TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Drugie bombardowanie Watykanu

Kategoria:
Społeczeństwo
Front:
Morze Śródziemne
Data:
1 marca 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Watykan, Pius XII, Włochy, neutralność

1 marca 1944 roku, niespełna cztery miesiące po pierwszym nalocie na Watykan, bomby znów spadły na papieskie zabudowania w Rzymie. Pojedynczy samolot zrzucił sześć bomb małego kalibru w bezpośrednim sąsiedztwie murów Watykanu, przy placu Świętego Oficjum. Odłamki zabiły robotnika, który znajdował się na otwartej przestrzeni, i raniły holenderskiego zakonnika z zakonu augustianów, mieszkającego w pobliskim kolegium św. Moniki. Uszkodzone zostały pałac Świętego Oficjum, siedziba Oratorium św. Piotra i Kolegium Urbanum Propaganda Fide (dziś Papieski Uniwersytet Urbaniana) na pobliskim wzgórzu Janikulum.

Zwykle pisze się, że alianci po raz drugi zbombardowali Watykan. Wymaga to dwóch zastrzeżeń. Po pierwsze, tym razem bomby nie spadły w głębi państwa papieskiego, jak w listopadzie 1943 roku, lecz na jego skraju, tuż za murem: ucierpiały budynki należące do Stolicy Apostolskiej, ale położone na granicy watykańskiego terytorium i poza nią, na Janikulum. Po drugie, nie był to zaplanowany atak, lecz przypadkowe zrzucenie ładunku przez jeden samolot w czasie nalotu na Rzym. Brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa przyznało poufnie, że bomby zrzuciła przez pomyłkę maszyna Royal Air Force biorąca udział w nalocie na miasto. Publicznie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności, a w Rzymie krążyły także inne wersje wydarzeń.

Rzym pod bombami

Na początku 1944 roku Rzym był miastem okupowanym przez Niemców. Wkroczyli do niego we wrześniu 1943 roku, po kapitulacji Włoch, i zajęli stolicę mimo ogłoszenia jej przez rząd Badoglia 14 sierpnia 1943 roku miastem otwartym. Alianci nigdy tej deklaracji nie uznali. Uważali, że Rzym pozostał węzłem komunikacyjnym, przez który płynęło zaopatrzenie niemieckich wojsk na froncie, a od stycznia 1944 roku miało to szczególne znaczenie. Po lądowaniu pod Anzio 22 stycznia przyczółek aliancki znajdował się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na południe od miasta, a drogi i linie kolejowe biegnące przez Rzym zasilały zarówno niemieckie oddziały otaczające przyczółek, jak i obrońców linii Gustawa pod Cassino.

Celami alianckich lotników były przede wszystkim rzymskie stacje rozrządowe i węzły kolejowe. Bomby spadały jednak również na otaczające je dzielnice mieszkaniowe, tak jak podczas pierwszego nalotu na Rzym 19 lipca 1943 roku, gdy zniszczeniu uległa robotnicza dzielnica San Lorenzo. Według kroniki rzymskiego ruchu oporu w samym marcu 1944 roku alianckie samoloty bombardowały miasto wielokrotnie: 3 marca dzielnice Tiburtino i Ostiense, gdzie miało zginąć ponad 600 osób, 7 marca znów Ostiense, Garbatellę i stację rozrządową na Zatybrzu, 8 marca okolice cmentarza Verano i Porta Furba, a 14 marca dzielnice Prenestino, Nomentano i Italia, gdzie według tego samego źródła zginęło około 800 osób. Liczby te pochodzą z kronik lokalnych i nie zostały ustalone precyzyjnie.

W tym samym czasie ofiarami nalotów padali uchodźcy, którzy szukali schronienia na terenach papieskich poza Watykanem. 10 lutego 1944 roku alianckie bombowce, atakujące niemieckie szlaki zaopatrzenia na Wzgórzach Albańskich, trafiły w kolegium Propaganda Fide i Villę Barberini w Castel Gandolfo, w eksterytorialnym kompleksie letniej rezydencji papieży, gdzie tłoczyły się tysiące mieszkańców okolicznych miasteczek. Gmina Castel Gandolfo podała później 211 zabitych spośród swoich mieszkańców, a ówczesny zarządca papieskich willi Emilio Bonomelli mówił o ponad 500 ofiarach. Prawdziwej liczby nigdy nie ustalono.

Bomby przy Świętym Oficjum

Bomby z 1 marca spadły w rejonie, w którym granica Watykanu przebiega tuż obok kolumnady placu św. Piotra. Stoi tam pałac Świętego Oficjum, siedziba kongregacji kurii rzymskiej strzegącej doktryny wiary (dziś Dykasteria Nauki Wiary), a obok niego kościółek San Pietro in Borgo, w którym działało Oratorium św. Piotra, dzieło duszpasterskie dla rzymskiej młodzieży. Na mocy traktatów laterańskich z 1929 roku pałac Świętego Oficjum, podobnie jak kolegium Propaganda Fide na Janikulum, należał do Stolicy Apostolskiej i korzystał ze statusu eksterytorialności, choć leżał poza granicami samego państwa watykańskiego.

Ładunki były lekkie i nie zburzyły żadnego budynku, ale ich odłamki i fala uderzeniowa wybiły niemal wszystkie szyby w pałacu Świętego Oficjum i poharatały mury sąsiednich zabudowań. Ks. Giulio Barbetta z Oratorium św. Piotra opisał później, jak po wybuchu razem z innymi otworzył bramę i kilka kroków dalej znalazł leżącego na ziemi przechodnia, śmiertelnie trafionego odłamkiem. Udzielił mu rozgrzeszenia i pobiegł po olej święty. Według jego relacji ten sam „tajemniczy, choć nie tak bardzo” samolot krążył już kilka wieczorów wcześniej w pobliżu Radia Watykańskiego. Watykański dziennik „L’Osservatore Romano” pisał w 2011 roku, że zabity był robotnikiem.

Barbetta zanotował też szczegół, który dla mieszkańców okolicy stał się najważniejszym wspomnieniem tego dnia. Szkło osłaniające wizerunek Matki Bożej, umieszczony między pałacem Świętego Oficjum a wejściem do oratorium, pozostało nietknięte, choć odłamki podziurawiły mur dookoła. Uznano to za znak opieki Maryi. Z inicjatywy nuncjusza we Włoszech abp. Francesca Borgonginiego Duki po obu stronach obrazu ustawiono rzeźby dwóch aniołów z tarczami, a pod nim łaciński napis AB ANGELIS DEFENSA KAL. MART. A.D. MCMXLIV („Obroniona przez aniołów, 1 marca roku Pańskiego 1944”).

Czyj był samolot

W odróżnieniu od nalotu z 5 listopada 1943 roku, którego sprawców do dziś nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, w sprawie 1 marca historycy mają mniej wątpliwości. Brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa przyznało, przynajmniej w poufnej korespondencji, że jeden z samolotów biorących udział w nalocie na Rzym przez pomyłkę zrzucił sześć bomb zbyt blisko muru watykańskiego. Przyznanie to nie zostało jednak ogłoszone publicznie i w okupowanym mieście nikt o nim nie wiedział.

Do dziś powtarzana jest również inna wersja. Według niej sprawcą był samolot włoski, który zawadził o przeszkodę, być może o drzewo na Janikulum, pozbył się ładunku i rozbił się, zahaczając skrzydłem o dom przy via del Gelsomino. Miała w nim zginąć mieszkająca tam starsza kobieta, a władze włoskie szybko usunęły wrak i ciało pilota. Wersja ta nie została potwierdzona w dokumentach. Rozbieżne są nawet szczegóły podawane w kronikach z epoki: kronika rzymskiego ruchu oporu odnotowała pod 1 marca, że „samolot angielski” trafił trzema bombami w Ogrody Watykańskie, podczas gdy relacje watykańskie mówią o sześciu bombach przy placu Świętego Oficjum. W okupowanym Rzymie, gdzie prasa była pod kontrolą Niemców i faszystów z Włoskiej Republiki Socjalnej, każdy taki incydent natychmiast stawał się orężem propagandy przeciwko aliantom, tak jak po nalocie listopadowym, gdy powszechna opinia w Rzymie obwiniała z kolei Niemców i faszystów.

Papież i „miasto otwarte”

Pius XII od początku wojny zabiegał o to, by obie strony oszczędziły Rzym. W 1943 roku pisał w tej sprawie do prezydenta Franklina Delano Roosevelta, który zapewniał w odpowiedzi, że amerykańscy lotnicy znają położenie Watykanu i mają wyraźny rozkaz, by żadna bomba nie spadła na jego terytorium. Wiosną 1944 roku papież znalazł się w położeniu jeszcze trudniejszym. Nalot na Castel Gandolfo i zniszczenie opactwa na Monte Cassino 15 lutego pokazały, że alianci nie zawahają się uderzyć w miejsca związane z Kościołem, jeśli uznają je za konieczne z wojskowego punktu widzenia. Z drugiej strony Niemcy, którzy deklarowali poszanowanie statusu Rzymu, w rzeczywistości korzystali z jego dróg, kolei i koszar, a władze okupacyjne i faszystowska policja prowadziły w mieście obławy i egzekucje.

12 marca 1944 roku, w piątą rocznicę swojej koronacji, Pius XII przemówił do tłumu zgromadzonego na placu Świętego Piotra. Wezwał walczące strony, by oszczędziły Wieczne Miasto zniszczenia. Według kroniki rzymskiego ruchu oporu po przemówieniu część młodych katolików zamieniła zgromadzenie w manifestację przeciwko wojnie i okupantom. Apel nie zmienił jednak niczego w działaniach obu stron. Aliancki plan operacji lotniczych przeciw kolejom i drogom środkowych Włoch, rozpoczętej 19 marca pod kryptonimem „Strangle”, zakładał dalsze uderzenia na węzły komunikacyjne, a Niemcy nie zamierzali rezygnować z dróg prowadzących przez Rzym ku frontowi pod Anzio i Cassino.

Znaczenie

Drugi nalot na Watykan nie miał żadnego znaczenia wojskowego i w kronice wojny pozostał epizodem jeszcze mniejszym niż incydent z listopada 1943 roku. Zginął w nim jeden człowiek, podczas gdy w dzielnicach Rzymu położonych przy torach kolejowych w samym marcu ginęły setki. Wydarzenie dobrze jednak oddaje sytuację neutralnego państewka papieskiego wiosną 1944 roku. Watykan był otoczony przez miasto okupowane przez Niemców, w którym działali faszyści z republiki Mussoliniego, ukrywali się alianccy jeńcy, Żydzi i przywódcy podziemia, a nad którym niemal codziennie przelatywały alianckie bombowce. Żadna z walczących stron nie chciała otwarcie naruszyć neutralności Stolicy Apostolskiej, ale żadna nie była też w stanie jej zagwarantować.

Tego samego dnia w północnych Włoszech wybuchł strajk generalny przeciwko niemieckiej okupacji i faszystom. Rzym czekały jeszcze trzy miesiące okupacji: 23 marca partyzanci z GAP zaatakowali kolumnę niemieckiej policji przy via Rasella, a w odwecie Niemcy zamordowali 24 marca w Grotach Ardeatyńskich 335 osób. Rozkaz przeszedł przez dowództwo feldmarszałka Alberta Kesselringa, a wykonała go rzymska placówka policji bezpieczeństwa SS. Naloty na rzymskie węzły kolejowe trwały aż do maja. 4 czerwca 1944 roku do Rzymu wkroczyła amerykańska 5 Armia gen. Marka Clarka, a Watykan po raz pierwszy od września 1943 roku znalazł się w mieście wolnym od Niemców. Napis o aniołach, którzy obronili wizerunek Matki Bożej 1 marca 1944 roku, do dziś wisi przy placu Świętego Oficjum.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.