TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ewakuacja Berlina

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
3 września 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
III Rzesza, Joseph Goebbels, RAF, ludność cywilna

Na początku września 1943 roku z dworców Berlina odjeżdżały pociągi pełne kobiet, dzieci i starszych ludzi. Kroniki wojny notują pod datą 3 września, że nazistowskie Niemcy rozpoczęły ewakuację ludności cywilnej ze stolicy. Tę informację trzeba uściślić: ewakuacja nie zaczęła się 3 września. Wezwanie do opuszczenia miasta Joseph Goebbels, minister propagandy i zarazem gauleiter Berlina, ogłosił już na początku sierpnia, po katastrofie Hamburga – według części opracowań 1 sierpnia 1943 roku. Na przełomie sierpnia i września, po dwóch wielkich nalotach brytyjskich, Goebbels nakazał ją przyspieszyć, a w nocy z 3 na 4 września na miasto spadł kolejny atak. Data z kronik oddaje więc moment, w którym wyjazdy z Berlina zamieniły się w masowy exodus.

Cień Hamburga

Berlin był bombardowany od sierpnia 1940 roku (pierwszy nalot RAF na Berlin), ale przez trzy lata naloty były rzadkie i stosunkowo słabe. Nawet seria pięciu ataków w styczniu i marcu 1943 roku (naloty RAF na Berlin w styczniu 1943) zniszczyła głównie południowe dzielnice mieszkaniowe i zabiła, według brytyjskich opracowań, około 650 osób. Wszystko zmieniło się pod koniec lipca. W operacji Gomora brytyjskie i amerykańskie lotnictwo zniszczyło dużą część Hamburga, a burza ogniowa z 27/28 lipca zabiła większość z około 34–40 tysięcy ofiar. Z Hamburga uciekło lub zostało wywiezionych około miliona ludzi.

Dla przywódców III Rzeszy było jasne, że następnym celem będzie stolica. Goebbels, który od 1926 roku kierował berlińską organizacją NSDAP i był komisarzem obrony Rzeszy dla okręgu berlińskiego, odpowiadał za obronę cywilną miasta. Według jego dziennika rozmowy o ewakuacji toczyły się w pierwszych dniach sierpnia, a do mieszkań trafiły ulotki wzywające wszystkich, których obecność w Berlinie nie była konieczna – kobiety bez pracy, dzieci, ludzi starszych – do wyjazdu do krewnych na prowincji lub do wyznaczonych okręgów przyjmujących. Ewakuacja formalnie była dobrowolna. Mężczyźni i kobiety zatrudnieni w przemyśle i urzędach musieli zostać, bo bez nich berlińskie zakłady zbrojeniowe stanęłyby.

Szkoły na wschód

Najbardziej zorganizowaną częścią ewakuacji było wywiezienie dzieci w wieku szkolnym. III Rzesza miała do tego gotowy aparat: tak zwaną rozszerzoną akcję wysyłania dzieci na wieś (erweiterte Kinderlandverschickung, KLV), zapoczątkowaną na rozkaz Adolfa Hitlera jesienią 1940 roku, po pierwszych nalotach na Berlin i Hamburg. Kierowała nią Reichsjugendführung pod nadzorem Baldura von Schiracha, przy udziale Hitlerjugend, narodowosocjalistycznej opieki społecznej (NSV) i władz szkolnych. Do 1943 roku z akcji korzystała jednak tylko część rodzin; wiele dzieci po kilku miesiącach wracało do domu.

Teraz wywożono całe szkoły. Rozporządzenie Schiracha z 15 czerwca 1943 roku nakazywało przenosić je w całości, z nauczycielami, by nie trzeba było łączyć klas pozostałych w mieście uczniów. Formalnie nadal obowiązywała dobrowolność, ale rodzice, którzy nie chcieli wysłać dziecka, znajdowali się pod coraz silniejszą presją – szkoła ich dziecka przestawała w Berlinie istnieć. Pociągi z dziećmi i matkami z małymi dziećmi jechały przede wszystkim na wschód, poza zasięg brytyjskich bombowców: do Prus Wschodnich, na Pomorze, Śląsk, do Kraju Warty na okupowanych ziemiach polskich, do Sudetów i Protektoratu Czech i Moraw. W opustoszałych budynkach szkolnych urządzano szpitale pomocnicze i punkty zbiorcze dla pogorzelców.

W mieście zarazem przygotowywano się do obrony przed ogniem. Mieszkańcy musieli opróżnić strychy z rupieci, postawić na klatkach schodowych wiadra z wodą i piaskiem, a w ścianach dzielących piwnice sąsiednich kamienic wybijano przejścia, by z zasypanego schronu można było wydostać się sąsiednim budynkiem. Doświadczenie Hamburga – gdzie wielu ludzi udusiło się w piwnicach – miało się nie powtórzyć.

Trzy naloty przełomu sierpnia i września

Arthur Harris, dowódca RAF Bomber Command, czekał na dłuższe noce, które pozwalały bombowcom dolecieć nad Berlin i wrócić w ciemności. Pierwszy z trzech wielkich nalotów nastąpił w nocy z 23 na 24 sierpnia 1943 roku. Wzięło w nim udział ponad 700 bombowców, ale znaczniki celu spadły za daleko na południe i większość bomb trafiła w peryferyjne dzielnice i tereny niezabudowane. Najbardziej ucierpiał Lankwitz – w Berlinie tę noc zapamiętano jako „noc bombową w Lankwitz”. Według niemieckich danych zginęło 854 ludzi, a około 2600 budynków zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Okazało się, że wielu zabitych zginęło poza schronami, co skłoniło Goebbelsa do zaostrzenia przepisów obrony przeciwlotniczej. RAF stracił w tę noc kilkadziesiąt samolotów – najwięcej w jednym nalocie od początku wojny.

Drugi atak, w nocy z 31 sierpnia na 1 września, był jeszcze mniej celny: część bomb spadła nawet kilkadziesiąt kilometrów od celu. W samym Berlinie zginęło 68 osób, a straty bombowców znów przekroczyły 7 procent. Właśnie po tym nalocie Goebbels zarządził przyspieszoną ewakuację dzieci i młodych matek. Trzeci nalot, w nocy z 3 na 4 września, wykonało ponad 300 lancasterów. Ponownie chybił głównego punktu celowania, lecz zniszczył m.in. kwartały mieszkaniowe w północno-zachodnich dzielnicach. Uszkodzone zostało także więzienie Plötzensee, gdzie wykonywano wyroki śmierci. Gdy kilku skazanych zdołało w zamieszaniu uciec, władze w ciągu kilku nocy od 7 września powiesiły około 250 więźniów, w tym wielu cudzoziemców; wydarzenia te przeszły do historii jako „krwawe noce w Plötzensee”.

Straty RAF w trzech nalotach były tak wysokie, że Harris we wrześniu przerwał ataki na Berlin. Wznowił je dopiero w drugiej połowie listopada, gdy noce były już najdłuższe.

Ilu ludzi wyjechało

Liczby ewakuowanych podawane w literaturze różnią się, zależnie od tego, co i do kiedy się liczy. Według brytyjskich historyków nalotów na Berlin do listopada 1943 roku miasto opuściło około 790 tysięcy kobiet i dzieci. Inne opracowania podają, że do 1944 roku ewakuowano łącznie około 1,2 miliona ludzi, czyli mniej więcej jedną czwartą ludności miasta, a w niemieckiej literaturze spotyka się nawet liczbę półtora miliona osób, które opuściły Berlin. Przed wojną Berlin liczył ponad 4,3 miliona mieszkańców.

Ewakuacja nie przebiegała gładko. Kolej, obciążona transportami wojskowymi, nie nadążała z przewozem. Rodziny nie chciały się rozdzielać; mężowie zostawali w mieście, a żony nie chciały ich zostawiać. W okręgach przyjmujących dochodziło do tarć z gospodarzami, którzy narzekali na wymagających mieszczuchów, a przybysze skarżyli się na prymitywne warunki i nudę wsi. Wiele kobiet z dziećmi po kilku tygodniach lub miesiącach wracało do Berlina, mimo nacisków władz. Władze nie mogły też wywieźć wszystkich matek, bo ich praca była potrzebna w przemyśle zbrojeniowym stolicy.

Znaczenie

Sierpniowe i wrześniowe naloty okazały się preludium. W nocy z 18 na 19 listopada 1943 roku Bomber Command rozpoczął bitwę o Berlin – serię kilkunastu wielkich nalotów na stolicę, trwającą do końca marca 1944 roku. Już pierwsze listopadowe ataki, zwłaszcza nalot z 22 na 23 listopada, zniszczyły całe kwartały śródmieścia, zabiły tysiące ludzi i pozbawiły dachu nad głową setki tysięcy. Goebbels ponownie wezwał wtedy do wyjazdu wszystkich, którzy nie musieli zostać. Ewakuacja przeprowadzona od sierpnia sprawiła, że w czasie bitwy o Berlin w mieście było znacznie mniej dzieci niż w Hamburgu w lipcu, co niewątpliwie ocaliło wiele istnień, a zarazem odciążyło służby ratownicze i zaopatrzenie. Harris nie osiągnął celu, który sobie postawił – Berlin nie został zniszczony jak Hamburg, a Niemcy nie skapitulowały – a straty Bomber Command w tej kampanii były najcięższe w całej wojnie.

Wywiezieni na wschód berlińczycy znaleźli się po części w pułapce, którą trudno było wtedy przewidzieć. Prusy Wschodnie, Pomorze, Śląsk i Kraj Warty, uznawane w 1943 roku za bezpieczne zaplecze, w 1944 i 1945 roku stały się frontem. Wiele ewakuowanych rodzin i obozów KLV musiało uciekać przed Armią Czerwoną zimą 1945 roku, razem z miejscową ludnością niemiecką. Berlin, opuszczony przez mniej więcej co czwartego mieszkańca, przetrwał naloty, by w kwietniu i maju 1945 roku stać się polem ostatniej wielkiej bitwy wojny w Europie.

Ewakuacja Berlina była też ważnym sygnałem politycznym. Reżim, który od lat zapewniał, że wróg nie dosięgnie stolicy, musiał przyznać, że nie potrafi jej obronić. Goebbels starał się obrócić to w atut, pokazując się w zbombardowanych dzielnicach i przedstawiając przetrwanie nalotów jako dowód hartu narodu, ale dla milionów Niemców wyjazd z dziećmi do obcych ludzi na prowincję był jednym z najbardziej namacalnych dowodów, że wojna, którą Niemcy rozpętały, wróciła do nich samych.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.