TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa o Monte Castello

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
21 lutego 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
Brazylia, Włochy, Stany Zjednoczone, Lucian Truscott

21 lutego 1945 roku, o wpół do szóstej po południu, żołnierze 1 Batalionu brazylijskiego 1 Pułku Piechoty weszli na szczyt Monte Castello – zalesionego grzbietu o wysokości niespełna tysiąca metrów w Apeninach Północnych, na pograniczu Toskanii i Emilii-Romanii. Było to piąte natarcie na tę górę od listopada 1944 roku i pierwsze udane. Kalendaria odnotowują tego dnia, że „siły brazylijskie i armia amerykańska wygrywają bitwę o Monte Castello”. Zgadza się to z przebiegiem wydarzeń, z jednym uzupełnieniem: sam szczyt zdobyła brazylijska 1 Dywizja Piechoty Ekspedycyjnej, a Amerykanie – przede wszystkim świeża 10 Dywizja Górska – w ciągu tych samych dni opanowali sąsiednie szczyty, bez których atak na Monte Castello nie miałby szans. Obie dywizje działały w ramach jednej operacji amerykańskiej 5 Armii, nazwanej „Encore”.

Dla Brazylii był to dzień symboliczny. Brazylijski Korpus Ekspedycyjny (Força Expedicionária Brasileira, FEB) – jedyna formacja lądowa z Ameryki Południowej walcząca w Europie – trzy razy odbijał się od tej góry, tracąc setki zabitych i rannych. Zdobycie Monte Castello stało się w brazylijskiej pamięci najważniejszym zwycięstwem „dymiących węży”, jak nazywali siebie żołnierze korpusu.

Góra nad drogą do Bolonii

Monte Castello leży w gminie Gaggio Montano, kilkadziesiąt kilometrów na południowy zachód od Bolonii i na północ od Pistoi. Wraz z sąsiednimi wzniesieniami – Monte Belvedere, Monte Gorgolesco i Monte della Torraccia – tworzy grzbiet górujący nad doliną Reno i biegnącą nią drogą nr 64, tak zwaną Porrettaną. Była to jedna z niewielu dróg przez Apeniny, przejezdnych także zimą, prowadząca z Pistoi wprost do Bolonii i na Nizinę Padańską. Kto trzymał grzbiet, ten miał wgląd w całą dolinę: niemieccy obserwatorzy artylerii widzieli z niego każdy ruch po alianckiej stronie.

Jesienią 1944 roku alianci przełamali w kilku miejscach Linię Gotów, ale ich natarcie na Bolonię utknęło w Apeninach kilkanaście kilometrów od celu. Lewe skrzydło 5 Armii, na zachód od głównych dróg z Florencji, obsadzał rozciągnięty IV Korpus gen. Willisa Crittenbergera, złożony z jednostek, których nie potrzebowano gdzie indziej. Na początku listopada przerzucono do niego z doliny Serchio brazylijską dywizję gen. João Baptisty Mascarenhasa de Moraisa, która przybywała do Włoch od lipca. Mascarenhas założył wysunięte stanowisko dowodzenia w Porretta Terme, naprzeciw niemieckich pozycji na grzbiecie.

Bronił ich przede wszystkim niemiecki LI Korpus Górski z 14 Armii, a na samym odcinku Monte Castello – 232 Dywizja Piechoty gen. por. Eccarda von Gablenza. Była to dywizja sformowana latem 1944 roku z rekrutów i ozdrowieńców z frontu wschodniego, liczona przez Niemców do jednostek drugiej kategorii, ale dobrze okopana: na grzbiecie zbudowano schrony, gniazda karabinów maszynowych i pola minowe, a artyleria miała przestrzelane wszystkie podejścia.

Cztery nieudane natarcia

Alianckie dowództwo chciało przed nadejściem zimy otworzyć drogę na Bolonię i uznało, że grzbiet można zdobyć siłami kilku batalionów. 24 listopada 1944 roku na Monte Castello ruszyła amerykańska Grupa Bojowa 45 gen. bryg. Paula Rutledge’a, złożona głównie z przeszkolonych na piechotę artylerzystów przeciwlotniczych, wraz z brazylijskim 3 Batalionem 6 Pułku Piechoty i szwadronem rozpoznawczym. Amerykanie zajęli Monte Belvedere, a następnego dnia ich patrole doszły w pobliże szczytu Monte Castello, lecz niemiecki kontratak zepchnął atakujących na pozycje wyjściowe. Belvedere utrzymano tylko kilka dni: w nocy z 28 na 29 listopada Niemcy odbili i tę górę.

Mimo utraty osłony od lewej strony Brazylijczycy uderzyli zgodnie z planem rano 29 listopada, tym razem trzema własnymi batalionami ze wsparciem trzech plutonów amerykańskich czołgów. Padał deszcz, chmury wykluczały wsparcie lotnictwa, a czołgi grzęzły w błocie. Ugrupowanie gen. Euclidesa Zenóbia da Costy, dowódcy piechoty dywizji, zdobyło początkowo trochę terenu, ale ogień z niemieckich stanowisk zatrzymał natarcie, a po południu batalionom kazano wrócić. Według danych przytaczanych w literaturze brazylijskiej kosztowało to około 190 zabitych, rannych i zaginionych.

Trzecia próba, 12 grudnia, przeprowadzona przez dwa bataliony 1 Pułku Piechoty, skończyła się tak samo, przy stratach około 150 ludzi, w tym 20 zabitych. Brazylijczycy zapamiętali ten dzień jako jeden z najcięższych w całej kampanii. Zależnie od sposobu liczenia źródła mówią o trzech lub czterech nieudanych natarciach – osobno liczy się wtedy dwa dni walk Grupy Bojowej 45, 24 i 25 listopada. Po grudniowej klęsce Mascarenhas de Morais przekonywał przełożonych, że góry nie zdobędzie się pojedynczymi batalionami, lecz tylko natarciem całej dywizji, wspartym jednoczesnym uderzeniem na sąsiednie szczyty, z których Niemcy razili atakujących z flanki.

Tymczasem nadeszła zima. Front włoski przeszedł do obrony, a brazylijscy żołnierze, w większości ludzie z tropikalnego kraju, spędzili ją w zaśnieżonych okopach i domach górskich wsi, kilkaset metrów od Niemców. Ich morale ucierpiało, a w Brazylii nieudane ataki wykorzystywano do krytyki całej wyprawy. Zmieniło się też dowództwo: w grudniu gen. Mark Wayne Clark objął 15 Grupę Armii, czyli wszystkie alianckie wojska lądowe we Włoszech, a 5 Armię przejął gen. Lucian Truscott. Po stronie niemieckiej do dowództwa Grupy Armii C wrócił w styczniu po wypadku feldmarszałek Albert Kesselring.

Operacja „Encore”

Plan, o który zabiegał Mascarenhas, mógł zostać wykonany dopiero wtedy, gdy na front dotarła nowa dywizja. Amerykańska 10 Dywizja Górska gen. mjr. George’a Haysa – jedyna górska dywizja armii amerykańskiej, w której służyło wielu narciarzy i alpinistów – przypływała do Neapolu od 22 grudnia 1944 do połowy stycznia 1945 roku i w styczniu weszła na odcinek IV Korpusu, na lewo od Brazylijczyków. Truscott zaplanował z jej udziałem ograniczoną ofensywę, która miała odebrać Niemcom grzbiet nad Porrettaną i przygotować podstawy wyjściowe do wiosennego natarcia na Bolonię.

Pierwszym celem był ciąg szczytów na południowy zachód od Monte Belvedere, nazwany przez Amerykanów Riva Ridge. Hays zauważył, że to z niego niemieccy obserwatorzy kierowali ogniem na stoki Belvedere w czasie jesiennych natarć. W nocy z 18 na 19 lutego 1 Batalion 86 Pułku Piechoty Górskiej, wzmocniony jedną kompanią, wspiął się po stromych, oblodzonych zboczach wysokich na kilkaset metrów, częściowo po linach zawieszonych wcześniej przez zwiadowców. Niemcy nie spodziewali się ataku z tej strony i zostali zaskoczeni; przez następne półtora dnia bezskutecznie próbowali zepchnąć Amerykanów z grzbietu.

Następnej nocy, z 19 na 20 lutego, dwa pozostałe pułki dywizji – 85 i 87 – uderzyły na Monte Belvedere i Monte Gorgolesco, celowo bez przygotowania artyleryjskiego, by nie stracić zaskoczenia. Przed świtem 20 lutego oba szczyty były w amerykańskich rękach. Niemcy ściągnęli posiłki – pułk 114 Dywizji Strzelców i górski batalion szkolny z Mittenwaldu – i przez kilka dni kontratakowali. Natarcie 85 Pułku wzdłuż grzbietu na ostatni szczyt, Monte della Torraccia, utknęło kilkaset metrów przed celem; zdobył go dopiero 24 lutego batalion 86 Pułku w walce wręcz.

Szturm 21 lutego

Brazylijczycy zajęli pozycje wyjściowe 20 lutego, po prawej stronie amerykańskiej dywizji. Tym razem do natarcia poszła cała dywizja: główne uderzenie wykonywał 1 Pułk Piechoty z Rio de Janeiro, nazywany „Pułkiem Sampaio”, a jego trzy bataliony znane były w dywizji od nazwisk dowódców – mjr. Franklina, mjr. Uzedy i mjr. Sizena Sarmenta. Natarcie zaczęło się o świcie 21 lutego. Batalion Franklina szedł wprost na szczyt, batalion Uzedy obchodził go z prawej, a batalion Sarmenta, który w nocy podszedł bliżej, miał dołączyć w trakcie walki.

Według planu IV Korpusu Brazylijczycy mieli wejść na szczyt dopiero po tym, jak Amerykanie zajmą Monte della Torraccia, która panowała nad Monte Castello od zachodu. Torraccia pozostawała jednak w rękach niemieckich, a Brazylijczycy przez cały dzień posuwali się pod ogniem moździerzy i karabinów maszynowych, oczyszczając kolejne stanowiska. O powodzeniu zdecydowała w dużej mierze artyleria dywizyjna gen. Osvalda Cordeiro de Fariasa, która między godziną 16 a 17 położyła na szczyt skoncentrowany ogień zaporowy. Około 17.30 pierwsi żołnierze batalionu Franklina stanęli na wierzchołku. Niemcy wycofali się na sąsiednie pozycje, a Brazylijczycy obsadzili zdobyte schrony. Według relacji przytaczanych w literaturze włoskiej i brazylijskiej znaleźli przy nich nierozpoznane ciała swoich kolegów, poległych w listopadowych natarciach.

Straty były nieporównanie mniejsze niż jesienią. Według zestawień przytaczanych w literaturze anglojęzycznej Brazylijczycy stracili w lutowych walkach 22 zabitych i 137 rannych, a 10 Dywizja Górska między 18 a 25 lutego około 200 zabitych i ponad 700 rannych. Strat niemieckich nie znamy dokładnie; Amerykanie wzięli w tych dniach ponad 400 jeńców.

Brazylia na froncie

Zdobycie Monte Castello przyszło w chwili, gdy sprawa udziału Ameryki Łacińskiej w wojnie nabrała nowego znaczenia. Brazylia była w stanie wojny z Niemcami i Włochami od sierpnia 1942 roku i jako jedyna z państw regionu wysłała do Europy wojsko. W lutym 1945 roku, po ustaleniach z Jałty, że na konferencję założycielską Organizacji Narodów Zjednoczonych zostaną zaproszone tylko państwa, które do 1 marca wypowiedzą wojnę Osi, kolejne kraje Ameryki Łacińskiej pospiesznie składały takie deklaracje. Rząd prezydenta Getúlia Vargasa mógł natomiast wskazywać na żołnierzy walczących w Apeninach i na brazylijskich pilotów, którzy od jesieni 1944 roku latali na P-47 Thunderbolt w składzie amerykańskiej grupy myśliwskiej nad północnymi Włochami. Brazylijska prasa i propaganda Estado Novo nadały zwycięstwu ogromny rozgłos.

Historycy oceniają je ostrożniej. Monte Castello było zadaniem dla dywizji, a nie przełomem w kampanii, a jego zdobycie stało się możliwe dzięki temu, że Amerykanie jednocześnie odebrali Niemcom sąsiednie szczyty i ściągnęli na siebie ich odwody. Zarazem dywizja, która jesienią przyjechała bez doświadczenia, w lutym przeprowadziła sprawnie natarcie całości sił, z dobrze zorganizowanym wsparciem artylerii – czego w listopadzie i grudniu jej nie umożliwiono.

Na drugim krańcu frontu, w przedgórzu Apenin nad rzeką Senio, stał w tym czasie w składzie brytyjskiej 8 Armii 2 Korpus Polski gen. dyw. Władysława Andersa. Dla jego żołnierzy luty 1945 roku był czasem przygnębienia: decyzje jałtańskie oddawały Związkowi Radzieckiemu ziemie wschodnie Rzeczypospolitej, z których pochodziła większość z nich. Anders uznał je za zdradę i rozważał wycofanie korpusu z frontu. Według jego wspomnień właśnie 21 lutego rozmawiał o tym w Londynie z premierem Winstonem Churchillem, który miał mu odpowiedzieć, że alianci mają dość wojska i obejdą się bez polskich dywizji. Korpus ostatecznie pozostał na froncie i walczył do końca kampanii.

Znaczenie

Monte Castello zamknęło trzymiesięczne zmagania o grzbiet nad Porrettaną. Po kilkudniowej przerwie, w drugiej fazie operacji „Encore”, 3–5 marca 1945 roku, 10 Dywizja Górska zajęła rejon Castel d’Aiano, a Brazylijczycy 5 marca Castelnuovo; front przesunął się kilka kilometrów na północ, nad drogę do Bolonii. Z tych pozycji 5 Armia ruszyła w kwietniu do ostatniej ofensywy we Włoszech. 14 kwietnia, w jej pierwszym dniu, Brazylijczycy zdobyli po ciężkich walkach Montese, a pod koniec miesiąca pod Collecchio i Fornovo di Taro przyjęli kapitulację niemieckiej 148 Dywizji Piechoty wraz z resztkami dywizji włoskich. 21 kwietnia do Bolonii, celu nieudanych jesiennych natarć, weszli jako pierwsi żołnierze 2 Korpusu Polskiego, a kilka godzin później Amerykanie z 5 Armii.

Brazylijski Korpus Ekspedycyjny stracił we Włoszech około 450 zabitych. Po powrocie do kraju latem 1945 roku został szybko rozwiązany, a weterani wojny z faszyzmem stali się – jak podkreślają historycy brazylijscy – jednym z czynników, które w październiku 1945 roku przyczyniły się do upadku dyktatury Vargasa. Monte Castello pozostało w Brazylii najbardziej znanym miejscem tej wojny: jego nazwę noszą ulice, place i szkoły, a przy drodze pod szczytem, w Abetai koło Gaggio Montano, stoi pomnik poległych Brazylijczyków.

Źródła

  1. historyofwar.org · operation encore

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.