TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Japończycy zdobywają Kokodę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
29 lipca 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Walki na szlaku Kokoda
Tagi:
Japonia, Australia, imperializm japoński

Wczesnym rankiem 29 lipca 1942 roku, po kilkugodzinnym nocnym ostrzale, około dwustu japońskich żołnierzy wdarło się na płaskowyż, na którym stała rządowa stacja Kokoda. Bronił jej mniej więcej stuosobowy oddział Australijczyków i Papuasów. Po godzinie walki, częściowo wręcz, obrońcy wycofali się we mgle na południe, w góry. Ich dowódca, podpułkownik William Owen, został śmiertelnie ranny. Osiem dni po lądowaniu pod Buną i Goną Japończycy mieli w rękach wioskę, a przede wszystkim jej lądowisko – jedyne miejsce w tej części Papui, gdzie mogły lądować samoloty po północnej stronie gór.

Często pisze się, że Kokoda leży „w połowie przełęczy” prowadzącej przez góry Owena Stanleya do Port Moresby. Tak nie było. Kokoda leży na płaskowyżu u północnych podnóży łańcucha, tam, gdzie szlak przez góry dopiero się zaczyna. Licząc całą drogę od wybrzeża pod Goną do Port Moresby, Japończycy przeszli rzeczywiście mniej więcej połowę dystansu, ale łatwiejszą połowę. Przed nimi było jeszcze około 96 kilometrów szlaku Kokoda przez dżunglę i grzbiety wznoszące się na ponad dwa tysiące metrów.

Kokoda

Przed wojną Kokoda była małą stacją administracji Papui, z domem urzędnika, posterunkiem policji, plantacją kauczuku i trawiastym lądowiskiem. Płaskowyż, na którym stała, miał kształt języka o stromych zboczach. Stacja zajmowała jego północny koniec. Od wschodu podchodziła do niej ścieżka z Oivi i z wybrzeża, na południe wiodła droga do Deniki, gdzie zaczynało się podejście w góry. Lądowisko leżało na zachód od stacji. Dla obu stron było ważniejsze niż sama wieś. Australijczycy mogli tam dowozić samolotami ludzi i zaopatrzenie z Port Moresby, oszczędzając tygodnia marszu przez góry. Dla Japończyków byłby to punkt, w którym mogliby gromadzić zapasy przed marszem w góry.

Obrona Kokody nie była łatwa nawet dla batalionu. Płaskowyż otaczały ścieżki, którymi łatwo było go obejść, a wokół rosła gęsta roślinność, w której przeciwnik mógł podejść niezauważony. Podpułkownik Owen, dowódca 39 Batalionu milicji, miał do dyspozycji znacznie mniej.

Odwrót i powrót

Pierwsze dni po lądowaniu pod Goną były serią australijskich porażek. Kompania B kapitana Sama Templetona i żołnierze Papuańskiego Batalionu Piechoty majora Williama Watsona zastawiali na posuwających się Japończyków zasadzki pod Awalą, nad rzeką Kumusi i pod Gorari, ale nie mogli ich zatrzymać. 26 lipca pod Oivi zostali okrążeni. Templeton przepadł, a reszta przedarła się do Deniki. 27 lipca rano Owen, nie mając łączności z wysuniętymi plutonami i spodziewając się ataku, opuścił Kokodę i też cofnął się do Deniki.

Japończycy jednak nie weszli od razu do wioski. Następnego ranka do Deniki dotarła grupa maruderów, którzy spędzili noc w Kokodzie i nikogo tam nie spotkali. Owen postanowił wrócić. Zostawił dwie drużyny w Deniki i z resztą żołnierzy zszedł z powrotem na płaskowyż. Około 11:30 28 lipca jego ludzie ponownie zajęli stację. Według różnych relacji było ich od 80 do 148: żołnierze kompanii B, pozostali Papuasi z Papuańskiego Batalionu Piechoty, kilku urzędników australijskiej administracji wojskowej i papuańscy policjanci. Owen przez radio wezwał posiłki. Wkrótce nad lądowiskiem pojawiły się dwa amerykańskie samoloty transportowe z żołnierzami 49 Batalionu z Port Moresby. Obrońcy zbyt wolno usuwali zapory, którymi wcześniej zablokowano pas, a piloci uznali, że lądowanie jest zbyt ryzykowne, i zawrócili. Relacje nie są zgodne co do tego, czy stało się to 28 lipca, czy dzień wcześniej, gdy Owen właśnie zamierzał opuścić Kokodę. W obu wersjach posiłki nie dotarły.

Owen rozstawił swoich ludzi w podkowę na czubku płaskowyżu, wokół budynków stacji: trzy plutony z przodu, czwarty z tyłu, wśród drzew kauczukowych, osłaniał ścieżkę do Deniki. Około 13:30 zauważono pierwszych Japończyków.

Noc z 28 na 29 lipca

Przeciwnikiem była 1 kompania I batalionu 144 Pułku Piechoty kapitana Ogawy, przednia straż oddziału pułkownika Yosuke Yokoyamy, licząca około dwustu ludzi. Byli to w większości żołnierze z doświadczeniem z walk w Chinach i na Guamie. Przez popołudnie i wieczór podchodzili od wschodu ścieżką z Oivi i obchodzili australijską pozycję z flanek. Po zmroku zaczęli nękać obrońców ogniem. Mieli lekkie moździerze i działko piechoty kalibru 70 milimetrów, na którego ogień Australijczycy nie mieli czym odpowiedzieć. Pociski, spadające co jakiś czas na płaskowyż, raniły kolejnych żołnierzy.

Główne natarcie zaczęło się około 2:30 nad ranem 29 lipca. Japończycy wspinali się po stromym zboczu ku pozycjom obrońców. Australijczycy strzelali z karabinów maszynowych i staczali w dół granaty. Walka trwała około godziny i w kilku miejscach przeszła w starcie wręcz. Owen chodził od stanowiska do stanowiska, by podtrzymać ducha swoich ludzi, i na pierwszej linii dostał postrzał nad prawym okiem. Zmarł niedługo potem. Dowództwo przejął major Watson. Groziło okrążenie i nie było już czego bronić. Pod osłoną gęstej mgły resztki oddziału wycofały się ścieżką na południe i około świtu 29 lipca doszły do Deniki.

Według australijskich opracowań obrońcy stracili w tej walce kilku zabitych i kilku rannych, Japończycy – kilkunastu zabitych i około 26 rannych. Wśród poległych był kapitan Ogawa, zabity przez australijską straż tylną w ostatniej fazie walki. Owen miał już za sobą jedną klęskę: jako oficer 2/22 Batalionu przeżył upadek Rabaulu i uciekł z Nowej Brytanii. Według australijskich opracowań pośmiertnie odznaczono go amerykańskim Krzyżem Wybitnej Służby.

Tego samego 29 lipca pod Buną przypłynął drugi japoński konwój z kolejną częścią oddziału Yokoyamy. Alianckie samoloty trafiły transportowiec „Kōtoku Maru”, który zdążył wyładować większość żołnierzy, ale zatonął w drodze powrotnej do Rabaulu. Trzeci konwój, 31 lipca, zawrócono pod naciskiem lotnictwa.

Co oznaczała utrata Kokody

Utrata Kokody oznaczała dla Australijczyków przede wszystkim utratę lądowiska. Odtąd każdy żołnierz i każda skrzynia amunicji musiały iść pieszo z Port Moresby przez góry, około tygodnia marszu, albo spadać ze spadochronem lub bez niego w dolinach takich jak Myola. Tysiące papuańskich tragarzy, werbowanych przez australijską administrację, często pod przymusem, nosiły zaopatrzenie w górę i rannych w dół. Australijscy żołnierze nazwali ich później „Fuzzy Wuzzy Angels”, „kędzierzawymi aniołami”.

Japończycy nie mogli jednak wykorzystać zdobytego lądowiska tak, jak tego chcieli. Brakowało im samolotów transportowych, a alianckie lotnictwo panowało nad Papuą w dzień i niszczyło wszystko, co próbowano tam zbudować. Ich zaopatrzenie też szło pieszo albo na końskich grzbietach, z Buny przez Kumusi. Im dalej w góry, tym bardziej zawodziło.

W Port Moresby i w Brisbane nadal nie wierzono, że Japończycy ruszą na poważnie przez góry. Generał Douglas MacArthur i jego sztab uważali lądowanie pod Buną głównie za próbę zbudowania lotniska. Dowództwo w Australii wysłało do Port Moresby nowe siły i dowództwo 1 Korpusu generała porucznika Sydneya Rowella, który w sierpniu objął Siły Nowej Gwinei, ale pierwsze brygady 7 Dywizji, złożone z weteranów walk w Afryce Północnej i Syrii, zaczęły przybywać na Nową Gwineę dopiero w połowie sierpnia.

Miejsce w wojnie

Pierwsza bitwa o Kokodę była niewielkim starciem: z obu stron walczyło razem niespełna czterysta osób. Stała się jednak początkiem jednej z najważniejszych kampanii w historii Australii. Na początku sierpnia do Deniki doszły pozostałe kompanie 39 Batalionu, a dowództwo objął major Allan Cameron. 8 sierpnia, po nalocie myśliwców P-39, Australijczycy uderzyli trzema kolumnami. Kompania A kapitana Noela Symingtona weszła do Kokody bez większego oporu, ale dwie pozostałe zostały zatrzymane. Odcięta i bez zaopatrzenia, kompania utrzymała wioskę do wieczora 10 sierpnia i wycofała się okrężną drogą. Kokoda pozostała w rękach japońskich.

18 sierpnia pod Buną wylądowały główne siły Oddziału Mórz Południowych, a jego dowódca, generał major Tomitarō Horii, przeniósł się do Kokody. Pod koniec sierpnia Japończycy rozbili Australijczyków pod Isuravą, we wrześniu na Mission Ridge i Brigade Hill pod Efogi, a w połowie miesiąca doszli do grzbietu Ioribaiwy, skąd, jak głosi wiele relacji, w nocy widzieli światła Port Moresby. Tam ich marsz się skończył. Amerykanie walczyli od 7 sierpnia na Guadalcanalu, Australijczycy odparli japoński desant w Zatoce Milne’a, a wygłodzeni i chorzy żołnierze Horiiego dostali rozkaz odwrotu. Australijczycy poszli za nimi przez góry i 2 listopada 1942 roku ponownie, tym razem bez walki, zajęli Kokodę. Jej lądowisko stało się bazą zaopatrzenia dla walk o japońskie przyczółki pod Buną i Goną, które trwały do stycznia 1943 roku. Horii utonął w listopadzie podczas przeprawy w pobliżu ujścia rzeki Kumusi.

Nocna walka o Kokodę z 28 na 29 lipca była jednym z pierwszych starć australijskiej milicji z Japończykami na terytorium, które Australia administrowała. Słabo wyszkoleni żołnierze milicji, uważani przez weteranów za żołnierzy drugiej kategorii, przez kilka tygodni opóźniali marsz nieporównanie silniejszego przeciwnika i dali czas na przerzucenie posiłków. Dzięki temu 39 Batalion i kampania na szlaku Kokoda stały się w Australii jednym z najważniejszych symboli tej wojny.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.