TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa na Morzu Barentsa

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
31 grudnia 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Kriegsmarine, Royal Navy, bitwa o Atlantyk, Erich Raeder

W ostatni dzień 1942 roku, w półmroku nocy polarnej, na morzu na północ od Przylądka Północnego doszło do jednej z najbardziej niezwykłych bitew morskich wojny. Niemiecki zespół z ciężkim krążownikiem „Admiral Hipper”, okrętem pancernym „Lützow” i sześcioma niszczycielami zaatakował konwój JW 51B, płynący z zaopatrzeniem do ZSRR. Przeciwnik był znacznie słabszy: pięć niszczycieli eskorty, z których żaden nie mógł się mierzyć z działami 203 i 280 mm, oraz dwa krążowniki lekkie, które nadeszły dopiero po dwóch godzinach walki. Mimo to Niemcy wycofali się, nie zatopiwszy ani jednego statku handlowego. Było to strategiczne zwycięstwo Brytyjczyków, a wściekłość Adolfa Hitlera po tej bitwie doprowadziła do dymisji dowódcy Kriegsmarine i zwrotu niemieckiej marynarki ku okrętom podwodnym – choć wielkie okręty nie zostały złomowane.

Konwoje w noc polarną

Po katastrofie konwoju PQ 17 i ciężkich stratach PQ 18 arktyczne konwoje do ZSRR zostały jesienią 1942 roku wstrzymane: okręty Home Fleet były potrzebne do lądowania w Afryce Północnej, a do Murmańska i Archangielska próbowano wysyłać pojedyncze, nieeskortowane statki. Zaopatrzenie dla Armii Czerwonej, walczącej właśnie pod Stalingradem, było jednak politycznym zobowiązaniem Londynu i Waszyngtonu. W grudniu konwoje wznowiono pod nowymi oznaczeniami JW (do ZSRR) i RA (z powrotem). Dowódca Home Fleet, admirał John Tovey, przeforsował własną koncepcję: zamiast jednego wielkiego konwoju dwa mniejsze, łatwiejsze do ukrycia w ciemnościach nocy polarnej, która wyłączała z walki niemieckie lotnictwo – główną broń przeciw PQ 17 i PQ 18.

Pierwsza część, JW 51A, wypłynęła z Loch Ewe w Szkocji 15 grudnia i dotarła do Zatoki Kolskiej w dzień Bożego Narodzenia, niezauważona przez Niemców. Druga, JW 51B, opuściła Loch Ewe 22 grudnia. Czternaście statków wiozło – według zestawień brytyjskich – ponad 200 czołgów, ponad 2000 pojazdów, około 120 samolotów, paliwo i dziesiątki tysięcy ton innych materiałów. Bezpośrednią eskortę, która dołączyła u wybrzeży Islandii, tworzyło sześć niszczycieli – „Onslow”, „Obedient”, „Obdurate”, „Orwell” i „Oribi” (nowe okręty typu O) oraz starszy „Achates” – a także dwie korwety, trałowiec „Bramble” i dwa uzbrojone trawlery. Dowodził nią komandor Robert St Vincent Sherbrooke na „Onslow”. W Morzu Barentsa krążył Zespół R kontradmirała Roberta Burnetta: krążowniki lekkie „Sheffield” i „Jamaica”, uzbrojone w działa 152 mm. Daleką osłonę stanowiły pancernik „Anson” i ciężki krążownik „Cumberland”, zbyt odległe, by wziąć udział w walce.

28 i 29 grudnia sztorm rozproszył konwój. Pięć statków, niszczyciel „Oribi” i trawler „Vizalma” straciły kontakt z resztą; trałowiec „Bramble” odesłano na poszukiwania. Trzy statki wróciły, pozostałe płynęły samodzielnie. 30 grudnia konwój wykrył i zaczął śledzić okręt podwodny U-354.

Operacja „Regenbogen”

Od wiosny 1942 roku Kriegsmarine trzymała w fiordach północnej Norwegii swoje ciężkie okręty – po utracie „Bismarcka” i przejściu przez kanał La Manche uznane za zbyt cenne, by ryzykować je na Atlantyku. Miały odstraszać przed spodziewaną inwazją na Norwegię i atakować konwoje arktyczne, ale tylko „w sprzyjających okolicznościach”. Hitler, który nie ufał wartości bojowej wielkich okrętów i bał się ich kolejnej spektakularnej straty, zastrzegł, że nie wolno ich narażać na starcie z silniejszym przeciwnikiem. Kiedy więc U-354 zameldował o słabo osłoniętym konwoju, dowództwo marynarki – z poparciem wielkiego admirała Ericha Raedera, któremu zależało na udowodnieniu przydatności floty nawodnej – uruchomiło przygotowaną wcześniej operację „Regenbogen” („Tęcza”). Sukces miał też wartość na froncie wschodnim: każdy czołg zatopiony w drodze do Murmańska nie trafiłby pod Stalingrad, gdzie niemiecka odsiecz właśnie się załamała.

Wieczorem 30 grudnia z Altafjorden wyszedł zespół wiceadmirała Oskara Kummetza. Plan był rozsądny: Kummetz na „Admiralu Hipperze” z trzema niszczycielami miał uderzyć na konwój od północy i odciągnąć eskortę, a „Lützow” z trzema pozostałymi niszczycielami – podejść od południa i zniszczyć bezbronne statki. Krótko po wyjściu w morze Kummetz otrzymał jednak od dowództwa przypomnienie, że ma zachować ostrożność nawet wobec przeciwnika równej siły, bo nie jest pożądane, by krążowniki podejmowały duże ryzyko. Według niemieckich dokumentów miał też unikać walki w nocy, a przede wszystkim chronić „Lützowa”, który po operacji miał wyjść na Atlantyk jako rajder. Te zastrzeżenia zaważyły na całym przebiegu bitwy.

Niszczyciele przeciw krążownikowi

Rankiem 31 grudnia główna część konwoju – dwanaście statków i osiem okrętów eskorty – płynęła na wschód około 120 mil morskich od wybrzeży Finnmarku. Panował półmrok arktycznego dnia, padał śnieg, widoczność zmieniała się co kilka minut. Między 8.20 a 8.40 (godziny w źródłach się różnią) niszczyciel „Obdurate” dostrzegł za konwojem trzy niszczyciele; początkowo sądzono, że mogą być radzieckie. Około 9.30 otworzyły ogień, a niedługo potem z ciemności wyłonił się „Admiral Hipper” i ostrzelał „Achatesa”.

Sherbrooke zrobił to, czego uczono dowódców eskorty: „Achates” stawiał zasłonę dymną nad konwojem, który skręcił na południe, a „Onslow”, „Orwell”, „Obedient” i „Obdurate” ruszyły prosto na niemiecki krążownik. Ich działa 120 i 102 mm nie mogły mu zaszkodzić, ale torpedy – tak. Brytyjczycy pozorowali ataki torpedowe, świadomie nie wystrzeliwując torped, bo wraz z nimi straciliby jedyny argument. Podstęp działał: „Hipper”, związany rozkazem unikania ryzyka, kilkakrotnie odchodził, zawracał i znów się wycofywał. Około 10.20 jego pociski trafiły jednak „Onslowa”. Zginęło 17 ludzi, wybuchł pożar, a Sherbrooke, ciężko ranny odłamkiem w głowę, przez pewien czas jeszcze dowodził, zanim przekazał komendę komandorowi podporucznikowi D.C. Kinlochowi na „Obedient”. Stracił lewe oko.

„Bramble”, „Achates” i nadejście krążowników

Krążąc na północ od konwoju, „Hipper” natknął się około 10.36 na samotny trałowiec „Bramble”, wciąż szukający maruderów. Kilka salw zmieniło go w płonący wrak; dobiły go niemieckie niszczyciele. Zginęła cała załoga, około 120 ludzi; w niemieckich meldunkach trałowiec figurował jako zatopiony niszczyciel. Potem „Hipper” zawrócił na południe i około 11.15 kilkoma trafieniami ciężko uszkodził „Achatesa”, który mimo przechyłu i zalanych przedziałów nadal stawiał zasłonę dymną przed statkami. Zatonął po 13.00; trawler „Northern Gem” uratował 81 ludzi, zginęło 113. Lekko uszkodzony został także „Obedient”.

Zespół R był w tym czasie daleko na północy: Burnett, według większości relacji zmylony kontaktem radarowym z jednym z maruderów, początkowo nie kierował się ku konwojowi; dopiero błyski wystrzałów i meldunki Sherbrooke’a ściągnęły go na pole bitwy. Około 11.30 „Sheffield” i „Jamaica”, niezauważone, otworzyły ogień do „Hippera” z odległości kilku mil i szybko trafiły go trzema pociskami 152 mm. Jeden z nich spowodował zalanie kotłowni i spadek prędkości do 28 węzłów. Kummetz początkowo sądził, że strzela do niego kolejny niszczyciel; gdy zrozumiał, że ma przed sobą krążowniki, o 11.37 rozkazał wszystkim okrętom przerwać walkę i odejść na zachód – choć „Hipper” był silniejszy od każdego z przeciwników z osobna.

W zamieszaniu niszczyciele „Friedrich Eckoldt” i „Richard Beitzen” wzięły brytyjskie krążowniki za własny okręt flagowy i próbowały do nich dołączyć. „Sheffield” otworzył ogień z bliskiej odległości; „Eckoldt” przełamał się i zatonął z całą załogą, wraz z dowódcą 5. Flotylli Niszczycieli komandorem Alfredem Schemmelem – zginęło około 340 ludzi. „Beitzen” uszedł pod osłoną dymu.

Zmarnowana szansa „Lützowa”

Tymczasem druga część niemieckiego planu rozegrała się niemal dokładnie tak, jak go zakładano. Około 11.40 „Lützow” znalazł się na wschód od konwoju, którego osłonę odciągnął „Hipper”. Okręt pancerny z sześcioma działami 280 mm miał przed sobą statki osłaniane w tej chwili przez kilka małych okrętów. Jego dowódca, komandor Rudolf Stange, uznał jednak, że w śnieżycy i dymie nie może rozpoznać celów, i przez dłuższy czas czekał na poprawę widoczności. Ostrzał z odległości kilku mil uszkodził tylko jeden statek. „Orwell”, „Obedient” i „Obdurate” znów zastosowały groźbę ataku torpedowego. Odchodząc na północny zachód na spotkanie z „Hipperem”, „Lützow” natknął się na „Sheffielda” i „Jamaicę”. Doszło do krótkiej wymiany ognia, po czym krótko po południu obie strony – każda w obawie przed torpedami niszczycieli przeciwnika – zerwały kontakt. Burnett śledził jeszcze Niemców z dystansu, aż upewnił się, że odchodzą do bazy.

Konwój zebrał się i popłynął dalej. Wszystkie czternaście statków dotarło w pierwszych dniach stycznia 1943 roku do portów radzieckich bez strat. Po stronie brytyjskiej zginęło około 250 marynarzy (z „Bramble”, „Achatesa” i „Onslowa”), po niemieckiej – ponad 340, niemal wszyscy z „Friedricha Eckoldta”.

Sylwester w Wilczym Szańcu

Kummetz zachowywał w drodze powrotnej ciszę radiową, a jego krótkie meldunki docierały do dowództwa z opóźnieniem. W Wilczym Szańcu Hitler przez cały sylwestrowy wieczór czekał na wiadomość o sukcesie – według relacji jego otoczenia wcześniejszy meldunek U-354, który obserwował bitwę z daleka i donosił, że widzi „tylko czerwień”, odczytano jako zapowiedź zniszczenia konwoju. Tymczasem pierwsze konkretne informacje przyniosły depesze agencyjne i radio brytyjskie, ogłaszające, że słaba eskorta odpędziła niemieckie krążowniki. Przedstawiciel marynarki w kwaterze głównej, wiceadmirał Theodor Krancke, znalazł się w położeniu nie do pozazdroszczenia.

1 stycznia 1943 roku Hitler wpadł we wściekłość. Oświadczył, że wielkie okręty są bezużyteczne, pochłaniają ludzi i stal potrzebne gdzie indziej, a ich działa lepiej posłużą w bateriach nadbrzeżnych; decyzję tę przedstawiano jako nieodwołalną. 6 stycznia, w obecności feldmarszałka Wilhelma Keitla, w długim monologu (według różnych relacji od półtorej do ponad dwóch godzin) przedstawił Raederowi dzieje niemieckiej marynarki – we wspomnieniach admirała od 1864 roku – jako pasmo zmarnowanych okazji i zażądał wycofania ciężkich okrętów ze służby. Raeder, dla którego oznaczało to przekreślenie dzieła całego życia – budowy floty od czasów planu Z – poprosił o dymisję. 30 stycznia 1943 roku jego następcą jako głównodowodzący Kriegsmarine został dowódca okrętów podwodnych Karl Dönitz, mianowany wielkim admirałem.

Z brytyjskiej perspektywy bitwa była przede wszystkim popisem eskorty. Admirał Tovey podkreślał, że pięć niszczycieli przez blisko cztery godziny trzymało z dala od konwoju siły dysponujące co najmniej ciężkim krążownikiem i okrętem pancernym. Sherbrooke otrzymał Krzyż Wiktorii; mówił później, że należał się on całej załodze „Onslowa”. Wrócił do służby i przeszedł w stan spoczynku w stopniu kontradmirała.

Miejsce w wojnie

Często powtarzane stwierdzenie, że po bitwie Hitler w dużej mierze porzucił rajdy okrętów nawodnych na rzecz U-Bootów, jest trafne, ale wymaga uzupełnienia. Dönitz, który przez lata domagał się, by wszystko postawić na okręty podwodne, po objęciu dowództwa przedstawił wprawdzie plan wycofania ciężkich jednostek, lecz wkrótce sam przekonał Hitlera, by zachować najsilniejsze z nich w Norwegii jako zagrożenie dla konwojów. „Admiral Hipper” i kilka starszych okrętów odstawiono do rezerwy, wstrzymano budowę lotniskowca „Graf Zeppelin”, ale „Tirpitz”, „Scharnhorst” i „Lützow” pozostały w służbie. Samo ich istnienie wiązało Home Fleet, a w 1943 roku – razem z potrzebami bitwy o Atlantyk – przyczyniło się do ponownego zawieszenia konwojów arktycznych na wiosnę i lato. Jedynym wielkim wypadem niemieckiej floty nawodnej przeciw konwojom pozostała próba „Scharnhorsta” w grudniu 1943 roku, zakończona jego zatopieniem u Przylądka Północnego.

Prawdziwym skutkiem bitwy była więc zmiana ludzi i priorytetów: przemysł stoczniowy III Rzeszy skupił się odtąd niemal wyłącznie na U-Bootach, a bitwa o Atlantyk weszła w najcięższy okres. Dla Brytyjczyków starcie z 31 grudnia potwierdziło skuteczność śmiałej eskorty, nocy polarnej i radaru, a dla ZSRR oznaczało, że czołgi i samoloty z JW 51B dotarły na czas, gdy Armia Czerwona przechodziła pod Stalingradem i nad Donem do ofensywy. Tak zamknął się rok, w którym na wszystkich frontach inicjatywa zaczęła przechodzić na stronę aliantów.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.