Początek rewolucji w Niemczech
Pod koniec października 1918 roku Cesarstwo Niemieckie przechodziło jednocześnie dwie przemiany, które szły w przeciwnych kierunkach. 28 października weszły w życie ustawy zmieniające konstytucję Rzeszy: kanclerz stał się odpowiedzialny przed Reichstagiem, a cesarz Wilhelm II stracił prawo do samodzielnego decydowania o wojnie i pokoju. Niemcy, przynajmniej na papierze, zostały monarchią parlamentarną. W tych samych dniach dowództwo marynarki, za plecami rządu, który zabiegał o rozejm, szykowało Flotę Pełnomorską do ostatniej, rozpaczliwej bitwy z flotą brytyjską. Plan miał zostać ujawniony załogom dopiero na morzu, ale marynarze szybko domyślili się, co ich czeka. Nie zamierzali ginąć na kilka dni przed końcem przegranej wojny. Ich odmowa wykonania rozkazów przerodziła się na początku listopada w bunt w Kilonii, a ten w ciągu tygodnia w rewolucję, która zmiotła cesarstwo i wszystkie niemieckie dynastie.
Data 28 października, pod którą wiele chronologii zapisuje początek rewolucji niemieckiej, jest umowna. Rozkaz operacyjny dla floty wydano 24 października, a dowództwo marynarki zatwierdziło go 27 października. Okręty zbierały się na redzie Schillig pod Wilhelmshaven 29 października, a pierwsze meldunki o „niepokojach” na pokładach dotarły do dowództwa floty wieczorem tego dnia. Najpoważniejsze odmowy wykonania rozkazów nastąpiły w nocy z 29 na 30 października i następnej nocy. Właściwy bunt, od którego niemieccy historycy liczą rewolucję listopadową, wybuchł w Kilonii 3 i 4 listopada. 28 października był więc dniem, w którym nowy ustrój formalnie wszedł w życie, a flota przygotowywała się do wyjścia w morze. Sama rewolucja zaczęła się kilka dni później.
Niemcy jesienią 1918 roku
Wiosną 1918 roku Niemcy wydawały się bliskie zwycięstwa. Bolszewicka Rosja, osłabiona rewolucją lutową i przewrotem październikowym, wyszła z wojny, podpisując w marcu traktat brzeski, a armia niemiecka rzuciła wszystkie siły do wielkiej ofensywy na zachodzie. Ofensywa przyniosła zdobycze terenowe, ale nie rozstrzygnięcie. Od lipca inicjatywa przeszła w ręce aliantów, wzmocnionych setkami tysięcy świeżych żołnierzy amerykańskich. 8 sierpnia pod Amiens niemiecki front pękł po raz pierwszy na dużą skalę, a we wrześniu skapitulowała sprzymierzona Bułgaria.
29 września pierwszy kwatermistrz generalny Erich Ludendorff, faktyczny kierownik niemieckiego wysiłku wojennego, razem z feldmarszałkiem Paulem von Hindenburgiem zażądał natychmiastowej prośby o rozejm. Zażądał też utworzenia rządu opartego na większości w Reichstagu. Chodziło nie tylko o to, by prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson miał w Berlinie demokratycznego partnera, ale też o to, by ciężar klęski spadł na polityków, a nie na generałów. 3 października kanclerzem został liberalny książę Max von Baden, a do jego rządu weszli po raz pierwszy socjaldemokraci, między innymi Philipp Scheidemann. W nocy z 3 na 4 października Niemcy poprosiły Wilsona o rozejm na podstawie jego Czternastu Punktów.
Wymiana not z Waszyngtonem trwała cały październik. Wilson żądał wstrzymania wojny podwodnej przeciw statkom pasażerskim i handlowym, ewakuacji okupowanych terenów i gwarancji, że rozmawia z przedstawicielami narodu, a nie ze starym reżimem. W nocie z 23 października dał do zrozumienia, że z „monarchicznymi autokratami” Niemiec Stany Zjednoczone nie będą negocjować pokoju, lecz zażądają kapitulacji. Dla coraz większej liczby Niemców oznaczało to, że cesarz stoi na drodze do pokoju. 26 października Wilhelm II przyjął dymisję Ludendorffa, który wbrew rządowi wezwał armię do dalszej walki. Jego następcą został generał Wilhelm Groener.
Kraj był wyczerpany. Brytyjska blokada morska i nieudolna gospodarka wojenna sprawiły, że w miastach od lat brakowało żywności. Zimę 1916/1917 zapamiętano jako „zimę brukwiową”. W styczniu 1918 roku w wielkich strajkach, zwłaszcza w Berlinie, wzięło udział według niemieckich opracowań ponad milion robotników, którzy domagali się pokoju bez aneksji i demokratyzacji państwa. Ruch robotniczy był podzielony. Większościowa Socjaldemokratyczna Partia Niemiec pod wodzą Friedricha Eberta chciała reform i porządku, a Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec i skupieni w niej radykałowie ze Związku Spartakusa patrzyli z nadzieją na Rosję, gdzie od roku rządzili bolszewicy Włodzimierza Lenina. W tych samych dniach rozpadała się sojusznicza monarchia Habsburgów. 28 października, gdy w Berlinie wchodziła w życie reforma ustroju, w Budapeszcie doszło do starć, od których zaczęła się rewolucja astrów, a w Pradze proklamowano niepodległe państwo czechosłowackie.
Reforma październikowa
Zmiany w konstytucji, przygotowane przez rząd księcia Maksa, Reichstag uchwalił 25 i 26 października, a Rada Związkowa (Bundesrat) zatwierdziła je 28 października. Tego samego dnia, po ogłoszeniu przez cesarza, weszły w życie. Kanclerz potrzebował odtąd zaufania Reichstagu, który mógł go zmusić do ustąpienia. Wypowiedzenie wojny i zawarcie pokoju wymagały zgody obu izb. Mianowania wyższych oficerów i rozkazy wojskowe o znaczeniu politycznym musiał kontrasygnować kanclerz, co poddawało władzę cesarza nad wojskiem kontroli parlamentu. Posłowie mogli zostawać sekretarzami stanu, nie tracąc mandatu.
Była to najgłębsza zmiana ustroju Niemiec od zjednoczenia w 1871 roku, przeprowadzona legalnie i bez rozlewu krwi. Nazywano ją „rewolucją z góry”. Przyszła jednak za późno. Dla większości Niemców liczył się pokój i chleb, a nie paragrafy konstytucji, a dla aliantów monarchia z Wilhelmem II na tronie wciąż pozostawała starym reżimem. Najważniejsze było jednak co innego: nowy porządek zakładał, że wojsko i flota podlegają władzy politycznej. Właśnie w tych dniach admirałowie pokazali, że nie zamierzają się jej podporządkować.
Rozkaz operacyjny nr 19
Flota Pełnomorska, oczko w głowie cesarza i admirała Alfreda von Tirpitza, przez większość wojny stała w portach. Po bitwie jutlandzkiej w 1916 roku jej pancerniki tylko kilka razy wyszły na Morze Północne, a ciężar wojny morskiej przejęły okręty podwodne. Wśród oficerów marynarki narastało poczucie, że flota, na którą Niemcy wydały przed wojną ogromne sumy, zakończy wojnę bez chwały, a przy rokowaniach pokojowych zostanie oddana zwycięzcom.
20–21 października, na żądanie rządu i zgodnie z warunkiem postawionym przez Wilsona, admirał Reinhard Scheer, szef nowego kierownictwa wojny morskiej (Seekriegsleitung), odwołał okręty podwodne z wojny handlowej. Dla dowództwa marynarki oznaczało to, że flota nawodna odzyskała swobodę działania. 22 października Scheer polecił dowódcy Floty Pełnomorskiej admirałowi Franzowi von Hipperowi przygotować uderzenie. 24 października Hipper wydał rozkaz operacyjny nr 19, a 27 października Scheer go zatwierdził. Flota miała zaatakować brytyjskie okręty i żeglugę u wybrzeży Flandrii i w ujściu Tamizy, a potem, w drodze powrotnej, na wysokości holenderskiej wyspy Terschelling, stoczyć bitwę z Grand Fleet, osłabioną przez nowe zagrody minowe i kilka linii okrętów podwodnych. Wyjście w morze wyznaczono na 30 października.
Rządu księcia Maksa nie poinformowano o tym planie, choć kanclerz zastrzegł, że w czasie rokowań nie wolno podejmować kroków, które mogłyby im zaszkodzić. Szef sztabu floty kontradmirał Adolf von Trotha pisał, że honor i przyszłość marynarki wymagają, by nie skończyła wojny bez walki. Hipper zanotował, że bitwa o honor floty, nawet gdyby miała być jej ostatnią, stałaby się fundamentem przyszłej niemieckiej marynarki. Szanse powodzenia były znikome: Grand Fleet miała wyraźną przewagę liczebną, a brytyjski wywiad, jak się później okazało, już wieczorem 28 października przewidział koncentrację niemieckiej floty na redzie Schillig i jej wyjście w morze 30 października. Wielu historyków, między innymi Wilhelm Deist i Michael Epkenhans, widzi w tym planie nie tylko gest honorowy, ale i próbę storpedowania rokowań rozejmowych prowadzonych przez rząd oparty na Reichstagu. Epkenhans nazwał go „buntem admirałów”.
Plotka na redzie Schillig
Plan miał pozostać tajemnicą do chwili wyjścia w morze. Przygotowania do wielkiej operacji trudno było jednak ukryć: na okręty ładowano węgiel i amunicję, ściągano załogi z urlopów, w kasynach oficerskich mówiono o „ostatnim rejsie”. Wśród marynarzy szybko rozeszła się plotka, że admirałowie chcą poświęcić flotę i ich życie w samobójczym boju, by zniweczyć rokowania o pokój. Marynarze i palacze, z których wielu od lat żyło w przepełnionych, źle zaopatrzonych okrętach i w przepaści dzielącej ich od oficerów, nie mieli wątpliwości. Pamiętali też bunt z sierpnia 1917 roku, po którym rozstrzelano dwóch jego przywódców, Maxa Reichpietscha i Albina Köbisa.
29 października okręty zebrały się na redzie Schillig u ujścia Jade. Około 22.00 do dowództwa floty dotarły pierwsze meldunki o „ekscesach” na pancernikach III Eskadry, König, Markgraf i Kronprinz, na pancerniku Nassau i na krążownikach Regensburg i Straßburg. Duża część palaczy z krążowników liniowych Derfflinger i Von der Tann nie wróciła z przepustek. Na pokładach wiwatowano na cześć prezydenta Wilsona i pokoju, gaszono światła, nie wykonywano poleceń. Niepewne były nawet nastroje na flagowym pancerniku Baden. Lojalne pozostały za to załogi torpedowców, okrętów podwodnych i trałowców, na których oficerowie i marynarze żyli bliżej siebie.
Około 2.00 w nocy 30 października, za radą Trothy, Hipper odwołał operację. Zastąpiono ją ćwiczeniami w Zatoce Helgolandzkiej, ale i z nich zrezygnowano, bo niepokoje ogarnęły kolejne okręty. Wieczorem 30 października załogi pancerników Thüringen i Helgoland z I Eskadry odmówiły podniesienia kotwic i uszkodziły część urządzeń. Poddały się dopiero następnego dnia, gdy torpedowce i okręt podwodny zagroziły otwarciem ognia. Kilkuset marynarzy aresztowano i przewieziono do więzień na lądzie. Wszyscy wiedzieli, że za bunt w czasie wojny grozi kara śmierci.
Od Kilonii do Berlina
Hipper postanowił rozdzielić flotę. III Eskadra wiceadmirała Hugona Krafta popłynęła przez Kanał Kiloński do Kilonii. Po drodze aresztowano 47 lub 48 marynarzy i palaczy z Markgrafa, uznanych za prowodyrów. W nocy na 1 listopada eskadra stanęła w porcie, a zatrzymanych osadzono w areszcie przy Feldstraße. Było to fatalne posunięcie. Kilonia była miastem stoczni i zakładów zbrojeniowych z dziesiątkami tysięcy robotników, silnymi związkami zawodowymi i organizacjami socjalistycznymi. Marynarze, których puszczano na ląd, spotykali się w domu związkowym i z działaczami Niezależnej Socjaldemokracji. Postanowili nie dopuścić do ponownego wyjścia floty w morze i wywalczyć uwolnienie kolegów.
3 listopada, w niedzielę, na placu ćwiczeń w lasku Vieburg zebrało się według niemieckich opracowań 5–6 tysięcy marynarzy, żołnierzy i robotników. Pochód ruszył do śródmieścia, by uwolnić aresztowanych. Około 19.00 na Karlstraße zatrzymał go patrol, który otworzył ogień. Zginęło siedem osób, dwie kolejne zmarły z ran, a około trzydziestu zostało rannych. Strzały nie zastraszyły buntowników. 4 listopada zbuntował się dywizjon torpedowy w koszarach w dzielnicy Wik, zastrajkowali robotnicy stoczni, a marynarze rozbroili oficerów i wybrali pierwsze w Niemczech rady żołnierskie. Na ich czele stanął palacz Karl Artelt. Gubernator Kilonii admirał Wilhelm Souchon musiał podjąć rokowania i zgodzić się na uwolnienie aresztowanych. Wieczorem przyjechał z Berlina socjaldemokratyczny poseł Gustav Noske, wysłany przez rząd, by uspokoić sytuację. Nie zdołał zatrzymać ruchu, ale ujął go w karby: 7 listopada rada żołnierska wybrała go gubernatorem Kilonii. Wieczorem 4 listopada miasto było w rękach buntowników. Na okrętach podnoszono czerwone bandery.
Marynarze rozjeżdżali się po kraju, wioząc rewolucję ze sobą. Między 5 a 8 listopada rady robotnicze i żołnierskie przejęły władzę w Lubece, Hamburgu, Bremie, Wilhelmshaven, Hanowerze, Kolonii, Brunszwiku, Stuttgarcie i wielu innych miastach, niemal nigdzie nie napotykając oporu. Stare władze po prostu się rozsypały. 7 listopada w Monachium niezależny socjalista Kurt Eisner przeciągnął na swoją stronę garnizon, a w nocy ogłosił Bawarię republiką. Król Ludwik III uciekł ze stolicy. Był pierwszym niemieckim monarchą, którego obaliła rewolucja.
Wilhelm II wyjechał 29 października z Poczdamu do kwatery głównej w Spa, co w kraju odebrano jako ucieczkę pod opiekę generałów. Odrzucał wezwania do abdykacji i snuł plany powrotu na czele wojsk frontowych. 9 listopada rewolucja dotarła do Berlina. Rano stanęły fabryki, a pułki garnizonu jeden po drugim przechodziły na stronę demonstrantów. Kanclerz książę Max na własną rękę ogłosił abdykację cesarza i przekazał urząd Ebertowi. Po południu Scheidemann proklamował z okna Reichstagu republikę niemiecką, a Karl Liebknecht, przywódca spartakusowców, „wolną socjalistyczną republikę”. W Spa Groener powiedział cesarzowi, że wojsko nie stoi już za nim. 10 listopada Wilhelm II przekroczył granicę holenderską. Następnego dnia niemiecka delegacja podpisała rozejm z aliantami. Do 25 listopada tron straciły wszystkie niemieckie dynastie.
Długi cień listopada
Flota, która miała stoczyć ostatni bój dla ratowania honoru, nigdy już nie wyszła do walki. Plan admirałów, który miał zapobiec „hańbiącemu pokojowi”, przyspieszył upadek cesarstwa, a w czerwcu 1919 roku internowane w brytyjskiej bazie Scapa Flow okręty zatopiły własne załogi. Z rewolucji wyrosła Republika Weimarska, pierwsza niemiecka demokracja, która od urodzenia miała przeciwko sobie wielu obywateli. Socjaldemokraci, którzy objęli władzę, rewolucji nie chcieli i bali się powtórzenia scenariusza rosyjskiego. 10 listopada Ebert zawarł porozumienie z Groenerem: armia uznała nowy rząd, a ten obiecał jej pomoc w utrzymaniu porządku. W styczniu 1919 roku do stłumienia powstania spartakusowców w Berlinie Noske użył ochotniczych Freikorpsów, złożonych w dużej mierze z nacjonalistycznych oficerów i żołnierzy frontowych. Zamordowali oni Liebknechta i Różę Luksemburg. Lewica nigdy nie wybaczyła tego socjaldemokratom, a ludzie z Freikorpsów stali się kadrą późniejszych bojówek nacjonalistycznych, w tym nazistowskiej SA.
Jeszcze groźniejszy okazał się mit, który narodził się z rewolucji. Armia, która we wrześniu sama zażądała rozejmu, w listopadzie 1918 roku wracała do kraju w porządku, witana jak zwyciężczyni. Wielu Niemców nie wiedziało, że wojna była przegrana na froncie, zanim marynarze wznieśli czerwone sztandary. Generałowie i prawica szybko zaczęli głosić, że niepokonane wojsko pchnęli nożem w plecy rewolucjoniści, socjaliści i Żydzi w kraju. W listopadzie 1919 roku Hindenburg powtórzył tę legendę o ciosie w plecy przed komisją Zgromadzenia Narodowego badającą przyczyny klęski. Polityków, którzy podpisali rozejm i traktat wersalski, nacjonaliści nazywali „listopadowymi zbrodniarzami”.
Najpilniej z tej lekcji skorzystał Adolf Hitler. O rewolucji i końcu wojny dowiedział się w szpitalu wojskowym w Pasewalku, gdzie leczył się po zatruciu gazem. W „Mein Kampf” pisał, że wtedy postanowił zostać politykiem. „Listopad 1918” stał się dla niego obsesją i jednym z filarów propagandy nazistowskiej, która obiecywała, że Niemcy nigdy więcej nie skapitulują od wewnątrz. Wspomnienie buntu z 1918 roku ciążyło też nad marynarką wojenną III Rzeszy, której dowódcy, wywodzący się z cesarskiej floty, za wszelką cenę chcieli uniknąć powtórki. Rewolucja, która zaczęła się od odmowy udziału w beznadziejnej bitwie, dała Niemcom republikę, ale także mit, za pomocą którego tę republikę po piętnastu latach zniszczono.
Źródła
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 4 stycznia 1919 · PolitykaPowstanie Spartakusa4 stycznia 1919 Ebert odwołał szefa policji w Berlinie. Wybuchło powstanie, które Freikorpsy stłumiły w tydzień. 15 stycznia zabito Liebknechta i Luksemburg.
- 28 czerwca 1919 · DyplomacjaTraktat wersalski28 czerwca 1919 w Sali Lustrzanej Wersalu Niemcy podpisały pokój. Straciły ziemie i kolonie, zostały rozbrojone, a art. 231 obarczył je winą za wojnę.
- 18 stycznia 1919 · DyplomacjaOtwarcie konferencji pokojowej w Paryżu18 stycznia 1919 w gmachu francuskiego MSZ przy Quai d'Orsay prezydent Poincaré otworzył konferencję pokojową. Pokonanych i Rosji przy stole nie było.
- 21 czerwca 1919 · WojskoSamozatopienie floty niemieckiej w Scapa Flow21 czerwca 1919 na rozkaz admirała Ludwiga von Reutera załogi zatopiły 52 internowane okręty niemieckie w Scapa Flow, by nie wydać ich zwycięzcom.