TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot RAF na Hamburg 26/27 lipca

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
27 lipca 1942
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, Arthur Harris, III Rzesza, Wielka Brytania

W nocy z 26 na 27 lipca 1942 roku RAF Bomber Command przeprowadziło największy dotąd pod względem liczby samolotów nalot na Hamburg. Nad miasto poleciały 403 samoloty, czyli praktycznie wszystkie, jakie mogły tej nocy wystawić regularne dywizjony bombowe. Pogoda nad celem była dobra, a bomby burzące i duże ilości bomb zapalających wywołały setki pożarów w dzielnicach mieszkalnych i handlowych. Według danych hamburskich zginęło 337 osób, a ponad 14 tysięcy straciło dach nad głową. Brytyjczycy zapłacili za to 29 samolotami, ponad siedmioma procentami wysłanych sił. Za datę nalotu przyjmuje się zwykle 27 lipca, bo jego bomby spadły po północy.

Bomber Command latem 1942 roku

Dowódca Bomber Command marsz. lotnictwa Arthur Harris miał za sobą najbardziej spektakularne tygodnie od objęcia stanowiska w lutym. Pod koniec maja i w czerwcu wysłał ponad tysiąc bombowców kolejno nad Kolonię, Essen i Bremę, ale do tak wielkich wypraw musiał wciągać samoloty i załogi jednostek szkolnych. W lipcu wrócił do zwykłego rytmu: kilkaset maszyn regularnych dywizjonów w jednym nalocie. 8/9 lipca bombowce zaatakowały Wilhelmshaven, a od 13/14 lipca w serii czterech nalotów Duisburg, za każdym razem z mizernym skutkiem: bomby rozpraszały się w chmurach, mgle i przemysłowym dymie. 11 lipca 44 Lancastery poleciały nad stocznie okrętów podwodnych w Gdańsku, w najdalszym dotąd rajdzie Bomber Command, z bombardowaniem tuż przed zmierzchem; część załóg spóźniła się i zrzuciła bomby na miasto już po ciemku.

Doświadczenia wiosny, zwłaszcza nalotu na Lubekę i nalotów na Rostock, przekonały Harrisa i jego sztab, że w nocnych atakach na zwartą zabudowę miast najskuteczniejsze są bomby zapalające, zrzucane w dużych ilościach i wspomagane bombami burzącymi, które wybijały okna, zrywały dachy i utrudniały gaszenie. Dyrektywa Ministerstwa Lotnictwa z lutego 1942 roku wskazywała jako cel morale ludności cywilnej, a zwłaszcza robotników, i zabudowane obszary miast jako punkty celowania. Hamburg, drugie co do wielkości miasto Rzeszy, jej największy port i ośrodek budowy okrętów podwodnych, był celem oczywistym. Od 1940 roku przeżył ponad sto nalotów, ale żaden nie wyrządził mu jeszcze poważnych szkód. Ostatnia większa wyprawa, w kwietniu 1942 roku, rozproszyła się w burzach i chmurach.

Noc z 26 na 27 lipca

Wieczorem 26 lipca wystartowały 403 samoloty: 181 dwusilnikowych Wellingtonów, 77 Lancasterów, 73 Halifaksy, 39 Stirlingów i 33 Hampdeny. Według dziennika operacji Bomber Command był to zapewne pełny „maksymalny wysiłek” regularnych dywizjonów, bez udziału jednostek szkolnych. Nad Morzem Północnym i na części trasy załogi napotkały chmury i oblodzenie, ale nad samym Hamburgiem niebo było czyste. Wracający lotnicy meldowali dobre wyniki bombardowania.

Tym razem meldunki w dużej mierze się potwierdziły. Hamburskie raporty, przytaczane w powojennych opracowaniach brytyjskich, odnotowały poważne i rozległe zniszczenia, głównie w dzielnicach mieszkalnych i mieszkalno-handlowych, a nie w portach i zakładach przemysłowych, które były formalnym celem. Straż pożarna i obrona przeciwlotnicza walczyły z ponad 800 pożarami, z których 523 uznano za duże. Zniszczonych zostało 823 domów, a ponad 5 tysięcy uszkodzonych. Zginęło 337 osób, 1027 zostało rannych, a ponad 14 tysięcy mieszkańców straciło mieszkania. Było to więcej ofiar niż w nalocie na Lubekę i zbliżało się do bilansu majowego nalotu tysiąca bombowców na Kolonię, w którym zginęło około 470 osób.

Obrona Hamburga, silna artyleria przeciwlotnicza i nocne myśliwce czekające w pasie nadbrzeżnym, zebrała wysokie żniwo. Nie wróciło 29 samolotów: 15 Wellingtonów, 8 Halifaksów oraz po dwa Hampdeny, Lancastery i Stirlingi, czyli 7,2 procent wysłanych sił. Przy takich stratach dowództwo traciło w jednym nalocie ponad stu pięćdziesięciu wyszkolonych lotników. Tej samej nocy brytyjskie Bostony i Blenheimy atakowały niemieckie lotniska; jeden Boston z 226 Dywizjonu, tego samego, z którym 4 lipca latali pierwsi Amerykanie, zginął nad Jever, jako pierwsza strata Bostonów w takich akcjach.

Druga wyprawa, 28/29 lipca

Harris chciał pójść za ciosem. Na noc z 28 na 29 lipca wyznaczono nad Hamburg znacznie większe siły, ale zła pogoda nad lotniskami 1, 4 i 5 Grupy uniemożliwiła im start. Wystartowało 256 samolotów: 165 z 3 Grupy i 91 z jednostek szkolenia bojowego (Operational Training Unit). Pogoda szybko się pogorszyła i maszyny szkolne odwołano; trzy z nich mimo to poleciały dalej i zbombardowały Hamburg. Reszta wyprawy rozproszyła się, wiele załóg zawróciło i nad miastem bomby zrzuciło tylko 68 samolotów. Hamburg odnotował 13 zabitych, 48 rannych i 56 pożarów. Straty atakujących były za to bardzo ciężkie: 3 Grupa straciła 16 Wellingtonów i 9 Stirlingów, ponad 15 procent wysłanych maszyn, a do tego zginęły cztery Wellingtony szkolne i jeden Whitley, który spadł do morza.

Te dwie noce dobrze pokazują ówczesne położenie Bomber Command. Przy dobrej pogodzie kilkaset bombowców potrafiło już zadać wielkiemu miastu poważne rany, ale wciąż nie umiało trafiać w konkretne zakłady, a każda zmiana pogody zamieniała nalot w rozproszone, kosztowne fiasko. Straty powyżej pięciu procent na wyprawę oznaczały, że załoga miała niewielkie szanse przeżyć pełną turę trzydziestu lotów bojowych.

Miejsce w wojnie

Lipcowy nalot był dla Hamburga ostrzeżeniem. Miasto rozbudowywało schrony i obronę przeciwlotniczą; w 1942 roku zaczęto wznosić w St. Pauli pierwszą z hamburskich wież przeciwlotniczych (Flaktürme), budowanych z udziałem robotników przymusowych. Bomber Command również wyciągało wnioski. W sierpniu 1942 roku, mimo oporu Harrisa, powstała formacja wyspecjalizowanych załóg do odnajdywania i oznaczania celów, a na przełomie 1942 i 1943 roku weszły do użytku dokładniejsze urządzenia nawigacyjne i radarowe. Bomber Command wysyłało jeszcze kilka wypraw nad Hamburg w 1942 roku, ale dopiero one, razem z rosnącą liczbą ciężkich bombowców, zmieniły skalę nalotów.

Rok później, w ostatnich dniach lipca 1943 roku, Hamburg stał się celem operacji „Gomora”. W serii nalotów RAF i lotnictwa amerykańskiego, w noc z 27 na 28 lipca, wybuchła burza ogniowa, która zniszczyła całe dzielnice na wschód od centrum. Według przyjmowanych szacunków zginęło wówczas około 34 tysięcy ludzi, w większości cywilów. Nalot z lipca 1942 roku, z 337 ofiarami, był w porównaniu z tym zapowiedzią: pokazał, że miasto jest w zasięgu wielkich wypraw i że ogień jest najgroźniejszą bronią Bomber Command.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.