Fałszywy „Le Soir”
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 9 listopada 1943
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Belgia, ruch oporu, propaganda
9 listopada 1943 roku około godziny 16.00 do kilkudziesięciu kiosków w Brukseli trafiły paczki popołudniowego dziennika „Le Soir”. Wyglądał tak jak zawsze: ta sama winieta, ten sam krój czcionki, ten sam układ kolumn. Czytelnicy, którzy zaczęli go przeglądać w drodze do tramwaju, szybko orientowali się jednak, że trzymają w rękach coś zupełnie innego. Był to fałszywy numer – w Belgii nazywany odtąd „Faux Soir” – przygotowany przez ruch oporu jako parodia gazety, która od 1940 roku służyła niemieckiej propagandzie. Pod pozorem rzeczowych komentarzy kpił z niemieckich klęsk na froncie wschodnim, z nalotów na Rzeszę i z samego Adolfa Hitlera.
Akcja nie była zbrojnym uderzeniem i nikt w niej nie zginął, ale stała się jednym z najbardziej znanych epizodów belgijskiego ruchu oporu. Dla okupowanej Belgii była dowodem, że nawet pod nosem okupanta można zorganizować coś, z czego śmieje się cały kraj.
„Skradziony” dziennik
„Le Soir” był przed wojną jednym z najpoczytniejszych francuskojęzycznych dzienników Belgii. Po niemieckim ataku 10 maja 1940 roku przestał się ukazywać 18 maja, a po kapitulacji armii belgijskiej i zajęciu kraju wznowiono go z przyzwoleniem okupanta. Redakcję objęli dziennikarze gotowi do współpracy z Niemcami, m.in. pisarz Horace Van Offel i publicysta Raymond De Becker. Gazeta podlegała cenzurze niemieckiego oddziału propagandy przy administracji wojskowej gen. Alexandra von Falkenhausena i powtarzała komunikaty Wehrmachtu oraz hasła „nowego porządku” w Europie. Belgowie nazywali ją „Le Soir volé” – „skradziony Soir”.
Mimo to dziennik dobrze się sprzedawał; według belgijskich opracowań miał nakład rzędu 300 tysięcy egzemplarzy. Czytano go dla wiadomości lokalnych, ogłoszeń i dodatków. To właśnie w nim Hergé publikował w latach okupacji przygody Tintina, m.in. „Tajemniczą gwiazdę”.
Przeciw kolaboracyjnej prasie od pierwszych miesięcy okupacji występowały pisma podziemne. Odrodziła się „La Libre Belgique”, która już w czasie I wojny światowej ukazywała się konspiracyjnie i drwiła z niemieckiego okupanta. Front Niepodległości (Front de l’Indépendance) – organizacja założona w 1941 roku z inicjatywy komunistów, ale skupiająca ludzi różnych przekonań, od katolickiego księdza André Rolanda po dziennikarza Fernanda Demany’ego – wydawał według belgijskich opracowań około 250 tytułów podziemnych. To z jego środowiska wyszedł pomysł fałszywego „Le Soir”.
Pomysł i przygotowania
Pomysł narodził się 19 października 1943 roku. Marc Aubrion, działacz Frontu Niepodległości, przygotowywał tekst na 11 listopada – rocznicę rozejmu z 1918 roku, który zakończył I wojnę światową i niemiecką okupację Belgii. Obchody tego święta Niemcy zakazali, a Aubrion uznał, że najlepszym upamiętnieniem będzie ośmieszenie okupanta jego własną gazetą. Następnego dnia przedstawił projekt René Noëlowi, szefowi wydziału prasowego Frontu w Brabancji i Hainaut. Na przygotowanie mieli około trzech tygodni.
Pierwotnie numer miał ukazać się w samą rocznicę, ale datę przesunięto na wtorek 9 listopada. W środę „Le Soir” miał cztery strony, a podziemie mogło wydrukować tylko jeden arkusz. Pieniądze – 50 tysięcy franków – zdobyła adwokatka Andrée Grandjean, która znalazła wsparcie u przedsiębiorcy Alfreda Fourcroya, działającego zarazem w siatce przerzucającej zestrzelonych lotników alianckich. Teksty pisali m.in. Demany, adwokat Pierre Ansiaux i prokurator Adrien van den Branden de Reeth. Théo Mullier, członek Frontu zatrudniony w „Le Soir”, dostarczył matrycę winiety i – co okazało się kluczowe – wykaz kiosków zaopatrywanych bezpośrednio przez dziennik wraz z godzinami dostaw.
Drukiem zajął się Ferdinand Wellens, właściciel drukarni przy rue de Ruysbroeck w Brukseli, który już wcześniej drukował dla podziemia. Udostępnił papier, zecerów i maszyny, licząc tylko po franku za egzemplarz. W weekend 30 października – 1 listopada linotypista Julien Oorlinckx złożył cały numer, a 6 i 7 listopada wydrukowano go na rotacji. Według belgijskich opracowań nakład wyniósł 50 tysięcy egzemplarzy: około 5 tysięcy przeznaczono do podrzucenia w kioskach, resztę do sprzedaży konspiracyjnej po 10 franków na rzecz Frontu. Egzemplarze starannie przycięto, by usunąć ślady, po których dałoby się rozpoznać maszynę.
Dzień akcji
Popołudniowy „Le Soir” trafiał do kiosków około 16.00, gdy pod nimi czekali już wracający z pracy urzędnicy i robotnicy. Organizatorzy chcieli opóźnić dostawę prawdziwej gazety. Poprosili Brytyjczyków o przelot samolotów nad Brukselą, który wywołałby alarm lotniczy, ale nie dostali odpowiedzi. Plan podpalenia furgonetek „Le Soir” przed redakcją również się nie powiódł – próbę udaremnił przechodzień, który podniósł alarm.
Mimo to około 16.00 kilkudziesięciu młodych kolporterów rozwiozło paczki po sto egzemplarzy, opasane paskiem z wyjaśnieniem, że z powodu awarii maszyn nakład jest mniejszy niż zwykle. Gazeta rozchodziła się błyskawicznie. Część czytelników, przejrzawszy pierwszą stronę, szybko składała gazetę i chowała ją do kieszeni; w niektórych tramwajach ktoś odczytywał na głos całe fragmenty. Kioskarze, gdy dotarła do nich prawdziwa dostawa, nie kryli zdumienia. Jedni ze strachu przerywali sprzedaż, inni proponowali klientom wybór między prawdziwym a fałszywym numerem.
Co było w środku
Na pierwszej stronie zamiast jednego zdjęcia, jak zwykle, były dwa. Na pierwszym widniały w locie bombowce opisane jako „w samym środku akcji” – uważny czytelnik dostrzegał na skrzydłach gwiazdy amerykańskich B-17. Na drugim Hitler, z rękami na biodrach i oczami wzniesionymi ku niebu. Notka redakcyjna wyjaśniała, że zecer się pomylił i obie fotografie powinny stanowić jedną całość: wódz, słysząc nad głową „latające fortece”, wypowiada słowa „Das habe ich nicht gewollt” – „Tego nie chciałem” – którymi według tradycji cesarz Wilhelm II zrzucał z siebie odpowiedzialność za poprzednią wojnę.
Główne artykuły naśladowały zawiły styl kolaboracyjnych komentatorów wojskowych, doprowadzając go do absurdu. Autor „analizy strategicznej” zapewniał, że niemiecki sztab generalny ani na chwilę nie stracił kontroli nad następstwem pór roku, skoro po kampanii letniej przyszła jesienna, a po niej przyjdzie zimowa, oraz że niemieckie dowództwo opatruje swe rzadkie komentarze tym liczniejszymi zastrzeżeniami, im mniej ma rezerw. Wyśmiewano „elastyczną obronę”, której sukces miał dowodzić, że Rzesza wcale nie cierpi na brak kauczuku. Parodia „komunikatu niemieckiego” donosiła, że na froncie wschodnim mimo istotnych zmian sytuacja się nie zmienia, a w trójkącie Krzemieńczuk–Odessa–Dniepropietrowsk–Melitopol o kształcie trapezu żołnierze powstrzymują Sowietów zręcznym manewrem masowego poddawania się. Było to aluzją do rzeczywistych wydarzeń jesieni 1943 roku: Armia Czerwona w bitwie o Dniepr sforsowała rzekę i w październiku zajęła Dniepropietrowsk i Melitopol. Ogłoszenia drobne, nekrologi i reklamy zawierały kolejne żarty wymierzone w znanych kolaborantów i aluzje do rządu na uchodźstwie oraz do bliskiego wyzwolenia.
Całość była w duchu „zwanze” – przekornego, ludowego humoru Brukseli. Nie wzywała do walki i nie zawierała haseł politycznych, ale właśnie przez to trafiała do ludzi, którzy na co dzień czytali „skradziony Soir”.
Śledztwo i represje
Według relacji organizatorów nazajutrz, 10 listopada, nad Brukselą przeleciały wreszcie samoloty RAF – o dzień za późno. Pozostałe egzemplarze rozeszły się w ciągu kilku dni; kolekcjonerzy płacili za nie podobno nawet 1500–2500 franków. Część nakładu przemycono za granicę, a przedruki krążyły także poza Belgią.
Dla okupanta była to kompromitacja. Śledztwo prowadziło gestapo, które ostatecznie zidentyfikowało maszynę drukarską – nie we wszystkich egzemplarzach usunięto ślady. Według belgijskich opracowań 25 lutego 1944 roku aresztowano Wellensa, Mulliera, Oorlinckxa i maszynistę Henriego Vandeveldego; Wellens i Mullier zginęli w deportacji. Później zatrzymano także Aubriona, którego skazano na śmierć, a następnie zamieniono karę na piętnaście lat więzienia. Łącznie aresztowano kilkanaście osób, a wyroki wobec kolporterów i drukarzy wynosiły od kilku miesięcy do kilku lat więzienia.
Miejsce w wojnie
Fałszywy „Le Soir” nie zmienił położenia militarnego, ale dobrze pokazuje nastroje okupowanej Europy jesienią 1943 roku. Po Stalingradzie, Kursku, kapitulacji Włoch i odwrocie znad Dniepru propaganda niemiecka nie mogła już przekonująco mówić o zwycięstwie, a jej „obronne sukcesy” stały się przedmiotem kpin. Belgijski rząd Huberta Pierlota działał w Londynie, opierając się m.in. na zasobach Konga Belgijskiego i Ruandy-Urundi, gdzie wojenne obciążenia przyczyniły się do głodu Ruzagayura. W samym kraju król Leopold III pozostawał w niewoli w Laeken, a rexiści Léona Degrelle’a walczyli po stronie Niemiec na froncie wschodnim.
Belgia została wyzwolona we wrześniu 1944 roku; Bruksela – 3 września. Prawdziwy „Le Soir” wrócił do prawowitych właścicieli, a jego kolaboracyjni redaktorzy stanęli przed sądami. Fałszywy numer stał się trwałym symbolem belgijskiego oporu: w 1954 roku powstał o nim film „Un soir de joie”, a w 1993 roku, w pięćdziesiątą rocznicę akcji, belgijska poczta wydała okolicznościowy znaczek.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 9 listopada 1943 · Morze ŚródziemneNatarcie na Linię ZimowąNa początku listopada 1943 alianci doszli do Garigliano i uderzyli na linię Bernhardta, lecz wyczerpana 5 Armia musiała 15 listopada przerwać natarcie.
- 6 listopada 1943 · Front wschodniWyzwolenie KijowaRankiem 6 listopada 1943 wojska 1 Frontu Ukraińskiego gen. Watutina zajęły zrujnowany Kijów — w przeddzień rocznicy rewolucji październikowej.
- 12 listopada 1943 · Morze ŚródziemneBitwa o Leros12 listopada 1943 Niemcy wylądowali na Leros i zrzucili spadochroniarzy. Po pięciu dniach walk 16 listopada Brytyjczycy i Włosi skapitulowali.
- 5 listopada 1943 · Morze ŚródziemneBomby na Watykan5 listopada 1943 samotny samolot zrzucił bomby na Watykan i zniszczył pracownię mozaik. Sprawcy nie ustalono, najczęściej wskazuje się faszystów z RSI.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 28 lutego 1944 · Front zachodniZabójstwo Alexandre'a GalopinaW Brukseli flamandzcy kolaboranci Roberta Verbelena zastrzelili Alexandre'a Galopina, szefa Société Générale i nieformalnego „rządu gospodarczego” Belgii.
- 21 września 1944 · PolitykaKsiążę Karol regentem Belgii21 września 1944 roku książę Karol, brat wywiezionego przez Niemców Leopolda III, złożył przysięgę jako regent Belgii. Spór o króla dopiero się zaczynał.
- 4 lutego 1945 · Front zachodniBelgia wolna od NiemcówNa początku lutego 1945 Amerykanie wyparli Niemców z ostatnich skrawków wschodniej Belgii. Kraj był wolny, ale V-2 wciąż spadały na Antwerpię.
- 18 sierpnia 1944 · Front zachodniMasakra w Courcelles18 sierpnia 1944 reksiści zabili w Courcelles 19 zakładników w odwecie za zamach na burmistrza Charleroi Oswalda Englebina. W dwa dni zginęło 27 cywilów.