Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 26 stycznia 1934
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Polska, Niemcy, Józef Piłsudski, Józef Beck
26 stycznia 1934 roku w Berlinie poseł Rzeczypospolitej Józef Lipski i minister spraw zagranicznych Rzeszy Konstantin von Neurath podpisali deklarację o niestosowaniu przemocy między Polską a Niemcami. Oba rządy oświadczyły, że w żadnym wypadku nie użyją siły do rozstrzygnięcia wzajemnych sporów, i zobowiązały się załatwiać je bezpośrednio, w drodze rokowań. Porozumienie, potocznie nazywane paktem o nieagresji, zawarto na dziesięć lat. Europa przyjęła je ze zdumieniem. Od 1919 roku stosunki polsko-niemieckie były najbardziej zapalnym punktem kontynentu, a żaden rząd Republiki Weimarskiej nie zgodził się na umowę, która mogłaby wyglądać na uznanie granicy z Polską. Teraz zrobił to Adolf Hitler, od roku kanclerz Rzeszy, a jego partnerem był Józef Piłsudski, faktyczny przywódca Polski.
Polska między Locarno a Hitlerem
Z polskiej perspektywy położenie kraju pogarszało się od połowy lat dwudziestych. W traktatach lokarneńskich z 1925 roku Niemcy uznały granice z Francją i Belgią, a Wielka Brytania i Włochy je zagwarantowały, natomiast granica z Polską pozostała bez gwarancji. Niemcy otwarcie zapowiadały, że będą dążyć do jej zmiany, a od 1925 roku toczyły z Polską wyniszczającą wojnę celną. W 1930 roku Francja przedwcześnie wycofała wojska z Nadrenii i zaczęła budować Linię Maginota, co w Warszawie odczytano jako znak, że w razie wojny sojusznik będzie się bronił za fortyfikacjami, zamiast uderzyć na Niemcy. Sojusz polsko-francuski z 1921 roku formalnie trwał, ale tracił wartość.
Piłsudski prowadził więc politykę, którą nazywano polityką równowagi: Polska nie miała się wiązać z żadnym z dwóch wielkich sąsiadów przeciw drugiemu, a z każdym z nich ułożyć poprawne stosunki. Pierwszym krokiem był pakt o nieagresji z ZSRR, podpisany w lipcu 1932 roku. Od listopada 1932 roku polską dyplomacją kierował zaufany współpracownik marszałka, pułkownik Józef Beck.
Dojście Hitlera do władzy w styczniu 1933 roku budziło w Warszawie obawy, ale i nadzieję na zmianę. W marcu 1933 roku Piłsudski demonstracyjnie wzmocnił załogę Westerplatte w Gdańsku. W Paryżu i Berlinie krążyły pogłoski, że marszałek proponował Francji wojnę prewencyjną przeciw Niemcom, ale historycy do dziś spierają się, czy taka propozycja w ogóle padła, bo jednoznacznych dokumentów brak. Część badaczy uważa, że Piłsudski świadomie podsycał te plotki, by nastraszyć Berlin. Jednocześnie wiosną 1933 roku Benito Mussolini forsował pakt czterech Włoch, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, który w Warszawie odczytano jako zapowiedź „koncertu mocarstw” decydującego o granicach mniejszych państw. Pakt podpisano w lipcu 1933 roku, ale nigdy nie wszedł w życie. Dla Piłsudskiego był dowodem, że na Zachodzie nie można polegać.
Droga do porozumienia
Hitler okazał się rozmówcą innym niż jego poprzednicy. 2 maja 1933 roku przyjął polskiego posła Alfreda Wysockiego i zapewnił go o pokojowych zamiarach oraz woli działania w ramach obowiązujących traktatów, co ogłoszono we wspólnym komunikacie. W przemówieniu w Reichstagu 17 maja mówił, że obca mu jest myśl, by z Polaków czy Francuzów robić Niemców. Latem napięcie w Wolnym Mieście Gdańsku zelżało, bo rządzący tam od niedawna naziści z prezydentem senatu Hermannem Rauschningiem zawarli z Polską porozumienia w sprawach portu i praw Polaków. We wrześniu w Genewie Beck rozmawiał z Neurathem i ministrem propagandy Josephem Goebbelsem.
Przełom przyniosło wystąpienie Niemiec z Ligi Narodów w październiku 1933 roku. 15 listopada Lipski, nowy poseł w Berlinie, na polecenie Piłsudskiego zapytał Hitlera, czy brak bezpieczeństwa, jaki dla Polski oznacza odejście Niemiec z Genewy, można zastąpić bezpośrednimi stosunkami polsko-niemieckimi. Hitler odpowiedział, że widzi w Polsce przedmurze przeciw Azji, uznał wojnę za katastrofę dla obu stron i sam zaproponował deklarację wykluczającą użycie siły. Wydano wspólny komunikat o wyrzeczeniu się przemocy. Pod koniec listopada strona niemiecka przekazała projekt deklaracji, rząd polski przyjął go w zasadzie i po kilku tygodniach uzgodniono tekst.
Niemieckie MSZ nalegało, by porozumienie nazwać deklaracją, a nie paktem czy traktatem. Berlin nie chciał, by dokument wyglądał na uznanie granicy ustalonej w Wersalu. Polska zgodziła się na to, ale wywalczyła zapis chroniący jej dotychczasowe zobowiązania, przede wszystkim sojusz z Francją.
Treść deklaracji
Dokument był krótki. Oba rządy uznały, że nadszedł czas, by „zapoczątkować nową fazę” w stosunkach politycznych przez bezpośrednie porozumienie między państwami. Za podstawę przyjęły zasady paktu Brianda-Kellogga z 27 sierpnia 1928 roku. Zastrzeżono, że zobowiązania wobec państw trzecich nie przeszkadzają pokojowemu rozwojowi wzajemnych stosunków i nie są deklaracją naruszone, a deklaracja nie obejmuje spraw, które w świetle prawa międzynarodowego są wewnętrznymi sprawami jednego z państw. Spory miały być rozstrzygane w bezpośrednich rokowaniach, a gdyby to zawiodło, innymi środkami pokojowymi uzgodnionymi przez strony. „W żadnym jednak wypadku” rządy nie miały uciekać się do użycia siły.
Deklaracja miała obowiązywać dziesięć lat od wymiany dokumentów ratyfikacyjnych. Jeśli żadna strona nie wypowiedziałaby jej na sześć miesięcy przed upływem tego okresu, miała obowiązywać dalej, z możliwością wypowiedzenia w każdym czasie z półrocznym terminem. Prezydent Ignacy Mościcki ratyfikował ją 15 lutego 1934 roku, a dokumenty wymieniono w Warszawie 24 lutego. Wbrew pogłoskom rozpowszechnianym przez prasę francuską i radziecką deklaracja nie miała żadnych tajnych klauzul. Nie odnalazły ich ani archiwa polskie, ani niemieckie, co potwierdził w swoim raporcie również radziecki poseł w Warszawie.
Motywy obu stron
Dla Polski deklaracja była zabezpieczeniem na czas, gdy Niemcy się zbroiły, a Francja słabła. Piłsudski nie wierzył w trwałość porozumienia. Według relacji jego współpracowników sądził, że dobre stosunki z Niemcami potrwają najwyżej kilka lat, i już w 1934 roku kazał generałom rozważyć, który z sąsiadów prędzej stanie się groźny. Deklaracja dawała jednak czas na przygotowania, zdejmowała ryzyko, że Polska stanie się obiektem targu mocarstw, i wzmacniała jej pozycję wobec Francji, która musiała teraz traktować sojusznika poważniej. Polska nie zrywała przy tym ani sojuszu z Francją, ani z Rumunią, ani paktu z ZSRR.
Motywy Hitlera były inne. Po wyjściu z Ligi Narodów Niemcy były izolowane, a Reichswehra wciąż słabsza od armii polskiej i francuskiej. Porozumienie oddalało groźbę akcji prewencyjnej w okresie, gdy Rzesza dopiero zaczynała się zbroić. Uderzało też w system sojuszy, którym Francja otaczała Niemcy od wschodu, bo pokazywało, że jej najważniejszy sojusznik w Europie Środkowej rozmawia z Berlinem za jej plecami. Hitler zyskał wreszcie argument propagandowy: odtąd przy każdej okazji mógł mówić, że to on, a nie demokratyczni politycy weimarscy, dogadał się z Polską. W tym sensie sformułowanie, że Niemcom chodziło o to, by Polska nie przeszkodziła w zbrojeniach, oddaje część prawdy, ale nie całość. Hitler zrywał tu z tradycyjną linią niemieckiej dyplomacji i wojska, które od 1919 roku liczyły na współpracę z Moskwą przeciw Polsce. Z czasem zaczął widzieć w Polsce młodszego partnera w przyszłej wojnie z ZSRR. W latach 1935–1938 Hermann Göring, przyjeżdżający na polowania do Białowieży, kilka razy sondował w Warszawie możliwość wspólnej polityki przeciw Moskwie. Polska konsekwentnie odmawiała.
Reakcje
Wielka Brytania przyjęła deklarację z zadowoleniem, bo uważała, że usuwa groźne zarzewie wojny. We Francji była szokiem: rząd w Paryżu był informowany o początkach rozmów, ale nie o ich zakończeniu, a prasa pisała o polskiej zdradzie. W Pradze minister spraw zagranicznych Edvard Beneš, który kilka dni wcześniej rozmawiał z Beckiem, nazwał porozumienie ciosem w plecy. W Moskwie „Izwiestija” zastanawiały się, czy to ustępstwo Niemiec, czy manewr, i przewidywały, że układ będzie tymczasowy. Beck pospieszył z uspokajaniem: w lutym 1934 roku pojechał z wizytą do Moskwy, a w maju Polska przedłużyła pakt o nieagresji z ZSRR do końca 1945 roku. W kwietniu 1934 roku do Warszawy przyjechał francuski minister spraw zagranicznych Louis Barthou, który próbował zbudować wschodni pakt bezpieczeństwa z udziałem ZSRR i Niemiec. Polska była mu niechętna.
Lata odprężenia
Deklaracja otworzyła pięć lat poprawnych stosunków polsko-niemieckich. 7 marca 1934 roku zakończono wojnę celną, prasa i radio obu krajów przestały atakować się nawzajem, rozwinęła się wymiana kulturalna. W czerwcu 1934 roku do Warszawy przyjechał minister propagandy Joseph Goebbels, który wygłosił odczyt o narodowym socjalizmie i został przyjęty przez Piłsudskiego, a w kolejnych latach polskich gości podejmowali w Niemczech Hitler i Göring. Jesienią 1934 roku poselstwa w Berlinie i Warszawie podniesiono do rangi ambasad. Spory w Gdańsku rozwiązywano w bezpośrednich rozmowach, z pominięciem Ligi Narodów. W listopadzie 1937 roku oba rządy ogłosiły wspólną deklarację o traktowaniu mniejszości narodowych. Pod tą powierzchnią nic się jednak nie zmieniło: Niemcy nadal nie uznały granicy, a Hitler w wąskim gronie mówił o porozumieniu jako o rozwiązaniu tymczasowym.
Znaczenie
Deklaracja z 1934 roku jest do dziś przedmiotem sporów. Brytyjski historyk A.J.P. Taylor uważał, że uwolniła Hitlerowi ręce i rozbiła francuski system sojuszy, a w PRL nazywano ją „paktem Piłsudski–Hitler” i przedstawiano jako dowód proniemieckiej polityki sanacji. Późniejsi badacze, jak Anna Cienciała czy Piotr Wandycz, widzą w niej element polityki równowagi, która miała chronić niezależność Polski wobec obu sąsiadów. Twierdzenia o tajnym protokole skierowanym przeciw ZSRR, powtarzane w ostatnich latach przez rosyjskie służby i polityków, nie mają oparcia w żadnym archiwum.
Jak trwałe było to porozumienie, pokazał rok 1938. Po Anschlussie Austrii i układzie monachijskim Hitler uznał, że czas na Polskę. 24 października 1938 roku Joachim von Ribbentrop zażądał od Lipskiego zgody na przyłączenie Gdańska do Rzeszy i eksterytorialną autostradę z linią kolejową przez Pomorze, oferując w zamian przedłużenie deklaracji o dwadzieścia pięć lat i wspólną politykę wobec ZSRR. Polska odmówiła, a 31 marca 1939 roku otrzymała gwarancje brytyjskie. 28 kwietnia 1939 roku Hitler w przemówieniu w Reichstagu ogłosił, że porozumienie Polski z Wielką Brytanią unieważniło deklarację z 1934 roku. Było to jej jednostronne zerwanie, sprzeczne z jej tekstem, który przez pierwsze dziesięć lat nie przewidywał wypowiedzenia. Beck odpowiedział 5 maja w Sejmie, że Polska nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę. Cztery miesiące później Niemcy napadły na Polskę.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 19 października 1933 · DyplomacjaNiemcy występują z Ligi Narodów19 października 1933 Berlin formalnie wypowiedział członkostwo w Lidze Narodów. Hitler ogłosił to 14 października, zrywając też rozmowy rozbrojeniowe.
- 5 maja 1934 · DyplomacjaPrzedłużenie polsko-radzieckiego paktu o nieagresji5 maja 1934 w Moskwie Polska i ZSRR przedłużyły pakt o nieagresji do końca 1945 roku. Moskwa potwierdziła też, że nie kwestionuje polskiego Wilna.
- 30 czerwca 1934 · Zbrodnie i represjeNoc długich noży30 czerwca 1934 Hitler kazał wymordować przywódców SA z Röhmem na czele oraz dawnych przeciwników, w tym Schleichera. Zginęło co najmniej 85–90 osób.
- 2 sierpnia 1934 · PolitykaHitler Führerem Rzeszy2 sierpnia 1934 zmarł prezydent Hindenburg. Na mocy ustawy z 1 sierpnia Hitler przejął jego władzę i jako „Führer i kanclerz Rzeszy” został głową państwa.