TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Niemieckie bomby na Irlandię

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
2 stycznia 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Irlandia, neutralność, Luftwaffe, Éamon de Valera

Wczesnym rankiem 2 stycznia 1941 roku, około 6.45, osiem bomb spadło w jednej linii na zbocza góry Mount Leinster w hrabstwie Carlow, w pobliżu osady Knockroe niedaleko miasteczka Borris. Jedna z nich zburzyła dom rodziny Shannonów, zabijając trzy kobiety. Tej samej nocy bomby spadły jeszcze w kilku hrabstwach na wschodzie kraju, a rano także w Dublinie. Następnej nocy, przed czwartą nad ranem 3 stycznia, dwie bomby burzące zniszczyły domy przy Donore Terrace na South Circular Road w stolicy. Odłamki nosiły niemieckie oznaczenia. Irlandia, która od września 1939 roku konsekwentnie trzymała się neutralności, drugą noc z rzędu znalazła się pod niemieckimi bombami.

Pod 2 stycznia często można przeczytać, że niemieckie bombowce bombardują Irlandię „drugą noc z rzędu”. Informacja jest trafna, wymaga jedynie uściślenia: pierwsza fala bomb spadła w nocy z 1 na 2 stycznia i rano 2 stycznia (Carlow, Kildare, Meath, Wexford, Wicklow i dublińska dzielnica Terenure), druga w nocy z 2 na 3 stycznia (South Circular Road). Część opracowań przesuwa Terenure na noc z 2 na 3 stycznia albo umieszcza wśród miejsc trafionych nadmorskie Bray; ówczesne raporty i lokalne zestawienia mówią jednak o bombach w Terenure 2 stycznia i o dwóch minach morskich zrzuconych na spadochronach w okolicy wsi Enniskerry, kilka kilometrów od Bray, w hrabstwie Wicklow.

Neutralny kraj na trasie bombowców

Irlandia nie była wcześniej całkiem bezpieczna. 26 sierpnia 1940 roku niemiecki samolot zbombardował za dnia mleczarnię w Campile w hrabstwie Wexford, zabijając trzy kobiety, a 20 grudnia dwie bomby spadły w Glasthule koło Dún Laoghaire, raniąc trzy osoby, i jeszcze jedna pod Carrickmacross w hrabstwie Monaghan. Kraj leżał jednak na skraju tras, którymi zimą 1940 i 1941 roku Luftwaffe prowadziła nocne naloty na porty i ośrodki przemysłowe zachodniej Wielkiej Brytanii: Liverpool, Bristol czy Cardiff. Irlandzcy obserwatorzy zauważyli, że niemieckie bombowce często wychodziły na ląd na południowo-wschodnim wybrzeżu, leciały wzdłuż niego na północ i sprawdzały pozycję według świateł niezaciemnionego Dublina.

Irlandzka obrona przeciwlotnicza była skromna: wokół Dublina stało zaledwie kilkanaście dział, w tym sześć nowoczesnych armat 3,7 cala i szwedzkie działka Bofors, a posterunki straży wybrzeża mogły przeloty zgłaszać, ale nie powstrzymywać. Rząd Éamona de Valery, który zaledwie dwa miesiące wcześniej odmówił Brytyjczykom dostępu do portów, tłumaczył neutralność także tym, że kraj bez obrony przeciwlotniczej nie może sobie pozwolić na udział w wojnie powietrznej.

Noc z 1 na 2 stycznia

Według relacji nad Morzem Irlandzkim panowała tej nocy zła pogoda. Bomby spadły w hrabstwie Meath, na północ od Dublina: pięć w okolicy Duleek i trzy pod Julianstown. Nikt nie został ranny. Trzy bomby spadły bez ofiar w Ballymurrin w hrabstwie Wexford, a dwie miny morskie na spadochronach w hrabstwie Wicklow, koło Enniskerry.

Najbardziej niepokojący dla władz był atak w hrabstwie Kildare, na równinę Curragh, gdzie mieścił się główny obóz irlandzkiej armii. Około 6.45 rano osiem bomb burzących spadło mniej więcej milę na zachód od miasteczka Newbridge, a bomby zapalające rozsypały się po okolicznych farmach. Leje zryły pastwiska Curragh i padoki stadniny Ballymany, należącej do Aga Chana III, a na jednej z farm spłonęło około 200 ton siana i słomy. Ludzie i zwierzęta wyszli z tego bez szwanku. Jedna bomba nie wybuchła i wbiła się na prawie dwa metry w ziemię; saperzy armii irlandzkiej rozbroili ją i znaleźli na jej skorupie niemieckie oznaczenia. To ona stała się najmocniejszym dowodem w rękach rządu w Dublinie.

Mniej więcej o tej samej porze osiem bomb spadło na zbocza Mount Leinster w hrabstwie Carlow. Leżały w linii prostej, co sugeruje, że jeden samolot pozbył się całego ładunku naraz. Trzecia bomba trafiła prosto w dom Shannonów w Knockroe, w parafii Rathanna. Zginęły trzy kobiety śpiące w zachodniej części domu: według lokalnych źródeł czterdziestoletnia Mary Ellen Shannon, jej o dwa lata młodsza siostra Bridget i szesnastoletnia Kathleen. Dwie inne osoby z rodziny, wśród nich James Shannon, zostały ciężko ranne. Zabitych pochowano dwa dni później przy kościele w Rathanna. Były to pierwsze ofiary śmiertelne niemieckich bomb w Irlandii od sierpniowej tragedii w Campile.

Rano 2 stycznia bomby spadły na dublińską dzielnicę Terenure, na południu miasta. Dwie trafiły w szeregowe domy przy Rathdown Park, burząc dwa z nich i uszkadzając okoliczne, dwie kolejne spadły na róg Lavarna Grove i Fortfield Road. Według relacji prasowych rannych zostało siedem osób, nikt nie zginął. Były to pierwsze bomby, które spadły na samo miasto.

Druga noc: South Circular Road

Następnej nocy Luftwaffe przeprowadziła ciężki nalot na Cardiff w południowej Walii, w którym zginęło ponad 150 osób, a bomby zniszczyły dach katedry w Llandaff. Nad Irlandią znów pojawiły się pojedyncze samoloty. O 3.55 nad ranem 3 stycznia dwie bomby burzące spadły na tyły domów przy Donore Terrace na South Circular Road, w gęsto zabudowanej robotniczej i mieszczańskiej części Dublina, między dzisiejszą areną bokserską a Donore Avenue. Domy pod numerami 91 i 93 zawaliły się całkowicie, a według różnych zestawień od kilkudziesięciu do około pięćdziesięciu budynków w okolicy zostało uszkodzonych. Ucierpiał kościół prezbiteriański Donore wraz z przykościelną szkołą oraz synagoga przy South Circular Road, w sercu niewielkiej dublińskiej społeczności żydowskiej, nazywanej wówczas potocznie „małą Jerozolimą”.

Rannych było według raportu miejskiej obrony przeciwlotniczej 22, według innych zestawień 20; nikt nie zginął. Amerykański tygodnik „Time” donosił, że wśród przewiezionych do szpitali byli rabin z żoną i córką, i z przesadą pisał o „zniszczeniu” synagogi. Miejska obrona przeciwlotnicza wydobyła ostatnich poszkodowanych z gruzów w ciągu pół godziny. Według ówczesnej prasy około czterdziestu rodzin musiało opuścić uszkodzone domy.

Protest i odpowiedź Berlina

Rząd irlandzki nie miał wątpliwości, skąd przyleciały samoloty. Joseph Walshe, sekretarz departamentu spraw zewnętrznych, polecił chargé d’affaires w Berlinie Williamowi Warnockowi złożyć „energiczny protest” w sprawie bombardowania Curragh i naruszeń irlandzkiej przestrzeni powietrznej, a rząd zastrzegł sobie prawo do odszkodowania. Brytyjskie radio z satysfakcją podkreślało, że na odłamkach znaleziono niemieckie znaki.

Berlin się wykręcał. W sobotę 4 stycznia agencja Associated Press przypisała rzecznikowi niemieckiego MSZ słowa, że bomby w Irlandii są „angielskie albo wyimaginowane”. 7 stycznia niemiecki poseł w Dublinie Eduard Hempel przekazał Walshe’owi, że rzecznik niczego takiego nie powiedział, a jedynie odmówił komentarza przed udzieleniem odpowiedzi rządowi irlandzkiemu. Warnock usłyszał w Berlinie, że rząd Rzeszy zarządził dochodzenie, które na razie dało wynik „negatywny”; gdyby jednak jego wynik się zmienił, Niemcy „nie odmówią wyrażenia ubolewania i wypłaty odszkodowania”. Niemcy poprosili o zbadanie odłamków, zaznaczyli, że nie należy wykluczać udziału Brytyjczyków, i wytknęli irlandzkim gazetom, że przesądzając o winie Rzeszy, dostarczają argumentów propagandzie brytyjskiej i prasie amerykańskiej. Później powtarzano też wyjaśnienie, że lotnicy wzięli wschodnie wybrzeże Irlandii za zachodnie wybrzeże Wielkiej Brytanii.

Pomyłka czy ostrzeżenie?

Dlaczego bomby spadły na Irlandię, nie wiadomo do dziś z pewnością. Najprostsze wyjaśnienie wskazuje na nawigację: w złą pogodę, przy zachmurzeniu i silnym wietrze załogi bombowców łatwo traciły orientację nad morzem, a te, które nie odnalazły celu lub uciekały przed nocnymi myśliwcami, pozbywały się bomb, by lżejszym samolotem bezpieczniej wrócić do bazy. Na to wskazywałby układ bomb w Carlow i w Kildare, zrzuconych seriami na otwarty teren. Druga hipoteza wiąże incydenty z wojną elektroniczną: Brytyjczycy od jesieni 1940 roku zakłócali i zniekształcali niemieckie radiowe wiązki nawigacyjne, co mogło sprowadzać bombowce z kursu, choć nikt nie potrafił przewidzieć, gdzie dokładnie spadną ich bomby. Sam Winston Churchill przyznał po wojnie, że późniejsze bombardowanie Dublina mogło być „nieprzewidzianym i niezamierzonym skutkiem” brytyjskiej ingerencji w niemiecki system naprowadzania.

Trzecia hipoteza, popularna w Irlandii, widziała w bombach ostrzeżenie. Grudzień 1940 roku był najtrudniejszym okresem w stosunkach irlandzko-niemieckich: Berlin chciał przysłać do Dublina samolotem nowych pracowników poselstwa, w Dublinie podejrzewano, że chodzi o oficerów, i de Valera osobiście odwiódł Niemców od tego planu (6 stycznia Hempel potwierdził, że Rzesza wycofuje prośbę). Równocześnie w Waszyngtonie i Londynie wracała sprawa irlandzkich portów i dostaw żywności dla Irlandii. Historycy na ogół nie dostrzegają jednak w styczniowych bombach skoordynowanej akcji odwetowej: spadły w rozproszonych miejscach, w większości na pola, a ich ofiarami byli przypadkowi ludzie.

Miejsce w wojnie

Styczniowe bomby nie zmieniły polityki Dublina. De Valera nie zamierzał ani zrywać z Niemcami, ani zbliżać się przez nie do Londynu; protest w Berlinie był stanowczy, ale sprawa miała pozostać incydentem między neutralnym państwem a stroną wojującą. Dla Irlandczyków stała się jednak przestrogą, że neutralność nie chroni przed wojną powietrzną, i bodźcem do rozbudowy obrony przeciwlotniczej i obrony cywilnej. Gdy w kwietniu 1941 roku Luftwaffe zbombardowała Belfast, de Valera wysłał na Północ dublińskich strażaków.

Najcięższy cios przyszedł w nocy z 30 na 31 maja 1941 roku, gdy bomby spadły na robotniczą dzielnicę North Strand w północnym Dublinie. Zginęło według oficjalnych danych 28 osób, według pierwszych doniesień 34, około 90 zostało rannych, a kilkaset domów zniszczono lub uszkodzono. Tym razem Niemcy dość szybko przyznali, że to ich samoloty, wyrazili ubolewanie i obiecali odszkodowanie, zastrzegając, że nie mogło być mowy o zamierzonym ataku na Irlandię. Obok hipotezy o brytyjskim zakłócaniu wiązek nawigacyjnych krążyła wtedy pogłoska, że propagandysta William Joyce, „Lord Haw-Haw” niemieckiego radia, zapowiadał zbombardowanie pobliskiego dworca Amiens Street – czego nigdy nie potwierdzono.

Za bombardowanie Campile Niemcy wypłacili w 1943 roku 9 tysięcy funtów. Pozostałe sprawy rozstrzygnięto dopiero po wojnie: Republika Federalna Niemiec przekazała Irlandii do 1958 roku 327 tysięcy funtów za szkody wyrządzone przez niemieckie bombardowania, przede wszystkim w North Strand. Część mieszkańców okolic South Circular Road, którzy domagali się od władz miejskich Dublina zwrotu za zniszczone ogrody i szklarnie, odeszła z niczym.

Według irlandzkich zestawień niemieckie bomby zabiły w czasie wojny na terytorium Irlandii ponad trzydzieści osób. W porównaniu z ofiarami nalotów na Liverpool, Coventry czy Southampton były to liczby niewielkie, ale dla neutralnego państwa, które za cenę ostrego sporu z Londynem odmówiło udziału w wojnie, noce z 2 i 3 stycznia 1941 roku były dowodem, że w wojnie powietrznej nie ma bezpiecznych granic.

Źródła

  1. Bombing of Dublin in World War II · Wikipedia (en)
  2. igp-web.com · WW2 Carlow
  3. otd.ie · 02 january carlow bombing1941
  4. irishtimes.com · the day they bombed dublin 1.54917
  5. fourcourtspress.ie · the bombing of dolphins barn dublin 1941
  6. kildarelibraries.ie · german bomber over newbridge 80 years ago
  7. difp.ie/volume-6/1941/x/3388/
  8. difp.ie/volume-6/1941/x/3387/
  9. difp.ie/volume-6/1941/x/3386/
  10. difp.ie/volume-6/1941/x/3385/
  11. difp.ie/volume-6/1941/x/3384/
  12. irishexaminer.com · arid 20402353

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.