TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pucz Kappa

Kategoria:
Polityka
Data:
13 marca 1920
Autor:
Łukasz
Tagi:
Niemcy, Wolfgang Kapp, Walther von Lüttwitz, Freikorps

W sobotę 13 marca 1920 roku krótko po szóstej rano przez Bramę Brandenburską w Berlinie przemaszerowała ze śpiewem Brygada Morska Ehrhardta, kilka tysięcy żołnierzy ochotniczego Freikorpsu, wielu z wymalowanymi na hełmach białymi swastykami. Kwadrans wcześniej z kancelarii Rzeszy samochodami odjechali prezydent Friedrich Ebert, kanclerz Gustav Bauer i ministrowie socjaldemokratyczni. Przy bramie na żołnierzy czekali generał Walther von Lüttwitz, dowódca wojsk Reichswehry we wschodnich Niemczech, generał Erich Ludendorff i nacjonalistyczny urzędnik z Prus Wschodnich Wolfgang Kapp. Kapp ogłosił obalenie rządu i rozwiązanie Zgromadzenia Narodowego i mianował się kanclerzem Rzeszy oraz premierem Prus. Reichswehra nie kiwnęła palcem w obronie republiki. Mimo to po czterech dniach puczyści musieli się poddać, bo przeciw nim stanęło coś, czego się nie spodziewali: największy strajk generalny w dziejach Niemiec i odmowa urzędników.

Armia, którą trzeba było zmniejszyć

10 stycznia 1920 roku wszedł w życie traktat wersalski. Niemcy miały zmniejszyć wojska lądowe do 100 tysięcy żołnierzy zawodowych i rozwiązać ochotnicze formacje, które od zimy 1918 roku broniły rządu przed lewicą. W 1919 roku Reichswehra liczyła około 350–400 tysięcy ludzi, a w różnych Freikorpsach służyło ich dalsze ćwierć miliona. Dla wielu oficerów i ochotników redukcja oznaczała koniec kariery i powrót do cywilnego życia, w którym nie mieli miejsca. Wśród najbardziej rozgoryczonych byli żołnierze wracający z krajów bałtyckich, którzy w 1919 roku walczyli tam z bolszewikami i z Łotyszami i musieli się wycofać na żądanie aliantów i własnego rządu. Wszyscy oni winili za klęskę „listopadowych zbrodniarzy”, a za Wersal tych, którzy go podpisali.

Wiele Freikorpsów było wrogich republice od początku. Jesienią 1919 roku powstał Związek Narodowy (Nationale Vereinigung), spiskowa organizacja, która miała połączyć skrajną prawicę, od Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej po ochotników. W jej kierownictwie byli Kapp, Ludendorff, pułkownik Max Bauer, dawny współpracownik Ludendorffa w Naczelnym Dowództwie, i kapitan Waldemar Pabst, który w styczniu 1919 roku kazał zabić Karla Liebknechta i Różę Luksemburg. Chcieli zastąpić rząd partyjny autorytarnym gabinetem „fachowców”. Nie planowali powrotu cesarza, choć wielu z nich było monarchistami. Najważniejszego sojusznika mieli w samej Reichswehrze. Lüttwitz, najstarszy rangą czynny generał armii, dowodził Dowództwem Grupy nr 1 (Gruppenkommando 1), któremu podlegały wojska w północnych i wschodnich Niemczech, a w szeregach nazywano go „ojcem Freikorpsów”. To jego żołnierze w 1919 roku stłumili powstanie spartakusowców i marcowe walki w Berlinie.

Ultimatum generała

29 lutego 1920 roku minister Reichswehry Gustav Noske nakazał rozwiązać dwie brygady morskie, w tym 2. Brygadę Morską komandora podporucznika Hermanna Ehrhardta. Liczyła ona pięć–sześć tysięcy ludzi, dawnych oficerów i podoficerów cesarskiej marynarki oraz „Bałtów”, i od stycznia stacjonowała na poligonie Döberitz pod Berlinem. Była to doborowa formacja, która w 1919 roku walczyła z lewicą w Monachium i w Berlinie, i zarazem najbardziej upolityczniony oddział w kraju. 1 marca brygada zorganizowała defiladę, na którą nie zaproszono ministra. Lüttwitz powiedział na niej, że nie pozwoli rozbić tak doborowej formacji w tak burzliwym czasie. Było to otwarte wypowiedzenie posłuszeństwa.

Wieczorem 10 marca Lüttwitz przyszedł do Eberta. W obecności Noskego zażądał cofnięcia rozkazu o rozwiązaniu brygad, rozwiązania Zgromadzenia Narodowego i nowych wyborów do Reichstagu, wyboru prezydenta przez naród, powołania fachowców na ministrów spraw zagranicznych, gospodarki i finansów, dymisji szefa dowództwa wojsk lądowych generała Walthera Reinhardta i oddania sobie naczelnego dowództwa nad całym wojskiem. Ebert odmówił i zażądał od niego rezygnacji. Gdy ta nie nadeszła, 11 marca Noske zawiesił generała w obowiązkach. Lüttwitz pojechał do Döberitz i spytał Ehrhardta, czy może zająć Berlin jeszcze tego wieczoru. Ehrhardt potrzebował dnia na przygotowania. Dopiero wtedy Lüttwitz zawiadomił Kappa i spiskowców ze Związku Narodowego, że mają być gotowi przejąć władzę rano w sobotę. Byli zaskoczeni i nieprzygotowani. Nie mieli nawet listy ministrów.

Noc z 12 na 13 marca

W piątek 12 marca po Berlinie krążyły już pogłoski o przewrocie, pisały o nim wieczorne gazety. Noske polecił dwóm pułkom policji bezpieczeństwa i jednemu pułkowi Reichswehry obsadzić dzielnicę rządową, ale ich dowódcy w nocy porozumieli się z innymi oddziałami, że nie będą strzelać. Około 22 brygada Ehrhardta wyruszyła z Döberitz z rozkazem, by „bezwzględnie łamać wszelki opór”. O pierwszej w nocy Noske zebrał najwyższych dowódców w ministerstwie przy Bendlerstraße i zażądał obrony rządu. Odmówili wszyscy poza Reinhardtem i jeszcze jednym oficerem. Szef Urzędu Wojsk, czyli zakamuflowanego sztabu generalnego, generał Hans von Seeckt, mówił o koleżeństwie oficerów, którzy razem walczyli z wrogiem. Przypisywane mu zdanie „Reichswehra nie strzela do Reichswehry” nie zostało zanotowane i pochodzi z późniejszych relacji, ale dobrze oddaje jego stanowisko: walka w obronie republiki rozbiłaby wojsko, które chciał ocalić.

O czwartej rano Ebert zwołał posiedzenie rządu. Nie było go czym bronić, więc większością głosów, a nie jednomyślnie, postanowiono wyjechać z Berlina i wezwać do strajku generalnego. Wicekanclerz i minister sprawiedliwości Eugen Schiffer z Niemieckiej Partii Demokratycznej i część ministrów spoza SPD zostali w stolicy, by móc rozmawiać z puczystami. Odezwę wzywającą do strajku, wydaną w imieniu prezydenta i ministrów socjaldemokratycznych, rano rozpowszechnił szef prasowy kancelarii Ulrich Rauscher. Część sygnatariuszy twierdziła potem, że jej nie podpisywała. „Robotnicy, towarzysze partyjni! Pucz wojskowy stał się faktem!”, czytano w niej. „Strajkujcie, porzućcie pracę, zdławcie tę wojskową dyktaturę!”. O 6.15 posiedzenie przerwano i ministrowie uciekli. Dziesięć minut później brygada maszerowała przez Bramę Brandenburską.

Puczyści zajęli kancelarię Rzeszy i dzielnicę rządową, wspierani przez batalion regularnej Reichswehry. Kapp ogłosił „rząd porządku, wolności i czynu”, a Lüttwitz został ministrem Reichswehry i naczelnym dowódcą. Ministrem spraw wewnętrznych miał zostać Traugott von Jagow, w czasach cesarstwa prezydent policji berlińskiej. Zgłosili się też awanturnicy, jak węgierski oszust i były poseł brytyjski Ignaz Trebitsch-Lincoln, który został cenzorem prasy zagranicznej. Kilku znanych konserwatystów, którym zaproponowano tekę ministra, odmówiło.

Rząd, który nie mógł rządzić

Ebert i ministrowie pojechali najpierw do Drezna, ale tamtejszy dowódca wojskowy generał Georg Maercker dostał z Berlina rozkaz, by wziąć ich pod „ochronny areszt”. Od zatrzymania uratowała ich obecność przywódcy Niemieckiej Partii Ludowej Rudolfa Heinzego. Rząd pojechał więc dalej, do Stuttgartu, gdzie wojsko zachowało spokój. Dotarł tam 15 marca, a 18 marca zebrało się w Stuttgarcie Zgromadzenie Narodowe.

Tymczasem wezwanie do strajku podchwyciły związki zawodowe. Jeszcze 13 marca przyłączyła się do niego wielka socjaldemokratyczna centrala związków, którą kierował Carl Legien, i związek pracowników umysłowych, a także Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec. Komunistyczna Partia Niemiec najpierw odmówiła poparcia rządu, który w 1919 roku tłumił jej powstania, ale 14 marca zmieniła zdanie. W niedzielę strajk sparaliżował Berlin, w poniedziałek całe Niemcy. Według szacunków wzięło w nim udział do dwunastu milionów ludzi. Nie jeździły pociągi ani tramwaje, nie działała poczta i telefony, nie ukazywały się gazety. W stolicy zabrakło wody, gazu i prądu. 15 marca do strajku przyłączył się związek urzędników.

Równie dotkliwa była cicha odmowa wysokich urzędników. Ministerstwa nie wykonywały poleceń Kappa, który nie miał własnych ludzi, by je zastąpić. Najstarszy rangą podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych Theodor Lewald uznał, że w przeciwieństwie do listopada 1918 roku nie powstał żaden nowy porządek prawny, i odmówił wypłaty pieniędzy puczystom. Bank Rzeszy także nie dał im pieniędzy. Rząd Kappa nie mógł wydrukować obwieszczeń ani porozumieć się z prowincją inaczej niż przez kurierów. Ani groźba kary śmierci dla strajkujących, ani obietnica nowych wyborów nie zmusiły ludzi do powrotu do pracy.

Poza Berlinem obraz był bardziej zróżnicowany. Dowódcy wojskowi w Prusach Wschodnich, na Pomorzu, w Brandenburgii i na Śląsku uznali nową władzę, a w Prusach Wschodnich poparła ją niemal cała administracja. Szef marynarki admirał Adolf von Trotha od razu opowiedział się za puczystami. Dowódcy w zachodnich i południowych Niemczech czekali na rozwój wypadków. Tam, gdzie wojsko i ochotnicy stanęli po stronie Kappa, a robotnicy chwycili za broń, polała się krew. W Meklemburgii, gdzie brygada generała Paula von Lettow-Vorbecka poparła przewrót, zginęło w tych dniach 91 osób. Krwawe starcia toczyły się w Turyngii, Saksonii i w Harburgu pod Hamburgiem. W Zagłębiu Ruhry strajk przerodził się w zbrojny opór robotników.

W Monachium przewrót przybrał inną postać. Pod naciskiem dowódcy Reichswehry w Bawarii i przywódców straży obywatelskich socjaldemokratyczny rząd Johannesa Hoffmanna ustąpił, a 16 marca bawarski parlament wybrał premierem konserwatystę Gustava von Kahra. W Berlinie bawili w tych dniach także dwaj goście z Monachium. 17 marca samolotem pilotowanym przez Roberta von Greima przylecieli Dietrich Eckart i Adolf Hitler, propagandysta partii, która od trzech tygodni nosiła nazwę NSDAP, by nawiązać kontakt z puczystami. W kancelarii Rzeszy usłyszeli od Trebitscha-Lincolna, że Kapp właśnie uciekł.

Koniec po stu godzinach

Puczystów osłabiały też spory między nimi. Kapp chciał obalić rząd i konstytucję i zastąpić republikę rządami silnej ręki. Lüttwitz, który wywołał przewrót z powodów po części osobistych, chciał przede wszystkim wymusić swoje żądania i był gotów rozmawiać nawet z socjaldemokratami. Od 15 marca puczyści negocjowali z politykami, którzy zostali w Berlinie, z Schifferem na czele. W rozmowach uczestniczyli też przedstawiciele prawicy, między innymi przywódca Niemieckiej Partii Ludowej Gustav Stresemann, którego partia nie potępiła puczu. Partie mieszczańskie uznały, że największym zagrożeniem jest teraz „bolszewizm”, a korpus oficerski trzeba „odzyskać”, a nie upokorzyć. Zaproponowały więc nowe wybory, zmiany w rządzie i amnestię, jeśli przywódcy przewrotu sami ustąpią.

17 marca Kapp, pod naciskiem wojskowych, złożył urząd, przekazał władzę Lüttwitzowi i uciekł, a w kwietniu przedostał się do Szwecji. Lüttwitz próbował jeszcze rządzić jako dyktator wojskowy, ale opuścili go własni dowódcy i wieczorem tego samego dnia, według części źródeł 18 marca, także on zrezygnował. Schiffer w imieniu Eberta przyjął dymisję, zachował mu prawo do emerytury i zasugerował, by do czasu decyzji o amnestii wyjechał z kraju. Na miejsce Lüttwitza Schiffer, znowu w imieniu prezydenta, powołał Seeckta. Brygada Ehrhardta dostała gwarancję, że jej dowódca nie zostanie aresztowany, dopóki ona sama nie opuści Berlina. Gdy wychodziła z miasta, wygwizdana przez tłum, jej żołnierze otworzyli ogień z karabinów maszynowych. Według relacji zginęło dwunastu cywilów, a około trzydziestu zostało ciężko rannych.

Pucz trwał około stu godzin. Rząd wrócił do Berlina około 20 marca, ale strajk trwał nadal. Związki zawodowe zażądały zmian w rządzie, odsunięcia Noskego, ukarania puczystów, „uspołecznienia” niektórych gałęzi przemysłu i oczyszczenia administracji i wojska z wrogów republiki. Po kompromisie z partiami rządowymi strajk zakończono 22–23 marca. Noske musiał ustąpić 22 marca, solidarnie z nim odszedł Reinhardt. 26 marca do dymisji podał się rząd Bauera, a następnego dnia kanclerzem został Hermann Müller. Szefem dowództwa wojsk lądowych został na stałe Seeckt, generał, który odmówił obrony rządu.

Kara i bezkarność

Republika potraktowała puczystów z wyrozumiałością, jakiej nie okazywała lewicy. Ustawa o amnestii z 2 sierpnia 1920 roku objęła wszystkich uczestników przewrotu z wyjątkiem „sprawców” i „przywódców”. Spośród ponad 700 spraw przeciw cywilom tylko jedna skończyła się wyrokiem: w grudniu 1921 roku Sąd Rzeszy skazał Jagowa na pięć lat twierdzy, najłagodniejszej formy więzienia, i przyznał mu okoliczności łagodzące, bo działał pod wpływem „bezinteresownej miłości ojczyzny”. Z wojska usunięto 48 oficerów, większość postępowań umorzono. Lüttwitz wyjechał na Węgry i wrócił po amnestii. Kapp stawił się przed sądem w kwietniu 1922 roku, ale zmarł na raka w areszcie, zanim doszło do procesu. Brygadę Ehrhardta rozwiązano wiosną 1920 roku, ale wielu jej żołnierzy przyjęto do Reichswehry i marynarki. Tymczasem robotników, którzy w Zagłębiu Ruhry chwycili za broń, sądy wojskowe skazywały na długie więzienie, a wojsko i Freikorpsy, te same, które kilka dni wcześniej popierały pucz, rozstrzeliwały ich bez sądu.

Wybory do Reichstagu, przyspieszone z powodu kryzysu, odbyły się 6 czerwca 1920 roku. Socjaldemokraci i demokraci stracili łącznie blisko połowę wyborców. Zyskali niezależni socjaliści na lewicy i nacjonaliści na prawicy. Koalicja weimarska, czyli SPD, Centrum i Niemiecka Partia Demokratyczna, straciła większość i nigdy jej już nie odzyskała.

Długi cień puczu Kappa

Na pierwszy rzut oka pucz był zwycięstwem republiki: obroniła się bez użycia wojska, dzięki solidarności milionów ludzi. W dłuższej perspektywie przyniósł jednak skutki, które ją osłabiły. Reichswehra pod rządami Seeckta stała się „państwem w państwie”, armią formalnie apolityczną, ale nieufną wobec republiki i zamkniętą przed kontrolą parlamentu. Rząd nauczył się, że wojsko nie będzie go bronić przed prawicą, ale chętnie stanie przeciw lewicy. Bawaria Kahra stała się schronieniem dla uczestników przewrotu. Ehrhardt ukrył się w Monachium i założył tam Organizację Consul, tajną organizację terrorystyczną, której członkowie zamordowali w sierpniu 1921 roku Matthiasa Erzbergera, a w czerwcu 1922 roku ministra spraw zagranicznych Walthera Rathenaua. Z tego środowiska wyszło wielu członków SA, a pieśń o swastyce na hełmie, śpiewana przez żołnierzy Ehrhardta, przejęli potem w zmienionej wersji naziści.

Hitler, który widział w Berlinie upadek źle przygotowanego zamachu, wyciągnął z niego wnioski dopiero po własnym puczu w Monachium w listopadzie 1923 roku, w którym obok niego znowu stanął Ludendorff. Zrozumiał wtedy, że w Niemczech nie da się zdobyć władzy wbrew armii i urzędnikom, i postanowił sięgnąć po nią drogą legalną, z ich przyzwoleniem. Tak się stało w styczniu 1933 roku. Tym razem nie było strajku generalnego. Związki zawodowe, osłabione kryzysem i bezrobociem, i podzieleni socjaldemokraci i komuniści nie powtórzyli marca 1920 roku, a wojsko, które wtedy stało z boku, przyjęło nowego kanclerza bez sprzeciwu.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.