TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty na Frankfurt

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
22 marca 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Arthur Harris, III Rzesza, ludność cywilna

W nocy z 22 na 23 marca 1944 roku ponad 800 ciężkich bombowców brytyjskiego RAF Bomber Command zaatakowało Frankfurt nad Menem. Był to drugi z dwóch wielkich nocnych nalotów na to miasto w ciągu pięciu dni. Razem z nalotem z 18 na 19 marca i z amerykańskim atakiem dziennym z 24 marca zniszczył on średniowieczne stare miasto – jeden z najcenniejszych zespołów zabytkowych w Niemczech. Kalendaria mówią pod 22 marca o bombardowaniu Frankfurtu „z ciężkimi stratami wśród ludności cywilnej”. To prawda, choć wymaga liczb: według miejskich zestawień tej jednej nocy zginęło około tysiąca osób, a w obu marcowych nalotach nocnych ponad 1400. Ofiar było mniej niż w Hamburgu latem 1943 roku, ale zniszczenia miasta były porównywalne.

Frankfurt przed marcem 1944 roku

Frankfurt, liczący przed wojną około 550 tysięcy mieszkańców, był ważnym węzłem kolejowym i drogowym, siedzibą zakładów chemicznych, elektrotechnicznych i metalowych oraz centrum handlu. Do jesieni 1943 roku cierpiał od nalotów stosunkowo mało. Pierwszy wielki nocny atak przyszedł 4 października 1943 roku: około 400 bombowców RAF spaliło wtedy dużą część wschodnich dzielnic, a zginęło 529 osób, w tym 90 dzieci i 16 pracowników szpitala dziecięcego w Ostendzie, którego schron otrzymał bezpośrednie trafienie. Od tej jesieni miasto bombardowali również Amerykanie. Dzienny nalot 8 Armii Lotniczej z 29 stycznia 1944 roku, w którym nad miasto dotarło ponad 800 Latających Fortec i Liberatorów, zabił ponad 900 osób; 8 lutego bomby przeznaczone dla jednej fabryki spadły na inną i zabiły w jej schronach 165 robotników.

Mieszkańcy zaczęli wtedy masowo opuszczać miasto, a szkoły wysyłano na wieś w ramach akcji Kinderlandverschickung. W ciasnych uliczkach starego miasta, wśród ponad tysiąca domów o konstrukcji szkieletowej, mieszkało jednak wciąż kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Średniowieczne piwnice tych domów, od 1940 roku połączone przejściami w podziemną sieć, miały im służyć za schrony.

Dla Arthura Harrisa Frankfurt był jednym z miast, które należało atakować w przerwach między nalotami na Berlin. Zimowa bitwa powietrzna o Berlin kosztowała Bomber Command coraz więcej, a niemiecka obrona nocna uczyła się przewidywać jego cele. Uderzenia na odległe miasta Rzeszy, prowadzone okrężnymi trasami, miały rozpraszać niemieckie myśliwce i podtrzymywać wrażenie, że żadne duże miasto nie jest bezpieczne. W lutym ofensywa dzienna Amerykanów i RAF przeciw przemysłowi lotniczemu, znana jako Wielki Tydzień, pokazała zarazem, że Luftwaffe zaczyna przegrywać walkę o panowanie w powietrzu nad Niemcami.

Noc z 18 na 19 marca

Pierwszy z marcowych ciosów spadł w sobotę 18 marca. Bomber Command wysłał nad Frankfurt 846 samolotów: 620 Lancasterów, 209 Halifaksów i 17 Mosquito. Równocześnie blisko sto samolotów zrzucało miny w rejonie Helgolandu, a kilkanaście Mosquito udawało nalot na Kassel. Niemiecka obrona podzieliła swoje nocne myśliwce i tylko część z nich dopadła strumień bombowców tuż przed celem, w dodatku wśród chmur. Brytyjczycy stracili 22 maszyny, czyli 2,6 procent wysłanych – mało jak na tę zimę.

Według dziennika operacyjnego Bomber Command samoloty znakujące oznaczyły cel dokładnie. Syreny zawyły w mieście o 21.13, pierwsze bomby spadły kilkanaście minut później, a atak trwał około godziny. Najmocniej ucierpiała wschodnia część starego miasta: od Starego Mostu na Menie po plac Konstablerwache ciągnął się pas zniszczeń. Spłonęły klasztor karmelitów i kościół św. Pawła, w którym w latach 1848–1849 obradował pierwszy ogólnoniemiecki parlament. Strażacy nie zdołali go uratować: w hydrantach spadło ciśnienie, brakowało węży i pomp, a zawodowa straż pożarna miała rozkaz chronić przede wszystkim zakłady przemysłowe. Późniejsze fale bombowców, w których zwykle latały najmniej doświadczone załogi, rozproszyły się i trafiły także w zachodnie dzielnice oraz zakłady chemiczne w Höchst. Tej nocy zginęło według miejskich danych 421 osób, a dach nad głową straciło około 55 tysięcy.

Noc z 22 na 23 marca

Cztery dni później nad miasto nadleciało 816 samolotów – 620 Lancasterów, 184 Halifaksy i 12 Mosquito. Tym razem strumień bombowców przeciął wybrzeże holenderskie na północ od Zuiderzee i dopiero potem skręcił niemal prosto na południe. Ten manewr i pozorowana operacja minowania w Zatoce Kilońskiej zmyliły Niemców: kontrolerzy obrony uznali za cel Hanower, a sam Frankfurt nie dostał na czas zapowiedzi alarmu. Radio mówiło podobno tylko o pojedynczym samolocie nękającym nad miastem. Gdy syreny zawyły około 21.45, bomby już spadały. Nocne myśliwce odnalazły strumień dopiero późno; RAF stracił 33 samoloty, 4 procent sił.

W trzech falach na śródmieście spadło według niemieckich zestawień około 500 min lotniczych, 3 tysiące ciężkich bomb burzących i 1,2 miliona bomb zapalających. Zachodnia część starego miasta stanęła w ogniu w ciągu kilkunastu minut. Burza ogniowa szalała wokół Großer Kornmarkt i Großer Hirschgraben. Spłonął dom rodzinny Johanna Wolfganga von Goethego, w którym poeta przyszedł na świat w 1749 roku; jego wyposażenie wywieziono wcześniej w bezpieczne miejsce. W przepełnionej piwnicy jednej z kamienic przy Großer Kornmarkt znaleziono później ponad 150 zabitych – ludzie udusili się, bo wybuchy zasypały wyjścia, zanim nadszedł ogień.

W innych częściach starego miasta podziemna sieć połączonych piwnic uratowała wielu ludzi. Około 800 osób schroniło się pod ratuszem Römer i sąsiednimi domami. Oficer straży pożarnej kazał je ewakuować jeszcze w czasie nalotu, wbrew woli miejscowych komendantów obrony przeciwlotniczej, a strażacy kurtynami wodnymi utrzymali przejście z płonącej starówki nad Men. Z ponad tysiąca domów szkieletowych starego miasta ocalał tylko jeden, Haus Wertheim, stojący tuż przy tym przejściu. Spłonęły prawie wszystkie kościoły śródmieścia, a katedra, miejsce elekcji i koronacji cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego, wypaliła się wewnątrz, choć jej wieża przetrwała. Zegar na wieży kościoła św. Katarzyny stanął o 21.43 i jeszcze przez dziesięć lat wskazywał tę godzinę.

Bilans

Według miejskich zestawień w nocy z 22 na 23 marca zginęło 1001 osób, a bez dachu nad głową zostało około 120 tysięcy. W mieście naliczono około 9 tysięcy pożarów, które gaszono jeszcze przez kilka dni z pomocą straży z całego regionu. Wielu zabitych udusiło się w zasypanych piwnicach albo zginęło od fal uderzeniowych. Zniszczony został także obóz przejściowy dla zestrzelonych alianckich lotników, Dulag Luft, w dzielnicy Westend. Zginęły w nim dwie osoby, a następnego dnia ocalałych jeńców prowadzono przez miasto pod strażą, która musiała ich chronić przed rozgoryczonymi mieszkańcami. Obóz przeniesiono do Wetzlaru.

Rano 24 marca nad Frankfurt przyleciały bombowce amerykańskiej 8 Armii Lotniczej. Ich celem były fabryki łożysk w Schweinfurcie, ale chmury zasłoniły cel i znaczna część wyprawy zrzuciła bomby na Frankfurt jako cel zapasowy – według dziennika Bomber Command 162 B-17, według niemieckich opracowań około 175 z 262 wysłanych maszyn. Bomby znów spadły na zrujnowane śródmieście, gdzie na wywóz wciąż czekały trumny ofiar z 22 marca, oraz na okolice dworca, na którym pogorzelcy czekali na ewakuację. Miejska kronika uznała później, że trzy naloty z 18, 22 i 24 marca, zaplanowane wspólnie przez lotnictwo brytyjskie i amerykańskie, były „najgorszym i najbardziej brzemiennym w skutki ciosem” w dziejach Frankfurtu, który po prostu zakończył istnienie miasta budowanego od średniowiecza.

W całym marcu w mieście ciężko uszkodzonych lub zniszczonych zostało około 11 tysięcy budynków mieszkalnych i 136 budynków publicznych – szkół, szpitali, muzeów, gmachów uniwersytetu i opery. Dach nad głową straciło ponad 180 tysięcy ludzi, z których około 150 tysięcy wyjechało z miasta. Gauleiter Jakob Sprenger ogłosił 26 marca Frankfurt „miastem frontowym”, a partyjna prasa wzywała do nienawiści wobec „bestialskiego wroga”. Prąd udało się przywrócić już 1 kwietnia, a w kwietniu i maju otwierano pojedyncze kina i kawiarnie, ale nastroje mieszkańców już się nie poprawiły, zwłaszcza że latem 1944 roku sytuacja na frontach gwałtownie się pogorszyła.

Miejsce w wojnie

Marcowe naloty na Frankfurt należały do ostatnich wielkich ataków zimowej ofensywy Harrisa, prowadzonej równolegle z bitwą o Berlin. Pokazały, czego Bomber Command potrafił dokonać, gdy zmylił obronę i trafnie oznaczył cel: dwa naloty, w których stracił łącznie 55 samolotów, zniszczyły serce dużego miasta. Jednocześnie były jednym z ostatnich przypadków, gdy Harris mógł swobodnie wybierać niemieckie miasta jako cele. Od kwietnia 1944 roku ciężkie bombowce RAF podporządkowano przygotowaniom do inwazji na Francję i skierowano głównie przeciwko francuskim i belgijskim węzłom kolejowym.

Frankfurt bombardowano jednak do końca wojny. Ostatni wielki nalot RAF, 12 września 1944 roku, spustoszył dzielnicę Bockenheim; w jednym ze schronów, przebitym przez ciężką minę lotniczą, zginęły wtedy 172 osoby. Według oficjalnych statystyk w około 75 nalotach na miasto zginęło 5559 osób, w tym jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi. Z liczącego 550 tysięcy mieszkańców miasta pozostało w marcu 1945 roku około 230 tysięcy, z których połowa nie miała mieszkania. Stare miasto w obrębie dawnych obwarowań było zniszczone w 90 procentach.

Po wojnie Frankfurt odbudowano w przeważającej części w nowoczesnej formie. Jako pierwszy odbudowano kościół św. Pawła, na stulecie parlamentu frankfurckiego w 1948 roku; dom Goethego zrekonstruowano do 1951 roku. Część kamienic przy placu Römerberg odtworzono w latach osiemdziesiątych, a fragment starówki między katedrą a ratuszem dopiero w XXI wieku. W 1955 roku nadburmistrz Walter Kolb zarządził, by co roku w dniach 20–23 marca wywieszać w mieście flagi żałobne na pamiątkę zniszczenia starego Frankfurtu.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.