Incydent Allisona
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Daleki Wschód
- Data:
- 26 stycznia 1938
- Autor:
- Łukasz
26 stycznia 1938 roku w okupowanym przez Japończyków Nankinie japoński żołnierz uderzył w twarz Johna Moore’a Allisona, trzeciego sekretarza ambasady Stanów Zjednoczonych i konsula, a następnie zaatakował towarzyszącego mu amerykańskiego wykładowcę misyjnego Uniwersytetu Nankińskiego (Jinling) Charlesa Riggsa. Obaj przyszli z japońską żandarmerią zbadać sprawę uprowadzenia i zgwałcenia Chinki. Spoliczkowanie dyplomaty, niecałe siedem tygodni po zatopieniu kanonierki „Panay”, wywołało w Stanach Zjednoczonych falę oburzenia. Japoński rząd przeprosił, a winnych postawiono przed sądem wojskowym. Sprawa sama w sobie była drobna, ale dla Amerykanów stała się symbolem tego, jak japońska armia zachowywała się w zdobytych Chinach.
Amerykanie wracają do Nankinu
Allison, urodzony w 1905 roku w Kansas, znał Japonię lepiej niż większość amerykańskich dyplomatów. Po studiach przez dwa lata uczył angielskiego w japońskich szkołach, potem pracował w Szanghaju dla General Motors, a w 1932 roku wstąpił do amerykańskiej służby zagranicznej. Był konsulem w Dalianie i w Jinanie, a w 1937 roku trafił do ambasady w Nankinie.
13 grudnia 1937 roku Nankin zdobyli Japończycy. Przez kolejne tygodnie trwała masakra nankińska: masowe egzekucje jeńców i cywilów, gwałty, grabieże i podpalenia. Cudzoziemcy, którzy zostali w mieście, w tym grupa amerykańskich misjonarzy i wykładowców, prowadzili razem z niemieckim kupcem Johnem Rabe strefę bezpieczeństwa dla uchodźców i spisywali zbrodnie. Zagraniczni dyplomaci zostali ewakuowani przed szturmem, a Japończycy przez kilka tygodni nie pozwalali im wrócić. Allison z dwoma kolegami przybył do miasta na początku stycznia 1938 roku na pokładzie amerykańskiej kanonierki i ponownie otworzył ambasadę. Odtąd codziennie przyjmował skargi: Amerykanie zgłaszali splądrowanie domów, misji i szkół, zerwanie amerykańskich flag, a przede wszystkim wtargnięcia japońskich żołnierzy na teren amerykańskich instytucji, w których schroniły się tysiące Chińczyków. Allison przekazywał je japońskiej ambasadzie i wojsku, co wojskowi przyjmowali z coraz większą irytacją.
Spoliczkowanie
Kilka dni wcześniej, w nocy, uzbrojeni japońscy żołnierze wtargnęli do warsztatu narzędzi rolniczych należącego do Uniwersytetu Nankińskiego, amerykańskiej uczelni misyjnej, i uprowadzili Chinkę. Kobieta wróciła później i opowiedziała, że w domu zajmowanym przez żołnierzy została zgwałcona. Sprawę zgłoszono japońskiej ambasadzie. Po południu 26 stycznia Allison i Riggs pojechali z japońskim policjantem konsularnym, żandarmami, poszkodowaną i świadkami do tego domu, by kobieta mogła wskazać miejsce.
Według relacji Allisona, przekazanej do Waszyngtonu i opublikowanej przez Departament Stanu 28 stycznia, żandarmi weszli z kobietą na podwórze, a obaj Amerykanie podeszli za nimi do bramy. Wtedy japoński żołnierz z okrzykiem „z powrotem, z powrotem” zaczął wypychać Allisona, a gdy ten się cofał, uderzył go w twarz. Następnie spoliczkował Riggsa, a gdy usłyszał, że ma do czynienia z Amerykanami, rzucił się na niego jeszcze raz i oderwał mu kołnierzyk i guziki. Żandarmi próbowali go powstrzymać, ale bez wielkiego przekonania. Potem z domu wyszedł oficer i zaczął obrzucać Amerykanów obelgami.
Japońska wersja była inna. Wojsko twierdziło, że Allison próbował wtargnąć do budynku wbrew zakazowi dowódcy kompanii i zachowywał się „jak prokurator”, przekraczając uprawnienia konsula. Prawdę o tym, co działo się w domu, ujawnili po wojnie japońscy historycy, przede wszystkim Ikuhiko Hata, na podstawie relacji oficerów sztabu. Dom zajmował porucznik Gōzō Amano ze swoimi żołnierzami, którzy od dłuższego czasu porywali kobiety z okolicy i je gwałcili. Gdy oficer sztabu armii Tadao Hongō przybył sprawdzić sprawę, żołnierze nie chcieli go wpuścić, a Amano znaleziono w pokoju z kobietą. Awantura przy bramie była próbą ukrycia przestępstw.
Przeprosiny
Rano 27 stycznia Hongō, według amerykańskich dokumentów w stopniu majora, przyszedł do ambasady amerykańskiej i w imieniu dowódcy japońskich wojsk w Nankinie wyraził ubolewanie i przeprosił. Waszyngton zażądał jednak oficjalnych przeprosin od rządu. Sekretarz stanu Cordell Hull polecił ambasadorowi w Tokio Josephowi Grew złożyć protest. Wieczorem 30 stycznia wiceminister spraw zagranicznych przekazał Grew, że uderzenie amerykańskiego konsula przez japońskiego żołnierza jest „wysoce godnym ubolewania zdarzeniem”, wyraził „głębokie ubolewanie” rządu i zapowiedział surowe śledztwo i ukaranie winnych. Według części opracowań przeprosiny złożył też dyplomata Katsuo Okazaki, wówczas konsul generalny. Strona japońska zastrzegła, że relacje obu stron znacznie się różnią. Tego samego dnia Hongō poinformował, że dowódca oddziału i dwudziestu żołnierzy staną przed sądem wojskowym. Amano został skazany na trzy lata więzienia, formalnie za zastraszanie przełożonego, a nie za gwałty.
Waszyngton przyjął przeprosiny i sprawa przycichła. Według niektórych historyków amerykańska prasa poświęciła jej jednak więcej miejsca niż samej masakrze nankińskiej, o której relacje docierały wówczas w strzępach i z opóźnieniem, a spoliczkowany dyplomata był obrazem, który każdy rozumiał. Pojawiły się wezwania do bojkotu japońskiego jedwabiu, głównego japońskiego towaru eksportowego do Ameryki.
Znaczenie
Incydent Allisona był jednym z wielu w tej zimie. W tych samych tygodniach amerykańska ambasada notowała dziesiątki przypadków plądrowania amerykańskiego mienia w Nankinie, a Departament Stanu zbierał listę japońskich naruszeń praw Amerykanów w Chinach, od bombardowań misji po blokowanie handlu. Po zatopieniu „Panaya” każda taka sprawa umacniała w Waszyngtonie przekonanie, że japońskie władze nie panują nad własną armią albo nie chcą nad nią panować. Rząd Fumimaro Konoe właśnie wtedy, 16 stycznia 1938 roku, ogłosił, że nie będzie już rozmawiał z rządem Czang Kaj-szeka, co zapowiadało długą wojnę w Chinach i coraz więcej sporów z mocarstwami, które miały tam swoje interesy. Amerykańska opinia publiczna wciąż jednak nie chciała wojny, a administracja Franklina Delano Roosevelta przez kolejne miesiące ograniczała się do protestów.
Allison zrobił później wielką karierę. W czasie wojny służył w Londynie, a po niej był jednym z twórców amerykańskiej polityki wobec pokonanej Japonii i współautorem traktatu pokojowego z San Francisco z 1951 roku. W latach 1953–1957 był ambasadorem w Tokio. W marcu 1954 roku podpisał tam układ o amerykańskiej pomocy wojskowej dla Japonii, a po stronie japońskiej podpis złożył minister spraw zagranicznych Katsuo Okazaki, ten sam człowiek, który według wspomnianych relacji przepraszał go w 1938 roku za uderzenie w Nankinie.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 1 grudnia 1937 · Daleki WschódPoczątek bitwy o Nankin1 grudnia 1937 Kwatera Główna w Tokio rozkazała zdobyć Nankin, stolicę Chin. Miasta bronił generał Tang Shengzhi z wykrwawionymi pod Szanghajem wojskami.
- 24 marca 1938 · Daleki WschódPoczątek bitwy pod Taierzhuangiem24 marca 1938 Japończycy uderzyli na miasteczko Taierzhuang nad Wielkim Kanałem. Po dwóch tygodniach walk Chińczycy odnieśli pierwsze duże zwycięstwo.
- 26 listopada 1937 · Daleki WschódKoniec bitwy o Szanghaj26 listopada 1937 Chińczycy porzucili linię umocnień Wuxi–Jiangyin. Bitwa o Szanghaj skończyła się klęską Chin, a Japończycy ruszyli na Nankin.
- 12 grudnia 1937 · Daleki WschódIncydent z kanonierką Panay12 grudnia 1937 japońskie samoloty zatopiły na Jangcy pod Nankinem amerykańską kanonierkę „Panay” i trzy tankowce. Tokio przeprosiło i zapłaciło odszkodowanie.