Powstanie w Zagłębiu Ruhry
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Data:
- 15 marca 1920
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Niemcy, ruch robotniczy, komunizm, Freikorps
15 marca 1920 roku, trzeciego dnia puczu Kappa, do Wetter nad Ruhrą wjechała pod czarno-biało-czerwonymi sztandarami cesarstwa bateria artylerii ochotniczego Freikorpsu Lichtschlag. Jej dowódca, kapitan Otto Hasenclever, zapytany, po czyjej jest stronie, odpowiedział, że podlega generałowi Oskarowi von Watterowi, dowódcy okręgu wojskowego w Münsterze, a ten stoi „na gruncie generała Lüttwitza”, czyli puczystów. Robotnicy z okolicznych kopalń i hut, którzy od dwóch dni strajkowali w obronie republiki, chwycili za broń i zaatakowali. Bateria została rozbita, zginęli Hasenclever, dziesięciu żołnierzy i sześciu robotników. Było to pierwsze poważne starcie powstania, które w ciągu tygodnia oddało w ręce uzbrojonych robotników całe Zagłębie Ruhry, największy okręg przemysłowy Niemiec. Rozpoczęte w obronie republiki przed prawicowym przewrotem, przerodziło się w próbę rewolucji, a na początku kwietnia zostało krwawo stłumione przez Reichswehrę i Freikorpsy, w tym oddziały, które jeszcze kilka dni wcześniej popierały pucz.
Data i nazwa
Niemieccy historycy nazywają te wydarzenia powstaniem marcowym, powstaniem w Zagłębiu Ruhry albo wojną w Zagłębiu Ruhry (Ruhrkrieg). Chronologie anglojęzyczne opisują je zwykle bez dziennej daty, jako skutek strajku generalnego przeciw puczystom. Pierwsze demonstracje odbyły się 13 i 14 marca, między innymi w Bochum, gdzie na ulice wyszło około 20 tysięcy ludzi. Spotkanie przedstawicieli trzech partii robotniczych w Elberfeldzie, które wezwało do wspólnej walki, jedne źródła datują na 14, inne na 15 marca. Pierwszą bitwą była potyczka pod Wetter 15 marca i od tego dnia, zgodnie z tradycją niemieckiej historiografii, można liczyć zbrojne powstanie. Zakończyło się ono w pierwszym tygodniu kwietnia: 6 kwietnia wojska rządowe wkroczyły do Dortmundu, a w Gelsenkirchen doszło do ostatniej potyczki.
Zagłębie po rewolucji
Zagłębie Ruhry z jego kopalniami węgla, hutami i zakładami zbrojeniowymi było sercem niemieckiego przemysłu. Mieszkały tu setki tysięcy górników i robotników, wielu z nich przybyłych z innych części Niemiec i z ziem polskich. Od rewolucji listopadowej region nie zaznał spokoju. Wiosną 1919 roku przez kopalnie przetoczyły się wielkie strajki za skróceniem czasu pracy i uspołecznieniem górnictwa, a rząd posłał przeciw nim Freikorpsy. Robotnicy zapamiętali to dobrze. Wielu z nich odwróciło się od socjaldemokracji i przeszło do Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (USPD), do komunistów albo do anarchosyndykalistycznego Wolnego Związku Robotników Niemiec (FAUD). Podział lewicy, widoczny od powstania spartakusowców w Berlinie, był tu szczególnie ostry. Socjaldemokraci chcieli bronić republiki parlamentarnej, której byli współtwórcami, a znaczna część robotników uważała, że rewolucja została zdradzona i trzeba ją dokończyć, zastępując parlament radami robotniczymi.
Zagłębie miało też szczególne położenie. Na mocy traktatu wersalskiego lewy brzeg Renu był okupowany przez wojska sprzymierzonych, a pas o szerokości 50 kilometrów na prawym brzegu, obejmujący zachodnią część Zagłębia, stanowił strefę zdemilitaryzowaną, do której Niemcom nie wolno było wprowadzać wojska. Każde użycie armii nad Ruhrą groziło więc konfliktem z Francją.
Strajk zamienia się w powstanie
13 marca, gdy brygada Ehrhardta zajęła Berlin, a rząd uciekł do Drezna i Stuttgartu, wezwanie do strajku generalnego trafiło w Zagłębiu Ruhry na podatny grunt. Strajk stał się powszechny, a w miastach władzę przejęły powstające spontanicznie komitety wykonawcze (Vollzugsräte), w większości zdominowane przez niezależnych socjalistów i komunistów. W Elberfeldzie przedstawiciele SPD, USPD i KPD podpisali wspólną odezwę do walki z „reakcją”, w której była mowa nawet o zdobyciu władzy politycznej przez dyktaturę proletariatu. Robotnicy rozbrajali policję bezpieczeństwa i straże obywatelskie i tworzyli oddziały robotniczej samoobrony. Z nich wyrosła Czerwona Armia Zagłębia Ruhry (Rote Ruhrarmee).
Generał Watter, któremu podlegało wojsko w Westfalii, zachowywał się dwuznacznie. Oficjalnie nie poparł puczu, ale jego podwładni i podlegające mu Freikorpsy w pierwszych dniach otwarcie sprzyjali Kappowi. Dla robotników każdy oddział wojskowy był więc wrogiem. Po Wetter przyszły kolejne sukcesy. 17 marca pod Aplerbeckiem na przedmieściach Dortmundu kilka tysięcy uzbrojonych robotników pokonało główne siły Freikorpsu Lichtschlag, wzięło do niewoli około 600 żołnierzy i zdobyło działa. 18 marca robotnicy zajęli Hamm i Bochum, a 18–19 marca, po walkach o wieżę ciśnień, Essen, gdzie broniła się policja. Watter wycofał resztki wojska na północ, w stronę Münsteru i Wesel. Do 22 marca całe Zagłębie, od Duisburga po Hamm, było w rękach powstańców. Pod ich kontrolą znalazły się też Düsseldorf i Elberfeld.
Armia bez wodza
Czerwona Armia Zagłębia Ruhry liczyła według szacunków od 50 do 80 tysięcy uzbrojonych ludzi, a na podstawie oddanej później broni oceniano ją na około 50 tysięcy. Była to raczej konfederacja lokalnych oddziałów niż armia. Wielu jej żołnierzy było weteranami wojny, przyzwyczajonymi do broni i dyscypliny. Dostawali żołd od rad robotniczych, poruszali się często na rowerach, w małych grupach. Większość należała do socjaldemokratycznych związków zawodowych, silną mniejszość stanowili syndykaliści. Spośród członków partii politycznych zdecydowana większość należała do USPD i KPD, a socjaldemokratów było około dziesięciu procent. Źródła różnią się co do tego, który z dwóch radykalnych odłamów przeważał.
Powstańcy nie mieli wspólnego dowództwa ani programu. 20 marca w Essen utworzono Centralną Radę Rad Robotniczych, ale własne centrale miały też umiarkowany Hagen, Mülheim, gdzie rządzili syndykaliści, i Duisburg, opanowany przez anarchistów. We wschodniej części Zagłębia, gdzie przeważała USPD, organizowano się szybciej, ale tamtejsi przywódcy nie chcieli walczyć z rządem, który po upadku puczu znowu działał. Na zachodzie syndykaliści i lewicowi komuniści chcieli iść dalej. W Hagen już 19 marca odstąpiono od hasła dyktatury proletariatu, a konferencja partii robotniczych Zagłębia 21 marca odrzuciła wprowadzenie dyktatury rad. Mimo to władze i prawicowa prasa przedstawiały powstanie jako bolszewicki zamach na Niemcy, co według nowszych badań, jak pisze historyk Rainer Pöppinghege, nie oddaje jego zróżnicowania. 24 marca oddziały powstańcze zaatakowały twierdzę w Wesel, ostatni punkt oporu wojska na zachodzie, ale poniosły pierwszą porażkę.
Ugoda w Bielefeldzie
17 marca pucz w Berlinie upadł, a rząd wrócił do stolicy. Dla powstańców w Zagłębiu powód walki w obronie republiki przestał istnieć, ale nie chcieli oddać broni ani władzy bez gwarancji, że wojsko, które sprzyjało puczystom, nie będzie się na nich mścić. 22 marca związki zawodowe i partie robotnicze ogłosiły koniec strajku generalnego w Rzeszy, ale w Zagłębiu niewielu wróciło do pracy.
23 i 24 marca w Bielefeldzie odbyła się konferencja przedstawicieli rządu Rzeszy i Prus, władz miejskich, związków zawodowych, partii od Centrum po KPD i rad wykonawczych. Kluczową rolę odegrał socjaldemokrata Carl Severing, komisarz Rzeszy i Prus dla Zagłębia, któremu towarzyszyli pruski minister rolnictwa Otto Braun i minister poczty Johannes Giesberts. Porozumienie zawarte 24 marca wieczorem przewidywało amnestię dla tych, którzy złamali prawo w obronie republiki przed puczystami, ukaranie uczestników przewrotu, oddanie broni pod nadzorem władz miejskich i rad oraz tworzenie republikańskich straży. Jeśli robotnicy „lojalnie” oddadzą broń, Reichswehra nie miała wkraczać do Zagłębia. USPD i centrala w Hagen przyjęły ugodę, Rada Centralna w Essen i KPD żądały dalszych rokowań, a radykalne rady w Mülheim i Hamborn oraz dowódcy wojskowi powstańców odrzucili ją całkowicie.
26 marca ustąpił rząd Gustava Bauera, a nowy kanclerz Hermann Müller postawił Essenowi ultimatum. Watter, bez porozumienia z Berlinem, zaostrzył je, żądając oddania całej broni do 30 marca, co w praktyce było niewykonalne. Rada w Essen odpowiedziała ponownym ogłoszeniem strajku generalnego, do którego przystąpiło około 330 tysięcy górników, trzy czwarte załóg Zagłębia. Severing przedłużył termin do 2 kwietnia i obiecał, że wojsko nie wkroczy. 1 kwietnia przywódcy powstania na naradzie w Essen uznali, że dalsza walka nie ma sensu, ale nie panowali już nad rozproszonymi oddziałami. Jak pisał później Severing, a historyk Heinrich August Winkler przyznaje, że nie przesadzał, mnożyły się wiadomości o rabunkach, wymuszeniach, znęcaniu się nad ludźmi i rozstrzeliwaniach, a mieszkańcy, władze miast i przywódcy partii coraz pilniej wzywali pomocy.
Rozprawa
Do 2 kwietnia oddano niewiele broni. Wojsko ruszyło do Zagłębia od północy, z kierunku Münsteru, i od wschodu. Szło w nim wiele Freikorpsów, w tym Brygada Morska Loewenfelda, która w czasie puczu stała po stronie Kappa we Wrocławiu, i oddziały pod czarno-biało-czerwonymi flagami. Pierwsze krwawe starcie miało miejsce w Wielki Czwartek, 1 kwietnia, pod Pelkum koło Hamm, gdzie bawarska brygada Reichswehry generała Franza von Eppa rozbiła oddziały robotnicze. Według niemieckich opracowań w pierwszych dniach kwietnia zginęło tam od 150 do 300 robotników i sanitariuszek, a wielu rannych dobito. Żołnierzom Eppa przypisuje się hasło „Bawarczycy nie biorą jeńców”.
Przewaga wojska była miażdżąca, a jego zemsta okrutna. Rewizjom, rozbrajaniu i masowym aresztowaniom towarzyszyły egzekucje. Rozstrzeliwano tych, których zatrzymano z bronią, także rannych, i dziesięć sanitariuszek, które miały przy sobie pistolety. Wielu zabitych zgłaszano jako „zastrzelonych podczas ucieczki”. Do 3 kwietnia co najmniej 50 osób rozstrzelano bez sądu, a 205 skazały sądy doraźne. Tego dnia prezydent Friedrich Ebert zakazał ich działania, ale Watter dopiero 12 kwietnia zabronił swoim żołnierzom „bezprawnych zachowań”, a i potem zdarzały się zabójstwa. Generał tłumaczył się listem z ministerstwa Reichswehry, które dało mu „pełną swobodę robienia tego, czego wymaga sytuacja”. 5 kwietnia wielu powstańców uciekło do okupowanej przez aliantów Nadrenii. 6 kwietnia wojsko weszło do Dortmundu, a potyczka w Gelsenkirchen była ostatnim akordem powstania.
Liczby ofiar nigdy dokładnie nie ustalono. Według Winklera zginęło znacznie ponad tysiąc powstańców, większość już po wzięciu do niewoli. Wojska rządowe straciły 208 zabitych i ponad stu zaginionych, policja bezpieczeństwa 41 zabitych, a Freikorpsy według części źródeł 273. Około trzech tysięcy robotników aresztowano. Sądy wojskowe początkowo nie stosowały amnestii obiecanej w Bielefeldzie i uchwalonej przez rząd Müllera. Robotników, którzy bronili republiki przed puczystami, skazywano na długie więzienie, podczas gdy niemal wszyscy uczestnicy puczu Kappa uniknęli kary.
Francuska odpowiedź
Wkroczenie Reichswehry do strefy zdemilitaryzowanej naruszało traktat wersalski. Rząd niemiecki zabiegał u sprzymierzonych o zgodę na użycie wojska, ale Francja się nie zgodziła. Gdy wojsko mimo to ruszyło, 6 kwietnia wojska francuskie zajęły Frankfurt nad Menem, Darmstadt, Hanau i kilka innych miast nad Menem. Wielka Brytania nie poparła tej akcji, co było jednym z pierwszych poważnych rozdźwięków między sojusznikami w sprawie egzekwowania traktatu. Francuzi wycofali się 17 maja, gdy Reichswehra zakończyła operację nad Ruhrą. Wojsko niemieckie zatrzymało się na Ruhrze, nie wkraczając do Bergisches Land, bo Brytyjczycy zagrozili, że zajmą ten region.
Długi cień powstania
Bezpośrednim skutkiem powstania była klęska socjaldemokratów w wyborach 6 czerwca 1920 roku. SPD straciła ponad 60 mandatów, w dużej mierze na rzecz niezależnych socjalistów, i po raz pierwszy od rewolucji znalazła się poza rządem. Robotnicy z Zagłębia zapamiętali, że rząd z socjaldemokratycznym prezydentem i kanclerzem posłał przeciw nim te same Freikorpsy, które przed chwilą chciały obalić republikę. Ta pamięć, razem ze styczniem 1919 roku, karmiła wrogość komunistów do SPD. Kilka lat później, na polecenie Moskwy, komuniści nazywali socjaldemokratów „socjalfaszystami” i uważali ich za głównego wroga, co uniemożliwiło wspólną obronę republiki przed nazistami.
Dla prawicy powstanie było dowodem, że Niemcom grozi bolszewizm, przed którym bronią ich tylko żołnierze i ochotnicy. Wielu uczestników tłumienia znalazło się później w ruchu nazistowskim. Wśród żołnierzy Brygady Loewenfelda był Albert Leo Schlageter, którego Francuzi rozstrzelali w 1923 roku za sabotaż w okupowanym Zagłębiu, a naziści zrobili z niego męczennika. Franz von Epp wstąpił do NSDAP w 1928 roku, a w 1933 roku Hitler mianował go namiestnikiem Rzeszy w Bawarii. W 1934 roku naziści odsłonili w Essen pomnik poległych w walkach w Zagłębiu żołnierzy Freikorpsów, Reichswehry i policji, a groby i pomniki robotników często niszczyli.
Kryzys z kwietnia 1920 roku był też zapowiedzią przyszłych konfliktów nad Renem. Francja pokazała, że jest gotowa zająć niemieckie miasta, by wymusić przestrzeganie traktatu, i zrobiła to na dużo większą skalę w styczniu 1923 roku, okupując całe Zagłębie Ruhry z powodu zaległości w odszkodowaniach. Strefa zdemilitaryzowana nad Renem, która w 1920 roku zatrzymała Reichswehrę, pozostała jedną z najważniejszych gwarancji bezpieczeństwa Francji aż do 7 marca 1936 roku, gdy Hitler wprowadził do niej wojsko, a Francja tym razem nie zrobiła nic.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 28 czerwca 1919 · DyplomacjaTraktat wersalski28 czerwca 1919 w Sali Lustrzanej Wersalu Niemcy podpisały pokój. Straciły ziemie i kolonie, zostały rozbrojone, a art. 231 obarczył je winą za wojnę.
- 4 stycznia 1919 · PolitykaPowstanie Spartakusa4 stycznia 1919 Ebert odwołał szefa policji w Berlinie. Wybuchło powstanie, które Freikorpsy stłumiły w tydzień. 15 stycznia zabito Liebknechta i Luksemburg.
- 21 czerwca 1919 · WojskoSamozatopienie floty niemieckiej w Scapa Flow21 czerwca 1919 na rozkaz admirała Ludwiga von Reutera załogi zatopiły 52 internowane okręty niemieckie w Scapa Flow, by nie wydać ich zwycięzcom.
- 31 stycznia 1919 · SpołeczeństwoBitwa na George Square31 stycznia 1919 policja w Glasgow rozbiła wiec strajkujących o 40-godzinny tydzień pracy. Szeryf odczytał Riot Act i wezwał wojsko, które przybyło nocą.