TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Kilonię i Bremę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 czerwca 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, III Rzesza, Luftwaffe, U-Booty

W niedzielę 13 czerwca 1943 roku, w Zielone Świątki, ciężkie bombowce 8 Armii Lotniczej Stanów Zjednoczonych zaatakowały w biały dzień stocznie budujące okręty podwodne w Kilonii i Bremie. Wyprawa, oznaczona w dokumentach VIII Bomber Command jako misja nr 63, zakończyła się najcięższymi stratami, jakie amerykańskie lotnictwo poniosło dotąd nad Europą: niemieckie myśliwce i artyleria przeciwlotnicza zniszczyły 26 B-17, z czego 22 w ugrupowaniu, które poleciało nad Kilonię. Wśród zabitych był generał brygady Nathan Bedford Forrest III, pierwszy amerykański generał poległy w walce na europejskim teatrze wojny.

Dzienne bombardowania stoczni

Amerykanie od początku zakładali, że będą bombardować Niemcy w dzień, celując w konkretne zakłady, a nie – jak brytyjskie RAF Bomber Command – w nocy w całe dzielnice miast. Po pierwszym nalocie na Wilhelmshaven w styczniu 1943 roku dowódca 8 Armii Lotniczej, gen. Ira Eaker, raz po raz wysyłał swoje formacje nad niemieckie wybrzeże Morza Północnego: do Wilhelmshaven, Emden, Vegesack, Bremy i Kilonii. Najwyższym priorytetem były stocznie i bazy okrętów podwodnych, bo właśnie U-Booty stanowiły wtedy dla aliantów największe zagrożenie w bitwie o Atlantyk.

Kilonia była główną bazą Kriegsmarine nad Bałtykiem i siedzibą trzech wielkich stoczni na wschodnim brzegu fiordu: Deutsche Werke, Howaldtswerke i należącej do koncernu Kruppa Germaniawerft – jednego z głównych producentów U-Bootów. Amerykanie bombardowali ją już 14 i 19 maja 1943 roku, tracąc odpowiednio 8 i 6 maszyn. W Bremie pracowały zakłady Deschimag AG Weser, także budujące okręty podwodne. Choć w maju U-Booty poniosły na Atlantyku klęskę, która zmusiła admirała Karla Dönitza do wycofania ich z północnego Atlantyku, Niemcy wciąż budowali nowe jednostki, a alianccy planiści uważali stocznie za jeden z kluczowych celów.

Wiosną 1943 roku 8 Armia Lotnicza szybko rosła. W maju do walki weszły trzy nowe grupy bombowe – 94., 95. i 96. – podporządkowane 4 Skrzydłu Bombowemu; to one 13 czerwca poleciały nad Kilonię. Nie był to jednak ich chrzest bojowy, jak się czasem podaje: pierwsze misje nad Francją i Niemcami miały za sobą od połowy maja. Bombowce wciąż latały bez osłony myśliwskiej nad celem. Myśliwce P-47 Thunderbolt, które od początku maja towarzyszyły wyprawom, miały zasięg wystarczający najwyżej do granicy Niemiec. Dalej załogi Latających Fortec musiały się bronić same, ogniem kilkunastu karabinów maszynowych każdej maszyny i zwartą formacją.

Przebieg wyprawy

Rankiem 13 czerwca z lotnisk we wschodniej Anglii wystartowały dwie formacje. Większa, złożona ze 151 B-17 siedmiu grup 1 Skrzydła Bombowego, poleciała nad Bremę; 122 maszyny zrzuciły bomby na stocznie i port. Obrona była tu stosunkowo słaba, a Amerykanie stracili cztery samoloty. Mniejsza formacja – 76 bombowców 4 Skrzydła – leciała nad Morzem Północnym i Półwyspem Jutlandzkim w stronę Kilonii. Wyprawę nad Kilonię prowadził gen. bryg. Nathan Bedford Forrest III, szef sztabu 2 Armii Lotniczej, który przyjechał do Anglii jako obserwator, by zebrać doświadczenie bojowe. Był prawnukiem konfederackiego generała Nathana Bedforda Forresta. Leciał w prowadzącej maszynie 95 Grupy Bombowej.

Forrest kazał ustawić samoloty w eksperymentalnym, płaskim szyku, niemal skrzydło przy skrzydle, zamiast w schodkowych „pudłach” stosowanych dotąd przez 8 Armię Lotniczą. Miało to skupić ogień obronny strzelców pokładowych w jednej płaszczyźnie. W praktyce szyk okazał się trudny do utrzymania i utrudniał wzajemną osłonę, a po misji uznano go za jedną z przyczyn strat. Był to pierwszy i ostatni raz, gdy go użyto.

Nad Szlezwikiem-Holsztynem i nad samą Kilonią bombowce zaatakowały myśliwce Messerschmitt Bf 109 i Focke-Wulf Fw 190 kilku pułków myśliwskich Luftwaffe, wspierane przez nocne myśliwce i jednostkę doświadczalną, która próbowała nowych sposobów zwalczania bombowców. Amerykańskie zestawienia mówiły później o najsilniejszych atakach myśliwców, z jakimi 8 Armia Lotnicza zetknęła się do tego dnia. Nad cel doleciało 60 maszyn. Formacja rozpadała się pod ciosami, a samoloty, które wypadły z szyku, były dobijane pojedynczo – także w drodze powrotnej nad morzem.

Bombowiec Forresta, uszkodzony jeszcze przed celem, został zestrzelony w rejonie Kilonii. Według relacji pozostałych załóg widziano otwierające się spadochrony; samolot eksplodował. Generał uznany został za zaginionego. Jego ciało morze wyrzuciło we wrześniu 1943 roku na brzeg Rugii, gdzie Niemcy pochowali go na małym cmentarzu w Wiek. Pośmiertnie otrzymał Krzyż za Wybitną Służbę – według uzasadnienia za to, że mimo uszkodzenia maszyny doprowadził formację do celu.

Straty

Z 76 bombowców wysłanych nad Kilonię nie wróciły 22, czyli prawie co trzeci wysłany. Kolejny nadawał się już tylko do kasacji, a 23 inne były uszkodzone. Najwięcej straciła 95 Grupa Bombowa – dziesięć maszyn, najwięcej, ile jedna grupa 8 Armii Lotniczej utraciła dotąd w jednej misji. Według amerykańskiego zestawienia nad Kilonią trzech lotników zginęło w samolotach, które wróciły, 20 zostało rannych, a 213 uznano za zaginionych; część z nich przeżyła i trafiła do niewoli, wielu zginęło w morzu. Nad Bremą zaginęło 32 lotników. Łącznie stracono 26 B-17 i około 250 ludzi.

Strzelcy pokładowi zgłosili zestrzelenie 39 niemieckich myśliwców nad Kilonią i dwóch nad Bremą. Takie liczby były w 8 Armii Lotniczej regułą – w chaosie walki kilku strzelców przypisywało sobie tę samą maszynę – i znacznie przewyższały rzeczywistość. Według zestawień opartych na dokumentach niemieckich Luftwaffe straciła tego dnia siedem samolotów i dwóch pilotów. Szkody w stoczniach okazały się ograniczone; bomby nie wstrzymały budowy okrętów podwodnych na dłużej.

Bez osłony nad Niemcami

Kilonia potwierdziła to, co pokazywały już poprzednie misje nad niemieckim wybrzeżem: zwarty szyk ciężkich bombowców nie wystarczał, by bez myśliwców eskorty przetrwać atak zdeterminowanej obrony. Straty rzędu kilkunastu procent na misję oznaczały, że w ciągu kilku tygodni jednostka mogła stracić większość załóg. Eaker domagał się od Waszyngtonu nowych samolotów, załóg i myśliwców dalekiego zasięgu.

Odpowiedź nadeszła w postaci nowej dyrektywy. Konferencja Trident zatwierdziła w maju plan wspólnej ofensywy bombowej, a w czerwcu wydano dyrektywę „Pointblank” – według większości źródeł 10 czerwca, według części dopiero 14 czerwca. Na pierwszym miejscu stawiała ona nie stocznie, lecz niemieckie lotnictwo myśliwskie: zakłady produkujące samoloty i silniki oraz same myśliwce w powietrzu. Ataki na bazy U-Bootów zeszły na dalszy plan; nalot na Kilonię był jednym z ostatnich wielkich uderzeń 8 Armii Lotniczej skierowanych przede wszystkim przeciw flocie podwodnej.

Znaczenie

Misja nr 63 otworzyła najcięższy okres amerykańskiej ofensywy dziennej. Latem 1943 roku Amerykanie znów latali bez osłony w głąb Niemiec, tym razem – zgodnie z dyrektywą „Pointblank” – nad fabryki samolotów i łożysk tocznych. W lipcu uderzyli na Hamburg – za dnia, między nocnymi nalotami RAF w ramach operacji „Gomora” – i znów na Kilonię, a 17 sierpnia i 14 października stracili po 60 bombowców nad Ratyzboną i Schweinfurtem. Po tych klęskach dowództwo wstrzymało wyprawy w głąb Niemiec bez eskorty. Przełom przyniosły dopiero myśliwce dalekiego zasięgu, zwłaszcza P-51 Mustang z dodatkowymi zbiornikami, które od początku 1944 roku mogły towarzyszyć bombowcom nad samym celem i w powietrzu wygrały z Luftwaffe bitwę o panowanie nad Niemcami – warunek inwazji we Francji.

Śmierć Forresta była dla Amerykanów symbolem ceny, jaką płacono za dzienne bombardowania. Brytyjskie lotnictwo bombowe pod dowództwem marszałka lotnictwa Arthura Harrisa prowadziło w tym samym czasie nocną bitwę o Zagłębie Ruhry, równie kosztowną dla załóg i znacznie bardziej niszczycielską dla niemieckich miast.

W tym samym czasie

(01)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.