TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Ratowanie duńskich Żydów

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Skandynawia
Data:
30 września 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Dania, Zagłada Żydów, Szwecja, ruch oporu
Łódź z żydowskimi uchodźcami płynąca z Falsteru do Ystad w Szwecji, 1943; zdjęcie wykonał jeden z uciekinierów.
Łódź z żydowskimi uchodźcami płynąca z Falsteru do Ystad w Szwecji, 1943; zdjęcie wykonał jeden z uciekinierów.Autor: Nationalmuseet - National Museum of Denmark from Denmark · CC BY-SA 2.0 · Wikimedia Commons

30 września 1943 roku w Kopenhadze i całej Danii trwała cicha akcja, jakiej okupowana Europa dotąd nie znała. Od poprzedniego dnia duńscy Żydzi wiedzieli, że niemiecka policja przygotowuje obławę i że w ciągu kilku dni mają zostać wywiezieni. Opuszczali mieszkania, chowali się u sąsiadów, przyjaciół, w szpitalach, na plebaniach i w letnich domach na wybrzeżu, a pierwsze łodzie rybackie przewoziły ich nocą przez Sund do neutralnej Szwecji. Tego samego dnia zaczęły się otwarte protesty duńskich instytucji, a w Sztokholmie Niels Bohr, który dzień wcześniej uciekł przez Sund, zabiegał u szwedzkich polityków o publiczne zapewnienie, że Szwecja przyjmie wszystkich uciekinierów.

Popularne chronologie wojny piszą pod tą datą o Gestapo, które „zaczyna łapać duńskich Żydów”, i o „niektórych Duńczykach” przewożących ich do Szwecji. Oba sformułowania wymagają uściślenia. Niemiecka obława rozpoczęła się dopiero wieczorem 1 października, a 30 września był dniem ucieczki i ukrywania się przed nią. W akcji ratunkowej nie uczestniczyła zaś garstka wtajemniczonych, lecz tysiące zwykłych ludzi – od rybaków i lekarzy po policjantów i urzędników – a wkrótce także zorganizowany ruch oporu. W ciągu kilku tygodni do Szwecji przedostało się około 7200 Żydów i blisko 700 ich nieżydowskich krewnych. W ręce Niemców wpadło około 470 osób.

Wyjątek w okupowanej Europie

Dania, zajęta przez Niemców 9 kwietnia 1940 roku, przez trzy lata zachowywała własny rząd, parlament, policję i sądy. Niemcy, zainteresowani spokojem w kraju dostarczającym żywności Rzeszy, nie naciskali na wprowadzenie ustaw rasowych, a duński rząd konsekwentnie odmawiał jakiejkolwiek dyskryminacji obywateli pochodzenia żydowskiego. W kraju żyło wówczas około 7800 Żydów, w większości w Kopenhadze – zarówno potomków rodzin osiadłych tu od XVII wieku, jak i przybyszów z Europy Wschodniej oraz uchodźców z Niemiec i Austrii z lat trzydziestych. Nie musieli nosić gwiazdy, nie stracili majątków ani pracy. Duńscy politycy dawali do zrozumienia, że próba narzucenia takich przepisów oznaczałaby koniec współpracy z okupantem.

Wszystko zmieniło się 29 sierpnia 1943 roku, gdy Niemcy wprowadzili stan wyjątkowy, rozbroili duńską armię, a rząd Erika Scaveniusa przestał działać. Zniknęła w ten sposób najważniejsza osłona duńskich Żydów: państwo, z którym okupant musiał się liczyć.

Telegram Besta

8 września 1943 roku pełnomocnik Rzeszy w Danii Werner Best wysłał do Berlina depeszę, w której proponował wykorzystać stan wyjątkowy do „rozwiązania kwestii żydowskiej” w Danii. Motywy Besta – doświadczonego funkcjonariusza SS i bliskiego niegdyś współpracownika Reinharda Heydricha – do dziś są przedmiotem sporu historyków. Według jednej interpretacji (m.in. jego biografa Ulricha Herberta) Best chciał wzmocnić swoją pozycję wobec Berlina i zarazem pozbyć się Żydów z Danii bez wielkiego wstrząsu; według innych liczył, że deportacja nie dojdzie do skutku, albo z premedytacją prowadził podwójną grę. Pewne jest, że to jego telegram uruchomił machinę.

Decyzja zapadła na najwyższym szczeblu. Sprawą zajęli się minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop i Heinrich Himmler, a według niemieckich badań Hitler ostatecznie nakazał przeprowadzenie akcji 23 września, mimo zastrzeżeń wysuwanych w Kopenhadze. Do Danii ściągnięto policję: od 13 września przybywały z Norwegii oddziały Ordnungspolizei, 15 września przyjechało około 120 funkcjonariuszy policji bezpieczeństwa, a 19 września szefem Sipo i SD w Danii został Rudolf Mildner. 17 września Gestapo przeszukało biuro gminy żydowskiej w Kopenhadze i zabrało jej kartoteki z nazwiskami i adresami członków. Ze sztabu Adolfa Eichmanna przybył jego zastępca Rolf Günther, by pokierować deportacją. Do portu w Kopenhadze miał zawinąć statek, który zabrałby aresztowanych.

Co ciekawe, zarówno Mildner, jak i dowódca Wehrmachtu w Danii generał Hermann von Hanneken sprzeciwiali się akcji przed swoimi przełożonymi, obawiając się, że zrazi ona Duńczyków do reszty. Wehrmacht ostatecznie użyczył policji wojskowej, ale jego oddziały strzegące wybrzeża w większości nie angażowały się w polowanie na uciekinierów.

Ostrzeżenie Duckwitza

Plan nie pozostał tajemnicą. Georg Ferdinand Duckwitz, attaché do spraw żeglugi w niemieckim poselstwie i od lat zaufany człowiek Besta, starał się najpierw sprawę zablokować. 22 września był w Sztokholmie i próbował skłonić premiera Pera Albina Hanssona, by Szwecja oficjalnie upomniała się o duńskich Żydów; Szwedzi odpowiedzieli, że przyjmą ich, jeśli zgodzą się na to Niemcy – a Berlin nie odpowiedział. Gdy Duckwitz dowiedział się od Besta o dacie obławy, wyznaczonej na noc z 1 na 2 października, 28 września przekazał wiadomość socjaldemokratycznemu politykowi Hansowi Hedtoftowi. Hedtoft zawiadomił przewodniczącego gminy żydowskiej C. B. Henriquesa – który początkowo nie chciał uwierzyć – a także ludzi z ruchu oporu i szwedzkich dyplomatów.

Rano 29 września, w przeddzień Rosz ha-Szana, żydowskiego Nowego Roku, p.o. naczelnego rabina Marcus Melchior przerwał nabożeństwo w synagodze przy Krystalgade i powiedział wiernym, że w nocy święta Niemcy przyjdą po nich. Wezwał ich, by natychmiast opuścili domy, ostrzegli krewnych i znajomych i ukryli się, dopóki nie znajdą drogi do Szwecji. Tego samego popołudnia poseł szwedzki zapewnił przewodniczącego gminy, że Szwecja przyjmie wszystkich uchodźców. Wiadomość rozeszła się po mieście z ust do ust: nauczyciele odsyłali uczniów do domów, socjaldemokraci jeździli nocą po Kopenhadze z ostrzeżeniami, a lekarze i pielęgniarki przyjmowali „pacjentów” pod zmienionymi nazwiskami.

30 września

30 września był dniem ucieczki. Większość z blisko 8 tysięcy duńskich Żydów była już w ukryciu. Ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z konspiracją, oddawali obcym klucze do mieszkań i domków letniskowych; studenci, lekarze, pastorzy i taksówkarze prowadzili uciekinierów na wybrzeże Zelandii, zwłaszcza w okolice Helsingøru, gdzie Sund ma zaledwie kilka kilometrów szerokości. Na początku przeprawy organizowano chaotycznie, na własną rękę: rybacy żądali za kurs wysokich sum, nierzadko tysiąc koron od osoby i więcej, a uciekinierzy czekali po kilka dni w stodołach i na strychach.

Tego samego dnia rozpoczął się otwarty protest. Do Besta i duńskich władz trafiały kolejne pisma – od organizacji gospodarczych, związków zawodowych, uczelni, partii politycznych. Biskupi Kościoła luterańskiego przygotowali list pasterski, odczytany w niedzielę 3 października we wszystkich kościołach: prześladowanie Żydów nazwali w nim sprzecznym z chrześcijańskim przykazaniem miłości bliźniego i zapowiedzieli, że Kościół będzie bronił prawa żydowskich braci i sióstr do tej samej wolności, którą chrześcijanie cenią wyżej niż życie.

W Sztokholmie Niels Bohr, fizyk noblista, którego matka pochodziła z żydowskiej rodziny, przeprawił się do Szwecji 29 września. Według jego relacji, powtarzanej przez historyka Richarda Rhodesa, 30 września uzyskał audiencję u króla Gustawa V i nalegał, by Szwecja publicznie ogłosiła gotowość przyjęcia uchodźców; Amerykanie i Brytyjczycy, którzy czekali, by wywieźć go do pracy przy projekcie Manhattan, musieli się uzbroić w cierpliwość. Część historyków ocenia jednak, że szwedzki rząd zdecydował się wcześniej i działał według polityki przyjętej już w 1942 roku wobec Żydów norweskich. 2 października szwedzkie radio podało, że Szwecja przyjmie wszystkich Żydów z Danii – co ośmieliło tysiące wahających się.

Obława, która się nie udała

1 października o 20.30 Best zawiadomił duńskie ministerstwo spraw zagranicznych o rozpoczęciu akcji przeciwko „elementom wrogim Rzeszy”, a duńskiej policji polecono nie mieszać się do działań niemieckich. W nocy z 1 na 2 października niemieccy policjanci chodzili od drzwi do drzwi według zabranych kartotek. Większość mieszkań była pusta. Według niemieckich danych zatrzymano w Kopenhadze 232 osoby, a w reszcie kraju kolejne 82 – w tym wielu starszych ludzi z żydowskiego domu starców. Około 30 osób uznanych za „półżydów” zwolniono następnego dnia. Statek, który miał zabrać tysiące deportowanych, odpłynął 2 października z zatrzymanymi tej nocy Żydami oraz – by wykorzystać wolne miejsca – ze 150 duńskimi komunistami, internowanymi wcześniej w obozie Horserød. Komunistów wywieziono do obozu Stutthof, Żydów – do getta Theresienstadt w Protektoracie Czech i Moraw.

Ucieczka trwała przez cały październik. Z inicjatywy studentów, lekarzy i działaczy duńskiego ruchu oporu chaotyczne przeprawy szybko zamieniły się w zorganizowane trasy: zbierano pieniądze na opłacenie rybaków, by ucieczka nie zależała od zamożności uciekiniera, a szpital Bispebjerg w Kopenhadze stał się jednym z głównych punktów zbornych. Najczęściej płynięto nocą, kutrami i łodziami wiosłowymi, z Zelandii do Skanii; przeprawa trwała zwykle krócej niż godzinę, ale na wzburzonym jesiennym morzu i pod groźbą niemieckich patroli. Nie wszystkim się udało. W nocy z 6 na 7 października w Gilleleje Niemcy, po donosie, zatrzymali 85 uciekinierów ukrytych na strychu kościoła. Kilkadziesiąt osób utonęło, zginęło podczas ucieczki lub odebrało sobie życie. Po 2 października w ręce niemieckie wpadło jeszcze około 200–250 osób.

Ostatecznie do Szwecji przedostało się około 7200 Żydów i blisko 700 członków ich nieżydowskich rodzin. Deportowano około 470 osób (w źródłach od 464 do 481).

Theresienstadt

Los deportowanych do Theresienstadt był inny niż los Żydów z większości krajów Europy. Duńskie władze nie przestały się o nich upominać. 2 listopada 1943 roku Eichmann zgodził się, by Żydów z Danii nie wywożono z Theresienstadt do obozów zagłady; Duńczycy wysyłali im paczki z żywnością i ubraniami, a 23 czerwca 1944 roku przedstawiciele duńskich władz i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża odwiedzili getto – wizytę, którą Niemcy starannie wyreżyserowali i wykorzystali propagandowo. Około 50 duńskich Żydów, głównie starszych, zmarło w getcie z wycieńczenia i chorób. W kwietniu 1945 roku 425 ocalałych wywieziono z Theresienstadt do Szwecji w ramach akcji Białych autobusów, którą prowadził z ramienia Szwedzkiego Czerwonego Krzyża Folke Bernadotte.

Dlaczego się udało

Historycy wymieniają kilka przyczyn. Duńskich Żydów było niewielu, mieszkali głównie w Kopenhadze, kilka kilometrów od neutralnej Szwecji, która – po zakończeniu niemieckiego tranzytu – coraz otwarciej przyjmowała uchodźców. Byli od stuleci zakorzenieni w duńskim społeczeństwie, a samo społeczeństwo uznało atak na nich za atak na Danię. Niemcy z kolei nie działali z pełną determinacją: Best, który wywołał akcję, po wycieku informacji nie robił wiele, by zatrzymać uciekinierów, Wehrmacht na wybrzeżu w większości patrzył w inną stronę, a niemieckie łodzie patrolowe na Sundzie często nie interweniowały. Po zakończeniu akcji Best zameldował do Berlina, że Dania jest „wolna od Żydów”, bo żaden Żyd nie może już w niej przebywać ani działać legalnie – i z tego punktu widzenia mógł uznać zadanie za wykonane.

Żadna z tych okoliczności nie umniejsza jednak decyzji podjętych przez tysiące ludzi, którzy narażali się, ukrywając sąsiadów i obcych. Zgodnie z życzeniem samych uczestników akcji instytut Jad Waszem uhonorował duński ruch oporu zbiorowo; w ogrodzie Sprawiedliwych posadzono drzewo na jego cześć, a w muzeum stoi łódź rybacka z Gilleleje. Tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymali też indywidualnie niektórzy Duńczycy, a także Georg Ferdinand Duckwitz.

Miejsce w wojnie

Ratowanie duńskich Żydów było jedną z niewielu porażek, jakie machina Zagłady poniosła w okupowanej Europie. Ponad 99 procent Żydów z Danii przeżyło wojnę – w kraju, który półtora roku wcześniej figurował w protokole konferencji w Wannsee jako część „ostatecznego rozwiązania”. Dla porównania w sąsiedniej Norwegii jesienią 1942 roku Niemcy i norwescy kolaboranci zdążyli deportować do Auschwitz ponad 700 Żydów, z których przeżyło kilkudziesięciu. Duński przypadek pokazał, ile znaczyła postawa otoczenia: tam, gdzie ofiary miały oparcie w państwie i społeczeństwie, a ucieczka była fizycznie możliwa, Niemcy nie zdołali ich zgładzić.

Wydarzenia jesieni 1943 roku zmieniły też samą Danię. Akcja ratunkowa, prowadzona w dużej mierze przez ludzi wcześniej niezwiązanych z konspiracją, zbudowała sieci przerzutu, łączności i finansowania, z których w następnych latach korzystał ruch oporu, kierowany od połowy września przez Duńską Radę Wolności. Trasy przez Sund służyły odtąd do przerzutu ludzi, poczty i broni. Król Chrystian X, który od 29 sierpnia uważał się za jeńca okupanta i odmawiał wszelkiej współpracy, stał się symbolem tej postawy – choć popularna legenda o królu, który miał przypiąć do munduru żółtą gwiazdę, nie ma oparcia w faktach, bo Duńczyków nigdy do jej noszenia nie zmuszono.

Powojenna Dania z dumą wspominała październik 1943 roku, a historycy z czasem dopisali do tej opowieści niewygodne szczegóły: wysokie opłaty pobierane przez część przewoźników, donosicieli, którzy wydali uciekinierów, i dwuznaczną rolę Besta. Skazany w Danii po wojnie na karę śmierci, którą w apelacji zamieniono na więzienie, Best wyszedł na wolność w 1951 roku. Duckwitz po wojnie wstąpił do zachodnioniemieckiej służby dyplomatycznej i był ambasadorem RFN w Kopenhadze.

Źródła

  1. encyclopedia.ushmm.org · rescue in denmark
  2. encyclopedia.ushmm.org · denmark
  3. Rescue of the Danish Jews · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.