Głód Ruzagayura
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Front:
- Afryka
- Data:
- 1 października 1943
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Belgia, Kongo Belgijskie, głód
Jesienią 1943 roku, mniej więcej od października, na wzgórzach Ruanda-Urundi – belgijskiego terytorium mandatowego obejmującego dzisiejszą Rwandę i Burundi – zaczął się głód, który przeszedł do historii pod nazwą Ruzagayura. Trwał do grudnia 1944 roku i pochłonął według najczęściej przytaczanych szacunków od 36 do 50 tysięcy ofiar. Setki tysięcy ludzi, według części opracowań, opuściły kraj w poszukiwaniu jedzenia. Przyczyną była seria susz i chorób roślin, ale klęskę pogłębiły żądania kolonialnej administracji, która podporządkowała gospodarkę terytorium alianckiemu wysiłkowi wojennemu. Daty są przybliżone: głód nie wybuchł jednego dnia, a historycy umieszczają jego początek „około października 1943 roku”, kiedy po kolejnej suszy zabrakło zapasów z poprzednich zbiorów.
Kolonia w wojnie
Ruanda-Urundi, dawna część Niemieckiej Afryki Wschodniej, zajęta przez wojska belgijskie w czasie I wojny światowej, od 1924 roku była terytorium mandatowym Ligi Narodów powierzonym Belgii. Zarządzał nią wicegubernator w Usumburze (dziś Bużumbura), podporządkowany gubernatorowi generalnemu Konga Belgijskiego w Léopoldville, Pierre’owi Ryckmansowi. Belgowie rządzili pośrednio – przez rwandyjskiego króla (mwami) Mutarę III Rudahigwę, króla Burundi Mwambutsę IV oraz hierarchię wodzów, którzy przekazywali ludności polecenia administracji i egzekwowali je, często przy pomocy bata i grzywien. Był to kraj gęsto zaludniony, utrzymujący się z drobnego rolnictwa na stokach wzgórz; sama Rwanda liczyła w 1942 roku około 1,9 miliona mieszkańców. Głód nawiedzał go regularnie – w latach 1916–1918, w połowie lat dwudziestych i w latach 1928–1930.
Po niemieckim ataku na zachodzie w maju 1940 roku i kapitulacji Belgii rząd Huberta Pierlota na uchodźstwie w Londynie oparł swoją pozycję wśród aliantów na koloniach. Kongo i Ruanda-Urundi dostarczały surowców, pieniędzy i żołnierzy: kolonialna Force Publique walczyła w Etiopii i przyjęła kapitulację gen. Gazzery, a kopalnie Katangi pracowały pełną parą na potrzeby przemysłu wojennego, co już w 1941 roku doprowadziło do strajku i masakry górników. Ryckmans pisał, że cyna i złoto „muszą mieć pierwszeństwo przed wszystkim innym”.
Rwandyjczyków nie wcielano do wojska jako żołnierzy – zabraniał tego statut mandatu – choć część z nich zgłaszała się na ochotnika do Force Publique i do brytyjskich pułków w Ugandzie i Tanganice. Wysiłek wojenny spadł na nich inaczej. Ludność musiała dostarczać bydło rzeźne, fasolę, sorgo i groch dla żołnierzy Force Publique stacjonujących w kraju, dla robotników plantacji i dla górników kopalń cyny i złota w Kongu i w samym Ruanda-Urundi. Mężczyzn powoływano do noszenia ładunków, do pracy w kopalniach, do budowy i naprawy dróg, do wyrobu cegieł. Na polach uprawiano obowiązkowo rącznik, z którego olej służył jako smar do silników, i pyretrum – środek owadobójczy dla alianckich żołnierzy walczących w tropikach. Przy pyretrum pracowały także dzieci.
Susza, zaraza i rekwizycje
Klęskę zapoczątkowała przyroda. Rwandyjski rok rolniczy opiera się na dwóch porach deszczowych: krótszej, od września do listopada, kiedy sieje się fasolę i groch, i dłuższej, od marca do maja, gdy sadzi się bataty, maniok i ziemniaki. Tymczasem deszcze zawiodły kilka razy z rzędu – we wrześniu i październiku 1942 roku, w kwietniu i maju 1943 roku i znowu w październiku 1943 roku. Susza nawiedziła wtedy także Burundi i inne kraje Afryki Wschodniej. W 1943 roku na plony uderzyły ponadto choroby i szkodniki: zaraza ziemniaka, grzyby z rodzaju Rhizoctonia atakujące bulwy i śmietka niszcząca fasolę. Po dwóch słabych latach z rzędu chłopi nie mieli już zapasów.
W normalnych warunkach taka susza oznaczałaby ciężki przednówek. W warunkach wojennych zamieniła się w katastrofę. Według rwandyjskiego historyka Dantèsa Singizy, autora najobszerniejszej pracy o tym głodzie, czynniki naturalne wystarczyłyby do wywołania niedoboru, ale dostawy i prace wymuszone przez wysiłek wojenny wyraźnie pogłębiły jego skutki. Obowiązkowe dostawy żywności i bydła opróżniały spichrze, a codzienna praca przymusowa odciągała ludzi od pól w porze siewów i pielenia. Władze mandatowe dostrzegały niebezpieczeństwo: w styczniu 1943 roku zakazały wywozu żywności poza Ruanda-Urundi, w marcu zlikwidowały targi żywności zaopatrujące kopalnie, a w kwietniu zawiesiły pobór podatku tam, gdzie brakowało jedzenia. Nie przerwały jednak rekwizycji bydła i żywności dla ludzi pracujących na potrzeby wojny w samym terytorium.
Na nadmierne wymagania skarżyli się chłopi, wodzowie, misjonarze i sam król Mutara III. Protestowali także niektórzy belgijscy urzędnicy – administrator terytorium Astrida (dziś Butare) René Bourgeois sprzeciwiał się przymusowym dostawom żywności i bydła dla koncernu wydobywczego Minétain – większość administratorów popierała jednak rekwizycje i wywóz do Konga.
Głód
Od jesieni 1943 roku głód ogarnął niemal całą Rwandę, z wyjątkiem południowo-zachodniego terytorium Shangugu, które ratowały łagodniejszy mikroklimat i bliskość Konga. Dotknął także Burundi. Najciężej doświadczone zostały regiony północne, m.in. okolice Ruhengeri i prowincja Rukiga. Na południu głód nazwano Ruzagayura, co Singiza tłumaczy jako „ta, która wysusza ludzkie ciało”; w innych częściach kraju nadano mu inne nazwy, m.in. Matemane („tnąca”) i Gahoro („maczeta”). Mnogość nazw świadczy o tym, jak głęboko zapisał się w pamięci.
Świadectwa misjonarzy opisują trupy leżące przy drogach i w zaroślach oraz wychudzonych ludzi błąkających się po wzgórzach w poszukiwaniu jedzenia. Jedzono dzikie rośliny, korzenie bananowców i paproci, mąkę z pni bananowców, owoce akacji. Wymieniano na żywność motyki, ubrania, paciorki, a nawet drewniane słupy podtrzymujące chaty. Mnożyły się kradzieże z pól, domów i magazynów, pojawiły się spekulacja i czarny rynek, na drogach grasowali rabusie. Kroniki misji z północy kraju notują nawet przypadki porachunków, w których umierających z głodu grzebano żywcem.
Według Singizy część urzędników – zarówno belgijskich, jak i rwandyjskich – początkowo bagatelizowała, ukrywała, a nawet zaprzeczała istnieniu głodu na swoim terenie, by uniknąć wymówek przełożonych. Oskarżano o to m.in. administratora Ruhengeri, rezydenta Rwandy i jednego z wodzów prowincjonalnych. Wicegubernator Eugène Jungers miał przekonać się o skali klęski dopiero podczas wizyty w terenie.
Pomoc i ucieczka
Gdy skali klęski nie dało się już ukryć, administracja mandatowa utworzyła w Usumburze służbę zaopatrzenia, która skupowała żywność i przewoziła ją do Rwandy. Wspólnie z misjonarzami i wodzami rozdawano głodującym mięso, fasolę, ryż i groch; dla najsłabszych zakładano ośrodki, w których ich kwaterowano i leczono. Ogromną część tej pracy wykonywały misje katolickie, zwłaszcza Ojcowie Biali – zachowane fotografie z misji w Kabgayi w środkowej Rwandzie pokazują długie kolejki ludzi czekających na rozdział żywności – a także misje protestanckie. Król Mutara III przekazywał pieniądze i dziczyznę, odwiedzał dotknięte regiony i ośrodki pomocy, nakłaniał wodzów do współpracy z administracją. Wodzowie oddawali bydło z własnych stad. Z myślą o porze deszczowej od marca do maja 1944 roku władze rozdawały motyki, sadzonki manioku i batatów oraz nasiona fasoli, grochu, orzeszków ziemnych i eleuzyny, budowały na wzgórzach magazyny i mobilizowały ludność do upraw.
Wielu ludzi nie czekało na pomoc. Rodziny i całe wioski ruszyły na zachód, do Konga Belgijskiego – zwłaszcza w okolice jeziora Kiwu – a także na północ, do Protektoratu Ugandy, i na wschód, do Tanganiki. Skala tej wędrówki jest trudna do ustalenia: część opracowań mówi o kilkuset tysiącach ludzi, Singiza ostrożniej – o tysiącach. Wielu emigrantów nigdy nie wróciło, zasilając społeczności Rwandyjczyków po drugiej stronie granic, a ich napływ rodził napięcia w regionach, do których przybyli.
Bilans
Deszcze 1944 roku i zasiewy przeprowadzone z pomocą władz przyniosły lepsze zbiory. Administracja zakończyła dostawy żywności do Rwandy i zamknęła ośrodki pomocy; głód wygasł około grudnia 1944 roku. Liczby ofiar nie da się ustalić dokładnie. Najczęściej cytowane szacunki mówią o 36–50 tysiącach zmarłych, co oznaczałoby około dwóch–trzech procent ludności samej Rwandy. Spotyka się w literaturze także twierdzenie, że zginęła od jednej piątej do jednej trzeciej mieszkańców regionu, ale przy ówczesnej liczbie ludności nie da się go pogodzić z tymi szacunkami.
Głód podważył autorytet władzy. Gniew ludzi skupiał się przede wszystkim na wodzach, którzy na co dzień egzekwowali rozkazy administracji: część chłopów odmawiała im posłuszeństwa, uciekała z ich terenów, niszczyła ich mienie. Krytykowano także króla za uległość wobec żądań Belgów oraz misjonarzy za to, że zbyt mało zrobili, by ulżyć ludności w przymusowych pracach. Według Singizy wśród Rwandyjczyków pojawiło się nawet życzenie plebiscytu i wyboru innego państwa opiekuńczego, a sama administracja w raporcie rocznym za 1944 rok przyznała, że jej wymagania zrodziły „aspiracje do lepszego porządku”. O głodzie wiedziały belgijskie władze w Léopoldville i rząd w Londynie – zajmowała się nim m.in. rada ministrów 24 lutego 1944 roku – pisała o nim prasa kolonialna, ale opinia publiczna w okupowanej Belgii niemal nic o nim nie wiedziała.
Miejsce w wojnie
Ruzagayura była jedną z wielu klęsk głodu, które II wojna światowa wywołała lub pogłębiła z dala od frontów. W tym samym 1943 roku trwał wielki głód w Bengalu. W obu wypadkach susza czy nieurodzaj spotkały się z potrzebami wojennej gospodarki, która stawiała zaopatrzenie armii i przemysłu przed wyżywieniem ludności kolonialnej. Dla Belgii Afryka była przez całą wojnę podstawą pozycji wśród aliantów – Kongo dostarczało miedzi, cyny, kauczuku i uranu, z którego wkrótce miały powstać pierwsze bomby atomowe. Rwandyjscy chłopi zapłacili za ten wkład własną cenę.
Po wojnie Ruanda-Urundi stała się w 1946 roku terytorium powierniczym ONZ, wciąż pod zarządem Belgii. Wspomnienie głodu i krzywd wysiłku wojennego weszło do pamięci zbiorowej Rwandyjczyków i Burundyjczyków, a pytania o odpowiedzialność władz kolonialnych i miejscowych elit za tę klęskę historycy stawiają do dziś. W literaturze głód powrócił m.in. w powieści Kibogo rwandyjskiej pisarki Scholastique Mukasongi.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 3 października 1943 · WojskoMountbatten dowódcą w Azji Południowo-WschodniejNa początku października 1943 Louis Mountbatten, mianowany w sierpniu w Quebecu, poleciał do Indii, by objąć alianckie Dowództwo Azji Południowo-Wschodniej.
- 3 października 1943 · Morze ŚródziemneNiemcy zdobywają Kos3 października 1943 Niemcy wylądowali na Kos i nazajutrz zdobyli wyspę z jedynym alianckim lotniskiem na Dodekanezie. Rozstrzelali ok. stu włoskich oficerów.
- 28 września 1943 · Morze ŚródziemneCztery dni Neapolu28 września 1943 mieszkańcy Neapolu chwycili za broń przeciw Niemcom. Po czterech dniach walk okupanci opuścili miasto, a 1 października weszli alianci.
- 4 października 1943 · Morze ŚródziemneWyzwolenie Korsyki4 października 1943 francuscy goumierzy weszli do Bastii, opuszczonej przez Niemców. Korsyka stała się pierwszym wyzwolonym departamentem Francji.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 20 lutego 1944 · AfrykaBunt w Luluabourgu20 lutego 1944 zbuntował się garnizon Force Publique w Luluabourgu w Kongu Belgijskim. Niepokoje objęły Kaminę i Jadotville, a władze odpowiedziały represjami.
- 30 listopada 1943 · PacyfikJapońska polityka żywnościowa na MalajachPod koniec listopada 1943 japoński gubernator Penangu nakazał rodzinom uprawiać własną żywność. Malaje, odcięte od importu ryżu, coraz bardziej głodowały.
- 9 listopada 1943 · Front zachodniFałszywy „Le Soir”9 listopada 1943 belgijskie podziemie rozprowadziło w Brukseli fałszywy numer kolaboracyjnego „Le Soir”, kpiący z niemieckich klęsk na wschodzie.
- 9 grudnia 1941 · AfrykaStrajk górników w Kongu Belgijskim9 grudnia 1941 żołnierze Force Publique otworzyli ogień do strajkujących górników Union Minière na stadionie w Élisabethville. Zginęło kilkadziesiąt osób.