TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty na Liverpool i Southampton

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
29 listopada 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Blitz
Tagi:
Wielka Brytania, Luftwaffe, RAF, Winston Churchill

Wczesnymi godzinami w piątek 29 listopada 1940 roku, w czasie najsilniejszego do tego dnia nalotu na Liverpool, niemiecka mina spadochronowa trafiła w trzypiętrowy gmach szkoły przy Durning Road w dzielnicy Edge Hill. Budynek zawalił się do piwnicy, w której schroniło się około 300 osób: mieszkańców okolicznych ulic, robotników wracających z fabryk i pasażerów tramwajów zatrzymanych przez alarm. Z rozbitej instalacji grzewczej popłynął wrzątek, z pękniętych rur gaz, a nad gruzami szalał pożar. Zginęło według najczęściej podawanej liczby 166 mężczyzn, kobiet i dzieci. Katastrofę przy Durning Road uważa się za najtragiczniejsze pojedyncze zdarzenie Blitzu na Merseyside, a Winstonowi Churchillowi przypisuje się słowa, że był to „najgorszy pojedynczy incydent tej wojny”. Następnego wieczoru, 30 listopada, ponad sto niemieckich bombowców przez sześć godzin bombardowało Southampton, port na południowym wybrzeżu Anglii, a 1 grudnia wróciło nad płonące miasto.

Pod 29 listopada kalendaria wojny odnotowują nalot na Liverpool i tragedię przy Durning Road, a pod 30 listopada wielki nalot na Southampton, ponowiony następnej nocy, po którym przyszła kolej na Bristol 2 grudnia i Birmingham 3 grudnia. Oba te wydarzenia były częścią jednej fazy niemieckiej kampanii bombowej: po zniszczeniu Coventry Luftwaffe przeniosła ciężar ataków z Londynu na porty i ośrodki przemysłowe prowincji. Jedno uściślenie dotyczy daty: nalot na Liverpool zaczął się wieczorem 28 listopada, a bomba spadła na Durning Road już po północy, dlatego część opracowań, w tym niektóre zestawienia brytyjskie, podaje datę 28 listopada.

Po Coventry

Od 7 września do początku listopada 1940 roku głównym celem Luftwaffe był Londyn, bombardowany niemal każdej nocy. Na inne miasta spadały wtedy bomby pojedynczych samolotów i nalotów pomocniczych, ale nie wielkie, skoncentrowane uderzenia. W połowie listopada niemieckie dowództwo zmieniło plan. Skoro inwazja została odłożona do wiosny 1941 roku, nocne bombardowania miały same osłabiać Wielką Brytanię: niszczyć przemysł zbrojeniowy, zwłaszcza lotniczy, i porty, przez które kraj otrzymywał żywność, paliwo i broń zza oceanu. Pierwszym i najgłośniejszym przykładem nowego planu był nalot na Coventry w nocy z 14 na 15 listopada, po którym w języku niemieckiej propagandy pojawiło się słowo coventrieren.

W następnych dwóch tygodniach bombowce Hermanna Göringa uderzały niemal każdej nocy na inne miasto. W nocy z 19 na 20 listopada około 440 bombowców zaatakowało Birmingham, drugie miasto Anglii i jeden z największych ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Zginęło tej nocy około 450 osób, a w zakładach Birmingham Small Arms, produkujących karabiny, zawalone hale przygniotły kilkuset robotników, z których 53 zginęło. Bombowce wracały nad Birmingham następnej nocy i jeszcze raz z 21 na 22 listopada, w nalocie trwającym jedenaście godzin, który przerwał dopływ wody do większej części miasta. Według brytyjskich zestawień od 19 do 28 listopada zginęło w Birmingham około 800 osób. Wieczorem 23 listopada zbombardowano Southampton, a 24 listopada Bristol, gdzie zginęło około 200 osób, a ogień zniszczył średniowieczne centrum wokół kościołów św. Piotra i św. Mikołaja. Pod koniec listopada Luftwaffe miała do nocnych nalotów około 1100 bombowców, z których w jedną noc startowało przeciętnie około 200. Według danych przytaczanych w opracowaniach wykonała w listopadzie około 6 tysięcy lotów bojowych nad Wielką Brytanię i 23 wielkie naloty, czyli takie, w których zrzucono ponad 100 ton bomb.

Brytyjska obrona nocna wciąż niewiele mogła zrobić. Działa przeciwlotnicze strzelały głównie ogniem zaporowym, a myśliwców nocnych z radarem pokładowym było bardzo mało. Pierwsze zestrzelenie nocnego bombowca przez Beaufightera naprowadzonego radarem pokładowym udało się dopiero 19 listopada. W listopadzie i grudniu Luftwaffe wykonała nocą około 9 tysięcy lotów nad Wyspy, a myśliwce nocne RAF zgłosiły zaledwie kilka zestrzeleń. Niezadowolenie z tego stanu rzeczy kosztowało stanowisko zwycięzcę bitwy o Anglię: 25 listopada marsz. lotnictwa Hugh Dowding przekazał dowództwo lotnictwa myśliwskiego marsz. lotnictwa Sholto Douglasowi.

Liverpool, brama Atlantyku

Liverpool wraz z leżącym po drugiej stronie rzeki Mersey Birkenhead oraz sąsiednimi Bootle i Wallasey tworzył największy port zachodniego wybrzeża Wielkiej Brytanii i jej główne okno na Amerykę Północną. Do Liverpoolu i nad zatokę Clyde kierowały się konwoje z Halifaksu i Sydney w Nowej Szkocji, to tutaj rozładowywano zboże, mięso, ropę, stal i samoloty z Kanady i Stanów Zjednoczonych, a nabrzeża o długości kilkunastu mil przyjmowały według powojennych szacunków przeważającą część sprzętu wojennego sprowadzanego do kraju. Znaczenie Liverpoolu rosło jesienią 1940 roku, gdy po upadku Francji i zajęciu przez Niemców jej portów nad Atlantykiem statki omijały kanał La Manche i porty południowej Anglii, kierując się północnym szlakiem wokół Irlandii. Każdy dzień przestoju w dokach nad Mersey oznaczał statki czekające na redzie, narażone na ataki, i towary, których brakowało w fabrykach i sklepach. Nic dziwnego, że Merseyside było po Londynie najczęściej i najciężej bombardowanym obszarem kraju. Dla Niemców nalot na doki Liverpoolu był przedłużeniem bitwy o Atlantyk, którą na oceanie toczyły U-Booty, a od jesieni także wielkie „wilcze stada”, jak w październiku przy konwojach SC 7 i HX 79.

Pierwszy duży nalot na Liverpool, z udziałem około 160 bombowców, nastąpił w nocy z 28 na 29 sierpnia 1940 roku, a następne noce przyniosły kolejne. Do końca października nad miastem odnotowano około 50 nalotów, od wypadów kilku samolotów po wielogodzinne ataki. 18 września bomby zburzyły skrzydło więzienia Walton, zabijając 22 więźniów. Syreny wyły nad Merseyside tak często, że w październiku lokalne kroniki odnotowywały już „dwusetny” alarm. Najcięższe noce dopiero jednak miały nadejść.

Noc z 28 na 29 listopada

Wieczorem w czwartek 28 listopada nad Merseyside nadleciały niemieckie bombowce startujące z lotnisk we Francji i krajach Beneluksu. Nalot trwał blisko osiem godzin, do wczesnych godzin rannych. Według zestawień przytaczanych w niemieckich i brytyjskich opracowaniach wzięło w nim udział od około 300 do 350 samolotów, które zrzuciły około 350 ton bomb burzących, kilka tysięcy bomb zapalających i około 30 min spadochronowych. Ta ostatnia broń była dla mieszkańców szczególnie groźna. Miny morskie, przeznaczone pierwotnie do blokowania torów wodnych, opadały na spadochronach i wybuchały na powierzchni ziemi, bez wbijania się w grunt, przez co fala uderzeniowa burzyła domy w promieniu kilkuset metrów. Jedna z nich przebiła dach zbiornika gazu w gazowni Garston na południu miasta i nie wybuchła; rozbroili ją później marynarze. Bomby spadły na doki, linie kolejowe i dzielnice mieszkalne. Według części opracowań w całym nalocie zginęło blisko 300 osób, choć dokładnej liczby, podobnie jak przy wielu innych nalotach Blitzu, nigdy nie ustalono. Część dokumentów obrony cywilnej Liverpoolu spłonęła zresztą w późniejszych bombardowaniach.

Durning Road

Gmach przy Durning Road w Edge Hill, na wschód od centrum, zbudowano pod koniec XIX wieku dla kolegium nauczycielskiego Edge Hill. Kolegium przeniosło się w latach 30. do Ormskirk, a budynek służył w 1940 roku jako szkoła zawodowa dla młodzieży, nazywana Ernest Brown Junior Instructional Centre. Jego obszerna piwnica, w której mieściła się kotłownia, została wyznaczona na publiczny schron przeciwlotniczy i uchodziła za jeden z najbezpieczniejszych w okolicy. W okolicy leżały stacja kolejowa Edge Hill i rozległe bocznice towarowe obsługujące port, przypuszczalny cel bombowców. Tej nocy w piwnicy stłoczyło się około 300 osób. Byli wśród nich mieszkańcy okolicznych szeregowych domów, całe rodziny z dziećmi, robotnicy z nocnej zmiany i, według części relacji, pasażerowie dwóch tramwajów, których motorniczowie przy ogłoszeniu alarmu skierowali ludzi do najbliższego schronu.

We wczesnych godzinach 29 listopada mina spadochronowa uderzyła w budynek. Trzy kondygnacje runęły do piwnicy i przygniotły wielu schronionych. Z pękniętych rur instalacji centralnego ogrzewania wylała się wrząca woda, z uszkodzonych przewodów gaz, a gruzy nad schronem zajęły się ogniem. Ratownicy, strażacy i ochotnicy obrony cywilnej pracowali w płomieniach, w czasie trwającego wciąż nalotu, przekopując się do ludzi uwięzionych pod betonem. Wydobycie żywych i zabitych trwało dwa dni. Szczątków części ofiar nie zdołano wydobyć: z obawy przed epidemią zasypano je wapnem, a piwnicę zamurowano.

Według najczęściej podawanych danych zginęło 166 osób, choć w niektórych zestawieniach pojawia się liczba 164; część relacji mówi nawet o kilkuset ofiarach, ale nie potwierdzają tego rejestry. Wielu ocalałych odniosło ciężkie rany i poparzenia. Była to najtragiczniejsza pojedyncza katastrofa w całym Blitzu na Liverpool. Churchill miał ją później nazwać „najgorszym pojedynczym incydentem wojny”. Słowa te są powszechnie przytaczane w historii miasta, choć trudno wskazać, gdzie i kiedy dokładnie padły; nie należy ich też rozumieć dosłownie, bo zbliżoną liczbę ofiar przyniosła miesiąc wcześniej katastrofa schronu przy Coronation Avenue w londyńskim Stoke Newington. Prasa, zgodnie z wymogami cenzury, pisała o „mieście na północnym zachodzie”, nie podając nazwy ani liczby zabitych, co wielu mieszkańców Liverpoolu odbierało potem jako przemilczenie ich cierpień w porównaniu z Londynem czy Coventry.

Southampton, 30 listopada i 1 grudnia

Southampton, wielki port nad estuarium Southampton Water, był bazą liniowców transatlantyckich, ważnym portem wojennym i ośrodkiem przemysłu lotniczego. W dzielnicy Woolston, nad rzeką Itchen, stały zakłady Supermarine, w których powstawały Spitfire’y. Leżące na południowym wybrzeżu miasto było łatwym celem: bombowce z lotnisk w Normandii i Bretanii miały do niego niespełna godzinę lotu. Za dnia 24 i 26 września Luftwaffe zbombardowała zakłady Supermarine, zabijając około 110 osób, głównie robotników; produkcję Spitfire’ów trzeba było potem rozproszyć po dziesiątkach mniejszych warsztatów i garaży w całym hrabstwie. 6 listopada, w dziennym nalocie, bomba trafiła w nowe centrum administracyjne miasta (Civic Centre) i przebiła się do piwnicy galerii sztuki, gdzie odbywała się lekcja rysunku. Zginęło 35 osób, w tym 15 dzieci. Wieczorem 23 listopada przyszedł pierwszy wielki nocny nalot: od kwadransa po szóstej do północy bombowce zabiły 77 osób, a ponad 300 raniły.

W sobotę 30 listopada, krótko po zmroku, nad Southampton nadleciało według najczęściej przytaczanych danych około 120 bombowców. Nalot trwał około sześciu godzin. Spadło na miasto blisko 800 bomb burzących i tysiące bomb zapalających. Płonęło śródmieście wokół High Street, zabudowa portowa i dzielnice mieszkalne. Zniszczone zostały lub ciężko uszkodzone zakłady kablowe Pirellego, fabryka General Motors i redakcja gazety „Southern Daily Echo”, kościoły Wszystkich Świętych, Holyrood i Najświętszej Marii Panny, a także zabytkowy ratusz Audit House i biura Ordnance Survey, brytyjskiej służby kartograficznej. Ocalał natomiast średniowieczny kościół św. Michała, według miejscowej tradycji dlatego, że jego wysoka iglica służyła niemieckim lotnikom za punkt orientacyjny. Bomby rozbiły magistrale wodociągowe; strażakom zabrakło wody i wiele pożarów musiano zostawić, by same się wypaliły. Na pomoc przyjechały oddziały straży z całego hrabstwa Hampshire i spoza niego. Według relacji łunę nad miastem widziano z francuskiego wybrzeża, aż spod Cherbourga, a niemiecka propaganda ogłosiła, że Southampton zamieniono w dymiące ruiny. Według lokalnych zestawień zginęło tej nocy 137 osób, w tym 96 w schronach.

Następnego wieczoru, w niedzielę 1 grudnia, bombowce wróciły nad miasto, w którym wciąż dopalały się pożary. Bomby spadły znów na śródmieście i nabrzeża. W jednym ze schronów, który otrzymał bezpośrednie trafienie, zginęło 16 osób, wśród nich Edgar Perry, który w 1912 roku jako trymer węgla przeżył zatonięcie Titanica, i jego żona. W jednej z piwnic pod restauracją przy High Street, zamienionej w schron, w czasie tych nalotów pęknięta magistrala wodociągowa zalała schronionych; utonęła tam co najmniej jedna rodzina. Liczba ofiar z poszczególnych nocy różni się w zależności od źródła, bo część zabitych wydobyto dopiero po kilku dniach, a ewidencja z tych dni była niepełna. Nie ulega jednak wątpliwości, że noce z 23 i 30 listopada oraz 1 grudnia były najcięższe w całej wojennej historii miasta i to je w Southampton nazywa się „Blitzem”.

Trzy naloty w ciągu dziewięciu dni wstrząsnęły mieszkańcami. Tysiące ludzi zaczęły co wieczór opuszczać miasto i nocować w okolicznych wsiach, lasach i w samochodach, a wracać rano do pracy. Obserwatorzy rządowi i badacze z ochotniczej organizacji socjologicznej Mass-Observation odnotowali w Southampton wyczerpanie, poczucie opuszczenia i ostrą krytykę władz miejskich, które nie poradziły sobie z pomocą dla poszkodowanych. Był to jeden z nielicznych przypadków w czasie Blitzu, w którym urzędnicy otwarcie mówili o chwilowym załamaniu morale. Port i fabryki wznowiły jednak pracę po kilku dniach.

Bristol i Birmingham na początku grudnia

Kolejne miasta, Bristol i Birmingham, nie były dla Luftwaffe nowymi celami. W nocy z 2 na 3 grudnia bombowce wróciły nad Bristol, ważny port nad ujściem rzeki Avon, z przedmieściem portowym Avonmouth i zakładami lotniczymi Bristol Aeroplane Company w Filton, zbombardowany ciężko już 24 listopada. Był to drugi z sześciu wielkich nalotów, które Bristol przeżył od listopada 1940 do kwietnia 1941 roku. Birmingham, po listopadowej serii, zaatakowano znowu na początku grudnia; według części źródeł w nocy z 3 na 4 grudnia nadleciało nad nie około 60 bombowców, a więc znacznie mniej niż w listopadzie. Najdłuższy nalot na to miasto, trwający trzynaście godzin, przyszedł dopiero w nocy z 11 na 12 grudnia. Rytm kampanii był już wtedy wyraźny: Luftwaffe uderzała co noc na inne miasto, wybierając je według pogody, fazy księżyca i dostępności sił, ale rzadko wracała tyle razy z rzędu, by całkowicie sparaliżować jeden ośrodek.

Miejsce w wojnie

Naloty na Liverpool i Southampton pokazały, czym stał się Blitz po Coventry. Nie był już bitwą o panowanie w powietrzu przed inwazją, lecz długą kampanią wyniszczającą, wymierzoną w porty, fabryki i ludzi, którzy w nich pracowali. Niemieckie dowództwo nie zamierzało oficjalnie atakować ludności cywilnej, ale nocą, przy mgle i zaciemnieniu, bomby i miny spadochronowe zrzucane na „rejon celu” niszczyły przede wszystkim dzielnice mieszkalne. Schron przy Durning Road, trafiony zapewne zamiast stacji towarowej, stał się tego symbolem.

Liverpool przeżył jeszcze przedświąteczne naloty z 20–22 grudnia 1940 roku, w których zginęło około 365 osób, i przede wszystkim „majowy Blitz” z 1–7 maja 1941 roku, gdy przez siedem nocy z rzędu bombardowano Merseyside, w dokach wyleciał w powietrze statek z amunicją „Malakand”, a około 70 tysięcy ludzi straciło dach nad głową. Według zestawień powojennych bomby zabiły w Liverpoolu 2716 osób, w Birkenhead 442, w Bootle 409, a w Wallasey 332, razem około 4 tysięcy, najwięcej w Wielkiej Brytanii poza Londynem. Southampton przeżyło łącznie 57 nalotów, w których zginęło 631 osób, a zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo około 45 tysięcy budynków; miasto straciło według brytyjskich danych około jednej ósmej zasobu mieszkaniowego, więcej niż jakiekolwiek inne w kraju.

Strategicznie te naloty zawiodły. Port nad Mersey, mimo zniszczeń, przyjmował konwoje dalej, a w lutym 1941 roku przeniesiono do Liverpoolu dowództwo Zachodnich Podejść, kierujące z bunkra pod Derby House eskortą konwojów na Atlantyku. Produkcja Spitfire’ów, rozproszona po zniszczeniu Woolston, po krótkim spadku wróciła do normy. Wielka Brytania nie poprosiła o pokój. W maju 1941 roku większość niemieckich bombowców przerzucono na wschód, przed atakiem na ZSRR.

W Liverpoolu pamięć o Durning Road przetrwała przede wszystkim w rodzinach ofiar i w lokalnych tablicach pamiątkowych. Wypalone ruiny kościoła św. Łukasza, zniszczonego w maju 1941 roku, pozostawiono w centrum miasta jako pomnik wszystkich zabitych w nalotach na Merseyside. W Southampton ślady tych nocy widać do dziś w zachowanych ruinach kościoła Holyrood, przekształconego w pomnik marynarzy floty handlowej.

Źródła

  1. liverpoolmuseums.org.uk · durning road edge hill
  2. thesecondworldwar.org · disaster at durning road
  3. liverpoolblitz70.co.uk · durning road
  4. 1stlinedefence.co.uk · liverpool
  5. pamlecky.com · ww2 the southampton blitz
  6. andyvskinner.wordpress.com · 94 high street air raids and uncertainties

W tym samym czasie

(01)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.