TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Racjonowanie mięsa w Wielkiej Brytanii

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
11 marca 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, dziwna wojna, bitwa o Atlantyk

W poniedziałek 11 marca 1940 roku Brytyjczycy po raz pierwszy w tej wojnie kupowali mięso na kartki. Był to drugi krok racjonowania żywności po styczniowych kartkach na bekon, masło i cukier i zarazem najbardziej nietypowy: mięso, jako jedyny ważny produkt, racjonowano nie według wagi, lecz według wartości. Każdy mieszkaniec kraju, który ukończył sześć lat, mógł wydać u swojego rzeźnika tygodniowo 1 szyling i 10 pensów, dzieci poniżej sześciu lat – połowę tej kwoty, czyli 11 pensów. Termin i zasady ogłosił w Izbie Gmin już 6 lutego minister żywności William Morrison.

Dlaczego według ceny

Pomysł racjonowania mięsa według ceny wynikał z jego natury. Bekon czy cukier były towarem w miarę jednolitym, mięso – przeciwnie: polędwica i mostek, wołowina i baranina, mięso krajowe i mrożone z Argentyny czy Nowej Zelandii miały bardzo różne ceny. Przydział wagowy oznaczałby albo skomplikowane tabele dla każdego gatunku, albo niesprawiedliwość wobec tych, którzy kupowali tańsze kawałki. Przydział wartościowy zostawiał wybór klientowi: za 1 szyling i 10 pensów można było kupić mniej dobrej wołowiny albo więcej taniego mięsa. Przeciętnie dawało to około funta (450 gramów) mięsa z kością tygodniowo. Ceny ustalało przy tym ministerstwo, więc rzeźnik nie mógł przydziału „zjeść” podwyżką.

Morrison od początku zapowiadał, że przydział nie będzie stały. Duża część mięsa dla ludności cywilnej pochodziła z krajowego uboju, a ilość bydła i owiec trafiających na rynek zmieniała się z tygodnia na tydzień. Minister zamierzał więc, jak mówił, stale przyglądać się zaopatrzeniu i zmieniać przydział w zależności od sytuacji. Kupony były ważne tylko przez tydzień. Gdy posłowie prosili, by bezdzietne małżeństwa mogły łączyć kupony z dwóch tygodni i kupić od czasu do czasu pieczeń, Morrison, a potem jego zastępca Alan Lennox-Boyd, odmawiali: rozdział towaru do sklepów opierał się na tym, że każdy kupon zostanie zrealizowany w swoim tygodniu.

Co było na kartki, a co nie

Racjonowano tylko „mięso rzeźnicze” – wołowinę, cielęcinę, baraninę, jagnięcinę i wieprzowinę. Wolne od kartek pozostały jadalne podroby, które Morrison wymienił z nazwy – wątroba, nerki, ozór i ogon wołowy – a także przetwory mięsne, takie jak kiełbaski i paszteciki z mięsem. Poza systemem były również drób, dziczyzna i króliki, które nie należały do mięsa rzeźniczego. Podrobów było jednak niewiele, a ich ilość zależała od uboju w danej okolicy, więc już przed 11 marca zaczęły się spory o to, kto je dostanie; ministerstwo obiecywało rozdzielać je „możliwie sprawiedliwie”, także między miasta a wieś.

Restauracje, stołówki fabryczne i szkolne oraz inne zakłady żywienia zbiorowego mogły na początku podawać mięso bez kuponów, ale dostawały tylko część dawnych dostaw. Dla zamożniejszych oznaczało to możliwość jedzenia mięsa poza domem ponad przydział, co – podobnie jak przy styczniowych kartkach – budziło niechęć.

Bekon i szynka miały własny przydział od 8 stycznia. Rejestrację u rzeźnika ministerstwo zarządziło jeszcze przed styczniowymi kartkami, zapowiadanymi od jesieni, a do wejścia kartek w życie obowiązywało coś w rodzaju próby: od lutego rzeźnicy dostawali mniej więcej tyle mięsa, ile przysługiwałoby im po wprowadzeniu racjonowania, a klientów proszono, by sami ograniczali zakupy i kupowali tylko w zarejestrowanym sklepie.

Zima chaosu

Kartki zamknęły kilka trudnych tygodni. 15 stycznia 1940 roku Ministerstwo Żywności przejęło kontrolę nad skupem bydła i handlem mięsem: kupowało zwierzęta od rolników po ustalonych cenach, ograniczyło liczbę rzeźni i rozdzielało mięso przez zrzeszenia hurtowników. Nowy system ruszył w czasie jednej z najmroźniejszych zim stulecia. Zaspy blokowały drogi i koleje, bydło nie docierało do rzeźni, a mięso do sklepów. W lutowych debatach posłowie skarżyli się na tygodnie bez mięsa w miasteczkach Shropshire, na protest czterystu rzeźników z Sheffield przeciw kierowaniu dostawami z Leeds i na chude urugwajskie tusze baranie, które zamiast krajowej baraniny trafiły do Exeteru. Morrison tłumaczył to pogodą i obiecywał, że po jej poprawie system zadziała.

Kłopoty z importem były poważniejsze. Wielka Brytania sprowadzała przed wojną ponad połowę spożywanego mięsa, głównie z Argentyny, Urugwaju, Australii i Nowej Zelandii, a chłodnie statkowe pływały w konwojach narażonych na okręty podwodne i zajmowały cenne miejsce w ładowniach. Mrożona wołowina szła w pierwszej kolejności dla wojska. 11 marca Morrison wyjaśniał w Izbie Gmin, że brak importowanej wołowiny w sklepach w poprzedni weekend wynikał z potrzeb sił zbrojnych i francuskiej armii na froncie, zaopatrywanych niemal wyłącznie w mięso z importu. Prośbę o odłożenie racjonowania odrzucił krótko.

Pierwsze tygodnie

Na tle zimowego chaosu wprowadzenie kartek przeszło spokojnie. 21 marca Lennox-Boyd ocenił, że pierwszy tydzień racjonowania przebiegł „na ogół gładko”, a nieliczne braki wynikały z tego, że niektórzy rzeźnicy zbyt późno podali liczbę zarejestrowanych klientów. W kwietniu posłowie wracali do skarg na sztywność systemu – bezdzietnym małżeństwom trudno było kupić pieczeń, a wielodzietne rodziny robotnicze często nie były w stanie wykupić całego przydziału – ale zasady pozostały bez zmian. Ministerstwo przyznawało, że wszystkie podroby i mięso nieracjonowane trafiają do sprzedaży, z wyjątkiem konserw wołowych, odkładanych w rezerwie dla wojska.

Dla porównania: w Niemczech mięso było na kartki od końca sierpnia 1939 roku, razem z innymi podstawowymi produktami, a „zwykły konsument” dostawał przydział wagowy, z dodatkami dla ciężko pracujących i z coraz bardziej okrojonymi przydziałami dla Żydów. Brytyjski przydział był w marcu 1940 roku wciąż stosunkowo hojny i miał przede wszystkim zapewnić, że mięso trafi do wszystkich, a nie tylko do tych, którzy mogą zapłacić więcej lub stać dłużej w kolejce.

Miejsce w wojnie

Racjonowanie mięsa było kolejnym krokiem w budowie systemu, który miał pozwolić Wielkiej Brytanii przetrwać długą wojnę na wyczerpanie. W czasie dziwnej wojny kartki wciąż obejmowały niewiele produktów, ale mechanizm – rejestracja u sprzedawcy, przydział towaru według liczby klientów, kontrolowane ceny – działał już dla wszystkich najważniejszych artykułów poza chlebem. 3 kwietnia 1940 roku Morrisona zastąpił w Ministerstwie Żywności lord Woolton (Frederick Marquis), pod którego kierownictwem przydział mięsa zmieniał się wielokrotnie, zgodnie z zapowiedzią z lutego. Po upadku Francji i nasileniu wojny podwodnej na Atlantyku malał: przez większą część wojny wynosił około 1 szylinga i 2 pensów, a według opracowań historii brytyjskiego frontu domowego w najtrudniejszym okresie 1941 roku spadł jeszcze niżej, przy czym część przydziału trzeba było brać w konserwach wołowych. Mięso było też ostatnim racjonowanym artykułem spożywczym w Wielkiej Brytanii: kartki na nie zniesiono dopiero 4 lipca 1954 roku, prawie piętnaście lat po wybuchu wojny.

W tym samym czasie

(01)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.