TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Brytyjsko-francuskie zobowiązanie przeciw odrębnemu pokojowi

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
28 marca 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Francja, Paul Reynaud, dziwna wojna

28 marca 1940 roku w Londynie zebrała się anglo-francuska Najwyższa Rada Wojenna, wspólny organ, w którym premierzy, ministrowie i dowódcy obu mocarstw uzgadniali prowadzenie wojny. Było to jej szóste posiedzenie od pierwszego spotkania w Abbeville we wrześniu 1939 roku i pierwsze z udziałem Paula Reynauda, który tydzień wcześniej stanął na czele rządu Francji. Najgłośniejszym wynikiem obrad była wspólna deklaracja obu rządów: w czasie tej wojny ani Wielka Brytania, ani Francja nie będą prowadzić rokowań ani nie zawrą rozejmu lub traktatu pokojowego inaczej niż za wzajemną zgodą. Tego samego dnia Rada podjęła decyzje, które miały wreszcie wyprowadzić aliantów z bezczynności dziwnej wojny: postanowiła zaminować norweskie wody przybrzeżne, którymi płynęła do Niemiec szwedzka ruda żelaza, i spuszczać pływające miny do Renu. Uzgodniła też, że trzeba dalej badać możliwość uderzenia na radzieckie pola naftowe na Kaukazie.

28 marca Wielka Brytania i Francja zawarły formalne porozumienie, iż żadne z nich nie będzie szukać odrębnego pokoju z Niemcami. Nie był to jednak traktat w ścisłym sensie, lecz uroczysta deklaracja rządów, ogłoszona w komunikacie po posiedzeniu i nieprzedstawiona do ratyfikacji parlamentom. Ta forma okazała się ważna trzy miesiące później.

Po upadku Finlandii

Rada zbierała się w złej dla aliantów chwili. 12 marca Finlandia podpisała w Moskwie pokój, który zakończył wojnę zimową, zanim alianci zdążyli wysłać obiecaną wyprawę. Plan przyjęty przez Radę 5 lutego, który miał przez Narwik i szwedzkie kopalnie rudy doprowadzić wojska brytyjskie i francuskie do Finlandii, stracił rację bytu, a przygotowane oddziały rozpuszczono. Po Polsce upadł drugi kraj, któremu Zachód obiecywał pomoc. We Francji klęska Finów obaliła rząd Édouarda Daladiera. Reynaud objął władzę jako rzecznik wojny prowadzonej twardziej i szybciej, ale z bardzo słabym zapleczem w Izbie Deputowanych i z Daladierem w roli ministra obrony narodowej i wojny we własnym gabinecie.

25 marca nowy premier wysłał do Londynu notę z programem działań. Pisał, że dotychczasowy tryb narad nie zapewnia szybkich decyzji, a alianci traktują neutralność zbyt legalistycznie: w imię wspólnych i trwałych interesów wolnych narodów muszą być gotowi pominąć formalności i działać, jeśli trzeba, w sposób narzucony. Prowadzenie wojny sprowadzał do dwóch zagadnień. Pierwsze było fizyczne: jak odciąć Niemcy od dostaw, zwłaszcza żelaza i ropy. Drugie psychologiczne: jak przejąć inicjatywę tak wyraźnie, by neutralni znów uwierzyli w zwycięstwo aliantów. Reynaud proponował natychmiast przejąć kontrolę nad żeglugą na norweskich wodach terytorialnych i zająć punkty na lądzie potrzebne do jej utrzymania, odciąć Niemcy od kaukaskiej ropy nawet za cenę zerwania ze Związkiem Radzieckim i zbadać możliwość wprowadzenia okrętów podwodnych na Morze Czarne.

Brytyjski gabinet, który omówił notę 27 marca, uznał większość tych pomysłów za nierealne. Nie zamierzał zajmować punktów na norweskiej ziemi, a propozycje w sprawie ropy pomijały neutralność Turcji, bez której zgody żaden okręt nie mógł przejść przez cieśniny na Morze Czarne. Gabinetowi zależało za to na operacji „Royal Marine”, czyli spuszczaniu do Renu i innych rzek płynących do Niemiec pływających min, które miały niszczyć barki i mosty. Pomysł, forsowany od jesieni 1939 roku przez pierwszego lorda Admiralicji Winstona Churchilla, Francuzi już raz odrzucili, obawiając się niemieckiego odwetu na swoich fabrykach. Londyn postanowił użyć zgody na minowanie norweskich wód jako dźwigni, by przekonać do niego Paryż.

Posiedzenie w Londynie

Stronę brytyjską reprezentowali premier Neville Chamberlain, minister spraw zagranicznych lord Halifax, Churchill, minister wojny Oliver Stanley i minister lotnictwa Kingsley Wood. Reynaud, który był zarazem ministrem spraw zagranicznych, przyjechał z ministrem marynarki Césarem Campinchim, ministrem lotnictwa Victorem Laurent-Eynakiem, ambasadorem w Londynie Charles’em Corbinem i sekretarzem generalnym Quai d’Orsay Alexisem Légerem. Towarzyszyli im wódz naczelny gen. Maurice Gamelin, dowódca floty admirał François Darlan i szef lotnictwa gen. Joseph Vuillemin. Daladiera w delegacji nie było.

Chamberlain otworzył posiedzenie przeglądem sytuacji po upadku Finlandii. Mówił, że alianci muszą podjąć działania, które zaszkodzą Niemcom, zrobią wrażenie na neutralnych i podtrzymają ducha własnych narodów, a najlepiej, by miały charakter niespodzianki. Przypomniał, jak silnie na brytyjską opinię publiczną, znacznie silniej, niż uzasadniało to ich rzeczywiste znaczenie, podziałały niemiecki nalot na Scapa Flow 16 marca i brytyjski odwet na wyspie Sylt. Polecał operację „Royal Marine” jako uderzenie zaskakujące, które dodatkowo obciąży niemieckie koleje, i zapewniał, że nie ściągnie ona na Francję nalotów odwetowych, bo Niemcy uderzą raczej na Wielką Brytanię. Zarazem przestrzegał przed wiarą w drogi na skróty. Główną bronią aliantów pozostawała blokada, której skutki przychodzą powoli, a najgorszym zakończeniem wojny byłby pokój „sklecony” z Hitlerem.

Reynaud zgodził się, że wojnę trzeba prowadzić do końca. Mówił otwarcie o nastrojach we Francji: niemiecka propaganda przekonywała Francuzów, że Rzesza nie ma z nimi żadnego sporu, a wojna wybuchła przez brytyjski „czek in blanco” dla Polaków, czyli gwarancję z marca 1939 roku, i że Francję wciągnięto w nią wbrew jej interesom. Niemcy, jego zdaniem, liczyli na zniechęcenie milionów Francuzów pod bronią i na powstanie rządu, który zawrze kompromisowy pokój kosztem Wielkiej Brytanii. Armia niemiecka rosła szybciej niż armie alianckie, a na ofensywę na zachodzie przyjdzie czekać bardzo długo. Dlatego trzeba zrobić coś „nowego” i zmusić Niemcy do sięgania po zapasy ropy i surowców.

Norwegia, Ren i Belgia

Reynaud przyjął plan założenia pola minowego na norweskich wodach terytorialnych i chciał go wykonać natychmiast, a później sięgnąć także po żeglugę z Luleå nad Zatoką Botnicką, którą po roztopach mogła płynąć ruda. Co do min rzecznych powiedział, że francuski Komitet Wojenny odrzucił je wcześniej z obawy przed odwetem, ale w połączeniu z innymi przedsięwzięciami mógłby je zaakceptować. Na tej podstawie Rada uzgodniła harmonogram, zastrzegając zgodę francuskiego Komitetu Wojennego. 1 lub 2 kwietnia rządy Norwegii i Szwecji miały otrzymać noty z ostrzeżeniem, że alianci nie pozwolą dłużej Niemcom czerpać korzyści z ich neutralności. 4 kwietnia wieczorem miała ruszyć operacja „Royal Marine” w postaci spuszczania min z brzegu, a 15 kwietnia jej druga faza, zrzucanie min z samolotów. 5 kwietnia okręty brytyjskie miały postawić miny na norweskich wodach, by zepchnąć niemieckie rudowce na pełne morze, gdzie mogłaby je przechwycić Royal Navy. Brytyjczycy nazwali to przedsięwzięcie operacją Wilfred.

Po południu Rada zajęła się Belgią i Holandią, które trzymały się neutralności i odmawiały wpuszczenia wojsk alianckich przed niemieckim atakiem. Uzgodniono, że jeśli Niemcy napadną na Belgię, alianci wkroczą do niej natychmiast, nie czekając na formalne zaproszenie, zgodnie z przyjętym jesienią planem Dyle. Jeśli Niemcy napadną na Holandię, a Belgowie pospieszą jej z pomocą, alianci od razu wesprą Belgię. Gdyby natomiast Belgia pozostała neutralna, alianci uznawali się za uprawnionych do wejścia na jej terytorium, by pomóc Holendrom, ale nie zobowiązywali się do żadnego konkretnego działania.

Ropa z Baku

Najwięcej sporów wywołała ropa. Chamberlain przypomniał, że Niemcy czerpią ją z Rumunii, z Galicji i z Baku. Rumunia nie była w stanie przeciwstawić się Niemcom, a Turcja, która mogłaby ją wesprzeć, była zbyt słabo uzbrojona. Wielka Brytania proponowała zbadać możliwość ataku na Baku i zabiegać o tureckie wsparcie dla Rumunii. Reynaud chciał więcej. Uważał, że cały naftowy region Baku można zniszczyć z powietrza, domagał się szybkiej decyzji i proponował natychmiast wysłać bomby do francuskiej Syrii, skąd miały startować samoloty. Chamberlain odmówił zobowiązania się do ataku. Pytał, czy aliantom opłaca się rozszerzenie wojny na Związek Radziecki i zbliżenie go do Niemiec, z którymi od lutowej umowy gospodarczej łączyła go coraz większa wymiana towarów. Wskazywał też na oznaki, że Moskwa chce poprawić stosunki z Zachodem: ambasador radziecki w Londynie Iwan Majski proponował właśnie rozmowy handlowe. Reynaud odpowiedział, że Sowietom nie można ufać i że mogą tylko grać na zwłokę, by umocnić obronę Kaukazu. Ustalono w końcu, że możliwości działań na Kaukazie zostaną zbadane i podjęte zostaną przygotowania, a rozmowy z Majskim alianci będą przeciągać, dopóki nie zdecydują o polityce wobec Kaukazu. Brytyjczycy i Francuzi prowadzili już wtedy przygotowania do operacji nazwanej później „Pike”, a dwa dni po posiedzeniu nad Baku przeleciał w tajemnicy brytyjski samolot rozpoznawczy.

Deklaracja

Politycznym zwieńczeniem posiedzenia była deklaracja ogłoszona w komunikacie. Jej tekst brzmiał:

Rząd Republiki Francuskiej i Rząd Jego Królewskiej Mości w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej zobowiązują się wzajemnie, że w czasie obecnej wojny nie będą ani prowadzić rokowań, ani zawierać rozejmu lub traktatu pokojowego inaczej niż za wzajemną zgodą.

Zobowiązują się nie omawiać warunków pokoju, zanim nie osiągną pełnego porozumienia co do warunków niezbędnych, by zapewnić każdemu z nich skuteczne i trwałe gwarancje bezpieczeństwa.

Zobowiązują się wreszcie utrzymać po przywróceniu pokoju wspólnotę działania we wszystkich dziedzinach tak długo, jak będzie to konieczne dla ochrony ich bezpieczeństwa oraz dla odbudowy, przy współpracy innych narodów, ładu międzynarodowego, który zapewni w Europie wolność narodów, poszanowanie prawa i utrzymanie pokoju.

Inicjatywa wyszła od Brytyjczyków, którzy proponowali krótki tekst na wzór deklaracji londyńskiej z 5 września 1914 roku, w której Wielka Brytania, Francja i Rosja zobowiązały się nie zawierać odrębnego pokoju z państwami centralnymi. Według części francuskich opracowań Daladier był przeciwny takiemu zobowiązaniu, przynajmniej dopóki Wielka Brytania nie określi wyraźniej swojego wkładu w wojnę, zwłaszcza w lotnictwie. Reynaud zobowiązanie przyjął. Jak tłumaczył 19 kwietnia w Izbie Deputowanych, istotnie zmienił brytyjski projekt. Dopisał do zakazu odrębnego pokoju zakaz odrębnego rozejmu, bo rozejm rozbrajałby jednego z sojuszników, zanim ustalono by warunki pokoju, i dodał dwa ustępy: o uzgodnieniu warunków bezpieczeństwa przed jakimikolwiek rozmowami pokojowymi i o wspólnocie działania po wojnie. Nazwał deklarację „małym traktatem pokojowym we dwoje”. Francuzi pamiętali, że po poprzedniej wojnie obiecany im w 1919 roku brytyjsko-amerykański traktat gwarancyjny nigdy nie wszedł w życie, a dopisane ustępy miały zapewnić, że tym razem bezpieczeństwo Francji zostanie ustalone, zanim ktokolwiek zacznie rozmawiać o pokoju. Dla Londynu chodziło przede wszystkim o pewność, że Francja nie wyjdzie z wojny, jeśli ulegnie zniechęceniu albo niemieckim propozycjom.

Deklaracja była też odpowiedzią na niemiecką grę o rozbicie koalicji. Od jesiennej oferty pokojowej Hitlera Berlin raz po raz sugerował, że z Francją nie ma sporu, a w marcu przez Europę przejeżdżał amerykański wysłannik Sumner Welles, wysłuchując w stolicach rozmaitych wizji kompromisu. Ogłoszenie, że oba mocarstwa wyjdą z wojny tylko razem, miało pokazać neutralnym i Niemcom, że na odrębny pokój z Francją nie ma co liczyć. Zobowiązanie przypominało klauzulę polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego z sierpnia 1939 roku, który także zakazywał zawarcia odrębnego rozejmu lub pokoju bez porozumienia z drugą stroną.

Tekstu nie przedstawiono ani francuskiej radzie ministrów przed podpisaniem, ani parlamentowi do ratyfikacji. Reynaud zobowiązał w nim państwo na mocy własnej władzy szefa rządu, a w Izbie omówił deklarację dopiero po fakcie.

Pierwsze rozczarowanie

29 marca brytyjski gabinet zatwierdził postanowienia Rady. 1 kwietnia w Londynie dowiedziano się jednak, że francuski Komitet Wojenny odmówił zgody na operację „Royal Marine” i proponuje odłożyć ją o trzy miesiące, aż fabryki lotnicze i zbrojeniowe będą mniej narażone na odwet. Główną przeszkodą był Daladier, którego poparł prezydent Albert Lebrun. Brytyjczycy byli rozgoryczeni, bo uważali, że sojusznik wycofuje się z uzgodnionej transakcji. Churchill, który 5 kwietnia rozmawiał z Daladierem w Paryżu, uznał, że dalsze naciski nie mają sensu. Londyn postanowił minować norweskie wody sam: noty wręczono rządom w Oslo i Sztokholmie 5 kwietnia, a miny postawiono rano 8 kwietnia, trzy dni później, niż ustalono 28 marca. Następnego dnia Niemcy, realizując plan „Weserübung”, napadli na Danię i Norwegię. Gdyby trzymano się harmonogramu Rady, alianci postawiliby miny dwa dni przed niemieckim uderzeniem. Operację „Royal Marine” rozpoczęto dopiero 10 maja, gdy ruszyła niemiecka ofensywa na zachodzie, i jej skutki utonęły w klęsce.

Miejsce w wojnie

Prawdziwą próbą deklaracji był czerwiec 1940 roku. Po przełamaniu frontu nad Mozą i ewakuacji spod Dunkierki armia francuska się rozpadała. 13 czerwca w Tours, na ostatnim posiedzeniu Najwyższej Rady Wojennej, Reynaud przypomniał zobowiązanie z 28 marca i zapytał Churchilla, już wtedy premiera, czy Wielka Brytania zwolni Francję z obowiązku niezawierania odrębnego rozejmu. Churchill odmówił i prosił o czekanie na odpowiedź prezydenta Roosevelta. 15 czerwca w Bordeaux większość francuskiego rządu, wbrew Reynaudowi, postanowiła poprosić Londyn o zgodę na zapytanie Niemców o warunki rozejmu. Rano 16 czerwca brytyjski gabinet odpowiedział, że zobowiązanie wiąże Republikę Francuską, a nie konkretnego człowieka czy rząd, ale zgodził się na zapytanie pod jednym warunkiem: flota francuska miała natychmiast odpłynąć do portów brytyjskich. Po południu Londyn wstrzymał te telegramy i zaproponował Francji nierozerwalną unię obu państw. Rada ministrów odrzuciła projekt unii, a wieczorem Reynaud ustąpił. Nowy premier, marszałek Philippe Pétain, następnego dnia poprosił Niemców o zawieszenie broni, a 22 czerwca w Compiègne podpisano rozejm.

Dla Brytyjczyków był to odrębny rozejm zawarty z naruszeniem zobowiązania z 28 marca, a ich warunek dotyczący floty pozostał niespełniony. Z tej różnicy zdań wyrosła operacja Catapult: 3 lipca 1940 roku Royal Navy ostrzelała francuskie okręty w Mers-el-Kébir, zabijając blisko 1300 francuskich marynarzy. Rząd Vichy i jego zwolennicy odpowiadali, że deklaracja nie została ratyfikowana przez parlament, a premier nie mógł sam związać nią państwa. Gen. Charles de Gaulle, który 18 czerwca wezwał z Londynu Francuzów do dalszej walki i odrzucił rozejm, kontynuował wojnę u boku Wielkiej Brytanii.

Formuła z 28 marca przetrwała klęskę, która ją zrodziła. Niemal tymi samymi słowami Wielka Brytania i Związek Radziecki zobowiązały się w układzie z 12 lipca 1941 roku, że nie będą prowadzić rokowań ani zawierać rozejmu lub pokoju inaczej niż za wzajemną zgodą. W Deklaracji Narodów Zjednoczonych z 1 stycznia 1942 roku, podpisanej także przez Polskę, wszyscy sygnatariusze zobowiązali się nie zawierać z wrogiem odrębnego rozejmu ani pokoju. Zasada, że koalicja wychodzi z wojny tylko razem, stała się jednym z fundamentów wielkiego sojuszu, który pokonał Niemcy. W marcu 1940 roku była jeszcze gestem nowego premiera, który chciał udowodnić Brytyjczykom i własnym rodakom, że Francja nie ustąpi. Trzy miesiące później los tej obietnicy rozstrzygnęli ludzie, którzy w Londynie przy stole nie siedzieli.

Źródła

  1. pcf-1939-1941.blogspot.com · declaration franco britannique du 28

W tym samym czasie

(01)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.