TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Elberfeld i ewakuacja Zagłębia Ruhry

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
24 czerwca 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Zagłębie Ruhry, Arthur Harris, Joseph Goebbels

W nocy z 24 na 25 czerwca 1943 roku 630 bombowców brytyjskiego RAF Bomber Command zaatakowało Elberfeld, zachodnią część Wuppertalu, ocalałą z majowego nalotu na Barmen. Pożar strawił niemal całe centrum dzielnicy, a według niemieckich danych zginęło około 1900 ludzi. Był to jeden z kilkunastu wielkich nalotów, którymi w czerwcu marszałek lotnictwa Arthur Harris kontynuował bitwę o Zagłębie Ruhry. Jej skutkiem było nie tylko zniszczenie kolejnych miast nad Renem i Ruhrą, lecz także początek masowego wywożenia ich mieszkańców – przede wszystkim dzieci i matek – w spokojniejsze regiony Rzeszy.

Czerwiec nad Zagłębiem Ruhry

Ofensywa, którą Harris rozpoczął w marcu nalotem na Essen, osiągnęła w maju i czerwcu 1943 roku szczyt. Bomber Command dysponowało wtedy ponad 700 bombowcami z gotowymi do lotu załogami – coraz częściej czterosilnikowymi Lancasterami i Halifaxami – oraz systemem nawigacyjnym Oboe, który pozwalał samolotom Mosquito oznaczać cel w Zagłębiu z dokładnością do kilkuset metrów, bez względu na zachmurzenie i przemysłowy smog. Po majowym ataku na zapory Möhne i Eder bombowce wróciły do metody, która stanowiła istotę bitwy: kilkusetsamolotowych nocnych nalotów na centra miast, z dużym udziałem bomb zapalających.

W czerwcu cele zmieniały się niemal z nocy na noc. W nocy z 11 na 12 czerwca, w przeddzień Zielonych Świątek, ponad 700 samolotów zaatakowało Düsseldorf; burza ogniowa zniszczyła stare miasto i śródmieście, a według niemieckich danych zginęło około 1200–1300 osób. Kolejne noce przyniosły naloty na Bochum, Oberhausen i Kolonię. W nocy z 21 na 22 czerwca ponad 650 bombowców spaliło centrum Krefeld: zginęło ponad tysiąc ludzi, kilkadziesiąt tysięcy straciło dach nad głową. Dzień później zaatakowano Mülheim an der Ruhr, gdzie zniszczona została większa część zabudowy, następnie Elberfeld, a w nocy z 25 na 26 czerwca Gelsenkirchen.

Najcięższy cios przyszedł na koniec miesiąca. W nocy z 28 na 29 czerwca, w dzień świętych Piotra i Pawła, ponad 600 samolotów zbombardowało Kolonię. W tym nalocie, zapamiętanym w mieście jako „Peter-und-Paul-Angriff”, zginęło 4377 osób – więcej niż w jakimkolwiek wcześniejszym ataku na niemieckie miasto. Spłonęły ratusz i Muzeum Wallrafa-Richartza, poważnie uszkodzona została katedra.

Nalot na Elberfeld

Wuppertal ciągnie się kilkunastokilometrowym pasem wzdłuż doliny rzeki Wupper. W nocy z 29 na 30 maja bombowce zniszczyły jego wschodnią część, Barmen, ale Elberfeld prawie nie ucierpiał – to tam schronili się liczni pogorzelcy. Dowództwo Bomber Command uznało miasto za cel niedokończony i 24 czerwca wyznaczyło do ponownego ataku 630 samolotów: 251 Lancasterów, 171 Halifaxów, 98 Stirlingów, 101 Wellingtonów i 9 Mosquito.

Trasa była niemal taka sama jak miesiąc wcześniej. Niemieckie stanowiska ostrzegania odebrały pierwsze meldunki o samolotach nad ujściem Skaldy około północy, ale do ostatniej chwili nie wiedziały, które miasto jest celem; dopiero po godzinie pierwszej, gdy nad doliną zapłonęły flary znakujące – zwane przez Niemców „choinkami” – centrala w Duisburgu uznała, że chodzi o Wuppertal. Bomby zaczęły spadać niemal jednocześnie. Według brytyjskiego raportu zrzucono około 1080 ton bomb burzących i ponad 1200 ton zapalających.

Pożar objął obszar około 12 kilometrów kwadratowych. Zniszczonych zostało około 3000 budynków mieszkalnych, a 2500 uszkodzonych. Według niemieckich zestawień zginęło około 1900 osób, w tym 1046 kobiet, 716 mężczyzn i 141 dzieci; w części opracowań podaje się liczbę około 1800. Część samolotów zrzuciła bomby za wcześnie, na obszary na zachód od miasta, ale brytyjska analiza zdjęć lotniczych oceniła zniszczenie zabudowy Elberfeld na 94 procent. Bomber Command straciło tej nocy 34 samoloty – ponad pięć procent wysłanych – a wraz z nimi większość ich załóg; nocne myśliwce i baterie przeciwlotnicze Zagłębia, wzmocnione wiosną 1943 roku, zbierały coraz większe żniwo.

W dwóch nalotach – na Barmen i Elberfeld – zginęło w Wuppertalu ponad 5000 ludzi, a dziesiątki tysięcy straciły mieszkania. Miasto, które do wiosny prawie nie znało bombardowań, w ciągu miesiąca stało się jednym z najbardziej zniszczonych w Niemczech.

Ewakuacja

Po każdym nalocie dziesiątki tysięcy ludzi zostawały bez dachu nad głową. Część znajdowała schronienie u krewnych lub w nietkniętych dzielnicach, ale coraz więcej musiało opuścić miasta. Władze Rzeszy przenosiły pogorzelców (niem. Umquartierung), zwłaszcza kobiety z małymi dziećmi i osoby starsze, do mniej zagrożonych okręgów na południu i wschodzie Rzeszy. Starsze dzieci wysyłano w ramach Kinderlandverschickung – akcji prowadzonej od 1940 roku przez Hitlerjugend i nazistowską organizację opiekuńczą NSV – do obozów i rodzin zastępczych na prowincji, a nawet na Węgry, Słowację i do Protektoratu. Mężczyźni, robotnicy przemysłu zbrojeniowego, zostawali na miejscu.

Często spotykane stwierdzenie, że już czerwcowe naloty wywołały masową ewakuację ludności cywilnej, wymaga uściślenia: w czerwcu 1943 roku chodziło głównie o pogorzelców i rodziny, które same decydowały się wyjechać. Prawdziwie masowa, zorganizowana ewakuacja zaczęła się kilka tygodni później. 15 czerwca przywódca Hitlerjugend Baldur von Schirach zarządził przenoszenie całych szkół z zagrożonych miast, a od lipca w ramach tak zwanej rozszerzonej Kinderlandverschickung wywożono z Zagłębia Ruhry całe klasy razem z nauczycielami. Formalnie wyjazd był dobrowolny, ale zamykanie szkół i naciski urzędów sprawiały, że rodzice mieli niewielki wybór; ludzie mówili z przekąsem o „dobrowolnej przymusowej wysyłce”. Mimo to wielu rodziców nie chciało rozstawać się z dziećmi – w samym Bochum około 6000 uczniów zostało w domu aż do końca wojny. Szacunki liczby wszystkich dzieci, matek i młodzieży wywiezionych w ten sposób do 1945 roku wahają się od dwóch do sześciu milionów.

Propaganda i nastroje

Skutkami nalotów zajmował się minister propagandy Joseph Goebbels, od stycznia 1943 roku przewodniczący międzyresortowej komisji do spraw szkód wojennych z powietrza. W czerwcu objechał Zagłębie: przemawiał na uroczystości żałobnej po ofiarach nalotu na Barmen, a w dortmundzkiej Westfalenhalle zapowiedział przed około 20 tysiącami słuchaczy odwet za bombardowania. Propaganda podsycała pogłoski o nowej, cudownej broni, a winą za naloty obarczała Żydów, rzekomych „mocodawców” alianckiej wojny powietrznej. Pod koniec czerwca Goebbels zanotował w dzienniku słowa Adolfa Hitlera, że zniszczenie śródmieść „z wyższego punktu widzenia” nie jest takie złe, bo miasta Zagłębia były brzydkie i źle zbudowane, a bomby zrobią miejsce dla nowych planów urbanistycznych.

Według niemieckich historyków pierwsze miesiące bitwy zbliżały mieszkańców do siebie, ale latem 1943 roku nastroje się zmieniły: poczucie bezradności wobec nalotów łączyło się z coraz głośniejszą krytyką władz, choć nie prowadziło do buntu. Ludzie wyczerpani nocami w schronach zajmowali się przede wszystkim przetrwaniem.

Znaczenie

Czerwiec 1943 roku był najcięższym miesiącem bitwy o Zagłębie Ruhry. Według niemieckich szacunków w maju i czerwcu zginęło w nalotach na miasta nad Renem i Ruhrą około 15 tysięcy ludzi – Niemców i robotników przymusowych z okupowanych krajów. Brytyjczycy płacili za to wysoką cenę: w całej bitwie, od marca do lipca, Bomber Command straciło według brytyjskiej historii oficjalnej 872 samoloty i około 6000 lotników zabitych, rannych lub wziętych do niewoli. Skutki gospodarcze oceniane są różnie. Historyk Horst Boog uważał, że produkcja zbrojeniowa straciła łącznie najwyżej kilka tygodni, a przemysł zaczął się rozpraszać; Adam Tooze nazwał bitwę o Zagłębie Ruhry punktem zwrotnym w dziejach niemieckiej gospodarki wojennej, bo wstrzymała wzrost produkcji stali i amunicji, na którym opierał się plan zbrojeń Alberta Speera.

Bitwa trwała jeszcze kilka tygodni, z kolejnymi nalotami na Kolonię, Gelsenkirchen, Aachen i Essen, aż Harris zwrócił się ku nowemu celowi. Pod koniec lipca rozpoczął operację „Gomora” – serię nalotów na Hamburg, w których burza ogniowa zabiła około 35 tysięcy ludzi. Po Hamburgu ewakuacja z zagrożonych miast objęła miliony ludzi, a w sierpniu Goebbels wezwał do opuszczenia Berlina wszystkich, którzy nie musieli w nim pozostać. Rozszerzona Kinderlandverschickung trwała do końca wojny i stała się jedną z największych migracji wewnętrznych w historii Niemiec.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.