TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Koniec walk o Guadalcanal

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
9 lutego 1943
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania na Guadalcanalu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, William Halsey, imperializm japoński

9 lutego 1943 roku, po sześciu miesiącach walk na lądzie, morzu i w powietrzu, dowódca amerykańskich wojsk na Guadalcanalu zameldował, że na wyspie nie ma już zorganizowanych sił japońskich. Był to pierwszy wielki sukces amerykańskiej ofensywy na Pacyfiku – i zarazem pierwsza od początku wojny sytuacja, w której Japonia oddała teren, o który walczyła. Zakończenie kampanii miało jednak gorzki posmak: w trzech nocnych rejsach na początku lutego japońskie niszczyciele zabrały z wyspy ponad dziesięć tysięcy żołnierzy, a Amerykanie zorientowali się w tym dopiero wtedy, gdy ostatni z nich już odpłynęli. Dwanaście dni później, 21 lutego, wojska amerykańskie bez walki zajęły pobliskie Wyspy Russella – pierwszy krok w górę łańcucha Wysp Salomona.

Pół roku walki

Walki o Guadalcanal zaczęły się 7 sierpnia 1942 roku, gdy 1 Dywizja Piechoty Morskiej generała Alexandra Vandegrifta wylądowała na wyspie i zajęła budowane przez Japończyków lotnisko, nazwane wkrótce Henderson Field. Już w nocy z 8 na 9 sierpnia japońska marynarka zadała aliantom ciężką klęskę w bitwie koło wyspy Savo, a w kolejnych miesiącach obie strony wciągały w walkę coraz większe siły. Japończycy kilka razy próbowali odbić lotnisko – w sierpniu, wrześniu i październiku – i za każdym razem ponosili krwawe porażki. Na morzu doszło do serii bitew, z których rozstrzygająca okazała się listopadowa bitwa morska pod Guadalcanalem: po niej Japonia nie była już w stanie przerzucić na wyspę dużego konwoju z ciężkim sprzętem.

W grudniu 1942 roku wyczerpaną dywizję Vandegrifta zluzowały oddziały armii, a dowództwo na wyspie przejął generał major Alexander Patch. Na początku stycznia jego siły – przekształcone w XIV Korpus, liczący ponad 50 tysięcy żołnierzy armii i piechoty morskiej – rozpoczęły ostatnią ofensywę. Naprzeciw nich stało, według amerykańskich opracowań opartych na japońskich dokumentach, około 14 tysięcy Japończyków, w większości chorych na malarię i czerwonkę, wygłodzonych i pozbawionych artylerii.

Operacja Ke

Decyzję o porzuceniu wyspy podjęto w Tokio pod koniec grudnia. Po długich sporach między armią a marynarką – każda strona obwiniała drugą za fiasko dostaw – cesarska kwatera główna zaproponowała ewakuację, a 31 grudnia 1942 roku cesarz Hirohito ją zatwierdził, żądając zarazem nowej linii obrony w środkowych Wyspach Salomona i na Nowej Gwinei. Plan opracowały do 9 stycznia sztaby 8 Armii Obszarowej generała porucznika Hitoshiego Imamury w Rabaulu i Połączonej Floty admirała Isoroku Yamamoto. Nazwano go operacją Ke – od jednej z sylab japońskiego sylabariusza, bez ukrytego znaczenia.

Plan zakładał, że na wyspę trafi jeszcze jeden batalion piechoty jako straż tylna, a 17 Armia generała porucznika Harukichiego Hyakutake wycofa się na zachodni kraniec Guadalcanalu, w rejon przylądka Esperance i zatoki Kamimbo. Od końca stycznia lotnictwo z Rabaulu miało walczyć o panowanie w powietrzu nad południowymi Wyspami Salomona, a na początku lutego niszczyciele 8 Floty wiceadmirała Gun’ichiego Mikawy miały w trzech nocnych rejsach zabrać ocalałych. Daleką osłonę zapewniał zespół wiceadmirała Nobutake Kondō z dwoma lotniskowcami i dwoma pancernikami, krążący na północ od archipelagu. Dla zmylenia przeciwnika Japończycy prowadzili pozorne manewry i wzmożoną łączność radiową na Wyspach Marshalla i wokół Nowej Gwinei. Do operacji przeznaczono około 20 niszczycieli, a sam Yamamoto spodziewał się, że połowa z nich zostanie zatopiona.

Siły aliantów były wielokrotnie większe. Admirał William Halsey, dowódca na Południowym Pacyfiku, miał do dyspozycji dwa lotniskowce floty, sześć lotniskowców eskortowych, kilka pancerników, kilkanaście krążowników i kilkadziesiąt niszczycieli, a w powietrzu – według amerykańskich zestawień – około 540 samolotów. Ich przewagi nie wykorzystano z jednego powodu: amerykański wywiad, który od 1 stycznia miał trudności z odczytywaniem zmienionych japońskich szyfrów, uznał koncentrację okrętów i samolotów w Rabaulu i na Wyspach Shortland za przygotowania do nowej ofensywy. Jeszcze 26 stycznia ostrzegał, że Japończycy szykują natarcie o kryptonimie „Ke”. Dlatego zarówno Halsey, jak i Patch działali ostrożnie, oczekując desantu, który nigdy nie nastąpił.

Odwrót na zachód

14 stycznia niszczyciele dowiozły na wyspę batalion majora Keijiego Yano – około 750 piechurów i baterię dział górskich – a wraz z nim oficera sztabu Imamury z rozkazem ewakuacji. Sztab 17 Armii przyjął go z oporami i 18 stycznia rozesłał do oddziałów. Gdy 38 Dywizja zaczęła opuszczać pozycje na wzgórzach, XIV Korpus właśnie rozpoczynał ostatnią ofensywę, która 23 stycznia przyniosła mu Kokumbonę – dotychczasową kwaterę 17 Armii. Większość japońskiej 2 Dywizji zdołała jednak wymknąć się z zagrożonego okrążenia. Japońskie rozkazy przewidywały, że żołnierze niezdolni do marszu powinni odebrać sobie życie, by „nie splamić honoru armii cesarskiej”; wielu rannych i chorych zostało na trasie odwrotu.

Na zachód od Kokumbony Amerykanie posuwali się wąskim, kilkusetmetrowym pasem między morzem a dżunglą, przeciętym co kilkaset metrów strumieniami i stromymi grzbietami koralowymi. Batalion Yano i resztki 2 Dywizji bronili kolejnych rzek: od 26 stycznia nad Marmurą, od 29 stycznia nad Bonegi, gdzie zatrzymały natarcie na prawie trzy dni. Patch, obawiając się japońskiego desantu w rejonie lotniska, kierował do pościgu jednorazowo siły odpowiadające mniej więcej jednemu pułkowi. Pozostałe trzymał w odwodzie wokół Lunga Point.

1 lutego Amerykanie, wspierani ogniem dwóch niszczycieli, sforsowali Bonegi. Tego samego dnia Patch – przypuszczając, że Japończycy mogą się wycofywać na południowe wybrzeże wyspy – wysadził pod Verahue, na południowo-zachodnim brzegu Guadalcanalu, wzmocniony batalion pułkownika Alexandra George’a, około 1500 żołnierzy armii i piechoty morskiej. Zgrupowanie to miało iść wzdłuż wybrzeża na północ i zamknąć Japończykom drogę od zachodu. Japońskie lotnictwo wzięło jednak okręty desantowe za zagrożenie dla planowanej na tę noc ewakuacji i zaatakowało je bombowcami nurkującymi. Niszczyciel „De Haven” otrzymał trzy bomby i zatonął w ciągu kilku minut koło wyspy Savo; zginęło 167 członków załogi, w tym dowódca.

Trzy nocne rejsy

Ewakuacją dowodził kontradmirał Shintarō Hashimoto, który przejął zespół niszczycieli w ostatniej chwili, po tym jak jego poprzednik został ranny. Rejsy odbywały się według tego samego rozkładu co wcześniejsze kursy z zaopatrzeniem, zwane przez Amerykanów Tokyo Express: niszczyciele wychodziły po południu z Wysp Shortland, schodziły nocą tzw. Szczeliną, cieśniną między wyspami archipelagu, i przed świtem musiały być daleko od zasięgu samolotów z Henderson Field.

Pierwszy rejs wyruszył 1 lutego z 20 niszczycielami. Po drodze zaatakowało go około 90 amerykańskich samolotów i ciężko uszkodziło okręt flagowy „Makinami”, Hashimoto przeniósł więc swoją flagę na inny niszczyciel. Nocą między Guadalcanalem a Savo czekało na Japończyków jedenaście amerykańskich kutrów torpedowych; w trwających kilka godzin starciach japońskie niszczyciele, wspierane przez wodnosamoloty, zatopiły trzy z nich. Tymczasem okręty transportowe podeszły do brzegu przy przylądku Esperance i w zatoce Kamimbo, a marynarze łodziami przewozili na pokład czekających żołnierzy. Do godziny drugiej w nocy zabrano 4935 ludzi, głównie z 38 Dywizji. W drodze powrotnej eksplozja – miny lub torpedy z kutra – unieruchomiła niszczyciel „Makigumo”, który załoga musiała porzucić i zatopić.

Japońscy oficerowie, którzy widzieli ewakuowanych, opisywali ich jako ludzi w strzępach mundurów, skrajnie wychudzonych, bez wyrazu na twarzach. Ich układ pokarmowy był tak zniszczony, że na okrętach podawano im tylko rzadką kaszę; wielu cierpiało na nieustanną biegunkę. Według japońskich danych około 600 ewakuowanych zmarło, zanim zdążono ich wyleczyć, a trzy tysiące kolejnych wymagało długiego pobytu w szpitalu.

Drugi rejs, 4 lutego, przebiegł spokojniej. Samoloty z Guadalcanalu uszkodziły po drodze niszczyciel „Maikaze”, ale kutry torpedowe tej nocy nie wypłynęły. Na pokłady weszło 3921 żołnierzy, głównie z 2 Dywizji, a wraz z nimi generał Hyakutake i sztab 17 Armii. Na lądzie Amerykanie posuwali się wciąż powoli, po kilkaset metrów dziennie, przekonani, że japońskie niszczyciele przywożą posiłki, a nie zabierają ludzi. Zgrupowanie z Verahue zatrzymało się 6 lutego pod Titi, a na północnym wybrzeżu 161 Pułk Piechoty dopiero tego dnia ruszył do natarcia i doszedł do rzeki Umasani, podczas gdy Japończycy ściągali ostatnie dwa tysiące ludzi nad zatokę Kamimbo.

Trzeci rejs był najbardziej ryzykowny, bo Japończycy wiedzieli o amerykańskich lotniskowcach i pancernikach na południe od wyspy. Hashimoto wyszedł z Shortland 7 lutego z 18 niszczycielami i tym razem popłynął trasą wiodącą na południe od głównego łańcucha wysp, a nie Szczeliną. Amerykańskie samoloty uszkodziły „Isokaze”, ale reszta zespołu dotarła do zatoki Kamimbo i zabrała 1972 żołnierzy, w tym batalion Yano. Marynarze jeszcze przez półtorej godziny pływali łodziami wzdłuż brzegu i nawoływali, by nikt nie został. O 1.32 w nocy z 7 na 8 lutego – niemal dokładnie pół roku po amerykańskim lądowaniu – ostatnie niszczyciele odpłynęły z Guadalcanalu.

Łącznie, według zbiorczych danych japońskich, w trzech rejsach wywieziono 10 652 żołnierzy armii (liczby podawane dla poszczególnych rejsów pochodzą z różnych zestawień i sumują się do nieco ponad 10,8 tysiąca) – niemal wszystkich, którzy pozostali przy życiu z około 36 tysięcy przerzuconych na wyspę od sierpnia. Japonia straciła w operacji tylko jeden niszczyciel. Amerykanie – niszczyciel „De Haven”, trzy kutry torpedowe i kilkadziesiąt samolotów. Wcześniej, w bitwie koło wyspy Rennell 29–30 stycznia, japońskie bombowce torpedowe zatopiły krążownik „Chicago” z zespołu osłaniającego amerykański konwój – co dodatkowo skłoniło Halseya do trzymania okrętów z dala od wód wokół Guadalcanalu.

„Tokyo Express nie ma już stacji końcowej”

O świcie 8 lutego Amerykanie na obu wybrzeżach wznowili marsz i natrafiali już tylko na pojedynczych chorych i umierających Japończyków oraz porzucony sprzęt. Dopiero teraz Patch zrozumiał, że nocne kursy niszczycieli z ostatniego tygodnia służyły ewakuacji, a nie przerzutowi posiłków. Po południu 9 lutego oddziały 161 Pułku Piechoty, idące od wschodu wzdłuż północnego wybrzeża, i zgrupowanie z Verahue, nadchodzące od południa, spotkały się we wsi Tenaro na zachodnim krańcu wyspy. Patch wysłał wtedy do Halseya meldunek, który przeszedł do historii: „Całkowite i zupełne rozbicie sił japońskich na Guadalcanalu dokonane dziś o 16.25. […] Tokyo Express nie ma już stacji końcowej na Guadalcanalu”.

Tego samego dnia cesarska kwatera główna w Tokio wydała komunikat o zakończeniu walk. Głosił on, że wojska na Guadalcanalu, „zepchnąwszy przeważające siły nieprzyjaciela w róg wyspy” i „rozbiwszy jego siłę bojową”, osiągnęły swój cel, po czym w pierwszej dekadzie lutego zostały z wyspy wycofane i „przesunięte gdzie indziej”. Do opisu odwrotu użyto słowa tenshin – „przemieszczenie”, „zmiana kierunku” – które na długo stało się w Japonii synonimem eufemizmu wojennej propagandy. Jednocześnie ogłoszono „przesunięcie” wojsk spod Buny na Nowej Gwinei, choć obrońcy Buny w większości polegli na przełomie grudnia i stycznia. Prasa japońska pisała wcześniej o ciężkich warunkach na Guadalcanalu i o dużych stratach, więc wielu czytelników rozumiało, że chodzi o klęskę – ale oficjalnie słowo to nie padło.

Na wyspie pozostali jeszcze nieliczni japońscy maruderzy, których w kolejnych tygodniach zabijały lub brały do niewoli amerykańskie patrole. Według amerykańskich opracowań ostatni znany żołnierz japoński na Guadalcanalu poddał się dopiero w październiku 1947 roku. Ewakuowane 2 i 38 Dywizja trafiły do Rabaulu, gdzie uzupełniono je nowymi rekrutami; 2 Dywizję wkrótce przeniesiono na Filipiny, a 17 Armię odtworzono na Bougainville’u.

Wyspy Russella

Jeszcze przed końcem walk dowództwo na Południowym Pacyfiku szukało sposobu, by iść dalej w górę Wysp Salomona. Na desant na Nową Georgię, z japońskim lotniskiem w Mundzie, brakowało jeszcze sił, wybrano więc cel bliższy: Wyspy Russella, niewielką grupę leżącą około 50 kilometrów na północny zachód od przylądka Esperance. Japończycy używali ich w styczniu jako punktu etapowego w ruchu na Guadalcanal i z niego. Lotniska zbudowane na wyspach skróciłyby drogę z Henderson Field do Mundy o około sto kilometrów, a ich zatoki nadawały się na bazy kutrów torpedowych i barek desantowych.

29 stycznia admirał Chester Nimitz zgodził się na operację, a 7 lutego Halsey wydał rozkaz. Ponieważ jeszcze 30 stycznia Patch meldował o około czterystu Japończykach na wyspach, a nikt nie wiedział, jak przeciwnik zareaguje na utratę Guadalcanalu, siły desantowe miały być silne. Operacja otrzymała kryptonim „Cleanslate”, a dowodził nią kontradmirał Richmond Kelly Turner, ten sam, który w sierpniu przewiózł piechotę morską na Guadalcanal. Trzon sił lądowych stanowiła amerykańska 43 Dywizja Piechoty generała majora Johna Hestera, bez jednego pułku, wzmocniona 3 Batalionem Rajdowym piechoty morskiej i artylerią przeciwlotniczą. Turner nie miał dużych transportowców: żołnierzy przewoziły niszczyciele, szybkie trałowce, szybkie transportowce przerobione z niszczycieli i barki desantowe, które okręty holowały za sobą. Była to w istocie przeprawa z brzegu na brzeg, z bazy pod Koli Point na Guadalcanalu.

Wcześniej, w nocy z 17 na 18 lutego, oficerowie zwiadu wylądowali na wyspie Banika z nowozelandzkiej korwety „Moa”. Mieszkańcy zapewnili ich, że Japończycy już odeszli; według meldunku jednego z alianckich obserwatorów wybrzeża (tzw. coastwatchers) japoński garnizon opuścił wyspy około 11 lutego. Mimo to desant przygotowano jak do walki. Wczesnym rankiem 21 lutego zespół podzielił się na trzy grupy i o szóstej rano pierwsze fale wyszły na brzeg na wyspach Banika i Pavuvu – bez jednego strzału. Planowany ostrzał z okrętów okazał się zbędny, a większym problemem niż nieprzyjaciel była woda pitna. Do dziesiątej rano wyładowano zapasy na kilkanaście dni; nazajutrz przybył drugi rzut, a do końca lutego na wyspach znalazło się około dziewięciu tysięcy żołnierzy. Japończycy zorientowali się w stracie dopiero na początku marca i od tej pory bombardowali wyspy z powietrza, nigdy jednak nie spróbowali ich odbić.

Bilans kampanii

Straty obu stron w półrocznej kampanii są różnie liczone, w zależności od tego, czy uwzględnia się marynarzy i lotników poległych w bitwach morskich i powietrznych wokół wyspy. Według amerykańskich zestawień po stronie alianckiej zginęło około 7100 ludzi – w większości marynarzy z zatopionych okrętów – a liczba rannych przekroczyła 7800. Alianci stracili 29 okrętów, w tym dwa lotniskowce floty i sześć ciężkich krążowników, oraz około 615 samolotów. Straty japońskie były znacznie większe. Amerykański historyk medycyny wojskowej Albert Cowdrey podaje, że z około 19 200 zmarłych żołnierzy armii japońskiej tylko około 8500 zginęło w walce; pozostali umarli z głodu, malarii, czerwonki i beri-beri. Doliczając poległych marynarzy i lotników, różne opracowania szacują japońskie straty śmiertelne na 20–25 tysięcy ludzi lub więcej. Do niewoli trafiło około tysiąca Japończyków – w dużej części robotników z oddziałów budowlanych. Japonia straciła 38 okrętów, w tym dwa pancerniki i lekki lotniskowiec, oraz według różnych szacunków od około 680 do ponad 800 samolotów, a wraz z nimi wielu doświadczonych pilotów marynarki, których nie zdołała już zastąpić.

Dla obu stron Guadalcanal był też lekcją. Amerykanie nauczyli się walki w dżungli, współdziałania armii, marynarki i piechoty morskiej oraz nocnych starć na morzu, w których długo ustępowali Japończykom. Wyspa, o której istnieniu jeszcze w lipcu 1942 roku mało kto słyszał, stała się w Japonii symbolem klęski – żołnierze nazywali ją Gatō, „wyspą głodu” – grą słów opartą na pierwszej sylabie jej nazwy.

Miejsce w wojnie

Zakończenie kampanii na Guadalcanalu, zbiegające się w czasie z kapitulacją wojsk niemieckich pod Stalingradem i zdobyciem Buny na Nowej Gwinei, oznaczało, że Japonia na Południowym Pacyfiku przeszła ostatecznie do obrony. Jej plany dalszej ekspansji ku Nowej Kaledonii, Fidżi i Samoa, by odciąć Australię od Stanów Zjednoczonych, przestały być realne. Wysiłek, który pochłonął Guadalcanal, osłabił też Japończyków na Nowej Gwinei. Nowa linia obrony biegła przez Nową Georgię, Kolombangarę i Bougainville, a jej osią pozostał Rabaul.

Dla aliantów wyspa stała się wielką bazą. Obok Henderson Field powstały kolejne lotniska, a wody wokół Tulagi – główny port wojenny na Południowym Pacyfiku. Wyspy Russella, gdzie w kwietniu 1943 roku działało już pierwsze lotnisko, posłużyły jako zaplecze ataku na Nową Georgię latem 1943 roku. Wkrótce alianci przyjęli plan operacji Cartwheel, w której wojska Halseya miały posuwać się w górę Wysp Salomona, a wojska generała Douglasa MacArthura – wzdłuż wybrzeża Nowej Gwinei. Celem obu było okrążenie Rabaulu. Tak zaczynała się kampania na Wyspach Salomona, która w ciągu następnego roku przesunęła front kilkaset kilometrów na północny zachód.

Guadalcanal nie przesądził wyniku wojny na Pacyfiku – o nim zadecydowała przede wszystkim przewaga przemysłowa Stanów Zjednoczonych, która w 1943 roku zaczęła przynosić nowe lotniskowce, samoloty i okręty. Był jednak chwilą, w której inicjatywa przeszła w ręce aliantów, by już do nich należeć.

Źródła

  1. ibiblio.org/hyperwar/USMC/USMC-C-Guadalcanal/index.html
  2. ibiblio.org/hyperwar/USA/USA-P-Guadalcanal/index.html
  3. Guadalcanal campaign · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.