TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bunt w Luluabourgu

Kategoria:
Społeczeństwo
Front:
Afryka
Data:
20 lutego 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Belgia, Kongo Belgijskie, kolonializm

20 lutego 1944 roku żołnierze batalionu Force Publique stacjonującego w Luluabourgu, dzisiejszej Kanandze, w środkowej części Konga Belgijskiego, wypowiedzieli posłuszeństwo belgijskim oficerom. Na czele buntu stanęli afrykańscy podoficerowie, a przywódcą był starszy sierżant Ngoie (w części źródeł Ngoyi) Mukalabushi, weteran kampanii etiopskiej. Żołnierze opanowali skład broni i amunicji, przecięli łączność i rozeszli się po okolicznych wsiach. W następnych dniach niepokoje przeniosły się do garnizonów w Katandze. Był to jeden z najpoważniejszych buntów w dziejach armii kolonialnej, a zarazem znak, jak wysoką cenę płaciło Kongo za udział Belgii w wojnie po stronie sprzymierzonych.

Popularna formuła, według której buntownicy „zabili trzy osoby”, opiera się na wersji powtarzanej w opracowaniach ogólnych: zginąć mieli belgijski oficer i dwóch białych cywilów. Dokumenty władz kolonialnych, na które powołuje się kongijska monografia społecznej historii Force Publique, przedstawiają przebieg ostrożniej i nie potwierdzają ataku na ludność miasta. Liczba ofiar jest więc niepewna, a obie wersje trzeba podawać z zastrzeżeniem.

Armia kolonii w piątym roku wojny

Po kapitulacji Belgii w maju 1940 roku rząd Huberta Pierlota na uchodźstwie w Londynie oparł swoją pozycję wobec sprzymierzonych na kolonii. Kongo dostarczało miedzi, cyny, kobaltu, kauczuku, a z kopalni Shinkolobwe także uranu. Ceną była praca. Zatrudnienie w kopalniach Union Minière du Haut-Katanga wzrosło w latach 1938–1944 z około 25 do 49 tysięcy ludzi, a w 1944 roku górną granicę obowiązkowej pracy na rzecz państwa dla mieszkańców wsi podniesiono do 120 dni w roku. Narastało niezadowolenie, którego najkrwawszym przejawem była masakra strajkujących górników w Élisabethville w grudniu 1941 roku. Wojenne rekwizycje dotknęły też mandatowe terytorium Ruanda-Urundi, gdzie jesienią 1943 roku zaczął się głód Ruzagayura.

Force Publique była jednocześnie wojskiem i policją kolonii: afrykańscy żołnierze pod komendą belgijskich oficerów i podoficerów. W latach 1940–1941 jej kolumny walczyły w kampanii wschodnioafrykańskiej, a w lipcu 1941 roku pod Saïo przyjęły kapitulację gen. Pietra Gazzery. Potem armię kolonialną rozbudowano. Korpus ekspedycyjny liczący około 13 tysięcy ludzi wysłano w latach 1942–1943 do brytyjskiej Nigerii, skąd część żołnierzy trafiła do Egiptu i Palestyny. Większość zmobilizowanych pozostała jednak w kolonii, w garnizonach rozłożonych wzdłuż linii kolejowych, latami czekając na wroga, który nigdy się nie pojawił.

Plotka o szczepieniu

Przyczyny buntu leżały w samej wojnie. Żołnierze, którzy w Etiopii awansowali i dostawali wysoki żołd frontowy, po powrocie wracali do dawnych, niskich stopni i do skromnego żołdu pokojowego. Porównywali swoje racje żywnościowe i płace z warunkami robotników wielkich spółek górniczych i wypadali w tym porównaniu gorzej. Kontakt z żołnierzami innych armii, a także z Kongijczykami służącymi w wojskach brytyjskich kolonii sąsiednich, pokazywał, że gdzie indziej żołnierz jest lepiej opłacany i lepiej ubrany. Władze kolonialne podejrzliwie patrzyły na weteranów i podoficerów, którzy „widzieli świat”, a meldunki z tego okresu wspominają także o wpływach ruchu religijnego Kitawala, uznawanego przez Belgów za wywrotowy.

Od końca grudnia 1943 roku w obozie wojskowym w Élisabethville, a potem w garnizonach Jadotville, Kaminy i przede wszystkim Luluabourga krążyła pogłoska, że Belgowie szykują rzeź swoich żołnierzy – przez zastrzyki z trucizną albo przez rozstrzelanie. Miało to być związane z rzekomą sprzedażą Konga Amerykanom, uważanym przez wielu Kongijczyków za prawdziwych zwycięzców wojny. Gdy w Luluabourgu zapowiedziano szczepienie żołnierzy, w tym tych, którzy wrócili z frontu, plotka znalazła potwierdzenie w oczach wielu z nich. Żołnierze odmówili poddania się szczepieniu. W opracowaniach zachodnich ten zamiar uchodzi za bezpośredni powód wybuchu, a niechęć do upokarzającego traktowania przez białych oficerów – za przyczynę głębszą.

20 lutego w Luluabourgu

Luluabourg, ośrodek administracyjny w ówczesnej prowincji Lusambo (od 1947 roku nazywanej Kasai), był siedzibą batalionu Force Publique. Rankiem 20 lutego 1944 roku żołnierze pod wodzą starszego sierżanta Mukalabushiego, pochodzącego z ludu Songye z okolic Kongolo, i starszego sierżanta Lubuye włamali się do magazynu broni, zajęli pozycje obronne w obozie, a następnie rozeszli się po okolicy. Przecięto linie telefoniczne w rejonie dworca, przerwana została łączność kolejowa i telegraficzna z Port-Francqui. Linia lotnicza Sabeny musiała korzystać ze starego lądowiska przy dworcu, bo nowe lotnisko, położone z dala od miasta, zostało od niego odcięte.

Na tym kończy się zgodność źródeł. Według wersji obecnej w opracowaniach anglo- i francuskojęzycznych buntownicy splądrowali dzielnicę europejską, mieszkańcy uciekli, a zabici zostali belgijski oficer i dwóch białych cywilów; żołnierze mieli atakować widoczne symbole władzy kolonialnej i głosić hasło niepodległości. Raporty gubernatora prowincji Élisabethville Amoura Marona z początku marca, przytaczane w kongijskiej monografii, twierdzą natomiast, że mieszkańcy nie ucierpieli i że buntownicy nie przypuścili żadnego zorganizowanego ataku, choć w mieście panowała panika. Kilka sklepów zostało splądrowanych, ale – jak sądzono – przez okolicznych mieszkańców, nie przez żołnierzy. Podoficer Van Marck zginął w nocy z 23 na 24 lutego, zabity przez kongijskiego sierżanta, który sam się potem oddał w ręce władz.

Już 21 lutego sytuacja w samym mieście się uspokoiła, ale obóz i sąsiednie zabudowania władze odzyskały dopiero na początku marca. Buntownicy, rozproszeni w grupach, szli do swoich rodzinnych wsi i według części opisów rabowali po drodze. Nie zdołali pociągnąć za sobą sąsiednich garnizonów w Kasai.

Kamina, Jadotville, Élisabethville

Garnizony wzdłuż linii kolejowej łączącej Kasai z Katangą składały się w dużej mierze z żołnierzy tych samych ludów, co batalion w Luluabourgu, więc wieść o buncie rozeszła się szybko. 23 lutego zbuntował się dwudziestoosobowy oddział w Kaminie; wyrwano kilka podkładów kolejowych i przecięto przewody telefoniczne, ale ruch pociągów nie został przerwany, a sytuację opanowano w ciągu kilku dni. Na początku marca w okolicach Kaminy i Kabongo pojawili się zbiegli buntownicy z Luluabourga.

W Jadotville, ośrodku górniczym Union Minière, garnizon liczył około 180 ludzi. Od 24 lutego część żołnierzy zorganizowała w swojej części obozu własne warty i zapory, młodsi chodzili po mieście z bronią, lżyli napotkanych Europejczyków i przestali salutować komisarzowi dystryktu. Gdy oficerowie próbowali odebrać amunicję, żołnierze obrzucili ich kamieniami, ale nie padł żaden strzał. Komisarz dystryktu zarządził pobór Europejczyków w wieku 18–40 lat do ochrony miasta, obawiając się również, że za żołnierzami pójdzie kilka tysięcy robotników. 26 lutego przybył dowódca Force Publique gen. Auguste Gilliaert, zwycięzca spod Saïo; tego dnia amunicję przewieziono już do Élisabethville, gdzie kwaterował batalion, i napięcie opadło. W samym Élisabethville próbę buntu stłumiono w zarodku. Komisarz w Jadotville wymieniał w raporcie aż dziewięć przyczyn wzburzenia: od braków w wyszkoleniu oficerów i niskiego żołdu, przez propagandę Kitawali i przykład czterech strajków w mieście, po długą mobilizację bez kontaktu z nieprzyjacielem, której afrykański żołnierz nie rozumiał.

Represje

Odpowiedź władz była surowa. Mukalabushiego schwytano 18 marca 1944 roku na terytorium Tshofa i odstawiono do Luluabourga przed sąd wojskowy. Według większości opracowań stracono go wraz z jeszcze jednym buntownikiem przez powieszenie; kongijska monografia podaje, że część buntowników rozstrzelano lub powieszono, a innych wychłostano i zesłano. Odpowiedzialność poniosło także kilku wodzów lokalnych, oskarżonych o pomoc zbiegom, jak wódz Mulowayi wa Nzaba z terytorium Dibaya, którego złożono z urzędu i skazano. Z garnizonów Katangi zwolniono i odesłano do rodzinnych terytoriów, pod nadzór administracji, pięćdziesięciu żołnierzy uznanych za „niepewnych”. Część opracowań mówi o setkach zabitych Kongijczyków w całej fali niepokojów, ale wiarygodnego bilansu ofiar po stronie afrykańskiej brak.

Miejsce w wojnie

Bunt w Luluabourgu nie zachwiał belgijskim panowaniem, ale obnażył jego kruchość. Kolonia, która miała być dowodem, że Belgia wciąż walczy, opierała się na lojalności afrykańskich żołnierzy, a ci w piątym roku wojny nie widzieli w niej dla siebie żadnej korzyści. Niepokoje nie ustały: w 1944 roku strajki objęły Katangę i Kasai, władze prowadziły w prowincji Équateur „akcje policyjne”, aby zmusić ludność do zbierania kauczuku, a w 1945 roku zbuntowali się dokerzy w Matadi. Brygada kongijska wróciła z Bliskiego Wschodu pod koniec 1944 roku, nie wziąwszy udziału w walkach, a kongijski szpital polowy służył do końca wojny w Birmie.

Kilka tygodni wcześniej Francuzi na konferencji w Brazzaville obiecali swoim koloniom reformy, choć odrzucili nawet odległą perspektywę samorządu. Belgia nie zdobyła się wówczas nawet na takie deklaracje. Gubernator generalny Pierre Ryckmans, który kierował kolonią przez całą wojnę, w 1946 roku przyznawał jednak, że „czasy kolonializmu minęły”. Po wojnie władze złagodziły najcięższe obciążenia, a afrykańskim „ewoluowanym” przyznały nieco więcej praw, nie zmieniając jednak samej zasady, że Kongo rządzone jest z Brukseli przez Belgów.

Szesnaście lat później, 5 lipca 1960 roku, niespełna tydzień po ogłoszeniu niepodległości Konga, przeciw belgijskim oficerom zbuntowały się żołnierze Force Publique w Léopoldville, a następnie w Thysville. Ten bunt zapoczątkował kryzys kongijski, w którym zginął premier Patrice Lumumba. Luluabourg z 1944 roku był jego zapowiedzią: pokazał, że armia kolonialna, na której Belgia opierała swoją władzę, nie jest odporna na te same krzywdy, które odczuwali cywile, i że wojna toczona w imię wolności Europy rozbudziła w Afryce pytania o wolność samej Afryki.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.