TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Początek bitwy o Zagłębie Ruhry

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
5 marca 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Arthur Harris, Zagłębie Ruhry, III Rzesza

W nocy z 5 na 6 marca 1943 roku 442 samoloty RAF Bomber Command zaatakowały Essen, siedzibę zakładów zbrojeniowych Kruppa. Po raz pierwszy wielki nalot na serce Zagłębia Ruhry wyznaczyły w całości na ślepo samoloty naprowadzane radiowo z Anglii systemem Oboe. Atak otworzył serię kilkudziesięciu ciężkich nalotów na miasta przemysłowe nad Renem i Ruhrą, trwającą do lipca 1943 roku. Brytyjczycy nazwali ją bitwą o Zagłębie Ruhry (Battle of the Ruhr). Była to pierwsza kampania, w której dowódca Bomber Command, marszałek lotnictwa Arthur Harris, mógł zastosować na dużą skalę metody i sprzęt przygotowywane od 1942 roku.

W tych samych dniach Bomber Command uderzyło także na dwa miasta południowych Niemiec, położone poza zasięgiem Oboe. Kroniki wydarzeń podają, że 8 marca silnie zbombardowano Norymbergę, a 9 marca Monachium. Ściślej: były to naloty nocne, z 8 na 9 i z 9 na 10 marca. Oba należały do tej samej ofensywy, a ich przebieg dobrze pokazuje, jak wielką różnicę robiło wówczas radiowe wyznaczanie celu.

Zagłębie Ruhry przed marcem 1943

Zagłębie Ruhry było przemysłowym sercem Rzeszy. Na obszarze około 2600 kilometrów kwadratowych, między Duisburgiem a Dortmundem, mieszkało ponad cztery miliony ludzi, a kopalnie, koksownie, huty i fabryki dawały większość niemieckiego węgla koksowego i stali. Bombowce RAF atakowały je od maja 1940 roku, ale przez blisko trzy lata z mizernym skutkiem. Nad doliną Ruhry niemal stale wisiał przemysłowy smog, który zasłaniał cele nawet w pogodne noce. Załogi szukające Essen zrzucały bomby na sąsiednie miasta albo na pola. Krupp zbudował ponadto w 1941 roku na wzgórzu Rottberg koło Velbert atrapę swojej fabryki, oświetloną tak, by przypominała źle zaciemniony zakład przemysłowy, i przez pewien czas ściągała ona na siebie część bomb.

Nawet nowe pomoce nawigacyjne nie zmieniły tego obrazu. System Gee, wprowadzony wiosną 1942 roku, pozwalał bombowcom dotrzeć nad Zagłębie, ale nie był dość dokładny, by trafić w konkretne miasto, a pierwsze naloty z Gee na Essen zawiodły. Także nalot tysiąca bombowców na Essen w czerwcu 1942 roku rozproszył się w chmurach i mgle, a zakłady Kruppa wyszły z niego niemal bez szwanku. Według brytyjskich obliczeń w całym 1942 roku Bomber Command wysłało nad Essen około 3700 samolotów i straciło ich ponad dwieście, nie osiągając niczego, co uzasadniałoby ten wysiłek.

Nowe narzędzia Harrisa

Zimą 1942/1943 roku sytuacja Bomber Command zmieniła się pod kilkoma względami naraz. Po pierwsze, dowództwo dostało jasny mandat polityczny. Na konferencji w Casablance Połączeni Szefowie Sztabów uzgodnili wspólną brytyjsko-amerykańską ofensywę bombową, a dyrektywa z 21 stycznia 1943 roku, przekazana Harrisowi na początku lutego, za cel stawiała „postępujące niszczenie i dezorganizację niemieckiego systemu wojskowego, przemysłowego i gospodarczego oraz podkopywanie morale narodu niemieckiego”. Harris odczytał ją jako zgodę na kontynuowanie nalotów obszarowych na niemieckie miasta, które prowadził od wiosny 1942 roku. Szef sztabu RAF, marszałek Charles Portal, wspierał tę kampanię.

Po drugie, zmieniło się samo lotnictwo bombowe. Lekkie i średnie bombowce dwusilnikowe zniknęły z pierwszej linii, a coraz większą część sił stanowiły czterosilnikowe Avro Lancaster i Handley Page Halifax, zdolne zabrać kilka ton bomb. Obok nich latały jeszcze Short Stirling i dwusilnikowe Vickers Wellington. Według brytyjskiej historii oficjalnej w lutym 1943 roku Harris miał do dyspozycji przeciętnie niecałe 600 gotowych do lotu samolotów z załogami, ale były to maszyny znacznie silniejsze niż rok wcześniej.

Po trzecie, Bomber Command dysponowało wreszcie środkami, które pozwalały znaleźć cel. W sierpniu 1942 roku utworzono Siły Wskaźnikowe (Pathfinder Force) pod dowództwem Australijczyka Donalda Bennetta, w styczniu 1943 roku przekształcone w 8 Grupę. Ich doświadczone załogi leciały przed główną siłą i oznaczały cel. Od nocy z 16 na 17 stycznia 1943 roku używały do tego specjalnych bomb wskaźnikowych, wyrzucających na zadanej wysokości kolorowe świece pirotechniczne, które płonęły na ziemi jaskrawymi plamami ognia albo wisiały na spadochronach nad chmurami. Pod koniec stycznia wszedł do użytku pokładowy radar H2S, pokazujący zarys terenu pod samolotem, a w lutym przyniósł pierwszy sukces nad Wilhelmshaven.

Najważniejszy dla Zagłębia Ruhry był jednak Oboe. Dwie stacje naziemne w Anglii, nazwane „Kot” i „Mysz”, mierzyły impulsami radiowymi odległość samolotu od siebie. Pierwsza prowadziła go po łuku nad celem, druga wskazywała moment zrzutu. Dokładność sięgała kilkuset metrów, niezależnie od chmur i smogu. Ponieważ fale nie biegną wzdłuż krzywizny Ziemi, zasięg zależał od wysokości lotu. Samolot na wysokości 8500 metrów odbierał sygnały z odległości około 430 kilometrów – akurat tyle, by objąć Zagłębie Ruhry, ale nie Berlin czy Bawarię. Dlatego Oboe zamontowano w szybkich, wysoko latających Mosquito 109 Dywizjonu. Pierwszy raz użyto go bojowo w nocy z 20 na 21 grudnia 1942 roku przeciw elektrowni w holenderskim Lutterade. System miał też słabości: para stacji mogła obsługiwać jednocześnie tylko jeden samolot, a podejście trwało około dziesięciu minut, przez co oznaczenia pojawiały się z przerwami i trzeba je było podtrzymywać zwykłymi bombami wskaźnikowymi.

Nalot na Essen

Nad Essen 5 marca wieczorem poleciało 157 Lancasterów, 131 Wellingtonów, 94 Halifaksy, 52 Stirlingi i osiem Mosquito z Oboe. Według zapisów Bomber Command tej nocy dowództwo wykonało swój stutysięczny lot bojowy od początku wojny. Nie wszystko poszło zgodnie z planem: 56 samolotów zawróciło przed celem z powodu usterek i innych przyczyn, w tym trzy z ośmiu Mosquito, od których zależało powodzenie nalotu. Pięć pozostałych dotarło jednak nad Essen punktualnie, około godziny 21, i bardzo dokładnie oznaczyło środek miasta. Załogi Pathfinderów podtrzymywały oznaczenia kolejnymi bombami wskaźnikowymi. Ponieważ całe wyznaczanie celu odbywało się na ślepo, smog nad Essen tym razem nie miał znaczenia.

Główna siła bombardowała w trzech falach: najpierw Halifaksy, potem Wellingtony i Stirlingi, na końcu Lancastery. Dwie trzecie tonażu stanowiły bomby zapalające, a jedną trzecią bomb burzących zaopatrzono w zapalniki o długim opóźnieniu, by utrudnić akcję ratunkową i gaszenie pożarów. Atak trwał około 40 minut. 362 załogi zameldowały, że zbombardowały cel, zrzucając ponad tysiąc ton bomb. Ten schemat – oznaczenie Oboe, podtrzymanie przez Pathfinderów, zmasowany atak fal głównej siły z przewagą bomb zapalających – stał się wzorem większości nalotów na Zagłębie Ruhry w kolejnych miesiącach.

Brytyjskie zdjęcia rozpoznawcze pokazały około 65 hektarów zniszczonej zabudowy w centrum Essen i trafienia w 53 budynki zakładów Kruppa. Według niemieckich danych zebranych w Essen zginęło co najmniej 457 osób, a ponad 3000 budynków zostało całkowicie zniszczonych. Pojedyncze bomby spadły na sześć innych miast Zagłębia. Bomber Command straciło 14 samolotów – po cztery Lancastery i Wellingtony oraz po trzy Halifaksy i Stirlingi, czyli 3,2 procent wysłanych maszyn. W dowództwie Bomber Command uznano nalot za pierwszy prawdziwy sukces nad miastem, które od lat opierało się załogom.

Tydzień później, w nocy z 12 na 13 marca, nad Essen wróciło 457 samolotów. Środek bombardowania wypadł dokładnie nad olbrzymimi zakładami Kruppa na zachód od centrum. Według brytyjskiej oceny fotograficznej fabryka została zniszczona o 30 procent bardziej niż tydzień wcześniej. Tym razem jednak obrona była czujniejsza: zestrzelono 23 bombowce, pięć procent sił. Według nowozelandzkiej historii oficjalnej po drugim marcowym nalocie Krupp nie wznowił już produkcji lokomotyw.

Norymberga i Monachium

Nie wszystkie marcowe cele leżały w zasięgu Oboe. W nocy z 8 na 9 marca 335 bombowców – 170 Lancasterów, 103 Halifaksy i 62 Stirlingi – poleciało nad Norymbergę, miasto partyjnych zjazdów NSDAP i ważny ośrodek przemysłu elektrotechnicznego i maszynowego. Był to drugi nalot na to miasto w ciągu dwóch tygodni, po ataku z 25 na 26 lutego. Tak daleko Pathfinderzy musieli wyznaczać cel radarem H2S i wzrokowo. Nie było księżyca, a choć niebo było bezchmurne, mgła uniemożliwiła dokładne rozpoznanie miasta. Według zapisów Bomber Command oznaczenia i bomby rozciągnęły się na ponad 16 kilometrów wzdłuż linii podejścia, a ponad połowa bomb spadła poza granicami Norymbergi. Mimo to straty miasta były poważne. Według niemieckich danych urzędowych zginęły 343 osoby, około 600 budynków zostało całkowicie zniszczonych, a uszkodzenia odniosły m.in. zakłady MAN i Siemensa oraz stacja rozrządowa. Bomby spadły także na sąsiednie Fürth, gdzie według miejscowych źródeł zginęło od 32 do 40 osób. RAF stracił osiem samolotów, 2,4 procent sił.

Następnej nocy, z 9 na 10 marca, 264 bombowce – 142 Lancastery, 81 Halifaksów i 41 Stirlingów – zaatakowały Monachium, „stolicę ruchu” narodowosocjalistycznego. Był to pierwszy nalot na miasto z użyciem radaru H2S. Wiatr zepchnął bombardowanie na zachodnią część miasta zamiast na centrum, ale zniszczenia i tak były duże. Najpoważniej ucierpiały zakłady BMW, gdzie hala montażu silników lotniczych na sześć tygodni wypadła z produkcji. Zniszczono też wiele innych zakładów, w tym 141 małych warsztatów. W opracowaniach dotyczących Monachium podaje się, że w nalocie zginęło ponad 200 osób, a kilkaset zostało rannych. Bomber Command straciło osiem samolotów, trzy procent wysłanych.

Te dwa naloty pokazały granice ówczesnych możliwości. Poza zasięgiem Oboe bombardowanie wciąż było rozproszone i zależało od pogody, a bomby padały na dzielnice mieszkalne i przedmieścia częściej niż na fabryki. Podobnie zawiódł nalot 314 samolotów na Stuttgart w nocy z 11 na 12 marca: większość bomb spadła na pola i przedmieścia, a Niemcy po raz pierwszy użyli fałszywych bomb wskaźnikowych, by zwieść załogi. Dlatego Harris skupił główny wysiłek wiosny 1943 roku na Zagłębiu Ruhry, gdzie Oboe dawał przewagę, a na odleglejsze cele kierował siły tylko od czasu do czasu, by Niemcy nie mogli skoncentrować całej obrony nad Ruhrą.

Miejsce w wojnie

Nalot z 5 na 6 marca otworzył pierwszą wielką, zaplanowaną kampanię Bomber Command. Do lipca 1943 roku bombowce uderzyły na Zagłębie Ruhry i sąsiednią Nadrenię 43 razy w ciągu 39 nocy, atakując między innymi Duisburg, Dortmund, Bochum, Düsseldorf, Krefeld, Wuppertal i Kolonię, a także wielokrotnie Essen. Szczytem ofensywy były maj i czerwiec. W nocy z 16 na 17 maja Lancastery 617 Dywizjonu zniszczyły w operacji „Chastise” zapory na Möhne i Eder, a pod koniec maja nalot na Wuppertal wywołał pożar, w którym zginęło kilka tysięcy ludzi. Załogi nazywały dolinę Ruhry z gorzką ironią „Szczęśliwą Doliną” (Happy Valley), bo bronił jej gęsty pas reflektorów, artylerii przeciwlotniczej i nocnych myśliwców.

Według brytyjskiej historii oficjalnej w całej bitwie Bomber Command wysłało 18 506 samolotów, z których 872 nie wróciły, a 2126 zostało uszkodzonych. Tak wysokich strat dowództwo nie mogłoby długo ponosić. Po stronie niemieckiej według szacunków zginęło około 15 tysięcy ludzi, mieszkańców miast i robotników przymusowych z okupowanej Europy. Ocena skutków pozostaje sporna. Niemiecki historyk Horst Boog uważał, że Bomber Command przeceniło znaczenie Essen i że przemysł Zagłębia stracił łącznie tylko kilka tygodni produkcji. Brytyjski historyk Adam Tooze widzi natomiast w bitwie o Zagłębie Ruhry punkt zwrotny niemieckiej gospodarki wojennej: braki stali i części z Ruhry zatrzymały w drugiej połowie 1943 roku wzrost produkcji zbrojeniowej, który minister Albert Speer osiągał od 1942 roku.

Ofensywa wymusiła też zmiany po stronie niemieckiej. Luftwaffe ściągała do obrony Rzeszy coraz więcej myśliwców i dział przeciwlotniczych, potrzebnych na froncie wschodnim i nad Morzem Śródziemnym, a przemysł zaczął rozpraszać produkcję. Pod koniec lipca 1943 roku Harris przeniósł główny wysiłek na Hamburg, gdzie operacja „Gomora” wywołała burzę ogniową, a od listopada na Berlin. Jednocześnie od wiosny 1943 roku coraz większą rolę odgrywały amerykańskie bombowce dzienne, które w styczniu po raz pierwszy zaatakowały Niemcy. Marzec 1943 roku był więc momentem, w którym nocne naloty RAF przestały być w dużej mierze przypadkowe i stały się narzędziem zdolnym systematycznie niszczyć wskazane miasta – z całym ciężarem, jaki ponosiła przy tym ludność cywilna.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.