TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pożar „Normandie”

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
10 lutego 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Francja Vichy, bitwa o Atlantyk, Franklin Delano Roosevelt

Około 2.45 w nocy 10 lutego 1942 roku przy nabrzeżu nr 88 na zachodnim brzegu Manhattanu przewrócił się na lewą burtę wypalony kadłub „Normandie”, niegdyś najpiękniejszego liniowca świata, a od kilku tygodni transportowca wojska USS „Lafayette” (AP-53). Statek osiadł w mule na dnie rzeki Hudson, pochylony pod kątem około 80 stopni. Tłumy nowojorczyków oglądały z nabrzeży dymiący wrak, a przez następne półtora roku był on jednym z najbardziej przygnębiających widoków w mieście.

Według rozpowszechnionego opisu liniowiec zapalił się i przewrócił w nowojorskim porcie, a choć przyczyną był najpewniej palnik spawacza, prasa rozpisywała się o spiskach. To się zgadza, z jednym uściśleniem dat: pożar wybuchł po południu 9 lutego, a statek przewrócił się nad ranem 10 lutego.

Pośpiech

Amerykanie przejęli „Normandie” 12 grudnia 1941 roku, a prezydent Franklin Delano Roosevelt zgodził się na przekazanie go marynarce wojennej. Przebudowa na transportowiec dla około 15 tysięcy żołnierzy miała trwać kilka tygodni. Pierwszy rejs zaplanowano na 14 lutego 1942 roku. Plan był od początku nierealny. Na statku pracowało jednocześnie kilka tysięcy robotników stoczni Robins, a załoga przyszłego okrętu, licząca w końcu stycznia niespełna pięćset ludzi pod kpt. Robertem Comanem, dopiero poznawała ogromny i obcy jej kadłub. 6 lutego marynarka zgodziła się odłożyć rejs, by zdjąć część nadbudówek i poprawić stateczność, ale już następnego dnia z Waszyngtonu przyszedł rozkaz, by trzymać się pierwotnego terminu. Prace wznowiono w gorączkowym tempie.

Na pokład wniesiono tysiące kamizelek ratunkowych wypełnionych kapokiem, lekkim włóknem roślinnym, które dobrze utrzymuje się na wodzie, ale łatwo płonie. Składowano je w dawnym wielkim salonie pierwszej klasy, gdzie wciąż wisiały lakierowane drewniane boazerie. Pokładowy system przeciwpożarowy, który kiedyś czynił z „Normandie” jeden z najlepiej chronionych statków na morzu, był w trakcie przebudowy odłączony.

Pożar

9 lutego około 14.30 robotnik Clement Derrick pracował palnikiem przy demontażu stalowych słupków w salonie. Iskry padły na stos kamizelek, które natychmiast zajęły się ogniem. Ludzie na pokładzie próbowali gasić płomienie ręcznymi gaśnicami i kocami, ale silny wiatr z północnego zachodu pchał ogień ku dziobowi. Nowojorska straż pożarna dotarła po kilkunastu minutach i okazało się, że jej węże nie pasują do francuskich złączy na statku. W ciągu godziny ogień objął trzy górne pokłady.

Strażacy z nabrzeża i z łodzi pożarnych lali wodę na nadbudówki przez całe popołudnie. Około 18.00 uznano, że pożar jest opanowany. Woda, której wpompowano kilka tysięcy ton, spływała jednak na niższe pokłady i zbierała się po burcie od strony rzeki. Przechył rósł. Projektant statku Władimir Jurkiewicz, który przyjechał na miejsce, proponował otworzyć zawory denne, by kadłub równo osiadł na płytkim dnie przy nabrzeżu. Kontradmirał Adolphus Andrews, dowódca 3 Okręgu Marynarki Wojennej, nie wpuścił go na pokład i nie skorzystał z rady. Krótko po północy Andrews kazał opuścić statek, a nad ranem 10 lutego „Lafayette” przewrócił się, niemal przygniatając jedną z łodzi pożarnych. Dziennikarzy odsunięto od nabrzeża.

Zginął jeden człowiek, Frank Trentacosta z Brooklynu, członek straży przeciwpożarowej na statku. Pomocy medycznej udzielono według marynarki prawie trzystu osobom: marynarzom i funkcjonariuszom Straży Przybrzeżnej, strażakom i robotnikom stoczni, poparzonym, podtrutym dymem lub wyziębionym.

Sabotaż?

W lutym 1942 roku Amerykanie łatwo wierzyli w sabotaż. Od miesiąca niemieckie okręty podwodne topiły statki u wschodniego wybrzeża, a w gazetach pisano o szpiegach. Kontradmirał Andrews dowodził zresztą zarazem obroną tego wybrzeża przed U-Bootami. Pożar największego statku w porcie, w przeddzień jego pierwszego wojennego rejsu, wyglądał na robotę wroga. Dochodzenia prowadziły marynarka, FBI i specjalna podkomisja Izby Reprezentantów pod przewodnictwem kongresmena Patricka Drewry’ego. Wszystkie uznały pożar za wypadek, wynik niedbalstwa, łamania przepisów, braku koordynacji między marynarką, okręgiem i stocznią oraz pospiesznej, źle zaplanowanej przebudowy. Dowodów na sabotaż nie znaleziono, a po wojnie nic nie wskazało, by niemiecki wywiad miał z tym coś wspólnego.

Wątpliwości pozostały. Alfred Hitchcock wmontował ujęcie przewróconego wraku do swojego filmu „Sabotażysta” z 1942 roku, sugerując uśmiechem czarnego charakteru, że to jego dzieło. Marynarka, jak wspominał reżyser, była wściekła.

Najtrwalsza okazała się inna wersja. W marcu 1942 roku Biuro Wywiadu Morskiego (Office of Naval Intelligence) w Nowym Jorku, obawiając się sabotażu w porcie i kontaktów rybaków z U-Bootami, nawiązało współpracę ze światem przestępczym, który kontrolował nabrzeża i związki dokerów. Za pośrednictwem Meyera Lansky’ego do współpracy wciągnięto więzionego bossa mafii Charlesa „Lucky’ego” Luciano, którego w maju 1942 roku przeniesiono do wygodniejszego więzienia. Tę współpracę nazwano później operacją „Underworld”. Po latach w środowisku gangsterskim twierdzono, że to ludzie Alberta Anastasii lub jego brata Anthony’ego podpalili „Normandie”, by przekonać władze, że bez mafii portu nie da się ochronić. Wersję tę znamy z relacji samych zainteresowanych. Nie potwierdza jej żaden dokument, a wyjaśnienie z palnikiem spawacza jest dobrze udokumentowane. Raport komisarza stanu Nowy Jork Williama Herlandsa z 1954 roku o kontaktach wywiadu marynarki z mafią nie wspominał o podpaleniu.

Miejsce w wojnie

Wrak blokował nabrzeże potrzebne flocie. Marynarka zdecydowała się go podnieść. Zdjęto resztki nadbudówek, uszczelniono setki otworów w kadłubie i wypompowano wodę. Ta jedna z największych i najdroższych operacji ratowniczych w historii, kosztująca około 5 milionów dolarów, posłużyła zarazem do szkolenia nurków marynarki, potrzebnych później w zdobytych portach Europy i Pacyfiku. 7 sierpnia 1943 roku kadłub wyprostowano. Remont uznano jednak za zbyt kosztowny, a stocznie i robotników potrzebowano gdzie indziej. „Lafayette” nigdy nie wypłynął pod amerykańską banderą. W październiku 1945 roku skreślono go z listy floty, a rok później, za zgodą prezydenta Harry’ego Trumana, sprzedano na złom za nieco ponad 160 tysięcy dolarów. Rozbiórkę w Port Newark zakończono w 1948 roku.

Utrata „Normandie” odebrała aliantom statek, który mógł w jednym rejsie przewieźć całą dywizję przez Atlantyk, w czasie gdy brakowało transportowców do przerzutu wojsk do Wielkiej Brytanii. Brytyjskie „Queen Mary” i „Queen Elizabeth”, jego dawni sąsiedzi z nowojorskiego nabrzeża, przewiozły w czasie wojny setki tysięcy żołnierzy. Katastrofa stała się w marynarce amerykańskiej przestrogą przed rozproszeniem odpowiedzialności i lekceważeniem zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego na przebudowywanych statkach, a współpraca wywiadu z mafią, rozpoczęta w jej cieniu, według części historyków miała ciąg dalszy w 1943 roku przy przygotowaniach do lądowania na Sycylii. W 1946 roku gubernator Thomas Dewey, który kiedyś posłał Luciano do więzienia, złagodził mu wyrok w zamian za deportację do Włoch.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.