TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa na Manners Street

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
3 kwietnia 1943
Autor:
Natalia
Tagi:
Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Maorysi

W sobotni wieczór 3 kwietnia 1943 roku w centrum Wellingtonu, stolicy Nowej Zelandii, wybuchła bójka między amerykańskimi żołnierzami a nowozelandzkimi wojskowymi i cywilami. Zaczęła się przed Allied Services Club przy Manners Street, przeniosła się na sąsiednie ulice i trwała kilka godzin. Do historii przeszła pod ironiczną nazwą bitwy na Manners Street. Według najczęściej powtarzanej wersji jej przyczyną było to, że Amerykanie z południowych stanów nie chcieli wpuścić do klubu maoryskich żołnierzy. Nikt nie zginął, a wojenna cenzura sprawiła, że przez długie lata o zajściu krążyły głównie plotki.

Amerykanie w Nowej Zelandii

Od połowy 1942 roku Nowa Zelandia stała się jednym z zapleczy amerykańskiej wojny na Pacyfiku. W obozach wokół Auckland i Wellingtonu stacjonowało, zależnie od okresu, od kilkunastu do ponad 40 tysięcy amerykańskich żołnierzy, głównie z Korpusu Piechoty Morskiej. Z Wellingtonu w lipcu 1942 roku wyruszyła na Guadalcanal 1 Dywizja Piechoty Morskiej, a po zakończeniu walk na wyspie w okolicach Paekakariki, na północ od stolicy, odpoczywała i szkoliła się 2 Dywizja Piechoty Morskiej, którą jesienią 1943 roku skierowano na Tarawę.

Kraj liczący wówczas około 1,6 miliona mieszkańców przyjmował tych gości w szczególnym momencie. Znaczna część młodych Nowozelandczyków walczyła daleko od domu: 2 Dywizja Nowozelandzka gen. Bernarda Freyberga była w Afryce Północnej, gdzie pod koniec marca 1943 roku przełamała obronę na przełęczy Tebaga. Amerykanie byli lepiej opłacani, mieli dostęp do towarów, których w kraju brakowało, i cieszyli się powodzeniem u miejscowych kobiet. W Wielkiej Brytanii mówiono o nich, że są „przepłaceni, przeseksualizowani i są tutaj” (overpaid, oversexed and over here), i to samo powiedzenie chętnie powtarzano w Australii i Nowej Zelandii. Nowozelandzcy żołnierze wracający z frontu lub stacjonujący w kraju odczuwali to jako upokorzenie.

Drugim źródłem napięć były postawy rasowe części Amerykanów. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych były wówczas segregowane, a wielu żołnierzy z Południa wychowało się w realiach praw Jima Crowa. Tymczasem Maorysi, choć sami doświadczali w Nowej Zelandii wielu nierówności, byli formalnie równoprawnymi obywatelami i służyli w wojsku na tych samych zasadach co biali. Wydany w 1942 roku przewodnik dla amerykańskich żołnierzy „Meet New Zealand” przypominał wprost, że Maorysi zajmują w społeczeństwie pozycję społecznie i politycznie równą każdemu białemu Nowozelandczykowi.

Szczególne miejsce zajmował 28 Batalion (Maoryski), jedna z najbardziej odznaczanych jednostek nowozelandzkich. W bitwie na przełęczy Tebaga, tydzień przed wydarzeniami w Wellingtonie, poległ podporucznik Moana-Nui-a-Kiwa Ngarimu, któremu pośmiertnie przyznano Krzyż Wiktorii. Na tym tle każde lekceważenie maoryskich żołnierzy w ich własnym kraju było odbierane jako zniewaga wobec całej jednostki.

Wieczór 3 kwietnia

Allied Services Club otwarto w lipcu 1942 roku w lokalu dawnej restauracji Waldorf przy Manners Street. Prowadzony przez wolontariuszy, z bufetem, salą taneczną i świetlicą, miał służyć przede wszystkim żołnierzom z zagranicy, ale wstęp mieli wszyscy wojskowi. W Nowej Zelandii obowiązywał wówczas wprowadzony w 1917 roku nakaz zamykania barów hotelowych o 18.00. Ostatnia godzina przed zamknięciem zamieniała się w pośpieszne picie na zapas (tzw. six o’clock swill), a potem na ulice wychodziły tłumy podchmielonych gości.

Około 18.00 w sobotę 3 kwietnia 1943 roku przed klubem doszło do bójki. Relacje różnią się w szczegółach. Według wersji utrwalonej w pamięci zbiorowej grupa marines z południowych stanów nie chciała wpuścić do środka lub obsłużyć przy barze maoryskich żołnierzy. W ich obronie stanęli nowozelandzcy wojskowi, zarówno Maorysi, jak i Pākehā (biali Nowozelandczycy), a gdy Amerykanie zdjęli pasy, by użyć ich jako broni, zajście przerodziło się w zbiorową bijatykę. Starcia rozlały się na Willis Street, pod klub ANA (Army, Navy and Air Force Club), i na Cuba Street. Świadkowie zapamiętali gęsty tłum, w którego środku walczyło po kilku mężczyzn, otoczonych przez setki dopingujących gapiów. Amerykańscy żandarmi marynarki z pałkami ogłuszali awanturników i wywozili ich ciężarówkami. Według opublikowanej w 1966 roku nowozelandzkiej encyklopedii (An Encyclopaedia of New Zealand) zamieszki trwały około czterech godzin, a brało w nich udział ponad tysiąc żołnierzy amerykańskich i nowozelandzkich oraz kilkaset osób cywilnych. Ucichły dopiero wtedy, gdy Amerykanie odjechali pociągami do swoich obozów.

Ilu uczestników, ile ofiar?

Od początku liczby budziły wątpliwości. Komisarz policji powiedział dziennikowi „Evening Post”, że doszło do „pewnej potyczki” z udziałem „niewielkiego tłumu”, nikt nie został ranny ani nie trafił do szpitala, aresztowano jednego pijanego cywila, jednego nowozelandzkiego żołnierza ukarały władze wojskowe, a żaden Amerykanin nie został zatrzymany. Wewnętrzna notatka nowozelandzkiego majora mówiła o kilku pijanych marynarzach floty handlowej, którzy postanowili „rozprawić się” z Amerykanami. Wojskowy komunikat przygotowany na wypadek pytań prasy opisywał bójkę brytyjskiego marynarza z amerykańskim marine, podsycaną przez cywilów, do której przyłączyli się potem inni żołnierze; według niego aresztowano czterech cywilów. Około 20.00 klub, w którym zniszczono część mebli, zamknięto i zabarykadowano.

Szybko pojawiły się pogłoski o dwóch zabitych Amerykanach. Powtarzają je do dziś niektóre publikacje, także polskie, ale żadne dokumenty ich nie potwierdzają i przyjmuje się, że nikt nie zginął. Część współczesnych badaczy uważa ponadto, że skala zajścia została przesadzona, a jego rasowe tło nie jest udokumentowane w źródłach z epoki; możliwe, że w pamięci zbiorowej zlały się w jedno różne starcia. Inni, jak historyk Monty Soutar, autor dziejów 28 Batalionu, podkreślają, że Maorysi wielokrotnie skarżyli się na rasistowskie traktowanie przez Amerykanów, i uznają rasowe tło bójki za wiarygodne.

Cenzura i milczenie

Prasa nowozelandzka nie mogła o zajściu napisać prawie nic. Wojenna cenzura obejmowała wszystko, co mogło szkodzić stosunkom z sojusznikiem i morale społeczeństwa, a rząd Petera Frasera nie miał interesu w nagłaśnianiu konfliktu z Amerykanami, od których zależało bezpieczeństwo kraju. Wyniki ewentualnych dochodzeń nigdy nie zostały opublikowane. Wiedza o „bitwie” krążyła przez lata w opowieściach uczestników i świadków, obrastając w coraz bardziej dramatyczne szczegóły. Szerzej zaczęto o niej pisać dopiero kilkadziesiąt lat później, gdy historycy sięgnęli do akt wojskowych i policyjnych oraz do relacji weteranów.

Zajście z 3 kwietnia nie było jedyne. 27 kwietnia 1943 roku na stadionie Basin Reserve w Wellingtonie doszło do dużej bójki żołnierzy nowozelandzkich i amerykańskich, w październiku 1943 roku w Ōtaki marines pobili się z maoryskimi cywilami po znieważeniu maoryskiej kobiety, a 12 maja 1945 roku na Cuba Street w Wellingtonie starło się ponad 150 Maorysów i Amerykanów. W raportach wojskowych z tego ostatniego zajścia zapisano skargi Maorysów, że Amerykanie wyzywali ich, kazali im chodzić bocznymi ulicami i nie jeździć z nimi tymi samymi tramwajami. To starcie, choć jego rasowe tło jest udokumentowane znacznie lepiej, nigdy nie zyskało takiej sławy jak „bitwa na Manners Street”.

Miejsce w wojnie

Bitwa na Manners Street nie miała wpływu na przebieg działań na Pacyfiku, ale dobrze pokazuje koszty społeczne sojuszu, który na kilka lat sprowadził do małych, odległych dominiów setki tysięcy obcych żołnierzy. Pół roku wcześniej podobne napięcia doprowadziły do krwawej bitwy o Brisbane w Australii, a w lutym 1943 roku Nowa Zelandia przeżyła masakrę w obozie Featherston, w której z rąk nowozelandzkich wartowników zginęło 48 japońskich jeńców. Wszystkie te wydarzenia długo pozostawały na marginesie oficjalnej pamięci o wojnie.

Stosunki z Amerykanami ułożyły się z czasem lepiej, niż zapowiadały zamieszki: według szacunków około 1400 Nowozelandek wyszło za amerykańskich żołnierzy. W listopadzie 1943 roku 2 Dywizja Piechoty Morskiej wypłynęła z Nowej Zelandii na Tarawę, gdzie w ciężkich walkach o Wyspy Gilberta poniosła ogromne straty, a w następnym roku liczba Amerykanów w kraju szybko zmalała. 28 Batalion (Maoryski) walczył dalej, w Tunezji, a potem we Włoszech. Przez cały okres wojny służyło w nim około 3600 żołnierzy, z których 649 poległo lub zmarło z ran. Ta danina krwi wzmocniła powojenne starania Maorysów o równe traktowanie w nowozelandzkim społeczeństwie, a historia z Manners Street stała się z czasem symbolem zderzenia dwóch różnych podejść do kwestii rasowej w obozie aliantów.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.