TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty RAF na Rostock

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
24 kwietnia 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Arthur Harris, III Rzesza, Joseph Goebbels

Wiele kalendariów odnotowuje pod 24 kwietnia 1942 roku ciężkie bombardowanie Rostocku przez RAF, a pod 27 kwietnia, że miasto zbombardowano czwartą noc z rzędu. Oba zapisy dotyczą jednej serii: w czterech kolejnych nocach, od 23 na 24 do 26 na 27 kwietnia, brytyjskie lotnictwo bombowe, RAF Bomber Command, atakowało hanzeatycki port nad Bałtykiem i położone na jego obrzeżu zakłady lotnicze Heinkla. Pierwszy nalot się nie udał, trzy kolejne zamieniły w zgliszcza większą część starego miasta. Po Lubece Rostock był drugim niemieckim miastem, które Bomber Command pod dowództwem marszałka lotnictwa Arthura Harrisa celowo spalił, i pierwszym, które niemiecka propaganda nazwała ofiarą „terrorystycznego nalotu”.

Dlaczego Rostock

Rostock liczył wiosną 1942 roku około 130 tysięcy mieszkańców. Był starym miastem hanzeatyckim i uniwersyteckim nad Warnawą, kilkanaście kilometrów od jej ujścia do Bałtyku w Warnemünde. Jego średniowieczne i nowożytne centrum, z czterema wielkimi gotyckimi kościołami parafialnymi i ciasno zabudowanymi ulicami kamienic o ceglanych szczytach, drewnianych stropach i więźbach, przypominało Lubekę. Brytyjczyków interesował jednak przede wszystkim przemysł. Na północno-zachodnim skraju miasta, w Marienehe nad Warnawą, leżały główne zakłady i biura konstrukcyjne firmy Heinkel, która budowała bombowce He 111 dla Luftwaffe i pracowała nad nowymi typami samolotów. W Warnemünde działały zakłady lotnicze Arado i stocznia.

Po sukcesie nad Lubeką z 28 na 29 marca Harris szukał podobnego celu. Rostock spełniał te same warunki: leżał nad morzem, więc w jasną noc łatwo było go odnaleźć, był słabo broniony, a jego stare centrum było bardzo podatne na ogień. Leżał daleko poza zasięgiem systemu radionawigacyjnego Gee, co sprawiało, że nalot zależał od księżyca i pogody. W kwietniu przez dwa tygodnie naloty na Kolonię, Hamburg, Essen i Dortmund kończyły się rozproszeniem bomb w chmurach. Pod koniec miesiąca nadeszły jasne, księżycowe noce i Harris wrócił nad Bałtyk.

Plan przewidywał podział sił. Większość samolotów miała atakować stare miasto ładunkami złożonymi w znacznej części z bomb zapalających, a mniejsza grupa zakłady Heinkla. Naloty prowadziła głównie 5 Grupa Bomber Command, w ostatniej nocy wsparta przez 3 Grupę. Według niemieckich opracowań załogi miały atakować z niewielkiej wysokości, około tysiąca metrów, wykorzystując światło księżyca. Za główny cel uznano centrum Rostocku, bo, jak przy Lubece, tam gęstość drewnianej zabudowy była największa.

Cztery noce

W nocy z 23 na 24 kwietnia 1942 roku wystartowało 161 bombowców: 143 nad miasto i 18 nad zakłady Heinkla. Tej samej nocy, niezależnie od brytyjskiego nalotu, Luftwaffe zaatakowała Exeter, rozpoczynając serię odwetowych nalotów na angielskie miasta. Pierwszy atak na Rostock zawiódł. Według brytyjskich analiz większość bomb przeznaczonych dla miasta spadła od trzech do dziesięciu kilometrów od celu, a fabryka Heinkla nie została trafiona. Niemiecka policja porządkowa odnotowała sześć zniszczonych domów, siedmiu zabitych i 32 rannych. Nie wróciły cztery samoloty.

Następnej nocy, z 24 na 25 kwietnia, Harris wysłał 125 bombowców: 91 nad miasto i 34 nad zakłady lotnicze. Tym razem bomby trafiły w centrum. Według niemieckich zestawień zniszczonych lub uszkodzonych zostało około 500 domów, w mieście zabrakło prądu, a liczba pożarów przerosła możliwości miejscowej straży. Na pomoc przyjechały oddziały straży pożarnej z Güstrow, Wismaru, Bad Doberan i Hamburga. Co do Heinkla, źródła się różnią: według brytyjskich danych fabryki znów nie trafiono, według wschodnioniemieckiego historyka Olafa Groehlera uszkodzenia spowodowały spadek produkcji o około dziesięć procent. Bomber Command stracił jeden samolot.

Trzeci nalot, z 25 na 26 kwietnia, przeprowadziło 128 maszyn, 110 nad miastem i 18 nad fabryką. Spadło na nie kilkaset bomb burzących i kilka tysięcy małych bomb zapalających. W starym mieście wybuchły wielkie pożary obejmujące całe kwartały. Trafione zostały także zakłady Heinkla; według części opracowań spłonęła wtedy część dokumentacji nowego nocnego myśliwca He 219, co opóźniło prace nad nim. Rano 26 kwietnia od 30 do 40 tysięcy mieszkańców nie miało dachu nad głową. Według dostępnych zestawień tej nocy nad Rostockiem nie zestrzelono żadnego samolotu.

Ostatni, czwarty nalot, z 26 na 27 kwietnia, przeprowadziło 106 samolotów. Tym razem połowa z nich atakowała zakłady Heinkla, którym miał przypaść główny cios. Był to najskuteczniejszy z czterech ataków: zakłady zostały ciężko zniszczone, a w mieście pożary dopełniły zniszczeń z poprzednich nocy. W brytyjskich ocenach nalot ten opisywano jako wzorcowy przykład precyzyjnego bombardowania nocą. Nie wróciły trzy samoloty. Łącznie Bomber Command wysłał nad Rostock w czterech nocach około 520 samolotów, z których około 400 atakowało miasto, a niespełna dziesięć utracił.

Zniszczenia i ofiary

Według niemieckich danych zebranych w opracowaniach dziejów wojny powietrznej nad Rostockiem naloty zniszczyły całkowicie 1765 budynków, a 513 ciężko uszkodziły. Spłonęło około 130 hektarów zabudowy, czyli mniej więcej 60 procent śródmieścia; inne zestawienia mówią o zniszczeniu około połowy starego miasta. Brytyjskie oceny ze zdjęć lotniczych mówiły o podobnej, a nawet większej skali. Z około 130 tysięcy mieszkańców mniej więcej 35 tysięcy straciło mieszkania.

Kościół św. Piotra, najstarsza świątynia miasta, wypalił się, a jego wysoki hełm wieżowy runął razem z dzwonami. W kościele św. Mikołaja spłonęły wieża i nawa, a sklepienie nawy się zawaliło. Ciężko zniszczony został kościół św. Jakuba. Spłonęły teatr miejski i wiele historycznych kamienic, w tym część zabudowy wokół rynku. Przetrwał natomiast kościół Mariacki, z jego słynnym średniowiecznym zegarem astronomicznym: według miejskiej tradycji ocalał dzięki kościelnemu Friedrichowi Bombowskiemu i jego rodzinie, którzy gasili spadające na dach bomby zapalające.

Liczba ofiar była, jak na skalę zniszczeń, stosunkowo niewielka. Według niemieckich zestawień zginęło 204 lub 221 osób, a 89 zostało rannych; władze miasta podawały 216 zabitych, w tym 187 cywilów, 27 żołnierzy i dwóch cudzoziemców. Brytyjskie analizy wiązały tę liczbę z tym, że po pierwszych nocach wielu mieszkańców uciekło z miasta. Z Rostocku rozpoczęła się wtedy masowa ucieczka i ewakuacja do okolicznych miejscowości. W maju 1942 roku na Nowym Cmentarzu urządzono kwaterę dla ponad dwustu ofiar kwietniowych nalotów.

„Terrorangriff”

Naloty wstrząsnęły władzami Rzeszy jeszcze bardziej niż zniszczenie Lubeki. Joseph Goebbels zapisał w dzienniku pod koniec kwietnia, że nalot był bardziej niszczycielski niż poprzednie, że życie społeczne miasta praktycznie ustało, a sytuacja w niektórych dzielnicach jest katastrofalna. Pisał o zniszczeniu siedmiu dziesiątych miasta, o ponad stu tysiącach ewakuowanych i o panice. Liczby te, oparte na pierwszych, chaotycznych meldunkach, były znacznie wyższe od późniejszych danych policyjnych, ale dobrze oddają wrażenie, jakie Rostock wywarł w Berlinie.

W niemieckich komunikatach o nalotach na Rostock pojawiło się, jak podają historycy brytyjscy i niemieccy, po raz pierwszy określenie „Terrorangriff”, czyli „nalot terrorystyczny”. Goebbels zabiegał, by tak nazywać wszystkie brytyjskie ataki na miasta, a niemieckie przedstawiać wyłącznie jako „odwet”. Służyło to zarówno propagandzie wewnętrznej, jak i uzasadnieniu działań Luftwaffe. Adolf Hitler już 14 kwietnia, po Lubece, polecił prowadzić naloty odwetowe na miasta angielskie, w których zniszczenia dotkną przede wszystkim ludność cywilną. Teraz, gdy płonął Rostock, a Luftwaffe bombardowała Exeter i Bath, Goebbels zanotował, że Hitler zamierza powtarzać takie ataki noc po nocy, „dopóki Anglikom nie zbrzydną naloty terrorystyczne”, i że podziela jego zdanie, iż trzeba uderzać w ośrodki kultury, uzdrowiska i dzielnice cywilne.

Niemiecka odpowiedź pozostała jednak ograniczona. Luftwaffe, której główne siły walczyły na wschodzie i nad Morzem Śródziemnym, mogła wysłać nad Anglię najwyżej kilkadziesiąt bombowców naraz. Pod koniec kwietnia zaatakowała Exeter, Bath, Norwich i York, a potem w kolejnych miesiącach inne miasta o historycznej zabudowie. Te naloty zabiły w sumie ponad tysiąc sześćset Brytyjczyków, ale nie mogły się równać z tym, co Bomber Command był zdolny zadać miastom niemieckim.

Miejsce w wojnie

Rostock potwierdził to, co pokazała Lubeka: miasto łatwe do odnalezienia, słabo bronione i zbudowane w dużej części z drewna można było nocą spalić bombami zapalającymi, nawet bez dokładnych urządzeń nawigacyjnych. W Londynie przyjęto to jako dowód, że nowa strategia bombardowań obszarowych może przynieść wyniki. Kilka tygodni później, w nocy z 30 na 31 maja 1942 roku, Harris wysłał ponad tysiąc bombowców nad Kolonię, a w kolejnych latach zamienił w ruiny większość wielkich miast Niemiec. Jednocześnie to po Rostocku niemiecka propaganda na trwałe przyjęła język „terroru powietrznego”, którym aż do końca wojny opisywała alianckie naloty, a który po wojnie przejęła część publicystyki skrajnej prawicy.

Sam Rostock był bombardowany jeszcze wiele razy. W nocy z 8 na 9 maja 1942 roku brytyjskie bombowce zaatakowały Warnemünde i zakłady Arado, tracąc kilkanaście maszyn w ogniu wzmocnionej po kwietniu obrony przeciwlotniczej. Od lata 1943 roku dzienne naloty na zakłady lotnicze w Rostocku i Warnemünde prowadziło lotnictwo amerykańskie. W całej wojnie w nalotach na miasto zginęło według niemieckich badań 617 osób, w tym ponad stu robotników przymusowych i jeńców, a do 1945 roku zniszczonych lub uszkodzonych zostało około 85 procent mieszkań. Po wojnie, w czasach NRD, ruiny kościoła św. Jakuba rozebrano; kościoły św. Piotra i św. Mikołaja odbudowano, a wieża kościoła św. Piotra odzyskała hełm dopiero po zjednoczeniu Niemiec.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.