TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1939–1945: Bitwa o Atlantyk

Bitwa o Atlantyk

Daty:
3 września 1939 – 8 maja 1945
Front:
Atlantyk
Miejsce:
Ocean Atlantycki, od wód wokół Wysp Brytyjskich, Zatoki Biskajskiej i Morza Północnego po wybrzeża Kanady, Stanów Zjednoczonych i Brazylii, Morze Karaibskie i Zatokę Meksykańską, z odgałęzieniem na Morze ArktyczneNa mapie bitew →
Strony:
III Rzesza (i Włochy)Erich Raeder, Karl Dönitz
Wielka Brytania, Kanada, Stany Zjednoczone i sojusznicy (w tym Polska)Dudley Pound, Percy Noble, Max Horton
Wynik:
Zwycięstwo aliantów. U-Booty nie przecięły szlaków zaopatrzenia Wielkiej Brytanii, a po klęsce w maju 1943 roku utraciły inicjatywę. Ocean stał się drogą do inwazji na Europę.
Autor:
Natalia
Tagi:
bitwa o Atlantyk, U-Booty, Kriegsmarine, Wielka Brytania
Konwój aliancki na Atlantyku w pobliżu Islandii, około 1942 roku.
Konwój aliancki na Atlantyku w pobliżu Islandii, około 1942 roku.Autor: U.S. Navy photo 80-G-72409 · Public domain · Wikimedia Commons

Bitwa o Atlantyk była najdłuższą kampanią drugiej wojny światowej. Trwała od pierwszego dnia wojny Wielkiej Brytanii z Niemcami, 3 września 1939 roku, do kapitulacji III Rzeszy w maju 1945 roku. Jej stawką była żegluga, od której zależało życie Wysp Brytyjskich. Wielka Brytania sprowadzała drogą morską mniej więcej połowę żywności, prawie całą ropę naftową i większość surowców dla przemysłu; w czasie wojny potrzebowała ponad miliona ton ładunków tygodniowo. Niemcy próbowały przeciąć te szlaki okrętami podwodnymi, rajderami nawodnymi, minami i lotnictwem, a Brytyjczycy, wspierani przez Kanadę, a od 1941 roku coraz bardziej przez Stany Zjednoczone, bronili ich systemem konwojów, eskortą, lotnictwem patrolowym, radarem i łamaniem niemieckich szyfrów. Główną bronią Niemiec były U-Booty admirała Karla Dönitza, a ich główną taktyką nocne ataki „wilczych stad” na konwoje.

Bitwa nie była serią wielkich starć flot, lecz wojną na wyczerpanie, w której liczyły się tony zatopionych i zbudowanych statków, liczba okrętów podwodnych na morzu, zasięg samolotów i postęp techniki. Kosztowała życie dziesiątków tysięcy marynarzy po obu stronach. Jej wynik rozstrzygnął się wiosną 1943 roku, ale U-Booty walczyły do ostatnich godzin wojny.

Nazwa i daty

Nazwę „bitwa o Atlantyk” (Battle of the Atlantic) spopularyzował Winston Churchill. Na początku marca 1941 roku, gdy straty żeglugi rosły najszybciej od początku wojny, wydał jako premier dyrektywę, w której ogłosił, że Wielka Brytania prowadzi teraz bitwę o Atlantyk, i powołał specjalny komitet gabinetu do jej kierowania. 5 marca pierwszy lord Admiralicji Albert Victor Alexander użył tego określenia w Izbie Gmin, porównując walkę na oceanie do bitwy o Francję z poprzedniego lata. Churchill uważał się za autora nazwy, choć pojawiała się ona już wcześniej. Niemcy mówili o Atlantikschlacht albo o „wojnie tonażowej” (Tonnagekrieg), bo tak Dönitz określał swój cel: zatapiać statki szybciej, niż przeciwnik zdoła budować nowe.

Za początek bitwy przyjmuje się 3 września 1939 roku. Tego dnia o 11:00 upłynęło brytyjskie ultimatum, a wieczorem niemiecki U-30 storpedował na północny zachód od Irlandii brytyjski liniowiec pasażerski „Athenia”, płynący z Glasgow do Montrealu. Zginęło 117 pasażerów i członków załogi (liczby w źródłach nieco się różnią). Okręty podwodne i oba „pancerniki kieszonkowe” wyszły jednak na Atlantyk już w drugiej połowie sierpnia, w ramach przygotowań do ataku na Polskę. Za koniec przyjmuje się 8 maja 1945 roku, dzień wejścia w życie kapitulacji Niemiec. Ostatnie statki zatopiono kilka godzin wcześniej, 7 maja. Część historyków wydziela z bitwy działania na Morzu Arktycznym, wojnę na wodach przybrzeżnych Wielkiej Brytanii i walki na Morzu Śródziemnym, a historycy brytyjscy i niemieccy dzielą ją na różną liczbę faz. Najczęściej przyjmuje się w literaturze podział oparty na zmianach w położeniu i taktyce obu stron.

Tło

W pierwszej wojnie światowej niemieckie okręty podwodne o mało nie zmusiły Wielkiej Brytanii do kapitulacji. Wiosną 1917 roku, po ogłoszeniu nieograniczonej wojny podwodnej, zatapiały ponad pół miliona ton żeglugi miesięcznie. Kryzys przełamało dopiero wprowadzenie konwojów. Traktat wersalski zakazał Niemcom posiadania okrętów podwodnych, a flota pełnomorska spoczęła na dnie Scapa Flow. Wielkie mocarstwa próbowały też ograniczyć samą wojnę podwodną: londyński traktat morski z 1930 roku, a potem protokół londyński z 1936 roku, do którego przystąpiły Niemcy, nakazywały okrętom podwodnym przestrzegać wobec statków handlowych tych samych zasad co okręty nawodne, czyli zatrzymać statek, zrewidować go i zapewnić bezpieczeństwo załodze, zanim się go zatopi.

Brytyjsko-niemiecki układ morski z czerwca 1935 roku pozwolił Niemcom znów budować okręty podwodne. Ich organizację powierzono komandorowi Dönitzowi, weteranowi wojny podwodnej z lat 1917–1918, który od 1936 roku jako dowódca okrętów podwodnych szkolił załogi do nocnych ataków z powierzchni i do działania w grupach kierowanych drogą radiową. Naczelny dowódca marynarki admirał Erich Raeder stawiał jednak na flotę nawodną. Plan Z, zatwierdzony przez Hitlera w styczniu 1939 roku, przewidywał budowę pancerników, lotniskowców i krążowników do połowy lat czterdziestych, a 249 okrętów podwodnych miało być tylko jedną z jego części. W kwietniu 1939 roku Hitler wypowiedział układ morski. Wojna przyszła o kilka lat za wcześnie dla marynarki. We wrześniu 1939 roku Kriegsmarine miała 57 okrętów podwodnych, z czego tylko około dwudziestu nadawało się do działań na otwartym oceanie. Dönitz uważał, że do pokonania Wielkiej Brytanii potrzebuje 300: jedna trzecia miała walczyć, jedna trzecia płynąć na pozycje lub wracać, a jedna trzecia przechodzić remonty.

Royal Navy miała ogromną przewagę w okrętach nawodnych, ale niedoceniała zagrożenia ze strony U-Bootów. Admiralicja wierzyła, że hydrolokator ASDIC pozwoli łatwo wykrywać zanurzone okręty, nie przygotowała się do zwalczania okrętów podwodnych atakujących nocą na powierzchni, a lotnictwo patrolowe Coastal Command miało niewiele samolotów i nieskuteczną broń. Na czele floty stał od czerwca 1939 roku pierwszy lord morski admirał Dudley Pound.

Przebieg

Pierwsze miesiące (wrzesień 1939 – maj 1940)

Zatopienie „Athenii” złamało rozkaz, by przestrzegać prawa pryzowego i oszczędzać statki pasażerskie, a niemiecka propaganda przez lata twierdziła, że statek zatopili sami Brytyjczycy. Admiralicja uznała jednak od razu, że Niemcy prowadzą nieograniczoną wojnę podwodną, i w pierwszych dniach września wprowadziła system konwojów, a 16 września z kanadyjskiego Halifaxu wyszedł pierwszy konwój HX. Niemcy krok po kroku znosili ograniczenia: we wrześniu Dönitz zezwolił atakować bez ostrzeżenia statki używające radia lub płynące bez świateł, w październiku wszystkie nieprzyjacielskie statki handlowe z wyjątkiem pasażerskich, a z czasem także statki państw neutralnych w strefach wyznaczonych wokół Wysp Brytyjskich.

Pierwsze sukcesy U-Bootów były spektakularne. 17 września U-29 zatopił lotniskowiec „Courageous”, na którym zginęło 519 ludzi, po czym Admiralicja wycofała lotniskowce z polowania na okręty podwodne. 14 października Günther Prien na U-47 wdarł się do bazy floty w Scapa Flow i zatopił pancernik „Royal Oak”; zginęło ponad 830 marynarzy. Na południowym Atlantyku i Oceanie Indyjskim działał „pancernik kieszonkowy” „Admiral Graf Spee” komandora Hansa Langsdorffa, który zatopił dziewięć statków, nie zabijając nikogo z ich załóg, aż w grudniu 1939 roku, po bitwie u ujścia La Platy, został zatopiony przez własną załogę u wybrzeży Urugwaju. Groźne były też miny, zwłaszcza nowe miny magnetyczne, stawiane przez okręty podwodne, niszczyciele i samoloty u wejść do brytyjskich portów. Brytyjczycy odpowiedzieli rozmagnesowywaniem kadłubów.

Niewielka flota podwodna szybko się jednak wyczerpała. Okręty musiały wracać do baz, zimą 1939–1940 roku lód skuł porty bałtyckie, a wiosną 1940 roku Dönitz musiał oddać prawie wszystkie oceaniczne U-Booty do inwazji na Norwegię. W czasie kampanii norweskiej wyszły na jaw wady niemieckich torped: zapalniki magnetyczne i uderzeniowe zawodziły, a torpedy szły za głęboko. Dowódcy U-Bootów meldowali o dziesiątkach nieudanych ataków na brytyjskie okręty wojenne. Kryzys torpedowy ciągnął się w różnych postaciach do 1942 roku.

„Szczęśliwe czasy” (czerwiec 1940 – marzec 1941)

Klęska Francji całkowicie zmieniła położenie. Niemcy zdobyli porty na wybrzeżu Zatoki Biskajskiej: Lorient, Brest, Saint-Nazaire, La Pallice i Bordeaux, a także bazy w Norwegii. Droga U-Bootów na Atlantyk skróciła się o setki mil, a Dönitz przeniósł swoje dowództwo do willi w Kernével koło Lorient. Do wojny przystąpiły Włochy, które wysłały na Atlantyk kilkadziesiąt okrętów podwodnych z bazą w Bordeaux. Royal Navy straciła sojuszniczą flotę francuską, musiała pilnować Morza Śródziemnego i trzymać niszczyciele w kanale La Manche w obawie przed inwazją, więc konwoje atlantyckie miały często tylko jeden lub dwa okręty eskorty, i to tylko na wschodnim odcinku trasy.

Załogi U-Bootów nazwały ten okres „szczęśliwymi czasami” (die glückliche Zeit). Od czerwca do października 1940 roku zatopiły ponad 270 statków. Najlepsi dowódcy, Prien (U-47), Otto Kretschmer (U-99) i Joachim Schepke (U-100), stali się w Niemczech bohaterami narodowymi. Jesienią 1940 roku Dönitz po raz pierwszy z powodzeniem zastosował taktykę „wilczych stad” (Rudeltaktik). Okręty rozstawiały się w linię patrolową w poprzek przewidywanej trasy konwoju. Ten, który go wykrył, śledził go i meldował do sztabu, a ten ściągał pozostałe, które nocą atakowały z powierzchni, gdzie ASDIC ich nie wykrywał, a niska sylwetka czyniła je prawie niewidocznymi. W październiku 1940 roku wolny konwój SC-7 stracił 20 z 35 statków, a zaraz po nim szybki konwój HX 79, mimo silniejszej eskorty, co czwarty statek. W obu bitwach nie zatonął ani jeden U-Boot. Niemcom pomagała też służba nasłuchu i dekryptażu B-Dienst, która czytała część brytyjskiej korespondencji morskiej, a od 1942 roku także szyfr używany do kierowania konwojami. Konwoje wypatrywały też z powietrza dalekie samoloty Fw 200 Condor, startujące z Francji i Norwegii, które same zatapiały statki płynące poza zasięgiem brytyjskich myśliwców.

Wielka Brytania szukała pomocy w Ameryce. Na mocy porozumienia „niszczyciele za bazy” z 2 września 1940 roku Stany Zjednoczone, formalnie wciąż neutralne i ograniczone ustawami o neutralności, przekazały Brytyjczykom 50 starych niszczycieli w zamian za dzierżawę baz w Nowej Fundlandii i na Karaibach. W stoczniach brytyjskich i kanadyjskich budowano setki prostych korwet typu Flower.

Odpowiedź aliantów (marzec – grudzień 1941)

W lutym 1941 roku dowództwo Western Approaches, odpowiedzialne za ochronę żeglugi na podejściach do Wysp Brytyjskich, przeniesiono z Plymouth do Liverpoolu, a jego dowódcą został admirał Percy Noble. Noble rozbudował system stałych grup eskortowych, które ćwiczyły razem i znały swoich dowódców, i postawił na szkolenie: każdy nowy eskortowiec przechodził surowy kurs w ośrodku w Tobermory na Hebrydach. W kwietniu Admiralicja przejęła kierownictwo operacyjne nad samolotami Coastal Command. Pierwsze efekty przyszły szybko. W marcu 1941 roku Dönitz w ciągu dwóch tygodni stracił trzech najlepszych dowódców: Prien zaginął z całą załogą, Schepke zginął na staranowanym U-100, a Kretschmer dostał się do niewoli. 6 marca Churchill ogłosił „bitwę o Atlantyk” i powołał do jej prowadzenia specjalny komitet gabinetu.

W maju 1941 roku na Atlantyk wyszedł pancernik „Bismarck”. 24 maja w Cieśninie Duńskiej zatopił krążownik liniowy „Hood”, z którego załogi ocalały trzy osoby z ponad 1400. Trzy dni później, po pościgu z udziałem dziesiątek okrętów, „Bismarck” został zatopiony. Wypady wielkich okrętów nawodnych, które Raeder planował jako drugi filar wojny z żeglugą, skończyły się z tą chwilą. 9 maja 1941 roku brytyjscy marynarze zdobyli na uszkodzonym U-110 maszynę szyfrującą Enigma z dokumentami. Kryptolodzy z Bletchley Park, którzy korzystali z dorobku polskich matematyków z Marianem Rejewskim na czele, przekazanego Brytyjczykom i Francuzom w lipcu 1939 roku, zaczęli od czerwca czytać szyfr U-Bootów. Pozwoliło to latem i jesienią 1941 roku omijać konwojami ustawione linie okrętów podwodnych.

Od czerwca 1941 roku konwoje miały eskortę przez cały ocean. Na zachodnim odcinku przejęła ją kanadyjska grupa eskortowa z Nowej Fundlandii. Royal Canadian Navy, która w 1939 roku liczyła kilkanaście okrętów i kilka tysięcy ludzi, rozrosła się do kilkuset okrętów i blisko stu tysięcy marynarzy i wzięła na siebie dużą część ochrony konwojów. Jednocześnie Stany Zjednoczone coraz bardziej angażowały się w wojnę. W marcu 1941 roku uchwalono Lend-Lease, w lipcu Amerykanie przejęli od Brytyjczyków ochronę Islandii, w sierpniu Franklin Delano Roosevelt i Churchill ogłosili Kartę Atlantycką, a od września okręty US Navy eskortowały konwoje do punktu spotkania na południe od Islandii. Po incydencie z niszczycielem „Greer” Roosevelt wydał 11 września rozkaz strzelania do niemieckich okrętów bez ostrzeżenia. 31 października U-552 zatopił niszczyciel „Reuben James”; zginęło około stu marynarzy. Stany Zjednoczone prowadziły na Atlantyku niewypowiedzianą wojnę, zanim formalnie do niej przystąpiły.

Wybrzeże Ameryki: drugie „szczęśliwe czasy” (styczeń – lipiec 1942)

Po ataku na Pearl Harbor i niemieckim wypowiedzeniu wojny Stanom Zjednoczonym 11 grudnia 1941 roku Dönitz wysłał pod wybrzeże Ameryki pięć dużych okrętów typu IX. Operacja „Paukenschlag” („uderzenie w kocioł”) zaczęła się 13 stycznia 1942 roku. Amerykańskie wybrzeże nie było przygotowane do wojny. Miasta nie zaciemniono, latarnie morskie świeciły, statki płynęły pojedynczo, a dowódca floty admirał Ernest King przez kilka miesięcy nie wprowadzał konwojów, tłumacząc to brakiem eskortowców. U-Booty nocą wybierały ofiary na tle świateł miast. Po Amerykach przyszła kolej na Morze Karaibskie i Zatokę Meksykańską, gdzie atakowano tankowce z ropą z Wenezueli i Teksasu. Okręty zaopatrzeniowe typu XIV, zwane „dojnymi krowami”, pozwalały U-Bootom tankować na oceanie. Dla niemieckich załóg był to drugi „szczęśliwy czas”. Do lata zatopiły na wodach amerykańskich kilkaset statków o łącznej pojemności ponad 2 milionów BRT, tracąc niewiele okrętów.

Niemcom sprzyjała też zmiana szyfru. 1 lutego 1942 roku U-Booty przeszły na czterowirnikową Enigmę, a Bletchley Park na dziesięć miesięcy przestał czytać ich depesze. Dopiero materiały zdobyte 30 października 1942 roku na tonącym U-559 przez załogę niszczyciela „Petard”, z których dwaj marynarze przypłacili to życiem, pozwoliły w grudniu znów złamać szyfr. Gdy w maju i czerwcu Amerykanie wprowadzili konwoje przybrzeżne, a potem system konwojów połączonych na Karaibach, straty spadły. 19 lipca Dönitz wycofał ostatnie okręty spod wybrzeża Stanów Zjednoczonych.

Kulminacja (lipiec 1942 – maj 1943)

Latem 1942 roku Dönitz miał wreszcie dość okrętów, by ustawiać jednocześnie kilka linii patrolowych. Skierował je do „czarnej dziury” na środku północnego Atlantyku, na południe od Grenlandii, gdzie konwoje nie miały osłony lotniczej, bo żaden samolot z Kanady, Islandii czy Wielkiej Brytanii tam nie dolatywał. Bitwy konwojowe trwały po kilka dni i nocy. W 1942 roku U-Booty zatopiły na wszystkich morzach około 1160 statków; listopad 1942 roku był najgorszym miesiącem wojny dla żeglugi aliantów. W 1942 roku łączne straty żeglugi aliantów wciąż były większe niż produkcja ich stoczni, choć pod koniec roku amerykańskie stocznie zaczęły tę różnicę odrabiać. Wrzesień 1942 roku przyniósł też sprawę „Laconii”: U-156 zatopił u wybrzeży Afryki brytyjski transportowiec wiozący włoskich jeńców i zaczął ratować rozbitków, a gdy amerykański samolot zaatakował okręty niemieckie z rozbitkami na pokładzie, Dönitz wydał 17 września rozkaz zakazujący ratowania załóg zatopionych statków.

19 listopada 1942 roku dowództwo Western Approaches objął admirał Max Horton, były as brytyjskich okrętów podwodnych z pierwszej wojny. Oprócz grup eskortowych tworzył grupy wsparcia, niezwiązane z żadnym konwojem, które mogły przyjść z pomocą zaatakowanemu konwojowi i ścigać wykryty okręt godzinami, aż wyczerpie mu się powietrze. Mistrzem tej taktyki był komandor Frederic John Walker. 30 stycznia 1943 roku Dönitz zastąpił Raedera na stanowisku naczelnego dowódcy Kriegsmarine, zachowując dowództwo okrętów podwodnych. Na konferencji w Casablance w styczniu 1943 roku Roosevelt i Churchill uznali pokonanie U-Bootów za pierwszy warunek dalszej wojny w Europie.

W marcu 1943 roku bitwa osiągnęła szczyt. W połowie miesiąca około czterdziestu U-Bootów zaatakowało dwa konwoje, HX 229 i SC 122, i zatopiło 22 statki, tracąc jeden okręt. W całym marcu alianci stracili na Atlantyku ponad 80 statków. W Admiralicji zastanawiano się, czy system konwojów nie zawiódł. Dwa miesiące później wszystko się odwróciło. Na przełomie kwietnia i maja 1943 roku konwój ONS 5 stracił trzynaście statków, ale jego eskorta i samoloty zatopiły sześć okrętów podwodnych. W maju Niemcy stracili ponad czterdzieści U-Bootów (w zależności od sposobu liczenia 41–43), czyli mniej więcej jedną czwartą sił operacyjnych. Wśród zabitych był młodszy syn Dönitza, Peter, oficer wachtowy na U-954. Niemieccy podwodnicy nazwali ten miesiąc „czarnym majem”. 24 maja 1943 roku Dönitz wycofał okręty z północnego Atlantyku.

O zwycięstwie zdecydowało nałożenie się kilku zmian. Samoloty bardzo dalekiego zasięgu B-24 Liberator i pierwsze lotniskowce eskortowe zamknęły lukę powietrzną nad środkiem oceanu, a jesienią 1943 roku Portugalia udostępniła aliantom bazy na Azorach. Radar centymetrowy wykrywał wynurzone okręty w nocy i we mgle, a niemieckie odbiorniki ostrzegawcze go nie wychwytywały. Okrętowe radionamierniki HF/DF namierzały U-Booty po ich własnych meldunkach radiowych, od których zależała taktyka wilczych stad. Nad Zatoką Biskajską samoloty Coastal Command z reflektorem Leigh i radarem polowały nocą na okręty wychodzące z baz. Miotacze pocisków głębinowych Hedgehog strzelały przed dziób eskortowca, nie tracąc kontaktu hydrolokatorem. Alianci znów czytali niemieckie szyfry, a wyszkolonych eskortowców było coraz więcej. Za tym wszystkim stała przemysłowa potęga Stanów Zjednoczonych: w samym 1943 roku amerykańskie stocznie zbudowały ponad 11 milionów ton statków, w tym setki statków typu Liberty. Wojna tonażowa Dönitza stała się nie do wygrania.

Ostatnie dwa lata (czerwiec 1943 – maj 1945)

Dönitz nie zrezygnował z walki. Uważał, że przerwanie wojny podwodnej uwolniłoby aliantom ogromne siły przeciw Niemcom. Latem 1943 roku przeniósł działania na środkowy Atlantyk, gdzie amerykańskie grupy lotniskowców eskortowych zniszczyły dużą część okrętów i „dojnych krów”. We wrześniu wilcze stada wróciły na północny Atlantyk z akustycznymi torpedami naprowadzającymi się na odgłos śrub. Pierwsza bitwa przyniosła im zatopienie kilku okrętów eskorty, ale kolejne zakończyły się klęską, a w listopadzie Dönitz zrezygnował z ataków grupowych. Jedną z ofiar akustycznych torped był polski niszczyciel „Orkan”, zatopiony 8 października 1943 roku przy konwoju SC 143 przez U-378.

Ostatnią nadzieją Niemiec były nowe okręty. Stare typy VII i IX dostawały chrapy, czyli rurę doprowadzającą powietrze do silników diesla, która pozwalała ładować akumulatory pod wodą. Przeżywalność okrętów wzrosła, ale ich skuteczność spadła. „Okręty elektryczne” typu XXI i XXIII, zdolne do długiego i szybkiego pływania w zanurzeniu, budowane z prefabrykowanych sekcji, miały odwrócić losy wojny, ale produkcję opóźniały bombardowania stoczni i błędy konstrukcyjne. Pierwszy typ XXI wyszedł w rejs bojowy dopiero pod koniec kwietnia 1945 roku i nikogo nie zaatakował. Okręty, które w czerwcu 1944 roku rzucono przeciw lądowaniu w Normandii, zatopiły tylko kilka z tysięcy jednostek inwazyjnych i poniosły ciężkie straty. Latem 1944 roku Niemcy stracili bazy we Francji, a resztki floty podwodnej przeniosły się do Norwegii, skąd do końca wojny okręty z chrapami prowadziły nękające działania na wodach przybrzeżnych Wielkiej Brytanii.

Ostatnie statki zatopiono 7 maja 1945 roku u wybrzeży Szkocji, a ostatni U-Boot zniszczony w walce, U-320, zatonął po ataku brytyjskiego wodnosamolotu tego samego dnia lub nazajutrz. Po kapitulacji 222 okręty zostały samozatopione przez załogi, a 174 poddały się aliantom. Większość z nich Brytyjczycy zatopili w latach 1945–1946 w ramach operacji „Deadlight”.

Polska Marynarka Wojenna

Polska wniosła do bitwy o Atlantyk wkład nieproporcjonalnie duży w stosunku do swojej floty. Jeszcze przed wybuchem wojny, 30 sierpnia 1939 roku, na mocy planu „Peking”, trzy najnowocześniejsze niszczyciele, „Błyskawica”, „Grom” i „Burza”, wyszły z Gdyni do Wielkiej Brytanii, zgodnie z sojuszem polsko-brytyjskim, i dotarły tam 1 września, w dniu, w którym Niemcy napadły na Polskę. We wrześniu i październiku dołączyły do nich okręty podwodne „Wilk” i „Orzeł”. Polska Marynarka Wojenna działała pod brytyjskim dowództwem operacyjnym, a Royal Navy, która miała więcej okrętów niż wyszkolonych załóg, przekazywała jej kolejne jednostki: niszczyciele „Garland”, „Piorun”, „Orkan”, niszczyciele eskortowe typu Hunt i okręty podwodne.

Polskie okręty eskortowały konwoje atlantyckie, gibraltarskie i arktyczne. „Grom” zatonął w maju 1940 roku pod Narwikiem, a „Orzeł” zaginął w czerwcu 1940 roku na Morzu Północnym. W nocy z 26 na 27 maja 1941 roku „Piorun” jako pierwszy okręt flotylli niszczycieli nawiązał kontakt ze ściganym „Bismarckiem” i otworzył do niego ogień. W lutym 1943 roku „Burza” wspólnie z amerykańskim kutrem straży wybrzeża „Campbell” zatopiła przy konwoju ON 166 okręt podwodny U-606. Zatopienie „Orkana”, na którym zginęło 179 ludzi, było największą stratą w ludziach w historii polskiej marynarki. W konwojach pływały też statki polskiej marynarki handlowej, w tym transatlantyki „Batory” i „Sobieski” jako transportowce wojska; według zestawień zatonęło 18 polskich statków, a zginęło ponad 200 marynarzy. Pośredni wkład miał także polski elektronik Wacław Struszyński, który w brytyjskim ośrodku badawczym Admiralicji kierował zespołem rozwijającym okrętowe radionamierniki HF/DF.

Straty

Liczby strat zależą od tego, czy wlicza się do bitwy także Morze Arktyczne i wody przybrzeżne, i różnią się w zestawieniach. Według często przytaczanych szacunków alianci i państwa neutralne stracili na Atlantyku około 3500 statków handlowych o łącznej pojemności ponad 14 milionów BRT oraz około 175 okrętów wojennych, z których większość zatopiły U-Booty. Zginęło około 72 tysięcy marynarzy alianckich floty wojennej i handlowej, w tym ponad 30 tysięcy marynarzy brytyjskiej floty handlowej, rekrutowanych z całego imperium, także z Indii i Chin.

Straty niemieckie były proporcjonalnie największe ze wszystkich rodzajów wojsk drugiej wojny światowej. Z ponad 1100 okrętów podwodnych, które weszły do służby, Niemcy stracili około 750–780, w większości na Atlantyku. Spośród około 40 tysięcy niemieckich podwodników zginęło, według różnych obliczeń, od 26 do 30 tysięcy, czyli co najmniej dwóch na trzech. Na dno poszły też „Bismarck” i „Admiral Graf Spee”, a na samym „Bismarcku” zginęło ponad dwa tysiące ludzi.

Znaczenie

Bitwa o Atlantyk była fundamentem całej wojny aliantów na Zachodzie. Gdyby U-Booty przecięły szlaki przez ocean, Wielka Brytania nie mogłaby prowadzić wojny, nie byłoby dostaw dla Związku Radzieckiego drogą północną, inwazji w Afryce Północnej, we Włoszech i we Francji ani bombardowań Niemiec z baz na Wyspach Brytyjskich. Zwycięstwo z maja 1943 roku otworzyło drogę, którą w kolejnych dwóch latach przeszły przez ocean miliony amerykańskich i kanadyjskich żołnierzy i miliony ton sprzętu. Churchill pisał po wojnie, że jedyną rzeczą, która naprawdę go przestraszyła w czasie wojny, było zagrożenie ze strony U-Bootów.

Historycy spierają się, jak blisko zwycięstwa byli Niemcy. Część, zwłaszcza dawniej, uważała, że wiosną 1943 roku Wielka Brytania znalazła się na krawędzi klęski. Inni, jak amerykański historyk Clay Blair czy niemiecki historyk marynarki Werner Rahn, uważają to za legendę: mniej więcej 99 procent statków, które płynęły do Wielkiej Brytanii i z niej wypływały, dotarło do celu, a wojna tonażowa była przegrana już jesienią 1942 roku wobec ogromnej produkcji amerykańskich stoczni. Spór dotyczy też decyzji sprzed wojny: krytycy, za samym Dönitzem, uważają, że stal i pieniądze z planu Z wystarczyłyby na setki okrętów podwodnych, które w 1939 roku mogłyby przechylić szalę.

Bitwa na Atlantyku przyspieszyła rozwój techniki i nauki: radaru, radionamierzania, łamania szyfrów, badań operacyjnych i lotnictwa morskiego. Pokazała też, że prawo wojny morskiej z traktatów międzywojennych nie przetrwało pierwszego dnia wojny. W Norymberdze sędziowie uznali, że niemiecka marynarka łamała zasady wojny podwodnej, ale nie wymierzyli za to kary Dönitzowi, bo amerykański admirał Chester Nimitz zeznał, że na Pacyfiku US Navy od pierwszego dnia wojny z Japonią prowadziła nieograniczoną wojnę podwodną.

Źródła

  1. naval-history.net · WW2CampaignsAtlanticDev
  2. naval-history.net · WW2CampaignsUboats
  3. Battle of the Atlantic · Wikipedia (en)

Na osi czasu

(29)

1939

wrzesień

listopad

grudzień

1940

1941

luty

marzec

kwiecień

maj

sierpień

wrzesień

październik

1942

1944