TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty RAF na Bremę i Kanał Kiloński

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
3 stycznia 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, III Rzesza, Wielka Brytania, Finlandia

Brytyjskie lotnictwo bombowe zaczęło rok 1941 od jednej z największych dotąd wypraw. W noc noworoczną, z 1 na 2 stycznia, Bomber Command wysłało nad Bremę 141 samolotów, więcej niż dwa tygodnie wcześniej nad Mannheim. Głównym celem były zakłady lotnicze Focke-Wulf na południu miasta. W dwie kolejne noce bombowce wracały nad Bremę mniejszymi siłami, a w tych samych dniach brytyjskie samoloty zaatakowały też Kanał Kiloński, drogę wodną łączącą Bałtyk z Morzem Północnym. Tam doszło do zdarzenia, które trafiło do kronik wojny: uszkodzony bombami most runął na przepływający pod nim fiński parowiec „Yrsa”, który zatonął w kanale.

Kalendaria wojny odnotowują te wydarzenia dwukrotnie: pod 1 stycznia, że RAF zbombardował zakłady lotnicze w Bremie, i pod 3 stycznia, że bombowce zaatakowały Bremę i Kanał Kiloński, a most nad kanałem, bezpośrednio trafiony, zawalił się na „Yrsę”. Obie wiadomości dotyczą jednej serii nocnych wypraw. Wymagają one dwóch uściśleń. Nalot „z 1 stycznia” odbył się w nocy z 1 na 2 stycznia. Nie wiadomo też dokładnie, która noc przyniosła zatopienie „Yrsy”: brytyjskie zestawienia strat w żegludze podają 3 stycznia, a niemiecka „Kronika wojny morskiej” Jürgena Rohwera i Gerharda Hümmelchena umieszcza je w rubryce obejmującej dni od 3 do 5 stycznia. Dostępne źródła nie podają, który most został trafiony, a niemiecka kronika pisze nie o zawaleniu się całego mostu, lecz o uszkodzonym fragmencie, który spadł na statek.

Brema i zakłady Focke-Wulf

Brema, drugi po Hamburgu port Rzeszy nad Morzem Północnym, liczyła w 1939 roku ponad 350 tysięcy mieszkańców i była ważnym ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego. Nad Wezerą działały stocznie AG Weser i Bremer Vulkan, budujące okręty podwodne, rafinerie i huta. Przy lotnisku na południowym skraju miasta mieściły się zakłady Focke-Wulf. Budowano tam m.in. czterosilnikowy Fw 200 Condor, pomyślany jako samolot pasażerski, który w czasie wojny stał się dalekosiężnym samolotem rozpoznawczym i bombowym nad Atlantykiem. Pierwszy statek Condory zatopiły w sierpniu 1940 roku, wkrótce po tym, jak Niemcy ogłosiły blokadę Wysp Brytyjskich. W tej samej fabryce przygotowywano produkcję nowego myśliwca Fw 190.

Na Bremę RAF zrzucał ulotki już we wrześniu 1939 roku, a bomby od maja 1940 roku, gdy zaczął atakować cele w Zagłębiu Ruhry i w portach północnych Niemiec. Według zestawień bremeńskich w nalocie z 18 maja 1940 roku zginęło w mieście 16 osób. Czerwcowa dyrektywa Bomber Command wskazała jako główne cele w Bremie rafinerie i zakłady lotnicze, lipcowa – stocznie budujące okręty podwodne, a od września RAF atakował miasto regularnie nocą. W grudniowym planie odwetowego nalotu, ostatecznie wykonanego na Mannheim, Brema figurowała jako jeden z trzech możliwych celów, pod kryptonimem „Jezebel”.

Noce z 1 na 4 stycznia

Dowództwo, którym od października kierował marszałek lotnictwa Richard Peirse, rzadko wysyłało nad jeden cel ponad sto maszyn; zwykle dzieliło kilkadziesiąt bombowców między kilka miast, porty kanału La Manche i lotniska. Dwusilnikowe Wellingtony, Whitleye i Hampdeny leciały nad cel pojedynczo, w odstępach, a położenie Bremy nad Wezerą, niedaleko wybrzeża, ułatwiało nocną nawigację. Według brytyjskiego dziennika operacji Bomber Command z Bremy meldowano bardzo celne bombardowanie, zwłaszcza przez pierwsze fale, które atakowały zakłady Focke-Wulf. Te meldunki trzeba czytać ostrożnie. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem zdjęcia lotnicze z Mannheimu pokazały, że relacje załóg rozmijają się z rzeczywistością, a w sierpniu 1941 roku raport Butta wykazał, że tylko mniej więcej co trzecia załoga meldująca atak zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu. Dostępne zestawienia nie pozwalają podać wiarygodnej liczby ofiar w Bremie z tych nocy.

W dwie następne noce RAF wracał nad Bremę mniejszymi siłami. Brytyjskie zestawienia strat w żegludze odnotowują pod 3 stycznia zatopienie w bremeńskim porcie fińskiego parowca „Liisa” (1460 BRT), którego wrak Niemcy później podnieśli.

Kanał Kiloński i „Yrsa”

Kanał, otwarty w 1895 roku jako Kanał Cesarza Wilhelma i rozbudowany w latach 1907–1914, przecina Szlezwik-Holsztyn na długości około 98 kilometrów, od śluz w Brunsbüttel przy ujściu Łaby do śluz w kilońskiej dzielnicy Holtenau. Skraca drogę z Bałtyku na Morze Północne o około 250 mil morskich. Dla Niemiec był ważną drogą handlową, a zarazem wewnętrzną drogą Kriegsmarine: okręty przechodziły nim z Kilonii do Hamburga i na Morze Północne, nie wychodząc na wody, na których mogła je przechwycić Royal Navy. Już w październiku 1938 roku Winston Churchill, wtedy poseł bez stanowiska rządowego, radził w notatce dla ministra koordynacji obrony Thomasa Inskipa, by w razie wojny zablokować kanał minami lub nalotami. Kanał był jednak silnie broniony przez artylerię przeciwlotniczą, a w jego wysokie mosty, wznoszące się około 40 metrów nad wodą, bombowcom zrzucającym bomby nocą z dużej wysokości bardzo trudno było trafić.

Według brytyjskiej kroniki wojny morskiej na początku stycznia 1941 roku most nad kanałem został bezpośrednio trafiony i spadł na przepływający pod nim fiński parowiec „Yrsa” (2803 BRT), zbudowany w 1908 roku. Statek zatonął, a jego wrak zatarasował tor wodny. Źródła nie podają, czy zginął ktoś z załogi.

„Yrsa” była statkiem neutralnym, ale neutralność nie chroniła żeglugi. Finlandia, która w marcu 1940 roku zawarła pokój kończący wojnę zimową, po zajęciu Norwegii i Danii przez Niemców była odcięta od Zachodu. Większość jej handlu morskiego szła do portów niemieckich, a fińskie statki, przewożące często ładunki dla niemieckiej gospodarki wojennej, narażone były na brytyjskie bomby i miny tak samo jak niemieckie.

Wrak, który zatrzymał „Bismarcka”

Skutki zatopienia „Yrsy” okazały się większe, niż mógł przypuszczać ktokolwiek w Londynie. Wydobycie wraku utrudniała ostra zima i według kroniki Rohwera i Hümmelchena trwało do marca 1941 roku. W Hamburgu, w stoczni Blohm + Voss, czekał tymczasem nowy pancernik „Bismarck”. Po próbach na Bałtyku przypłynął tam w grudniu 1940 roku na ostatnie prace wykończeniowe, a 24 stycznia miał wrócić przez kanał do Kilonii, by na Bałtyku szkolić załogę. Zablokowany kanał to uniemożliwił, a naczelne dowództwo Kriegsmarine odrzuciło okrężną drogę wokół Skagen. Okręt dostał rozkaz wyjścia do Kilonii dopiero 6 marca. Jego dowódca, komandor Ernst Lindemann, zapisał w dzienniku bojowym, że „Bismarck” był przez pięć tygodni uwiązany w Hamburgu, a straconego czasu na morzu nie da się nadrobić, co nieuchronnie opóźni wejście okrętu do działań. Według Rohwera i Hümmelchena załoga straciła pięć tygodni ćwiczeń na Bałtyku, m.in. w strzelaniu przeciwlotniczym.

Wymiana ciosów

Naloty przypadły na czas, gdy wojna powietrzna toczyła się w obu kierunkach, ale przy bardzo nierównych siłach. Luftwaffe kontynuowała nocną ofensywę na brytyjskie miasta. W nocy z 2 na 3 stycznia ciężko zbombardowała Cardiff, gdzie uszkodzona została m.in. katedra w Llandaff, a jej zabłąkane samoloty zrzuciły w tych dniach bomby także na neutralną Irlandię. Bomber Command odpowiadało dziesiątkami maszyn i rozpraszało je między różne cele. W nocy z 4 na 5 stycznia 54 bombowce zaatakowały stojący w Breście ciężki krążownik „Admiral Hipper”, w nocy z 8 na 9 stycznia Wilhelmshaven, gdzie stał bliźniak „Bismarcka”, „Tirpitz”, a następnej nocy zakłady paliw syntetycznych w Gelsenkirchen. Za tym rozproszeniem stał spór o przeznaczenie lotnictwa bombowego. Szef sztabu lotnictwa Charles Portal od jesieni opowiadał się za uderzeniami na niemieckie miasta, czego wyrazem była dyrektywa z 30 października 1940 roku, Admiralicja żądała nalotów na okręty, stocznie i bazy Condorów, a sztab lotnictwa widział klucz do zwycięstwa w zakładach paliwowych.

Miejsce w wojnie

Naloty z pierwszych dni stycznia nie zatrzymały produkcji w Bremie. W połowie stycznia nowa dyrektywa przywróciła pierwszeństwo zakładom paliw syntetycznych, a w marcu 1941 roku, gdy bitwa o Atlantyk weszła w najgroźniejszą dla Brytyjczyków fazę, Churchill nakazał skierować lotnictwo bombowe przeciw okrętom podwodnym i samolotom dalekiego zasięgu. Brema, z jej stoczniami i zakładami Focke-Wulf, znalazła się wtedy na czele listy celów. Zakłady lotnicze RAF zaatakował ponownie w nocy z 12 na 13 lutego 1941 roku. Później przyszły naloty znacznie cięższe, z trzecim „nalotem tysiąca bombowców” w czerwcu 1942 roku i dziennymi nalotami amerykańskimi od 1943 roku. Według zestawień bremeńskich alianci przeprowadzili na miasto 173 naloty, w których zginęło ponad 4 tysiące mieszkańców.

Kanał Kiloński pozostał w użyciu do końca wojny; Niemcy szybko usuwali wraki statków zatopionych w nim przez bomby, miny i kolizje. Żaden późniejszy atak na kanał nie przyniósł jednak skutku porównywalnego z trafieniem ze stycznia 1941 roku. Opóźnienie szkolenia „Bismarcka” nie przesądziło o jego losie, ale okręt, który w maju 1941 roku wyszedł w operacji „Rheinübung” w swój pierwszy rejs bojowy na Atlantyk, zakończony zatopieniem 27 maja, miał za sobą o kilka tygodni ćwiczeń mniej, niż planowało jego dowództwo.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.