TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Pforzheim

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
23 lutego 1945
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, Arthur Harris, III Rzesza, ludność cywilna

Wieczorem 23 lutego 1945 roku, dziesięć dni po zniszczeniu Drezna, brytyjskie lotnictwo bombowe spadło na Pforzheim – średniej wielkości miasto w Badenii, na skraju Schwarzwaldu. Nalot trwał zaledwie 22 minuty, ale wywołana nim burza ogniowa strawiła niemal całe śródmieście. Zginęło – według oficjalnych niemieckich ustaleń – ok. 17,6 tys. ludzi. Liczbą ofiar nalot ustępował tylko bombardowaniom Hamburga w 1943 roku i Drezna, a w stosunku do liczby mieszkańców był najbardziej śmiercionośnym atakiem lotniczym na jakiekolwiek miasto III Rzeszy.

Miasto złotników

Pforzheim, położone u zbiegu rzek Enz i Nagold, liczyło według spisu z 1939 roku ok. 79 tys. mieszkańców. Od XVIII wieku było niemiecką stolicą jubilerstwa i przemysłu zegarmistrzowskiego, znaną jako „Goldstadt” – złote miasto. W czasie wojny setki małych zakładów jubilerskich i zegarmistrzowskich przestawiono na produkcję precyzyjną dla wojska, przede wszystkim zapalników do pocisków i bomb oraz części instrumentów. Warsztaty były rozproszone po całym mieście, często w parterach i oficynach kamienic starego centrum.

Do 1944 roku Pforzheim wojna z powietrza prawie omijała. Pierwszy amerykański nalot, 1 kwietnia 1944 roku, zabił 95 osób; kolejne ataki lotnictwa USA, m.in. w Wigilię 1944 roku i 21 stycznia 1945 roku, wyrządziły ograniczone szkody. Nad miastem pojawiały się też małe grupy brytyjskich Mosquito w nalotach nękających, które spędzały mieszkańców do schronów. Choć Pforzheim było też węzłem kolejowym na trasie z Karlsruhe do Stuttgartu, którędy przerzucano wojska nad Ren, w listopadzie 1944 roku trafiło na alianckie listy celów dopiero z najniższą, piątą kategorią ważności.

Dlaczego Pforzheim

Uzasadnienie wyboru celu zachowało się w brytyjskich dokumentach. Raport sporządzony dla RAF Bomber Command w czerwcu 1944 roku określał Pforzheim jako jeden z ośrodków niemieckiego jubilerstwa i zegarmistrzostwa, który „zapewne nabrał znacznego znaczenia dla produkcji instrumentów precyzyjnych”. Przewodnik po celach w niemieckich miastach, tzw. Bomber’s Baedeker, w wydaniu z sierpnia 1944 roku stwierdzał, że „niemal każdy dom w tym mieście jest małym warsztatem”. Rozkaz operacyjny na 23 lutego mówił o zamiarze zniszczenia „obszaru zabudowanego oraz związanego z nim przemysłu i urządzeń kolejowych”.

Sformułowanie to było typowe dla bombardowań obszarowych, które Bomber Command prowadził od 1942 roku pod dowództwem marsz. lotnictwa Arthura Harrisa. Celem nie była pojedyncza fabryka, lecz całe śródmieście – z mieszkańcami, warsztatami, urzędami i komunikacją. Część historyków, zwłaszcza niemieckich, zwraca uwagę, że ważniejsze zakłady zbrojeniowe zostały z Pforzheim wcześniej przeniesione, a o wyborze celu mogła przesądzić przede wszystkim łatwopalność ciasnej starówki z licznymi domami o konstrukcji szkieletowej – czyli zamiar złamania morale ludności. Brytyjscy obrońcy nalotu podkreślali z kolei, że rozproszona produkcja zapalników była realnym celem wojskowym, którego nie dało się zniszczyć inaczej. Spór ten, podobnie jak w przypadku Drezna, trwa do dziś.

Nalot

O godz. 19.45 w mieście ogłoszono alarm. Pięć minut później nad Pforzheim nadleciały pierwsze samoloty z zachodu. W ataku, który w dokumentach RAF nosił kryptonim „Yellowfin”, wzięło udział – według brytyjskich danych – 380 samolotów: 367 bombowców Avro Lancaster z 1, 6 i 8 Grupy Bomber Command oraz 13 Mosquito z oddziałów naprowadzających (Pathfinders). Bombowce nadleciały na stosunkowo niskim pułapie ok. 2400 m i w ciągu 22 minut, do 20.12, zrzuciły – według niemieckich opracowań – ok. 1575 ton bomb: mieszankę bomb burzących, min lotniczych i zapalających. Silny wiatr zniósł część flar znaczących cel na niezabudowane tereny na południowym wschodzie, ale śródmieście zostało trafione z ogromną dokładnością.

Nalotem kierował z powietrza tzw. master bomber, pochodzący z Durbanu kpt. Edwin Swales z południowoafrykańskiego lotnictwa, przydzielony do jednej z eskadr naprowadzających RAF. Mimo że jego Lancaster został dwukrotnie trafiony przez niemiecki nocny myśliwiec, Swales pozostał nad celem do końca ataku, korygując zrzuty. W drodze powrotnej utrzymywał uszkodzoną maszynę w powietrzu, by załoga mogła wyskoczyć na spadochronach nad terenem zajętym przez aliantów, i zginął, gdy samolot rozbił się we Francji. Pośmiertnie odznaczono go Krzyżem Wiktorii – ostatnim przyznanym w czasie wojny lotnikowi Bomber Command. Z całego nalotu nie wróciło 12 samolotów.

Burza ogniowa

W wąskich uliczkach starego miasta pożary szybko połączyły się w burzę ogniową, która osiągnęła największą siłę już ok. 10 minut po rozpoczęciu ataku. Wodociągi przestały działać. Na obszarze ok. 3 km długości i 1,5 km szerokości spłonęły wszystkie budynki. Ludzie ginęli od wybuchów, w zawalonych i wypełnionych dymem piwnicach, od zaczadzenia i braku tlenu; płonąca masa zapalająca spływała przez okienka do schronów. Wielu próbowało ratować się skokiem do Enzu i Nagoldu i tonęło w lodowatej wodzie. Łuna była widoczna z odległości ponad 150 km, a dym wzniósł się na ok. 3 km.

Komunikat Wehrmachtu z 24 lutego poświęcił nalotowi dwa zdania: wczesnym wieczorem 23 lutego przeprowadzono „silny atak brytyjski” na Pforzheim. Rzeczywisty bilans był katastrofalny. Oficjalnie naliczono ok. 17,6 tys. zabitych, wśród nich – według jednego z opracowań – ok. 500 robotników przymusowych i jeńców z innych krajów. Wiele ofiar nie udało się zidentyfikować; pochowano je w zbiorowych grobach na cmentarzu głównym, często całymi rodzinami. Jaka to była część mieszkańców, zależy od przyjętej liczby ludności: w stosunku do spisu z 1939 roku zginęła ponad jedna piąta, w stosunku do ok. 65 tys. ludzi przebywających w mieście na przełomie 1944 i 1945 roku – około jednej czwartej, a niektóre szacunki mówią nawet o 31 procentach. Powołana po wojnie brytyjska komisja badania skutków bombardowań uznała, że w Pforzheim zniszczono ok. 83 procent zabudowy – „zapewne najwyższy odsetek w jednym nalocie w czasie wojny”. W śródmieściu zniszczenia sięgały 80–100 procent; w kwartale wokół rynku, gdzie w 1939 roku mieszkało ponad 4 tys. ludzi, po nalocie przez lata nie mieszkał nikt. Około 30 tys. pozbawionych dachu nad głową mieszkańców żywiły kuchnie polowe.

Po Dreźnie

Nalot na Pforzheim przypadł na moment, w którym brytyjskie bombardowania miast zaczęły budzić coraz więcej wątpliwości także po stronie aliantów. Po zniszczeniu Drezna niemiecka propaganda przedstawiała alianckie naloty jako „terror”, a 17–18 lutego w prasie alianckiej ukazała się depesza agencji Associated Press, według której dowództwo lotnictwa zdecydowało się na rozmyślne bombardowania terrorystyczne wielkich niemieckich miast. Tymczasem kampania trwała bez zmian. 22 i 23 lutego, równolegle z nalotem na Pforzheim, lotnictwo amerykańskie i brytyjskie prowadziło operację Clarion – zmasowane uderzenia na cele komunikacyjne w całych Niemczech, także w małych, dotąd oszczędzanych miastach. Pforzheim nie było jednak częścią tej operacji, lecz osobnym, nocnym nalotem obszarowym Bomber Command.

Dla Harrisa nalot był kolejną realizacją strategii, której bronił od trzech lat: systematycznego niszczenia niemieckich miast, począwszy od operacji Gomora nad Hamburgiem. Krytycy wskazywali, że wiosną 1945 roku, gdy alianckie armie stały nad Renem, a Armia Czerwona nad Odrą, wojskowy sens takich uderzeń był coraz mniejszy, a ofiary wśród cywilów – coraz większe.

Miejsce w wojnie

Pforzheim było jednym z ostatnich wielkich nalotów obszarowych wojny w Europie. W marcu 1945 roku Bomber Command zrzucił na Niemcy więcej bomb niż w jakimkolwiek innym miesiącu wojny, a naloty na miasta trwały do kwietnia. 28 marca premier Winston Churchill w memorandum dla szefów sztabów zakwestionował dalsze bombardowania niemieckich miast „wyłącznie w celu wzmożenia terroru”, wskazując na Drezno; pod naciskiem wojskowych złagodził ostatecznie jego treść. W połowie kwietnia Harris otrzymał rozkaz zakończenia bombardowań obszarowych. Wokół Pforzheim walki trwały jeszcze kilka tygodni; w kwietniu 1945 roku miasto zajęły wojska francuskie. Wcześniej, w marcu, w pobliskim Huchenfeld mieszkańcy, wśród nich członkowie Hitlerjugend, zamordowali kilku zestrzelonych brytyjskich lotników – zbrodnia ta po latach stała się punktem wyjścia dla gestów pojednania.

Po wojnie śródmieścia Pforzheim nie odtwarzano: zbudowano je od nowa, z szerszymi ulicami, w stylu lat 50. Gruz zwieziono na wzgórze Wallberg na obrzeżach miasta, które podniosło się o ok. 40 m i stało się pomnikiem zniszczenia. Pforzheim, obok Drezna i Hamburga, pozostaje w Niemczech jednym z głównych symboli wojny powietrznej i zarazem przedmiotem sporu historyków o granice między uderzeniem w przemysł zbrojeniowy a zabijaniem ludności cywilnej.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.