TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Prześladowania „aspołecznych”

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
24 listopada 1933
Autor:
Łukasz
Tagi:
Niemcy, III Rzesza, obozy koncentracyjne

24 listopada 1933 roku rząd Rzeszy uchwalił „ustawę przeciwko niebezpiecznym przestępcom z nawyku i o środkach zabezpieczających i poprawczych” (Gesetz gegen gefährliche Gewohnheitsverbrecher und über Maßregeln der Sicherung und Besserung). Wprowadzała do niemieckiego kodeksu karnego bezterminowe zamknięcie osób uznanych za groźnych recydywistów, umieszczanie żebraków, włóczęgów i prostytutek w domach pracy, przymusowe leczenie alkoholików i kastrację przestępców seksualnych. Była jednym z pierwszych aktów prawnych, którymi państwo nazistowskie zaczęło „oczyszczać” społeczeństwo nie z przeciwników politycznych, tylko z ludzi z jego marginesu. W popularnych kalendariach można przeczytać, że tego dnia „bezdomni, alkoholicy i bezrobotni zostali wysłani do obozów koncentracyjnych”. To uproszczenie, które zlewa w jeden dzień proces trwający kilka lat. 24 listopada nikogo nie wywieziono do obozu, a bezrobocie nie było podstawą żadnych represji. Ustawa weszła w życie 1 stycznia 1934 roku i działała przez sądy i więzienia. Masowe wywózki ludzi nazywanych „aspołecznymi” do obozów koncentracyjnych nastąpiły dopiero w 1938 roku. Jesień 1933 roku była jednak początkiem tej drogi.

Bieda po wielkim kryzysie

Na początku 1933 roku w Niemczech było ponad sześć milionów bezrobotnych. Setki tysięcy ludzi, którzy stracili pracę i mieszkanie, wędrowało po kraju od jednego schroniska do drugiego, żebrało albo handlowało czymkolwiek na ulicach. Żebractwo i włóczęgostwo były w Niemczech przestępstwami od czasów cesarstwa. Sąd mógł za nie skazać na kilka tygodni aresztu, a po odbyciu kary policja mogła zamknąć skazanego nawet na dwa lata w domu pracy, przypominającym więzienie zakładzie, gdzie pracą „poprawiano” biednych. Już pod koniec republiki weimarskiej wpływowi działacze opieki społecznej domagali się twardszego kursu wobec, jak pisali, „aspołecznych elementów”. Naziści nie musieli więc wymyślać pojęcia „aspołeczności”. Nadali mu tylko nowy sens: w ich ideologii ubóstwo, alkoholizm czy brak stałego zajęcia były objawem dziedzicznej „niższości”, a ludzie, którzy nie pasowali do „wspólnoty narodowej”, byli jej wrogami.

„Tydzień żebraków”

Pierwszym wielkim uderzeniem była obława na żebraków we wrześniu 1933 roku. Pomysł wyszedł w lipcu od ministerstwa propagandy Josepha Goebbelsa, które przygotowywało pierwszą zbiórkę Niemieckiej Pomocy Zimowej i uważało, że żebracy odbierają jej pieniądze ofiarodawców. Ministerstwo spraw wewnętrznych Rzeszy podjęło pomysł i nakazało ogólnokrajową akcję. Od 18 do 23 września 1933 roku policja, wspierana przez SA i SS, zatrzymywała na ulicach, w noclegowniach i tanich gospodach wszystkich bezdomnych i żebrzących, jakich zdołała znaleźć, a także domokrążców i ulicznych grajków. W samej Wirtembergii zatrzymano 4818 osób, w Hamburgu około 1400, w Monachium ponad 500. Łącznej liczby nigdy nie ogłoszono. Niemiecki historyk Wolfgang Ayaß, najlepszy znawca tego tematu, szacuje ją na około sto tysięcy. Nigdy wcześniej w Niemczech nie zatrzymano tylu ludzi w jednej akcji policyjnej.

Obławie towarzyszyła kampania prasowa. Gazety opisywały żebraków jako oszustów, którzy zarabiają więcej niż uczciwi robotnicy, kupują domy za uzbierane pieniądze i porozumiewają się tajnymi znakami na drzwiach. Wzywały, by nie dawać im ani grosza, tylko wpłacać na Pomoc Zimową. Duże organizacje dobroczynne, ewangelicka Misja Wewnętrzna i katolicki Caritas, wiedziały o akcji z wyprzedzeniem i nie ostrzegły swoich podopiecznych. Większość zatrzymanych wyszła na wolność po kilku dniach lub tygodniach aresztu. Kilka tysięcy trafiło jednak do domów pracy, które szybko się przepełniły. Bawarskie ministerstwo spraw wewnętrznych rozwiązało ten problem po swojemu: część więźniów przepełnionego domu pracy w Rebdorfie przeniesiono do obozu koncentracyjnego w Dachau. W marcu 1935 roku przebywało ich tam jeszcze 270.

Ustawa z 24 listopada

Dwa miesiące po obławie przyszła ustawa. Przygotowało ją ministerstwo sprawiedliwości Franza Gürtnera, konserwatysty, który był ministrem jeszcze przed Hitlerem, a rząd uchwalił ją sam, bez Reichstagu, na mocy ustawy o pełnomocnictwach. Część jej pomysłów pochodziła z projektów reformy prawa karnego z czasów republiki, ale naziści znacznie je zaostrzyli. Ustawa wprowadzała surowsze kary dla „niebezpiecznych przestępców z nawyku”, czyli ludzi wielokrotnie karanych, i nowy rodzaj sankcji, środki zabezpieczające i poprawcze, orzekane obok kary lub po niej:

  • umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym sprawców uznanych za niepoczytalnych lub o ograniczonej poczytalności,
  • umieszczenie alkoholików i narkomanów w zakładzie odwykowym,
  • umieszczenie w domu pracy żebraków, włóczęgów, prostytutek i ludzi uznanych za „uchylających się od pracy”,
  • areszt zabezpieczający (Sicherungsverwahrung) dla „niebezpiecznych przestępców z nawyku”, bez określonego terminu, dopóki wymaga tego „bezpieczeństwo publiczne”; sąd miał co trzy lata sprawdzać, czy trwa dalej. Można go było orzec także wobec ludzi, którzy już siedzieli w więzieniach,
  • kastrację „niebezpiecznych przestępców obyczajowych”,
  • zakaz wykonywania zawodu i wydalenie cudzoziemców z Rzeszy.

Dziesięć dni wcześniej, 13 listopada 1933 roku, pruskie ministerstwo spraw wewnętrznych wydało zarządzenie o „areszcie prewencyjnym” dla „zawodowych przestępców”, którym nazwano ludzi skazanych w ciągu pięciu lat co najmniej trzy razy na co najmniej pół roku więzienia za przestępstwa z chęci zysku. Ci ludzie mogli trafić do obozu koncentracyjnego bez wyroku, na podstawie samej decyzji policji, nawet po odbyciu kary. Do lutego 1934 roku w obozie Lichtenburg osadzono ich ponad pięćset. To właśnie tu, a nie w ustawie z 24 listopada, zaczął się obóz koncentracyjny dla ludzi, których przestępstwem nie była polityka.

Ustawę z 24 listopada trzeba czytać razem z innym prawem z tego roku. 14 lipca 1933 roku, w dniu, w którym NSDAP została jedyną partią w Niemczech, rząd przyjął ustawę o przymusowej sterylizacji osób z rzekomymi chorobami dziedzicznymi, w tym z „wrodzonym niedorozwojem umysłowym” i „ciężkim alkoholizmem”. Obie weszły w życie tego samego dnia, 1 stycznia 1934 roku. Obie uderzały w tych samych ludzi: biednych, chorych, niezaradnych, uznanych za balast dla narodu.

Od domów pracy do obozów

Represje wobec „aspołecznych” zaostrzały się z roku na rok. Przed igrzyskami olimpijskimi w 1936 roku bawarska policja polityczna nakazała zamykać w „areszcie ochronnym” żebraków, włóczęgów, „Cyganów”, prostytutki, pijaków i ludzi „uchylających się od pracy”, żeby nie psuli wizerunku Niemiec w oczach turystów. 14 grudnia 1937 roku ministerstwo spraw wewnętrznych Rzeszy rozciągnęło areszt prewencyjny na całą Rzeszę i na wszystkich, którzy „swoim aspołecznym zachowaniem zagrażają ogółowi”. Policja, a nie sąd, decydowała, kto jest „aspołeczny”.

W 1938 roku przyszły masowe wywózki, nazwane później akcją „Arbeitsscheu Reich” („Uchylający się od pracy – Rzesza”). W kwietniu gestapo zatrzymało od 1500 do 2000 mężczyzn, którzy dwukrotnie odrzucili wskazaną przez urząd pracy posadę, i wywiozło ich do obozu Buchenwald. W czerwcu, od 13 do 18 czerwca, policja kryminalna aresztowała ponad dziewięć tysięcy kolejnych, w tym, na osobisty rozkaz Hitlera, około 2300 Żydów z jakąkolwiek, nawet drobną karą w rejestrze. Wszyscy trafili do obozów koncentracyjnych. Reinhard Heydrich tłumaczył, że państwo nie może tolerować ludzi, którzy uchylają się od pracy i tym samym sabotują plan czteroletni, czyli zbrojenia. SS potrzebowała też rąk do pracy w swoich cegielniach i kamieniołomach. Więźniowie „aspołeczni” nosili w obozach czarny trójkąt i stali na samym dole obozowej hierarchii. W niektórych obozach do wybuchu wojny stanowili większość więźniów.

W 1942 roku minister sprawiedliwości Otto Thierack uzgodnił z Himmlerem przekazanie SS więźniów odsiadujących areszt zabezpieczający i innych „aspołecznych” więźniów sądowych „do wyniszczenia przez pracę”. Tysiące z nich zginęły w obozach. Łączną liczbę więźniów obozów koncentracyjnych oznaczonych jako „aspołeczni” lub „zawodowi przestępcy” badacze szacują na 60–80 tysięcy.

Zapomniane ofiary

Po wojnie ludzie oznaczeni czarnym i zielonym trójkątem przez dziesięciolecia nie byli uznawani za ofiary nazizmu. Nie dostawali odszkodowań, a nawet inni byli więźniowie często ich lekceważyli. Wielu przepisów ustawy z 1933 roku nie uchylono: alianci zlikwidowali kastrację i karę śmierci dla przestępców z nawyku, ale areszt zabezpieczający, w zmienionej formie, pozostał w niemieckim prawie do dziś. Dopiero 13 lutego 2020 roku Bundestag uznał prześladowanych jako „aspołecznych” i „zawodowych przestępców” za ofiary narodowego socjalizmu.

Znaczenie

Prześladowania „aspołecznych” pokazują, że terror III Rzeszy od początku nie ograniczał się do przeciwników politycznych i Żydów. Państwo Hitlera chciało stworzyć zdyscyplinowaną, „zdrową rasowo” i pracowitą wspólnotę narodową, gotową do wysiłku zbrojeń i wojny. Kto do niej nie pasował, miał zniknąć z ulic: najpierw do aresztu i domu pracy, potem do obozu. Te same kategorie, „dziedzicznie obciążeni”, „aspołeczni”, „nieprzydatni”, pozwoliły w 1939 roku rozpocząć mordowanie chorych psychicznie w akcji T4. Od pierwszych tygodni wojny Niemcy mordowali też pacjentów polskich szpitali psychiatrycznych na okupowanych ziemiach, między innymi w Owińskach i Kocborowie. Obława na żebraków z września 1933 roku i ustawa z 24 listopada były pierwszymi krokami tego procesu.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.