfunie, gdzie przetrzymywano jeńców nierejestrowanych, a potem do obozu Ōmori w zatoce Tokijskiej. Wśród współwięźniów byli m.in. dawny olimpijczyk i lotnik Louis Zamperini oraz dowódca okrętu podwodnego Richard O’Kane. Boyington wspominał później, że wymuszona trzeźwość w niewoli paradoksalnie poprawiła jego zdrowie; zarazem opisywał bicie, głód i ciężką pracę.
26 czy 28 zwycięstw?
Popularna formuła, że 3 stycznia Boyington „zestrzelił ostatnie trzy ze swoich 26 samolotów”, upraszcza rzecz w dwóch miejscach. Po pierwsze, tego dnia potwierdzono na miejscu tylko jedno zestrzelenie – to, które widzieli inni piloci i które dało mu 26. zwycięstwo. Dopiero po powrocie z niewoli Boyington zgłosił, że w dalszej walce zniszczył jeszcze dwa samoloty (niektóre relacje mówią o trzech lub czterech maszynach strąconych tego dnia łącznie). Piechota morska przyjęła jego relację i w 1945 roku uznała mu łącznie 28 zwycięstw – 22 w Marine Corps i sześć w Latających Tygrysach – co uczyniło go najskuteczniejszym asem w historii Marine Corps. Liczba 26 to stan z chwili zestrzelenia, powtarzany przez prasę w 1944 roku.
Po drugie, sporna jest sama szóstka z Birmy. Według dokumentacji Amerykańskiej Grupy Ochotniczej, na której podstawie wypłacano premie za zniszczone samoloty, Boyingtonowi przypisano tam dwa zestrzelenia w powietrzu i półtora samolotu zniszczonego na ziemi; sam twierdził, że strącił sześć, i tę liczbę przyjęła piechota morska. Historycy Latających Tygrysów i biograf Boyingtona Bruce Gamble uważają ją za zawyżoną. Niepewne są także japońskie dane: w zachowanych meldunkach 253 grupa lotnicza odnotowała 3 stycznia stratę jednego Zero, straty 204 grupy nie są znane. Wątpliwe okazały się też powojenne twierdzenia japońskiego pilota Masajirō Kawato, że to on zestrzelił Boyingtona.
Odznaczenia i powrót
W marcu 1944 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt przyznał Boyingtonowi Medal Honoru za dowodzenie dywizjonem od 12 września 1943 do 3 stycznia 1944 roku. Przyznano go w przekonaniu, że lotnik nie żyje, a medal czekał w Waszyngtonie. 29 sierpnia 1945 roku, po kapitulacji Japonii, Boyington został uwolniony z obozu Ōmori; 12 września wylądował w Kalifornii, gdzie witało go 21 dawnych pilotów dywizjonu. 4 października 1945 roku komendant piechoty morskiej, generał Alexander Vandegrift, wręczył mu Krzyż Marynarki Wojennej za walkę nad Rabaulem 3 stycznia, a następnego dnia prezydent Harry Truman udekorował go w Białym Domu Medalem Honoru.
Znaczenie
Zestrzelenie Boyingtona nie zmieniło biegu walk o Rabaul. Wypady myśliwców z Bougainville trwały przez cały styczeń i luty 1944 roku i wraz z bombardowaniami wyniszczyły japońskie lotnictwo morskie w tym rejonie; w lutym Japończycy wycofali z Rabaulu ostatnie jednostki myśliwskie, a twierdza, pozostawiona na uboczu alianckiej ofensywy, przestała być groźna. Dywizjon VMF-214 po stracie dowódcy wkrótce zakończył turę bojową.
Dla Amerykanów historia Boyingtona stała się jednak jedną z legend wojny na Pacyfiku: nonkonformisty, który przyszedł do dywizjonu „wyrzutków”, uczynił z niego jedną z najskuteczniejszych jednostek myśliwskich, zginął – jak sądzono – w walce, a po wojnie wrócił z niewoli. Jego losy pokazują też mniej znaną stronę wojny z Japonią: jeńców, których celowo nie rejestrowano, by ukryć ich istnienie i swobodnie ich przesłuchiwać. W latach 70. legenda wróciła w serialu telewizyjnym „Baa Baa Black Sheep”, który sami weterani dywizjonu krytykowali jako w dużej mierze zmyślony.
Źródła
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 14 sierpnia 1944 · SpołeczeństwoZamieszki w Fort LawtonW nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 czarnoskórzy żołnierze napadli w Fort Lawton w Seattle na włoskich jeńców. Rano znaleziono powieszonego Guglielma Olivotta.
- 26 grudnia 1943 · PacyfikLądowanie na przylądku Gloucester26 grudnia 1943 amerykańska 1 Dywizja Piechoty Morskiej wylądowała na przylądku Gloucester na Nowej Brytanii. 30 grudnia marines zajęli japońskie lotnisko.
- 7 października 1943 · PacyfikMasakra na wyspie Wake7 października 1943, po amerykańskim nalocie, japoński garnizon Wake z rozkazu kmdr. Shigematsu Sakaibary rozstrzelał 98 amerykańskich cywilów.
- 1 listopada 1943 · PacyfikLądowanie na Bougainville1 listopada 1943 amerykańska 3 Dywizja Piechoty Morskiej wylądowała przy przylądku Torokina na Bougainville. Walki na wyspie trwały do końca wojny.