TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Amerykańska wojna podwodna na początku 1944 roku

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
27 lutego 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy

27 lutego 1944 roku amerykański okręt podwodny USS Cod storpedował i zatopił na zachód od Halmahery, na wodach Moluków, japoński statek towarowy „Taisoku Maru” o pojemności 2473 BRT, pływający w służbie armii. Tak zdarzenie odnotowują oficjalna chronologia US Navy i powojenny wykaz strat japońskiej żeglugi, sporządzony przez amerykańską komisję JANAC na podstawie dokumentów japońskich. Sam w sobie był to epizod drobny: niewielki statek, bez rozgłosu, jedno z kilkudziesięciu zatopień tego miesiąca. Właśnie dlatego dobrze pokazuje, czym stała się na początku 1944 roku amerykańska wojna podwodna. Po dwóch latach kłopotów zamieniła się w codzienne, systematyczne niszczenie japońskiej żeglugi, od której zależały zarówno przemysł wysp macierzystych, jak i garnizony rozrzucone po całym Pacyfiku.

Okręt i jego dowódca

„Cod” był okrętem podwodnym typu Gato, zbudowanym w stoczni Electric Boat w Groton. Zwodowano go 21 marca 1943 roku, a 21 czerwca wszedł do służby. Dowodził nim komandor podporucznik James C. Dempsey, jeden z nielicznych oficerów, którzy mieli już na koncie poważny sukces: w lutym 1942 roku na starym okręcie S-37 zatopił w Cieśninie Makasarskiej niszczyciel Natsushio – pierwszy japoński niszczyciel zatopiony przez amerykański okręt podwodny.

Pierwszy patrol, z Brisbane na Morze Południowochińskie jesienią 1943 roku, nie przyniósł zatopień. Po remoncie we Fremantle w Australii Zachodniej, gdzie mieściła się baza okrętów podwodnych sił Południowo-Zachodniego Pacyfiku, „Cod” wyszedł 11 stycznia 1944 roku na drugi patrol. Działał na Morzu Południowochińskim, u wybrzeży Jawy i w okolicach Halmahery. 16 lutego ogniem działa zatopił japoński sampan. 23 lutego u wybrzeży Halmahery storpedował zbiornikowiec floty „Ogura Maru nr 3” (około 7,4 tys. ton), który według JANAC poszedł na dno. Cztery dni później przyszła kolej na „Taisoku Maru”. Dwa dni potem „Cod” zaatakował kolejny statek, ale eskorta zmusiła go do zanurzenia się na dużą głębokość i obrzuciła bombami głębinowymi. 13 marca wrócił do Fremantle.

Opis zdarzenia z 27 lutego wymaga zatem jednego uściślenia: zatopiona jednostka była statkiem handlowym, ale pływającym w służbie armii jako transportowiec ładunków. Dokładnych danych o ładunku i liczbie ofiar wśród jej załogi źródła amerykańskie nie podają.

Torpedy, które wreszcie działały

Przez prawie dwa lata amerykańskich podwodniaków zawodziła ich główna broń. Standardowa torpeda Mark XIV biegła głębiej, niż ją nastawiono, zapalnik magnetyczny eksplodował przedwcześnie albo wcale, a zapalnik uderzeniowy zawodził przy trafieniu pod kątem prostym. Każdą z tych wad wykryto na froncie, często wbrew stanowisku Biura Uzbrojenia. 24 czerwca 1943 roku, na wniosek kontradmirała Charlesa Lockwooda, dowodzącego okrętami podwodnymi Floty Pacyfiku, admirał Chester Nimitz nakazał wyłączyć zapalniki magnetyczne, a we wrześniu 1943 roku na okręty trafiły torpedy z poprawionymi zapalnikami uderzeniowymi. Dłużej trwało to w Australii: kontradmirał Ralph Christie, dowódca okrętów z Fremantle i współtwórca zapalnika magnetycznego, bronił go aż do przełomu lat 1943 i 1944, kiedy nowy dowódca sił morskich Południowo-Zachodniego Pacyfiku, wiceadmirał Thomas Kinkaid, nakazał go wyłączyć. „Cod” wyszedł na drugi patrol już w nowych warunkach. Do tego doszła elektryczna torpeda Mark 18, która nie zostawiała na powierzchni śladu pęcherzyków.

Drugim filarem przełomu był wywiad. Od początku 1943 roku Amerykanie czytali szyfr, którym japońska marynarka kierowała ruchem statków handlowych, a meldunki o wyjściu konwojów, ich kursach i pozycjach w południe trafiały do sztabów okrętów podwodnych często szybciej niż do samych eskort. Okręty nie musiały już szukać celów na ślepo. Coraz więcej było też samych okrętów: z amerykańskich stoczni wychodziły kolejne jednostki typów Gato i Balao, a dowódców zbyt ostrożnych zastępowali młodsi i bardziej agresywni.

Wilcze stada i polowanie na tankowce

Od października 1943 roku US Navy wysyłała okręty podwodne w niewielkich grupach do skoordynowanych ataków – na wzór niemieckich wilczych stad, choć zwykle złożonych z trzech jednostek. Japonia odpowiedziała, tworząc w listopadzie 1943 roku Dowództwo Eskorty Ogólnej, które miało po raz pierwszy zorganizować system konwojów. Brakowało jednak eskortowców, samolotów patrolowych i doświadczenia: przez dwa lata japońska marynarka traktowała osłonę żeglugi jako zadanie drugorzędne wobec walki flot.

W 1944 roku Amerykanie postawili za cel przede wszystkim zbiornikowce, które woziły ropę z Borneo i Sumatry do Japonii. 19 lutego USS Jack zaatakował na Morzu Południowochińskim, około 300 mil na zachód od Luzonu, konwój sześciu tankowców i zatopił cztery z nich. Według wykazu JANAC amerykańskie okręty podwodne zatopiły w całym 1943 roku około 20 japońskich zbiornikowców, a w 1944 roku – około 70. Dla państwa, które przystąpiło do wojny po to, by zdobyć ropę Indii Holenderskich, oznaczało to, że ropa była w zasięgu, ale coraz trudniej było ją przywieźć.

Luty 1944

Luty 1944 roku był dla amerykańskich okrętów podwodnych jednym z najlepszych miesięcy całej wojny. Według wykazu JANAC zatopiły one w tym czasie około 55 jednostek o łącznym tonażu przekraczającym 260 tysięcy ton, wyraźnie więcej niż w styczniu. Działały na wszystkich szlakach: od Kurylów i Morza Wschodniochińskiego, przez Morze Południowochińskie, po wody Indii Holenderskich. Wspierały też ofensywę na środkowym Pacyfiku. 16 lutego USS Skate zatopił na północ od Truku lekki krążownik „Agano”, który uchodził z bazy, a dzień później lotniskowce admirała Marca Mitschera rozpoczęły operację „Hailstone”, niszcząc w lagunie Truku dziesiątki statków. Nowy okręt USS Tang komandora podporucznika Richarda O’Kane’a zatopił w ciągu swojego pierwszego patrolu, w drugiej połowie lutego, pięć statków z konwojów płynących na Truk i Mariany.

Wojna podwodna miała też ofiary, których żadna ze stron nie zamierzała. Japończycy przewozili statkami jeńców wojennych i robotników przymusowych z okupowanych krajów, a z peryskopu nie dało się ich odróżnić od żołnierzy. 25 lutego USS Rasher zatopił na północ od Bali statki „Ryūsei Maru” i „Tango Maru”. Na pokładzie tego drugiego, obok żołnierzy japońskich, znajdowało się około 3,5 tysiąca jawajskich robotników przymusowych (rōmusha) i jeńców alianckich, w większości zapewne żołnierzy armii Indii Holenderskich. Według dostępnych szacunków zginęło co najmniej 3 tysiące osób.

Amerykanie także płacili. Pod koniec lutego zaginął na Morzu Wschodniochińskim USS Grayback, jeden z najskuteczniejszych okrętów tej wojny, zatopiony najpewniej przez japońskie samoloty, a 29 lutego, w ataku na konwój płynący na Guam, zginął USS Trout, najprawdopodobniej zatopiony przez niszczyciel „Asashimo”. Na obu okrętach zginęły całe załogi. Ryzyko było wpisane w tę służbę – zaledwie trzy miesiące wcześniej, w listopadzie 1943 roku, w pobliżu Truku poszła na dno USS Corvina, jedyny amerykański okręt podwodny zatopiony przez okręt podwodny przeciwnika.

Miejsce w wojnie

Dalsza część 1944 roku potwierdziła to, co zapowiadał luty. Według zestawień opartych na danych JANAC amerykańskie okręty podwodne zatopiły w całym 1944 roku około 600 japońskich jednostek, dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. W czerwcu, w bitwie na Morzu Filipińskim, zatopiły dwa wielkie lotniskowce, „Shōkaku” i „Taihō”, a jesienią uderzały w konwoje płynące na Filipiny. Do początku 1945 roku japońska flota handlowa praktycznie przestała istnieć jako całość: Japonia, która nie nadążała z budową nowych statków, traciła ich znacznie więcej, niż mogła zastąpić, a jej przemysł zbrojeniowy dusił się z braku ropy, boksytu i rudy. W powojennym podsumowaniu JANAC przypisał amerykańskim okrętom podwodnym zatopienie około 4,8 miliona ton japońskiej żeglugi handlowej i ponad pół miliona ton okrętów wojennych – ponad połowę wszystkich japońskich strat na morzu. Cena była wysoka: US Navy straciła w tej wojnie 52 okręty podwodne, z czego wszystkie z wyjątkiem jednego na Pacyfiku.

„Cod” przetrwał wojnę. 10 maja 1944 roku zatopił w dużym konwoju u zachodnich wybrzeży Luzonu stary niszczyciel „Karukaya” i transportowiec, a w lipcu 1945 roku w Zatoce Syjamskiej uratował załogę holenderskiego okrętu podwodnego O-19, który osiadł na rafie – uchodzi to za jedyny w historii przypadek, gdy okręt podwodny jednego państwa ewakuował załogę okrętu podwodnego innego państwa. Za siedem patroli wojennych otrzymał siedem odznaczeń bojowych (battle stars). Od 1959 roku stoi w Cleveland nad jeziorem Erie, a od 1976 roku jest okrętem-muzeum, uznanym za narodowy zabytek historyczny Stanów Zjednoczonych. To jedyny zachowany amerykański okręt podwodny z czasów II wojny światowej, do którego zwiedzający wchodzą tymi samymi pionowymi drabinami co jego wojenna załoga. Jego 27 lutego 1944 roku, zwykły dzień w pracy okrętu podwodnego, był jednym z tysięcy podobnych dni, z których złożyła się klęska japońskiej żeglugi.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.