TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Włochy proszą Niemcy o pomoc

Kategoria:
Wojsko
Front:
Bałkany
Data:
28 grudnia 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, III Rzesza, Grecja, Benito Mussolini

28 grudnia 1940 roku, dwa miesiące po tym, jak Włochy zaatakowały Grecję, greckie naczelne dowództwo postanowiło wstrzymać ofensywę na dużą skalę w Albanii. Wojska greckie stały w tym czasie kilkadziesiąt kilometrów w głębi Albanii, skąd wyszła włoska inwazja, i trzymały, według powtarzanego od tamtej pory szacunku, mniej więcej jedną czwartą terytorium Albanii. Tego samego dnia w Berlinie włoski attaché wojskowy generał Efisio Marras przedstawił szefowi Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, feldmarszałkowi Wilhelmowi Keitlowi, obraz sytuacji, jakiego w ustach przedstawiciela Benita Mussoliniego jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie sposób było sobie wyobrazić: Włochy nie są w stanie same utrzymać swoich pozycji i bez pomocy Niemiec mogą stracić całą Afrykę Północną.

Włoska prośba o niemiecką pomoc nie była jednak jednorazowym aktem z 28 grudnia. Prośby płynęły z Rzymu przez cały grudzień, różnymi kanałami i z rosnącą natarczywością: od rozpaczliwego telefonu Mussoliniego do ambasadora w Berlinie na początku miesiąca, przez pilną prośbę nowego szefa sztabu generalnego, generała Uga Cavallero, z 19 grudnia, po rozmowę Marrasa z Keitlem. Dotyczyły one zarówno Albanii, jak i, coraz bardziej, Libii, gdzie od 9 grudnia Brytyjczycy rozbijali armię marszałka Rodolfa Grazianiego. Koniec 1940 roku był w ten sposób końcem „wojny równoległej”, którą Mussolini zamierzał prowadzić obok Niemiec, ale bez nich.

Front pod koniec grudnia

Grecka kontrofensywa, rozpoczęta w połowie listopada, przyniosła w ciągu sześciu tygodni więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. 22 listopada Grecy zdobyli Korczę, pod koniec miesiąca Pogradec nad Jeziorem Ochrydzkim, a w pierwszym tygodniu grudnia Delvinë, port Sarandę, przemianowany przez Włochów na Porto Edda, i 8 grudnia Gjirokastër, główne miasto południowej Albanii. Przez kolejne tygodnie greckie dywizje parły dalej na północ w coraz gorszych warunkach. 19 grudnia na wybrzeżu załamała się włoska dywizja „Siena”, a 22 grudnia Grecy zajęli nadmorską Himarë, co otwierało im drogę w stronę Wlory, drugiego obok Durrës wielkiego portu, przez który zaopatrywano wojska włoskie. W centrum frontu II Korpus doszedł między rzekami Wjosa i Osum w pobliże przełęczy Klisura koło miasteczka Këlcyrë, za którą otwierała się dolina prowadząca do Beratu, a dalej na północny wschód zgrupowanie generała Jeorjosa Kosmasa dotarło do stoków góry Tomorr. Na prawym skrzydle, w rejonie Korczy i Pogradca, III Korpus pozostawał w obronie.

Pod koniec grudnia linia frontu biegła więc mniej więcej od wybrzeża na północ od Himarë, przez przedpola Tepeleny i Klisury, masyw Tomorr i góry na zachód od płaskowyżu korczańskiego, po brzegi Jeziora Ochrydzkiego. Za nią, w greckich rękach, znalazł się cały pas południowej i południowo-wschodniej Albanii, głęboki na 50–60 kilometrów: okręgi Sarandy, Delvinë, Gjirokastëru, Përmetu, Kolonjë, Korczy i Pogradca. Albania liczy niespełna 29 tysięcy kilometrów kwadratowych, więc szacunek, że Grecy zajmowali około jednej czwartej kraju, jest przybliżony, ale dobrze oddaje skalę tego, co się stało. Mała armia, która w październiku miała zostać rozbita w dwa tygodnie, przeniosła wojnę na terytorium przeciwnika. W Grecji tereny te nazywano Epirem Północnym i część prasy ateńskiej pisała o ich „wyzwoleniu”. Rząd Joanisa Metaksasa oficjalnie zapewniał, że walczy z Włochami, a nie z Albanią, ale greckie roszczenia do tych ziem były dobrze znane i Albańczycy przyjmowali greckich żołnierzy z dużą rezerwą.

Natarcie traciło jednak impet. Zima przyszła wcześnie i była wyjątkowo ciężka. Greccy żołnierze walczyli w górach w śniegu po kolana, często w letnich mundurach i zniszczonych butach, a zaopatrzenie wnoszono na mułach i na plecach miejscowych kobiet. Tysiące ludzi po obu stronach doznawały odmrożeń. Grecja nie miała przemysłu zbrojeniowego, ciężarówek ani zapasów amunicji na długą wojnę, a im dalej armia odchodziła od granicy, tym trudniej było ją zaopatrywać. Włosi tymczasem, coraz bliżej swoich portów, z każdym tygodniem dostawali więcej posiłków. Dlatego 28 grudnia naczelny wódz, generał Aleksandros Papagos, zdecydował, że od 6 stycznia 1941 roku armia będzie prowadzić już tylko ograniczone natarcia dla poprawy pozycji. Papagos w swoich wspomnieniach właśnie na 28 grudnia datował koniec drugiego etapu wojny grecko-włoskiej, etapu greckiej kontrofensywy.

Grudzień kryzysu

Dla Włoch grudzień 1940 roku był najczarniejszym miesiącem od wejścia do wojny. Klęski w Albanii wywołały kryzys w samym szczycie władzy. 26 listopada marszałek Pietro Badoglio, zaatakowany w prasie przez Roberta Farinacciego i obarczany przez Mussoliniego winą za niepowodzenie, złożył dymisję z funkcji szefa sztabu generalnego. 4 grudnia Mussolini ją przyjął, a na jego miejsce powołał generała Cavallero, który formalnie objął urząd według włoskiego słownika biograficznego 6 grudnia. Wkrótce potem odeszli szef sztabu marynarki admirał Domenico Cavagnari, obwiniany o klęskę w Tarencie, którego 8 grudnia zastąpił admirał Arturo Riccardi, oraz gubernator Dodekanezu Cesare Maria De Vecchi, jeden z najgorętszych zwolenników napaści na Grecję.

4 grudnia, gdy do Rzymu dotarła wiadomość o utracie Pogradca i przełamaniu frontu, dowódca wojsk w Albanii generał Ubaldo Soddu zameldował do Rzymu, że dalsze działania wojskowe stały się niemożliwe, a sytuację trzeba rozwiązać „drogą polityczną”. Według dziennika ministra spraw zagranicznych Galeazza Ciano Mussolini, przygnębiony jak nigdy dotąd, powiedział mu wtedy: „Nic innego nie da się zrobić. To groteskowe i absurdalne, ale to fakt. Musimy prosić o rozejm przez Hitlera”. Ciano odparł, że wolałby sobie strzelić w łeb, niż telefonować do Ribbentropa z taką prośbą. Jeszcze tego samego dnia wieści z Albanii okazały się nieco lepsze, a Duce odzyskał zimną krew i nakazał bronić się za wszelką cenę. Do Albanii wyjechał Cavallero, który przez następne tygodnie nadzorował tam Soddu jako przedstawiciel Mussoliniego.

Nowy szef sztabu był urodzonym optymistą, ale Grecy nadal posuwali się naprzód. 17 grudnia, po kolejnym odwrocie w stronę Klisury i Tepeleny, Mussolini wysłał Cavallero ostry list z rozkazem dla wojsk, by umierały na swoich stanowiskach, bo „to bardziej niż mój rozkaz, to rozkaz ojczyzny”. 18 grudnia Cavallero, który wrócił na krótko z frontu, zapewniał Ciana, że najgorsze minęło, a do 1 lutego przygotuje ofensywę, która odzyska Korczę. Następnego dnia Grecy rozbili dywizję „Siena” na wybrzeżu i zagrozili Wlorze. Pod koniec miesiąca Duce, jak zapisywał Ciano, nie wierzył już w ani jedno słowo Cavallero i porównywał jego optymizm do pogwizdywania w ciemnościach. 29 grudnia Soddu, którego nastroje zmieniały się z dnia na dzień i który według Ciana nawet w Albanii spędzał wieczory na komponowaniu muzyki do filmów, został odwołany do Rzymu, a od 30 grudnia Cavallero łączył funkcję szefa sztabu generalnego z bezpośrednim dowództwem w Albanii. W Rzymie zastępował go generał Alfredo Guzzoni.

Jednocześnie zawalał się front w Afryce. 9 grudnia brytyjskie Siły Pustyni Zachodniej generała Richarda O’Connora rozpoczęły operację „Compass”, która w ciągu kilku dni rozbiła włoskie obozy pod Sidi Barrani, a 16 grudnia Brytyjczycy wkroczyli do Libii i zajęli Fort Capuzzo. Pod koniec miesiąca resztki włoskich wojsk z Egiptu broniły się w okrążonej twierdzy Bardija. Na domiar złego od początku grudnia wprowadzono we Włoszech surowe racjonowanie żywności, a Winston Churchill w radiowym przemówieniu do Włochów z 23 grudnia przekonywał, że to „jeden człowiek”, Mussolini, wciągnął ich wbrew ich woli w wojnę z Wielką Brytanią. Prestiż reżimu, budowany od lat na obietnicy odbudowy wielkości Rzymu, spadł najniżej od czasów kryzysu po zabójstwie Matteottiego.

Prośby o pomoc

Jeszcze w październiku Mussolini nie chciał o niemieckiej pomocy słyszeć. Napaść na Grecję była w jego zamierzeniu odpowiedzią na to, że Adolf Hitler stawiał go przed faktami dokonanymi, a o włoskim ataku Niemcy mieli się dowiedzieć z gazet. Gdy Hitler w liście z 20 listopada wyliczył szkody, jakie przyniosła nieudana wyprawa, Mussolini w odpowiedzi z 29 listopada tłumaczył się złą pogodą, dezercją oddziałów albańskich i biernością Bułgarii, która pozwoliła Grekom przerzucić dywizje znad granicy bułgarskiej do Albanii. Ale o żołnierzy jeszcze nie prosił.

Pierwsze prośby wyszły z samej Albanii. Według dokumentów generała Soddu, opublikowanych po latach przez historyków, już 24 listopada, a potem ponownie 17 grudnia, dowódca wojsk włoskich w Albanii apelował o pomoc niemiecką. Gdy 4 grudnia mówił o „rozwiązaniu politycznym”, miał na myśli, jak tłumaczył potem w rozmowie z Cianem namiestnik Albanii Francesco Jacomoni, dywersję na greckiej flance, na przykład interwencję Niemiec albo Jugosławii. W pierwszych dniach grudnia, w najgorszym momencie kryzysu, Mussolini zatelefonował do ambasadora w Berlinie Dina Alfieriego i polecił mu prosić o każdą pomoc, jakiej Niemcy mogą udzielić natychmiast. Według relacji samego Alfieriego najpierw Ribbentrop, a potem Hitler wygłosili mu wykład o tym, że Włosi zlekceważyli niemieckie ostrzeżenia przed atakiem na Grecję. Hitler miał radzić, by Mussolini przywrócił dyscyplinę w armii za pomocą sądów polowych i egzekucji. Zgodził się jednak udostępnić Włochom samoloty transportowe Junkers Ju 52. Ciano zapisał 5 grudnia, że Niemcy dali pięćdziesiąt maszyn, włoskie opracowania mówią o 65. Latały one z lotnisk w Apulii, przede wszystkim z Foggii, i przerzucały do Albanii żołnierzy, którzy nie mieścili się w zatłoczonych portach.

Kolejne prośby dotyczyły już nie tylko Albanii. Po klęsce pod Sidi Barrani, 19 grudnia, generał Cavallero na polecenie Mussoliniego zwrócił się z pilną prośbą o pomoc wojskową do pełnomocnego generała niemieckiego przy kwaterze głównej włoskich sił zbrojnych, generała Enna von Rintelena. Jesienią Rzym przyjmował chłodno niemiecką propozycję wysłania do Libii oddziałów pancernych, bo Mussolini chciał zdobyć Egipt sam, a w listopadzie, po włoskiej napaści na Grecję, Hitler odłożył tę ofertę. Teraz Włosi prosili o nią sami. 28 grudnia generał Marras, wieloletni attaché wojskowy w Berlinie, w rozmowie z Keitlem przyznał, według niemieckich opracowań, że Włosi nie zdołają utrzymać Cyrenajki i bez wsparcia Rzeszy stracą całą Afrykę Północną. W tym samym czasie Rzym rozmawiał z Niemcami o pomocy dla wojsk w Albanii: o dalszych transportach lotniczych, sprzęcie i o niemieckich oddziałach, które mogłyby wzmocnić front.

Często powtarzane stwierdzenie, że 28 grudnia Włochy poprosiły Niemcy o pomoc przeciwko Grekom, jest więc uproszczeniem. Nie było jednej formalnej prośby z tego dnia. Był ciąg demarszów, w których z tygodnia na tydzień coraz wyraźniej chodziło o ratowanie Libii, a nie tylko Albanii. Rozmowa Marrasa z Keitlem zamykała ten ciąg i miała szczególną wagę, bo po raz pierwszy przedstawiciel włoskiego dowództwa otwarcie przyznał, że Włochy przegrywają na obu frontach naraz.

Rachunek Berlina

Hitler nie pomagał sojusznikowi z sympatii. Napaść na Grecję uważał za błąd, który ściągnął Brytyjczyków na Bałkany: od listopada brytyjskie lotnictwo działało w Grecji, a z greckich lotnisk bombowce RAF mogły sięgnąć rumuńskich pól naftowych pod Ploeszti, chronionych od października przez niemiecką misję wojskową. Ropa z Rumunii była dla Rzeszy niezbędna, a Hitler przygotowywał już wojnę ze Związkiem Radzieckim: 18 grudnia podpisał dyrektywę nr 21, w której polecił przygotować do maja 1941 roku uderzenie na ZSRR. Przed taką wojną południowa flanka na Bałkanach musiała być bezpieczna, a Włochy nie mogły się załamać, bo klęska w Afryce i Albanii mogła obalić Mussoliniego i otworzyć Brytyjczykom drogę na półwysep Apeniński.

Niemieckie plany na Morzu Śródziemnym zmieniły się zresztą w tych samych tygodniach. Gdy Franco odmówił przystąpienia do wojny, Hitler 11 grudnia odwołał operację „Felix”, czyli uderzenie na Gibraltar, i niemieckie przygotowania skupiły się na Grecji. 13 grudnia wydał dyrektywę nr 20, operację „Marita”: w Rumunii miało się stopniowo zgromadzić 24 niemieckie dywizje, które w marcu, gdy poprawi się pogoda, przez Bułgarię zajmą północne wybrzeże Morza Egejskiego, a w razie potrzeby całą Grecję kontynentalną. Uzasadnieniem była „niejasna sytuacja w Albanii” i konieczność udaremnienia brytyjskich prób zakładania baz lotniczych w Grecji. Ta sama dyrektywa nakładała na Luftwaffe zadanie pomocy w ustabilizowaniu frontu albańskiego przez przerzucenie z Włoch około 30 tysięcy żołnierzy i dużych ilości sprzętu. W grudniu zapadła też decyzja o przeniesieniu z Norwegii na Sycylię i do południowych Włoch X Korpusu Lotniczego (X. Fliegerkorps), wyspecjalizowanego w zwalczaniu okrętów. Jego pierwsze jednostki przybyły na przełomie roku.

Pomoc Niemiec miała swoją cenę, choć nikt w Rzymie nie wypowiadał jej głośno. Od tej chwili Hitler decydował, gdzie, kiedy i jakimi siłami Oś będzie walczyć na Morzu Śródziemnym, a włoskie dowództwo musiało dostosować swoje plany do niemieckich. Mussolini, który w październiku chciał pokazać Hitlerowi, że Włochy prowadzą własną politykę, w grudniu musiał prosić go o samoloty, o czołgi dla Libii i o pomoc dla armii w Albanii.

Miejsce w wojnie

Odpowiedź Berlina nadeszła na przełomie roku. 11 stycznia 1941 roku Hitler podpisał dyrektywę nr 22 o udziale wojsk niemieckich w walkach na Morzu Śródziemnym. Przewidywała wysłanie do Trypolitanii zaporowego zgrupowania pancernego, a do Albanii korpusu, który miał wesprzeć Włochów i umożliwić im ponowne przejście do natarcia. Plan wysłania wojsk do Albanii, nazwany operacją „Alpenveilchen”, nigdy jednak nie wszedł w życie: albańskie porty i drogi nie mogły zaopatrzyć jednocześnie armii włoskiej i niemieckiej, a po rozmowach Hitlera z Mussolinim w Berghofie 19–20 stycznia Włosi sami poprosili, by z niego zrezygnować. Pomoc dla Libii przyszła szybko: 10 stycznia samoloty X Korpusu Lotniczego ciężko uszkodziły na Morzu Śródziemnym brytyjski lotniskowiec „Illustrious”, a w lutym do Trypolisu przybyły pierwsze oddziały niemieckiego korpusu ekspedycyjnego, wkrótce znanego jako Afrika Korps, pod dowództwem generała Erwina Rommla.

Front w Albanii jeszcze przez trzy miesiące pozostał na miejscu. W styczniu 1941 roku Grecy zdobyli przełęcz Klisura, ale natarcie na Tepelenę i Wlorę utknęło. Wiosenna ofensywa włoska, którą Mussolini przygotował w marcu, by przed nadejściem Niemców odnieść zwycięstwo własnymi siłami, załamała się po kilkunastu dniach. Rozstrzygnęła dopiero kampania bałkańska: 6 kwietnia 1941 roku Wehrmacht zaatakował z Bułgarii Grecję i Jugosławię, a odcięta w Albanii armia grecka skapitulowała po dwóch tygodniach.

Grudzień 1940 roku zamknął w ten sposób pierwszy, samodzielny okres włoskiej wojny. Klęska w Albanii, rozbicie floty w Tarencie i katastrofa armii Grazianiego w Egipcie i Cyrenajce sprawiły, że Włochy stały się w Osi partnerem coraz bardziej zależnym. Niemieckie samoloty, czołgi i generałowie uratowali Mussoliniemu Libię i Albanię, ale w zamian Włochy utraciły swobodę decyzji, a w społeczeństwie i w samej partii faszystowskiej narastało przekonanie, że wojna, w którą wciągnął kraj Duce, jest prowadzona dla Niemiec. Dla Grecji z kolei sukces z grudnia 1940 roku okazał się zwycięstwem, które nie mogło się utrzymać. Armia, która zajęła ćwierć Albanii, nie miała ani sił, ani zapasów, by stawić czoła Niemcom, a interwencja niemiecka, przyspieszona przez włoskie prośby, przyniosła krajowi okupację, głód i wieloletnią wojnę.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.