TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa koło Wysp Komandorskich

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
26 marca 1943
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Aleuty, US Navy

Rankiem 26 marca 1943 roku według amerykańskiej rachuby, a 27 marca według daty miejscowej, na północnym Pacyfiku, około 180 mil morskich na zachód od wyspy Attu i około 100 mil na południe od radzieckich Wysp Komandorskich, amerykański zespół kontradmirała Charlesa McMorrisa natknął się na japońskie okręty osłaniające konwój z zaopatrzeniem dla garnizonów na Aleutach. Japończycy mieli dwa razy więcej krążowników. Rozegrał się trwający około trzech i pół godziny pojedynek artyleryjski w świetle dnia, bez udziału lotnictwa i okrętów podwodnych – jeden z ostatnich takich bojów w historii wojen morskich. Ciężko uszkodzony krążownik USS „Salt Lake City” stanął w pewnej chwili bez napędu, ale japoński dowódca, wiceadmirał Boshirō Hosogaya, przerwał walkę i zawrócił wraz z konwojem.

Rozbieżność dat wynika z położenia pola bitwy. Starcie toczyło się na zachód od linii zmiany daty, gdzie był już 27 marca, lecz amerykańskie okręty prowadziły dzienniki według czasu i daty obowiązujących po wschodniej stronie linii. Dlatego literatura amerykańska, a za nią wiele kalendariów, podaje 26 marca, a większość opracowań japońskich i encyklopedycznych – 27 marca.

Wyspy, których nie dało się zaopatrywać

W czerwcu 1942 roku, w ramach operacji przygotowanej przez sztab admirała Isoroku Yamamoto równolegle z uderzeniem na Midway, Japończycy zajęli bez walki Attu i Kiska, dwie zachodnie wyspy łańcucha aleuckiego. Po klęsce pod Midway obie zdobycze straciły wartość jako element ofensywnego planu, ale dowództwo japońskie postanowiło je utrzymać: miały chronić Wyspy Kurylskie i północną Japonię przed ewentualnym amerykańskim uderzeniem z Alaski i wiązać siły przeciwnika z dala od głównych frontów.

Utrzymanie wysp okazało się jednak coraz trudniejsze. Od jesieni 1942 roku samoloty amerykańskie bombardowały Kiskę z lotniska na wyspie Adak, a w styczniu 1943 roku Amerykanie wylądowali na Amczitce, zaledwie kilkadziesiąt mil od Kiski, i zaczęli budować tam kolejne lotnisko. Na czele sił Północnego Pacyfiku stanął w styczniu kontradmirał Thomas Kinkaid, który postanowił odciąć oba garnizony od dostaw. Okręty podwodne i samoloty polowały na japońskie transportowce, a zespoły krążowników patrolowały wody na zachód od Attu. W nocy z 19 na 20 lutego krążownik ciężki USS „Indianapolis” z dwoma niszczycielami zatopił tam transportowiec „Akagane Maru”.

Wiceadmirał Hosogaya, dowódca japońskiej 5 Floty, odpowiedzialnej za północny obszar działań, postanowił przeprowadzić kolejny konwój pod silną osłoną. Dwa szybkie statki, „Asaka Maru” i „Sakito Maru”, wiozły żołnierzy, sprzęt i materiały potrzebne przede wszystkim do ukończenia lotniska na Attu; trzeci, wolniejszy transportowiec „Sanko Maru” z niszczycielem „Usugumo” miał dołączyć później i w bitwie nie uczestniczył. Często pisze się o próbie wzmocnienia garnizonu Kiski. W rzeczywistości główny ładunek tego konwoju przeznaczony był dla Attu, ale oba garnizony w takim samym stopniu zależały od dostaw drogą morską.

Siły obu stron

Kinkaid wiedział o przygotowaniach do przerzutu i wysłał na zachód zespół McMorrisa (Task Group 16.6). Tworzyły go stary krążownik ciężki USS „Salt Lake City” typu Pensacola, jeszcze starszy krążownik lekki USS „Richmond” typu Omaha, na którym McMorris miał swoją flagę, oraz cztery niszczyciele: „Bailey”, „Coghlan”, „Dale” i „Monaghan”. Amerykański wywiad oceniał eskortę konwoju na jeden krążownik ciężki, jeden lekki i cztery niszczyciele.

Tymczasem 5 Flota otrzymała posiłki. Hosogaya, z flagą na krążowniku ciężkim „Nachi”, prowadził także krążownik ciężki „Maya”, krążowniki lekkie „Tama” i „Abukuma” oraz cztery niszczyciele: „Wakaba”, „Hatsushimo”, „Ikazuchi” i „Inazuma”. Japończycy mieli więc przewagę zwłaszcza w ciężkiej artylerii: dwadzieścia dział kalibru 203 mm wobec dziesięciu na „Salt Lake City”, a ich krążowniki były szybsze i nowocześniejsze. Amerykanie dysponowali za to radarem, którego japońskie okręty nie miały.

Pościg na zachód

Amerykańskie okręty szły rankiem w linii rozpoznawczej, rozciągnięte co kilka mil. Japończycy, choć bez radaru, pierwsi dostrzegli przeciwnika: na południu wcześniej się rozjaśniało, a japońska marynarka starannie dobierała obserwatorów o wyjątkowo dobrym wzroku. Niedługo potem radary „Richmonda” i „Coghlana” wykryły kilka jednostek, które McMorris uznał za transportowce z lekką osłoną, i ruszył do ataku. Dopiero gdy nad horyzontem ukazały się maszty krążowników ciężkich, zrozumiał, że ma przed sobą silniejszy zespół. Transportowce odpłynęły na północny zachód, a japońskie krążowniki, zajmujące pozycję między Amerykanami a ich bazami na wschodzie, ruszyły w pościg.

Około 8.40 „Nachi” otworzył ogień do „Richmonda” z odległości około 18 km, a amerykańskie krążowniki niemal natychmiast odpowiedziały. Pierwsza faza poszła po myśli Amerykanów. Pociski „Richmonda” i „Salt Lake City” trafiły „Nachi” w pomost sygnałowy, maszt główny – co zerwało łączność radiową okrętu flagowego – i w pomieszczenia torpedowe. Krążownik na pewien czas stracił zasilanie wież i podnośników amunicyjnych i pozostał w tyle; zginęło na nim kilkunastu ludzi. Wodnosamolot z „Nachi” przez całą bitwę kierował jednak ogniem japońskich okrętów.

McMorris, nie mogąc zawrócić na wschód, odchodził na południowy zachód i zachód, coraz dalej od własnych baz. Japońskie krążowniki prowadziły ogień z dużej odległości, a „Salt Lake City” zygzakował, „goniąc salwy”, czyli kierując się w miejsca ostatnich upadków pocisków. Od 9.10 zaczął jednak otrzymywać trafienia pociskami 203 mm, w większości z „Mayi”. Ciężki krążownik zużył w tej bitwie ponad 800 pocisków przeciwpancernych, a gdy się skończyły, strzelał burzącymi; amunicję z przednich komór przenoszono ręcznie do tylnych wież, które jako jedyne mogły strzelać w stronę ścigającego przeciwnika. Jedna z wezwanych przez McMorrisa grup bombowców z Adaku zabłądziła we mgle i nie dotarła nad pole bitwy.

Kryzys nadszedł przed południem. Po kolejnym trafieniu do zbiorników paliwa „Salt Lake City” przedostała się woda morska, która zgasiła ogień pod kotłami. Około 11.55 krążownik stanął w miejscu. „Richmond” i „Dale” postawiły zasłonę dymną, a McMorris rzucił trzy niszczyciele, „Bailey”, „Coghlan” i „Monaghan”, do desperackiego ataku torpedowego na japońskie krążowniki. „Bailey” wystrzelił pięć torped, z których żadna nie trafiła, sam otrzymał dwa trafienia pociskami 203 mm i stracił pięciu zabitych; trafiony został także „Coghlan”. W tym czasie maszynistom „Salt Lake City” udało się ponownie rozpalić kotły i okręt ruszył.

Około 12.30 Hosogaya przerwał walkę i odszedł na zachód. Za zasłoną dymną nie widział, że „Salt Lake City” stoi unieruchomiony. Japońskie okręty zużyły większość amunicji kalibru 203 mm i sporo paliwa, a admirał obawiał się nadlotu amerykańskich bombowców z Adaku i Amczitki. Wraz z eskortą zawróciły transportowce: konwój nie dotarł do Attu.

Remis taktyczny, zwycięstwo strategiczne

Straty były niewielkie w stosunku do skali ostrzału. Według amerykańskich danych zginęło siedmiu marynarzy amerykańskich, a około dwudziestu zostało rannych; po stronie japońskiej, niemal wyłącznie na „Nachi”, zginęło kilkunastu ludzi, a kilkudziesięciu odniosło rany. Żaden okręt nie zatonął. „Salt Lake City” i „Bailey” musiały pójść do stoczni remontowej, a „Nachi” również wymagał naprawy.

Bitwę podsumowuje się nieraz stwierdzeniem, że złe dowodzenie po obu stronach doprowadziło do swego rodzaju remisu, a Japończycy wycofali się, nie osiągnąwszy celu. Ocena wymaga zróżnicowania. Taktycznie starcie rzeczywiście zakończyło się nierozstrzygnięte, a obu dowódcom można zarzucić błędy: McMorris zaatakował, nie rozpoznawszy sił przeciwnika, a potem odchodził w głąb wód kontrolowanych przez Japończyków; Hosogaya przez kilka godzin nie zdołał zniszczyć słabszego i wolniejszego przeciwnika, a w decydującej chwili zrezygnował z walki. Jednak w ocenie amerykańskiego dowództwa, a także większości historyków, McMorris prowadził bój umiejętnie i odważnie, a jego zespół wykonał zadanie: konwój zawrócił. Strategicznie było to więc wyraźne zwycięstwo amerykańskie, które przesądziło o losie japońskich garnizonów na Aleutach.

Miejsce bitwy w wojnie

Po bitwie japońska marynarka zrezygnowała z zaopatrywania Attu i Kiski przez konwoje nawodne. Odtąd zaopatrzenie dowoziły tylko okręty podwodne, w ilościach niewystarczających; lotniska na Attu nie ukończono. W Japonii odwrót przed słabszym przeciwnikiem uznano za brak determinacji. Hosogaya stracił dowództwo 5 Floty, które objął wiceadmirał Shirō Kawase, i został przeniesiony do rezerwy, a do końca wojny pełnił funkcję gubernatora Mandatu Południowego Pacyfiku z siedzibą na atolu Truk. McMorris został jeszcze w 1943 roku szefem sztabu admirała Chestera Nimitza we Flocie Pacyfiku.

Odcięcie wysp otworzyło drogę do ich odzyskania. 11 maja 1943 roku wojska amerykańskie wylądowały na Attu. W trwającej do końca maja bitwie o Attu, w ciężkich warunkach arktycznej wiosny, japoński garnizon liczący około 2600 ludzi został niemal całkowicie wybity; do niewoli trafiło niespełna trzydziestu żołnierzy. Pod koniec lipca japońska flota pod osłoną mgły ewakuowała z Kiski ponad 5000 ludzi, a lądujące tam w połowie sierpnia wojska amerykańskie i kanadyjskie zastały wyspę pustą. Kampania na Aleutach dobiegła końca.

Bitwa koło Wysp Komandorskich przeszła do historii jako jedno z ostatnich starć, w których o wyniku decydowała wyłącznie artyleria okrętów nawodnych, bez udziału lotnictwa i okrętów podwodnych. Przypominała pod tym względem bój na Morzu Barentsa z 31 grudnia 1942 roku, w którym także silniejszy zespół zrezygnował z walki z obawy przed nieznanym ryzykiem. Na Pacyfiku, gdzie w tym samym miesiącu lotnictwo zniszczyło japoński konwój na Morzu Bismarcka, wojna morska należała już przede wszystkim do samolotów i lotniskowców.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.