TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1945: Od Wisły do Odry

Oblężenie Wrocławia

Daty:
13 lutego – 6 maja 1945
Front:
Polska
Miejsce:
Wrocław (Breslau) i jego przedpole: południowe i zachodnie dzielnice (Krzyki, Grabiszyn, Gajowice, Popowice, Szczepin), lotnisko na Gądowie Małym, Śródmieście i rejon dzisiejszego placu Grunwaldzkiego; pierścień okrążenia między Kątami Wrocławskimi, Kostomłotami a OdrąNa mapie bitew →
Strony:
ZSRRIwan Koniew, Władimir Głuzdowski
III RzeszaKarl Hanke, Hans von Ahlfen, Hermann Niehoff
Wynik:
Zwycięstwo radzieckie. Wojska 1 Frontu Ukraińskiego okrążyły Wrocław w połowie lutego 1945 roku, ale 6 Armia gen. Władimira Głuzdowskiego nie zdołała zdobyć miasta szturmem. Twierdza, broniona przez garnizon Wehrmachtu, Volkssturmu i Hitlerjugend, skapitulowała dopiero 6 maja 1945 roku, cztery dni po upadku Berlina. Miasto zostało zniszczone w ok. 70 procentach, a jego niemieccy mieszkańcy w kolejnych latach wysiedleni.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Polska, Armia Czerwona, Wehrmacht, Iwan Koniew

Oblężenie Wrocławia to walki o stolicę Dolnego Śląska, toczone od połowy lutego do 6 maja 1945 roku między wojskami radzieckiego 1 Frontu Ukraińskiego a niemieckim garnizonem miasta ogłoszonego twierdzą – Festung Breslau. Wrocław, największe miasto wschodnich prowincji Rzeszy, który przez większość wojny leżał poza zasięgiem alianckich bombowców, znalazł się na drodze ofensywy marszałka Iwana Koniewa po tym, jak w czasie operacji wiślańsko-odrzańskiej Armia Czerwona doszła do Odry i uchwyciła przyczółki po obu stronach miasta. W lutym, w ramach operacji dolnośląskiej, wojska radzieckie zamknęły wokół Wrocławia pierścień okrążenia. Zdobywanie miasta powierzono 6 Armii gen. Władimira Głuzdowskiego, stosunkowo słabej i pozbawionej niemal zupełnie czołgów.

Po stronie niemieckiej władzę w twierdzy sprawował gauleiter Dolnego Śląska Karl Hanke, który nie cofał się przed terrorem wobec własnej ludności, a dowództwo wojskowe sprawowali kolejno gen. mjr Hans von Ahlfen i gen. Hermann Niehoff. Miasto broniło się prawie trzy miesiące – dłużej niż Berlin. Walki o każdą kamienicę, bombardowania, wyburzenia prowadzone przez samych obrońców i pożary obróciły w gruzy większość zabudowy. Wrocław skapitulował 6 maja 1945 roku, dwa dni przed bezwarunkową kapitulacją Niemiec. Kilka miesięcy później, na mocy decyzji zwycięskich mocarstw, miasto przypadło Polsce, a jego niemieckich mieszkańców w kolejnych latach wysiedlono.

Nazwa i daty

W polskiej historiografii walki określa się jako oblężenie Wrocławia lub obronę Festung Breslau, w niemieckiej – jako bitwę o Wrocław (Schlacht um Breslau) lub walkę o twierdzę. Za początek oblężenia przyjmuje się zwykle 13 lutego 1945 roku, kiedy według opracowań opartych na dokumentach radzieckich (m.in. Aleksieja Isajewa) czołówki 7 Gwardyjskiego Korpusu Zmechanizowanego 6 Armii i oddziały 5 Gwardyjskiej Armii spotkały się na południe od miasta, w rejonie wsi Rothsürben (dziś Żórawina). Pierścień nie był jednak jeszcze szczelny: w nocy z 13 na 14 lutego Niemcy przebili na krótko korytarz, którym część żołnierzy i cywilów zdołała opuścić miasto. Dlatego część polskich autorów – m.in. Karol Jonca i Alfred Konieczny w klasycznej monografii „Upadek Festung Breslau” – za datę zamknięcia okrążenia podaje noc z 15 na 16 lutego. Przeważa jednak data 13 lutego, zgodna z powszechnie używanym ujęciem „od 13 lutego do 6 maja”.

Datą końcową jest 6 maja 1945 roku: tego dnia rano garnizon przerwał ogień, a wieczorem gen. Niehoff podpisał akt kapitulacji w kwaterze Głuzdowskiego. Oblężenie trwało więc 82 dni (licząc od 13 lutego).

Tło

Przed wojną Wrocław liczył ok. 630 tys. mieszkańców i był stolicą prowincji Dolny Śląsk, ważnym ośrodkiem przemysłu, uczelni i komunikacji – węzłem kolejowym i drogowym na szlaku z Berlina i Saksonii na Górny Śląsk. Przez większość wojny leżał daleko od frontów i poza zasięgiem alianckich bombowców. Z zachodnich miast Rzeszy przenoszono tu zakłady zbrojeniowe i urzędy, a od 1943 roku przyjmowano tysiące ewakuowanych z bombardowanych regionów. W mieście i okolicy pracowały też dziesiątki tysięcy robotników przymusowych – w tym wielu Polaków – oraz jeńców wojennych i więźniów obozów, m.in. podobozów Gross-Rosen. Pod koniec 1944 roku w przepełnionym Wrocławiu przebywało, według różnych szacunków, blisko milion ludzi.

Latem 1944 roku, gdy Armia Czerwona doszła do Wisły, władze Rzeszy uznały Wrocław za twierdzę (Festung Breslau). Tytuł ten przez kilka miesięcy oznaczał głównie budowę okopów i rowów przeciwpancernych na przedpolu, do której pędzono ludność cywilną, robotników przymusowych i młodzież. Rzeczywistą obronę – podobnie jak w innych „twierdzach” wyznaczonych przez Adolfa Hitlera – przygotowywano dopiero w ostatnich tygodniach. Komendant wojskowy gen. Johannes Krause proponował jesienią ewakuację z miasta kobiet z dziećmi i osób starszych, ale Hanke, gauleiter i komisarz obrony Rzeszy dla Dolnego Śląska, nie chciał się na to zgodzić, by – jak twierdził – nie szerzyć defetyzmu.

Ofensywa radziecka rozpoczęta 12 stycznia 1945 roku zmieniła wszystko w ciągu kilku dni. Rozkaz Hitlera z 19 stycznia odbierał dowódcom możliwość samodzielnego odwrotu, a miasta-twierdze miały bronić się do końca. 19 i 20 stycznia Hanke zarządził przymusową ewakuację ludności niezdolnej do walki. Pociągów zabrakło już pierwszego dnia, więc kobietom z dziećmi i starszym kazano iść pieszo na południowy zachód, w stronę Kątów (Kanth) i Kostomłotów (Kostenblut), przy mrozie dochodzącym według relacji do –20°C. Liczba ofiar tej ewakuacji jest nieznana i sporna: w polskich opracowaniach powtarza się szacunek 90–100 tys. zmarłych, inne szacunki mówią o ok. 18 tys., a autorzy niemieccy piszą zwykle o „tysiącach” ofiar; nie ulega jednak wątpliwości, że na drogach i w nieogrzewanych pociągach zmarły tysiące ludzi, zwłaszcza niemowląt i starców. Część uciekinierów dotarła do Drezna. W mieście pozostało, według różnych szacunków, od ok. 150 do ok. 200 tys. cywilów.

Hanke rządził twierdzą terrorem. 28 stycznia na jego rozkaz na Rynku, pod ratuszem, rozstrzelano zastępcę nadburmistrza Wolfganga Spielhagena, oskarżonego o defetyzm i dezercję; gauleiter ogłosił publicznie, że kto boi się zaszczytnej śmierci, zginie haniebnie. W kolejnych tygodniach sądy doraźne skazywały na śmierć żołnierzy, volkssturmistów i cywilów za ucieczkę, „defetyzm” czy plądrowanie. Na początku lutego dowódca Grupy Armii „Środek” gen. płk Ferdinand Schörner zastąpił chorego Krausego gen. mjr. Hansem von Ahlfenem (źródła podają daty od 31 stycznia do 3 lutego), saperem z doświadczeniem frontowym, który miał przygotować miasto do oblężenia.

Tymczasem wojska Koniewa doszły do Odry. Pod koniec stycznia armie 1 Frontu Ukraińskiego uchwyciły przyczółki pod Ścinawą na północny zachód od Wrocławia oraz pod Oławą i Brzegiem na południowy wschód od niego. Dyrektywa Koniewa z 31 stycznia zakładała nową ofensywę – w stronę Nysy Łużyckiej, a w dalszej perspektywie na Berlin i Łabę – w której 6 Armia miała uderzyć na tyły niemieckiej obrony Wrocławia i zdobyć miasto w ciągu kilku dni. Brak paliwa i amunicji, dowożonych setki kilometrów ciężarówkami znad Wisły, opóźnił natarcie o dwa dni.

Siły stron

Liczebność garnizonu jest jedną z najbardziej spornych liczb oblężenia. Najczęściej podaje się ok. 50 tys. ludzi; niemieckie opracowania mówią o co najmniej 24 tys. żołnierzy sił regularnych, część polskich – nawet o 80 tys., wliczając wszystkie formacje pomocnicze. Rdzeń obrony stanowiła 609 Dywizja do zadań specjalnych, sformowana z rozbitych oddziałów, batalionów zapasowych i szkolnych, pułki forteczne, artyleria przeciwlotnicza i pułk SS „Besslein”, w którym walczyli także ochotnicy z Francji i Holandii. Ważną częścią garnizonu był Volkssturm – według niemieckich opracowań ok. 15 tys. mężczyzn w kilkudziesięciu batalionach – oraz pułk Hitlerjugend, złożony z szesnasto- i siedemnastolatków, a nierzadko młodszych chłopców. Obrońcy dysponowali niewielką liczbą czołgów i dział pancernych oraz improwizowanym pociągiem pancernym. Żywności zgromadzono w mieście tyle, że wystarczyła do końca oblężenia; krytycznie brakowało natomiast amunicji, którą trzeba było dowozić drogą powietrzną.

Po stronie radzieckiej ciężar oblężenia spoczywał na 6 Armii Głuzdowskiego, która po przekazaniu jej kilku dywizji i 77 Rejonu Umocnionego miała w składzie dwa korpusy piechoty: 22 Korpus gen. mjr. Fiodora Zacharowa, nacierający od południa i zachodu, oraz 74 Korpus, działający głównie od zachodu i północnego zachodu. Dywizje radzieckie były w tym okresie wojny mocno przetrzebione – najsilniejsze liczyły nieco ponad 5 tys. żołnierzy, mniej więcej połowę etatu. Armia miała tylko kilka pułków czołgów i dział samobieżnych, ale silną artylerię, w tym moździerze kalibru 280 mm i haubice 203 mm, oraz wsparcie lotnictwa 2 i 18 Armii Lotniczej. Wywiad 6 Armii szacował w lutym siły niemieckie na ok. 18 tys. żołnierzy, co okazało się poważnym niedoszacowaniem i było jednym z powodów niepowodzenia pierwszych szturmów.

Okrążenie (8–16 lutego)

Operacja dolnośląska rozpoczęła się 8 lutego. 6 Armia uderzyła z przyczółka pod Ścinawą i z rejonu na zachód od Wrocławia, a w awangardzie szedł 7 Gwardyjski Korpus Zmechanizowany gen. Iwana Korczagina – jedyna duża jednostka pancerna, którą Głuzdowski miał do dyspozycji. Brygady korpusu szybko wyszły na tyły niemieckiej obrony, ale 10 i 11 lutego ugrzęzły na linii kolejowej prowadzącej z Wrocławia na południowy zachód, pod Domasławiem i Kobierzycami, gdzie poniosły ciężkie straty od ognia czołgów, artylerii i pancerfaustów. Jednocześnie niemieckie 8 i 19 Dywizja Pancerna kontratakowały od strony Kostomłotów i Kątów, próbując nie dopuścić do zamknięcia kotła.

13 lutego oddziały 7 Gwardyjskiego Korpusu Zmechanizowanego połączyły się na południe od miasta z czołgami 5 Gwardyjskiej Armii, nacierającej z przyczółka pod Oławą. W nocy z 13 na 14 lutego oddziały 269 Dywizji Piechoty uderzyły z miasta na pierścień okrążenia, a 19 Dywizja Pancerna – z zewnątrz; na krótko otworzył się korytarz, którym według niemieckich historyków uciekła część żołnierzy i cywilów. Rano 14 lutego Rosjanie przywrócili pierścień. W następnych dniach piechota 6 Armii umocniła wewnętrzny pierścień okrążenia, a 5 Gwardyjska Armia przekazała jej swoje odcinki i odeszła na inne kierunki natarcia. 15 lutego Luftwaffe rozpoczęła zaopatrywanie twierdzy drogą powietrzną.

16 lutego Głuzdowski wezwał garnizon do kapitulacji. Von Ahlfen odrzucił ultimatum, podobnie jak kolejne wezwania w następnych tygodniach. Koniew, którego główne siły parły już ku Nysie Łużyckiej, nie zamierzał wiązać pod Wrocławiem większych wojsk – miasto miało zostać zdobyte szybko, siłami jednej, słabej armii.

Walki o południowe dzielnice (luty – marzec)

Już 14 lutego dowódca 22 Korpusu kazał zdobyć południowo-zachodnią część miasta i jeszcze tego samego dnia dojść do centrum. Natarcia się nie powiodły: dywizje radzieckie zajęły podmiejskie osiedla i wsie – m.in. Żerniki, Oporów, Klecinę, Partynice i Ołtaszyn – oraz część Krzyków, ale utknęły na nasypie kolejowym na południu miasta. 18 i 19 lutego 218 Dywizja zdobyła nasyp i znalazła się ok. 3 km od Rynku, lecz jej pułk, który wdarł się do Parku Południowego, został 20 lutego wyparty kontratakiem batalionu Volkssturmu złożonego z chłopców z Hitlerjugend, wspartego działami szturmowymi. Nazistowska prasa rozdmuchała ten epizod jako dowód niezłomności obrońców.

Głuzdowski przygotował wówczas planowy szturm. Główne uderzenie miało pójść od południa, na odcinku ok. 2,5 km między Ołtaszynem a Parkiem Południowym, siłami trzech dywizji 22 Korpusu, wspartych skupionymi tam ponad 570 działami i moździerzami. W każdym pułku sformowano batalion szturmowy do walk w mieście: piechotę wzmocniono ciężkimi działami strzelającymi na wprost, saperami z ładunkami wybuchowymi, miotaczami ognia, snajperami i żołnierzami uzbrojonymi w zdobyczne pancerfausty. Szturm, rozpoczęty 22 lutego po blisko trzygodzinnym przygotowaniu artyleryjskim, przyniósł jednak tylko powolne postępy. Do 26 lutego Rosjanie opanowali teren mniej więcej do linii dzisiejszych ulic Armii Krajowej, Wiśniowej, placu Hirszfelda i ulicy Hallera, a w następnych tygodniach walczyli o pojedyncze kwartały w rejonie ulic Drukarskiej, Komandorskiej, Grabiszyńskiej i dzisiejszego placu Pereca.

Walki przybrały charakter wyniszczającej wojny o każdy dom. Radzieckie grupy szturmowe rozbijały ogniem dział i czołgów narożne kamienice, a miotacze ognia podpalały budynek za budynkiem; Niemcy z kolei wysadzali domy na skrzyżowaniach, by otworzyć pole ostrzału, i z gruzów, tramwajów, wozów i wraków czołgów budowali barykady. Moskiewska prasa pisała, że walczono nie tylko o każdy dom i piętro, lecz o każde okno. Obie strony świadomie paliły całe kwartały. Linia frontu na południu przesuwała się o kilkaset metrów w ciągu tygodni, a w niektórych miejscach w ogóle nie drgnęła aż do kapitulacji.

W tym samym czasie zmieniło się dowództwo twierdzy. Hanke, skłócony z von Ahlfenem, doprowadził przez Hitlera do jego odwołania. Następca, gen. Hermann Niehoff, wylądował w oblężonym mieście na początku marca (według polskich źródeł 6 marca, według innych już 2 marca) i 8 marca przejął dowództwo; Ahlfen odleciał z Wrocławia 10 marca. W połowie marca sztab twierdzy przeniósł się z bunkra na Wzgórzu Liebicha do piwnic Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku. Tymczasem 14 marca polskie władze mianowały prezydentem przyszłego polskiego Wrocławia Bolesława Drobnera – znak, że o losie miasta zdecydowano jeszcze przed końcem walk.

Życie w twierdzy i lotnisko w Śródmieściu

Przez całe oblężenie twierdzę zaopatrywał most powietrzny. Transportowe Ju 52 i inne samoloty lądowały na lotnisku na Gądowie Małym w zachodniej części miasta, przywożąc amunicję i zabierając rannych; z powodu radzieckiej artylerii przeciwlotniczej i myśliwców latały tylko nocą. Od 15 lutego do 1 maja Luftwaffe wykonała według niemieckich danych ok. 2 tys. lotów i dostarczyła ok. 1,6 tys. ton zaopatrzenia – znacznie mniej niż 40 ton na dobę, których potrzebował garnizon. Luftwaffe straciła przy tym wiele samolotów i załóg.

Ponieważ lotnisko na Gądowie znalazło się w zasięgu radzieckiego ognia, dowództwo twierdzy postanowiło zbudować pas startowy w bezpieczniejszej, wschodniej części miasta – wzdłuż dawnej Kaiserstraße, dzisiejszego placu Grunwaldzkiego, między mostem Cesarskim (dziś Grunwaldzkim) a ulicą Szczytnicką. Według polskich kalendariów wyburzenia rozpoczęto już pod koniec lutego, a główne prace przypadły na wiosnę, zwłaszcza po utracie Gądowa na początku kwietnia. Sprengkommanda wysadziły pas zabudowy szerokości ok. 300 m i długości ponad kilometra, w tym kamienice mieszkalne i neogotycki kościół Lutra. Gruz uprzątali pod ostrzałem, dniem i nocą, robotnicy przymusowi – wśród nich wielu Polaków z literą „P” na ubraniu – jeńcy oraz zmobilizowani niemieccy cywile, w tym kobiety i dzieci. Wielu zginęło od bomb i pocisków. Militarnie lotnisko okazało się niemal bezużyteczne.

Życie cywilów w twierdzy toczyło się głównie w piwnicach i schronach. Działały szpitale, część aptek, poczta i telefony, do końca marca jeździły tramwaje, a przydziały żywności – dzięki ogromnym zapasom zgromadzonym przed oblężeniem – wystarczały do końca walk. Zarazem ludność żyła w ciągłym strachu przed bombami, ostrzałem i własnymi władzami. Mieszkańców wysiedlano z kolejnych dzielnic, przeznaczanych na pozycje obronne, a ich domy były wysadzane lub palone, by nie dawały osłony nacierającym. Za „defetyzm”, ukrywanie się przed służbą czy plądrowanie groziła śmierć; liczbę wykonanych w twierdzy egzekucji niektórzy autorzy szacują na ponad tysiąc. Na rozkaz Hankego stracono m.in. kilkunastu członków niewielkiej komunistycznej grupy oporu, która kolportowała ulotki wzywające do zaprzestania walki.

Najtragiczniejszy był los cudzoziemców. Robotnicy przymusowi z Polski, ZSRR i innych krajów, więźniowie i jeńcy pracowali przy fortyfikacjach i odgruzowywaniu pod ogniem, za głodowe racje, a wielu z nich zginęło lub zostało zabitych przez strażników. Wydarzenia te znane są dziś głównie z relacji ocalałych i powojennych śledztw; ich pełnej skali nie da się ustalić.

Szturm wielkanocny (1–2 kwietnia)

Pod koniec marca Głuzdowski przeniósł ciężar natarcia na zachód. Celem było lotnisko na Gądowie, przez które twierdza utrzymywała łączność ze światem. 1 kwietnia, w Wielkanoc, 74 Korpus uderzył od zachodu w rejonie Gądowa, Popowic i Szczepina i jeszcze tego dnia opanował lotnisko. Natarciu towarzyszyły najcięższe w czasie oblężenia naloty: w Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny setki radzieckich samolotów – według polskich źródeł ok. 750 maszyn w jednym tylko wieczornym nalocie 1 kwietnia – zrzuciły na miasto tysiące bomb burzących i zapalających. Płonęło Śródmieście, Ostrów Tumski z katedrą, Wyspa Piasek i kościoły Starego Miasta; pożary trawiły całe kwartały, których nie było komu gasić.

Mimo utraty lotniska twierdza się nie załamała. Najcięższe walki toczyły się w rejonie Parku Zachodniego i ulicy Inwalidzkiej, a linia frontu zbliżyła się do centrum od zachodu. Na południu, wzdłuż ulicy Kamiennej, front stał w miejscu od lutego. Pod koniec marca w okolice Wrocławia przybyła 2 Armia Wojska Polskiego, ale na początku kwietnia przegrupowano ją nad Nysę Łużycką, skąd miała uderzać w kierunku Drezna; w samym oblężeniu udziału bojowego nie brała.

Po zdobyciu Gądowa zaopatrzenie z powietrza ograniczyło się do zrzutów na spadochronach i lądowań lekkich samolotów. Wiosną walki przybrały charakter wyczerpującego pata: Rosjanie posuwali się kwartał za kwartałem, garnizon bronił się w ruinach, a ani jedna, ani druga strona nie miała sił na rozstrzygnięcie. Hitler w rozkazach z 8 i 12 kwietnia kazał bronić Wrocławia do ostatniego człowieka, a propaganda przedstawiała twierdzę jako wzór dla całych Niemiec. 16 kwietnia Koniew rozpoczął wraz z frontami Żukowa i Rokossowskiego ostatnią ofensywę na Berlin; Wrocław był już dla niego frontem drugorzędnym.

Kapitulacja (4–6 maja)

Po samobójstwie Hitlera 30 kwietnia i kapitulacji Berlina 2 maja dalsza obrona straciła wszelki sens. Hanke, którego Hitler w testamencie mianował następcą Himmlera na stanowisku Reichsführera-SS, wciąż jednak żądał walki. 4 maja do Niehoffa przyszła delegacja duchownych obu wyznań – ewangelickich pastorów i katolickiego biskupa pomocniczego – z prośbą o kapitulację w imię ratowania ludności. Tego samego dnia doszło do pierwszych sondażowych kontaktów ze stroną radziecką. 5 maja artyleria radziecka zasypała Śródmieście ogniem, a Rosjanie postawili kolejne ultimatum. W walkach wziął też udział ok. 80-osobowy oddział niemieckich jeńców z Komitetu Narodowego „Wolne Niemcy”, przerzucony do miasta w mundurach Wehrmachtu, by nakłaniać obrońców do poddania się; akcja zakończyła się krwawymi starciami.

W ostatnich godzinach oblężenia Hanke opuścił twierdzę samolotem – lekkim Fieselerem Storchem, trzymanym w rezerwie dla komendanta. Według większości opracowań zagranicznych stało się to 5 maja, według polskiego kalendarium oblężenia – ok. 5.30 rano 6 maja. Gauleiter, który przez trzy miesiące posyłał na śmierć za tchórzostwo innych, uciekł w przebraniu w stronę Czech, gdzie wkrótce – w okolicznościach do dziś niepewnych – zginął w czeskiej niewoli.

6 maja o godz. 9 rano garnizon przerwał ogień. Przed południem Niehoff wysłał parlamentariuszy, po południu przyjął radzieckich oficerów w schronie pod Biblioteką Uniwersytecką, a wieczorem udał się do kwatery Głuzdowskiego w willi „Colonia” na Krzykach. Tam ok. 18.30, w obecności dowódcy 6 Armii i jego szefa sztabu, podpisał akt bezwarunkowej kapitulacji. Głuzdowski obiecał jeńcom opiekę medyczną, zachowanie mienia osobistego i szybki powrót do domu po wojnie; obietnic tych nie dotrzymano. Do niewoli poszło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i volkssturmistów, z których wielu trafiło do obozów w ZSRR i nigdy nie wróciło. Niehoff spędził w niewoli radzieckiej dziesięć lat.

Wrocław skapitulował jako jedno z ostatnich dużych miast Rzeszy – cztery dni po Berlinie i dwa dni przed podpisaniem w Reims i Berlinie bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Dla ocalałych mieszkańców koniec walk nie oznaczał końca cierpień: w zniszczonym mieście bez wody i kanalizacji szerzyły się epidemie, a żołnierze radzieccy dopuszczali się masowych grabieży, gwałtów i podpaleń, o których piszą zarówno niemieckie relacje, jak i pierwsi polscy przybysze.

Straty i zniszczenia

Straty oblężenia znane są tylko w przybliżeniu, a szacunki bardzo się różnią. Według najczęściej cytowanych danych garnizon stracił ok. 6 tys. zabitych i ok. 23 tys. rannych. Straty radzieckie ocenia się na ok. 8 tys. zabitych i łącznie nawet 60–65 tys. zabitych, rannych i zaginionych; brytyjski historyk Norman Davies i Roger Moorhouse w książce „Mikrokosmos” podają ok. 13 tys. zabitych i 33 tys. rannych żołnierzy radzieckich. Najbardziej niepewna jest liczba ofiar wśród ludności cywilnej: w literaturze spotyka się szacunki od ok. 20 tys. do nawet 80 tys. zabitych w czasie samego oblężenia – od bomb, ognia artylerii, pożarów, chorób, egzekucji i samobójstw – a wraz z ofiarami styczniowej ewakuacji Davies i Moorhouse mówią nawet o ok. 170 tys. Do tych liczb trzeba doliczyć nieznaną liczbę robotników przymusowych, więźniów i jeńców.

Miasto zostało zrujnowane w stopniu porównywalnym tylko z Warszawą, Berlinem czy Budapesztem. Według niemieckich danych z ok. 30 tys. budynków w gruzach legło ok. 21,6 tys.; polscy autorzy szacują zniszczenia na ok. 70 procent zabudowy, w dzielnicach południowych i zachodnich, gdzie toczyły się najcięższe walki, nawet na 90 procent. Ruiny dały według obliczeń ok. 18 mln metrów sześciennych gruzu. Zniszczeniu uległy setki zabytków, w tym kościoły Starego Miasta i Ostrowa Tumskiego, a także zakłady przemysłowe, mosty, sieć wodociągowa i kanalizacyjna. Spora część zniszczeń była dziełem samych obrońców – wyburzeń pod pozycje i lotnisko oraz celowego wypalania kwartałów – a część powstała już po kapitulacji, w pożarach i grabieżach w maju 1945 roku.

Znaczenie

Militarnie obrona Wrocławia nie miała wpływu na wynik wojny. Twierdza przez blisko trzy miesiące wiązała jedną radziecką armię i zamykała ważny węzeł komunikacyjny na tyłach 1 Frontu Ukraińskiego, ale nie zatrzymała ani natarcia nad Nysę Łużycką, ani ofensywy berlińskiej. Hitlerowska koncepcja „twierdz”, które miały wiązać siły nieprzyjaciela i łamać jego ofensywy, doprowadziła – podobnie jak w Budapeszcie, Poznaniu czy Królewcu – do zagłady miasta i jego mieszkańców bez żadnej korzyści strategicznej. Wrocław stał się symbolem ostatniej fazy wojny: fanatyzmu partyjnych władz gotowych poświęcić ludność cywilną, terroru wobec własnych obywateli i zarazem ogromnych strat oblegających.

Oblężenie zakończyło także dzieje niemieckiego Breslau. Już w lutym 1945 roku na konferencji jałtańskiej Wielka Trójka zapowiedziała, że Polska otrzyma na zachodzie i północy znaczne nabytki terytorialne; latem konferencja poczdamska oddała ziemie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej pod polską administrację. 10 maja do zrujnowanego miasta przybyła grupa operacyjna Drobnera, a w kolejnych miesiącach – pierwsi polscy osadnicy, wielu z nich wysiedlonych z Kresów Wschodnich, w tym ze Lwowa. Pozostałych w mieście Niemców, a także tych, którzy wrócili tu po kapitulacji, w latach 1945–1948 w przeważającej większości wysiedlono do stref okupacyjnych w Niemczech. Odbudowa miasta, prowadzona przez nowych mieszkańców, trwała dziesięciolecia. Wymiana ludności sprawiła, że Wrocław jest dziś jednym z najwyraźniejszych przykładów powojennych przesiedleń w Europie Środkowej – miastem, którego niemiecka przeszłość i polska teraźniejszość zderzyły się w ruinach z wiosny 1945 roku.

Miejsca·Wrocław·Śląsk

Źródła

  1. dzieje.pl · 75 lat temu podpisano kapitulacje festung breslau
  2. wroclaw.pl · koniec festung breslau poczatek polskiego wroclawia
  3. Siege of Breslau · Wikipedia (en)

Na osi czasu

(01)