- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 30 maja 1942
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- RAF, Arthur Harris, III Rzesza, Winston Churchill
W nocy z 30 na 31 maja 1942 roku brytyjskie lotnictwo bombowe, RAF Bomber Command, wysłało nad Kolonię 1047 samolotów. Nikt dotąd nie skierował tylu bombowców przeciw jednemu celowi. Największe wcześniejsze wyprawy RAF liczyły około 270 maszyn, a Luftwaffe w czasie Blitzu wysyłała nad jedno miasto najwyżej kilkaset. Operacja nosiła kryptonim „Millennium”, a do historii przeszła jako pierwszy „nalot tysiąca bombowców”. W ciągu około 90 minut na jedno z największych miast Rzeszy spadło blisko półtora tysiąca ton bomb, w dwóch trzecich zapalających. Wybuchło około 2500 pożarów, zginęło niemal pięćset osób, a ponad 45 tysięcy straciło dach nad głową.
Pisze się czasem, że nalot „ujawnił nowe techniki bombardowania obszarowego”. Samo bombardowanie całych dzielnic miast nie było wtedy nowością: Bomber Command prowadził je od lutego 1942 roku, a w marcu i kwietniu spalił Lubekę i Rostock. Nowe były skala i sposób prowadzenia nalotu. Po raz pierwszy wszystkie samoloty leciały jednym zwartym „strumieniem bombowców”, wspólną trasą, z wyznaczonymi godzinami i wysokościami, i przeszły nad celem w czasie wcześniej uważanym za niemożliwy. Ta metoda stała się podstawą działania Bomber Command aż do końca wojny.
Gra o przyszłość Bomber Command
Wiosną 1942 roku przyszłość brytyjskiego lotnictwa bombowego wcale nie była pewna. Raport Butta z sierpnia 1941 roku wykazał, że tylko mniej więcej jedna trzecia załóg meldujących atak zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu. Marynarka domagała się samolotów do walki z U-Bootami w bitwie o Atlantyk, armia wsparcia lotniczego, a dowódcy na Bliskim Wschodzie i w Indiach bombowców dalekiego zasięgu. Marsz. lotnictwa Arthur Harris, który od 22 lutego dowodził Bomber Command, miał do dyspozycji na co dzień około czterystu samolotów z gotowymi załogami. Większość stanowiły dwusilnikowe Wellingtony, a czterosilnikowe Stirlingi, Halifaxy i Lancastery dopiero wchodziły do służby.
Naloty na Lubekę i Rostock pokazały, że małe, słabo bronione stare miasta można nocą spalić. Kwietniowe wyprawy na Kolonię i Hamburg, choć rekordowe, przyniosły jednak rozproszone bombardowanie i niewielkie szkody. Harris potrzebował czegoś, co przekona gabinet wojenny, że rozbudowana flota bombowców może zadawać Niemcom ciosy, jakich nie zada nikt inny. W połowie maja wpadł na pomysł, by na jedną noc zebrać wszystko, co lata: nie tylko dywizjony liniowe, lecz także samoloty i instruktorów z jednostek szkolnych. Liczba tysiąca była przede wszystkim symbolem, który miał przemówić do wyobraźni polityków i opinii publicznej. Szef sztabu lotnictwa marsz. Charles Portal poparł plan. Według wspomnień Harrisa Winston Churchill, któremu przedstawił go w swojej rezydencji Chequers, zgodził się z entuzjazmem i oświadczył, że jest gotów pogodzić się nawet ze stratą stu samolotów.
Ryzyko było ogromne. Gdyby nalot zakończył się katastrofą, Bomber Command straciłby nie tylko dywizjony liniowe, ale i instruktorów, od których zależało szkolenie kolejnych roczników załóg.
Skąd wziąć tysiąc samolotów
Aby uzbierać tysiąc maszyn, Harris sięgnął do grup szkolnych Bomber Command, czyli do jednostek doskonalenia bojowego (Operational Training Unit). Ich samoloty były przeważnie starsze i zużyte, a załogi składały się z instruktorów i najbardziej zaawansowanych uczniów, często jeszcze przed pierwszym lotem bojowym. Ponad trzysta maszyn, mniej więcej co trzecia z biorących udział w nalocie, pochodziło właśnie z takich jednostek. Około 250 samolotów obiecało dowództwo lotnictwa obrony wybrzeża, RAF Coastal Command, ale kilka dni przed operacją Admiralicja zabroniła ich udziału, uznając, że propagandowy efekt nie usprawiedliwia odciągania maszyn od walki z okrętami podwodnymi. Harris musiał w ostatniej chwili obsadzić kilkadziesiąt kolejnych samolotów uczniami i instruktorami.
Ostatecznie wystartowało 1047 bombowców: według brytyjskich zestawień operacyjnych 602 Wellingtony, 131 Halifaxy, 88 Stirlingów, 79 Hampdenów, 73 Lancastery, 46 Manchesterów i 28 Whitleyów. Wśród nich były załogi polskich dywizjonów bombowych. Z 300 Dywizjonu „Ziemi Mazowieckiej” poleciało 15 załóg, z 305 Dywizjonu „Ziemi Wielkopolskiej” 13, w nalocie uczestniczył też 301 Dywizjon „Ziemi Pomorskiej”, a polscy lotnicy latali również w maszynach jednostek szkolnych. Dodatkowo ponad sto samolotów, głównie lekkich bombowców Blenheim, miało atakować lotniska niemieckich nocnych myśliwców w Holandii i Belgii.
Strumień bombowców
Najważniejsza była taktyka. Niemiecka obrona nocna opierała się na pasie stref ciągnącym się od Danii po Francję, nazywanym od jego twórcy, gen. Josefa Kammhubera, linią Kammhubera. W każdej strefie radary naprowadzały z ziemi jeden nocny myśliwiec na jeden bombowiec. Brytyjczycy obliczyli, że kontroler jednej strefy może przeprowadzić najwyżej około sześciu przechwyceń na godzinę. Dotąd bombowce leciały nad Niemcy pojedynczo, każdy własną trasą, a nalot rozciągał się na cztery godziny i więcej, co dawało obronie czas na wyszukiwanie celów jeden po drugim. Teraz cała armada miała przejść przez kilka stref w zwartym strumieniu, tak by obrona została nasycona, a większość bombowców przeleciała, zanim myśliwce zdążą zareagować. Nad celem przewidziano tylko 90 minut.
Ceną było ryzyko zderzeń. Naukowcy z sekcji badań operacyjnych Bomber Command oszacowali, że kolizji nad celem będzie niewiele, i uznali to ryzyko za akceptowalne w porównaniu ze stratami od myśliwców. Taki lot był możliwy dzięki systemowi radionawigacyjnemu Gee, który pozwalał prowadzić setki samolotów wspólną trasą z dokładnością wystarczającą do odnalezienia miasta. Marcowe naloty z Gee pokazały jednak, że system zawodzi nad zadymionym Zagłębiem Ruhry.
Celem miał być pierwotnie Hamburg, który leżał poza zasięgiem Gee, ale dawał w jasną noc szansę na wielki pożar. Przez kilka dni pogoda nie pozwalała jednak na start. Rankiem 30 maja, gdy pełnia księżyca zaczynała mijać, a grupy szkolne nie mogły czekać w nieskończoność, Harris w kwaterze pod High Wycombe wysłuchał prognozy: nad północnymi Niemcami miały zalegać chmury, a nad Nadrenią niebo miało się przejaśnić. Wybrał Kolonię, cel zastępczy, położony w zasięgu Gee.
Plan nalotu był prosty. Pierwsze piętnaście minut należało do doświadczonych załóg 1 i 3 Grupy, wyposażonych w Gee, które miały oznaczyć cel pożarami. Potem przez godzinę nadlatywała główna masa, a na końcu ciężkie czterosilnikowe bombowce 4 i 5 Grupy. Wyznaczono trzy punkty celowania: stare miasto przy placu Neumarkt oraz dzielnice półtora kilometra na północ i na południe od niego. Przed startem załogom odczytano posłanie Harrisa, które według brytyjskich opracowań kończyło się wezwaniem, by „przyłożyć mu prosto w szczękę”.
Nad Kolonią
Bombowce startowały z kilkudziesięciu lotnisk we wschodniej Anglii późnym wieczorem 30 maja. Noc była pogodna, a księżyc oświetlał Ren i wieże katedry, znakomite punkty orientacyjne. Pierwsze bomby spadły na Kolonię o 0.47 w nocy 31 maja. Przez następne półtorej godziny nad miasto nadlatywał średnio jeden bombowiec co kilka sekund. Według brytyjskich zestawień główny cel zbombardowało 868 samolotów, a kilkanaście innych zaatakowało cele zastępcze. Spadło 1455 ton bomb, z czego mniej więcej dwie trzecie stanowiły bomby zapalające.
Niemiecka obrona przeciwlotnicza strzelała przez cały czas, a reflektory chwytały kolejne maszyny, ale obrona nie nadążała. Załogi ostatniej fali widziały płonące miasto z dużej odległości jako łunę na horyzoncie. Kolońska straż pożarna naliczyła około 2500 pożarów, z których 1700 uznała za duże. Szerokie ulice i wysiłek strażaków zapobiegły połączeniu się ognisk w burzę ogniową, ale większość zniszczeń spowodował ogień, a nie wybuchy.
Jednym z samolotów, które nie wróciły, był Manchester z 50 Dywizjonu, pilotowany przez dwudziestoletniego por. Leslie Mansera. Nad Kolonią maszynę chwyciły reflektory i trafiła ją flak. Manser zrzucił bomby, wyprowadził płonący, ledwie sterowny samolot z miasta i próbował dolecieć do Anglii. Nad Belgią, gdy lewy silnik stanął w ogniu, a utrzymanie wysokości stało się niemożliwe, kazał załodze skakać, a sam pozostał za sterami. Odmówił przyjęcia podanego mu spadochronu. Samolot rozbił się w pobliżu Bree. Jeden z lotników trafił do niewoli, ale pięciu uniknęło jej i wróciło do Anglii, a ich relacje sprawiły, że Manser otrzymał pośmiertnie Krzyż Wiktorii.
Straty
Według raportu prezydenta policji w Kolonii zginęło 469 osób, w tym 411 cywilów i 58 żołnierzy; późniejsze zestawienia, uwzględniające zmarłych z ran, podają do około 486 zabitych. Rannych było 5027 osób, a dach nad głową straciło 45 132. Całkowicie zniszczonych zostało 13 010 mieszkań, 6360 było ciężko, a 22 270 lekko uszkodzonych. Spłonęło lub zostało zburzonych ponad 3300 budynków innych niż mieszkalne, w tym 9 szpitali, 17 kościołów, 16 szkół, 4 budynki uniwersytetu i kilkanaście obiektów zabytkowych. Trafione zostały zakłady przemysłowe i węzły kolejowe, ale jedynym obiektem wojskowym uszkodzonym w nalocie były koszary artylerii przeciwlotniczej. Brytyjskie zdjęcia lotnicze wykazały zniszczenie około 600 akrów, czyli mniej więcej 240 hektarów zabudowy. Katedra stojąca obok dworca głównego przetrwała. W kolejnych tygodniach, według niemieckich opracowań, miasto opuściło od 135 do 150 tysięcy z około 700 tysięcy mieszkańców; liczba zameldowanych spadła o około 63 tysiące.
Bomber Command stracił 41 z 1047 samolotów wysłanych nad Kolonię, czyli 3,9 procent; licząc maszyny atakujące lotniska nocnych myśliwców, nie wróciły 43 samoloty. Niemcy ogłosili zestrzelenie 44. Około połowy strat przypadło na rejon samego miasta. Według brytyjskich analiz wśród strat, których przyczynę ustalono, przeważały zestrzelenia przez artylerię przeciwlotniczą, nocne myśliwce strąciły tylko kilka maszyn, a dwa bombowce zderzyły się ze sobą. Dowódcy uznali straty za umiarkowane i za dowód, że strumień bombowców się sprawdził.
Propaganda i reakcje
Rano 31 maja nalot stał się w Wielkiej Brytanii sensacją. Ministerstwo Lotnictwa i BBC ogłosiły, że nad Niemcy poleciało ponad tysiąc bombowców, a prasa prześcigała się w nagłówkach. „Daily Express” pisał o największym przedsięwzięciu lotniczym, jakiego podjęło się którekolwiek państwo w tej wojnie, a „The Times” zatytułował relację „Reaping the Whirlwind” („Zbieranie burzy”), nawiązując do biblijnego „kto sieje wiatr, zbiera burzę”. Churchill napisał do Harrisa, że ten dowód rosnącej potęgi brytyjskiego lotnictwa bombowego jest „zwiastunem tego, co Niemcy otrzymają, miasto po mieście, od tej chwili”.
W Niemczech reakcja była dwojaka. Komunikaty Wehrmachtu pomniejszały skalę nalotu, a niemieckie radio przedstawiało go jako brytyjską odpowiedź na klęskę radzieckiego sojusznika w drugiej bitwie o Charków i zapowiadało odwet. Następnej nocy, z 31 maja na 1 czerwca, Luftwaffe zbombardowała Canterbury, otwierając drugi etap nalotów Baedekera, znacznie mniejszych od kolońskiego. Według wspomnień Alberta Speera Hermann Göring nie chciał przyjąć do wiadomości meldunków gauleitera Kolonii o skali zniszczeń i zarzucał mu przesadę. Joseph Goebbels przyznawał w dzienniku, że szkody są ciężkie, i obawiał się wpływu nalotu na nastroje ludności.
Miejsce w wojnie
Harris wygrał swoją grę. Nalot przekonał rząd, że Bomber Command jest narzędziem wartym inwestycji, a 11 czerwca 1942 roku dowódca otrzymał tytuł szlachecki. Nie udało się jednak szybko powtórzyć sukcesu. W nocy z 1 na 2 czerwca 956 samolotów, w tym znów maszyny szkolne, poleciało nad Essen, ale nad zasnutym mgłą i dymem Zagłębiem Ruhry bomby się rozproszyły. W nocy z 25 na 26 czerwca nad Bremę wysłano około tysiąca samolotów, tym razem z udziałem ponad stu maszyn Coastal Command, lecz chmury i tym razem zmniejszyły skuteczność ataku. Potem z wielkich nalotów z udziałem jednostek szkolnych zrezygnowano, bo zbyt mocno zakłócały one szkolenie. Kolejne naloty tysiąca bombowców przyszły dopiero w 1944 roku, gdy Bomber Command mógł je wykonać samymi ciężkimi maszynami liniowymi.
Operacja „Millennium” wyznaczyła jednak drogę na resztę wojny. Strumień bombowców, skupienie nalotu w krótkim czasie i masowe użycie bomb zapalających stały się podstawą działania Bomber Command. W sierpniu 1942 roku powstała formacja wskazująca cele, a nowe pomoce nawigacyjne i radar pokładowy poprawiły celność. Latem 1943 roku w Hamburgu wywołana przez naloty burza ogniowa zabiła około 34 tysięcy ludzi. Kolonię bombardowano w czasie wojny ponad dwieście razy; najcięższy nalot z 28 na 29 czerwca 1943 roku zabił około 4500 osób. Gdy w marcu 1945 roku do miasta weszli Amerykanie, zastali w nim kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców i morze ruin, nad którymi wciąż stała uszkodzona katedra. Bombardowania obszarowe niemieckich miast, w których zginęło według szacunków kilkaset tysięcy cywilów, pozostają do dziś jedną z najbardziej spornych decyzji aliantów, a nalot na Kolonię z 30 na 31 maja 1942 roku jest ich symbolicznym początkiem.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 31 maja 1942 · Morze ŚródziemneKocioł pod GazaląPod koniec maja 1942 Rommel, odcięty od zaopatrzenia, okopał się w „Kotle” pod Gazalą, przebił przejścia przez pola minowe i 31 maja uderzył na 150 Brygadę.
- 1 czerwca 1942 · Zbrodnie i represjeRaport BunduNa przełomie maja i czerwca 1942 do Londynu dotarł raport Bundu o 700 tys. Żydów zamordowanych w Polsce i o gazowaniu w Chełmnie. Zachód nie dowierzał.
- 1 czerwca 1942 · Morze ŚródziemneZagłada 150 Brygady1 czerwca 1942 wojska Rommla zdobyły pudło brytyjskiej 150 Brygady pod Sidi Muftah. Bryg. Haydon zginął, a Rommel otworzył drogę zaopatrzenia przez pola minowe.
- 27 maja 1942 · Europa Środkowo-WschodniaZamach na Heydricha27 maja 1942 w Pradze czechosłowaccy spadochroniarze Gabčík i Kubiš ciężko ranili Reinharda Heydricha. Zmarł 4 czerwca, a Niemcy odpowiedzieli terrorem.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 23 kwietnia 1942 · Front zachodniNaloty BaedekeraW nocy z 23 na 24 kwietnia 1942 Luftwaffe zbombardowała Exeter. Zaczęła się seria odwetowych nalotów na historyczne miasta Anglii, w tym Bath, Norwich i York.
- 28 marca 1942 · Front zachodniNalot na LubekęW nocy z 28 na 29 marca 1942 234 bombowce RAF spaliły zachodnią część starówki Lubeki. Zginęło ponad 300 osób. Hitler zażądał odwetu na angielskich miastach.
- 13 marca 1942 · Front zachodniNaloty z użyciem Gee na Zagłębie RuhryW marcu 1942 Bomber Command zaczęło latać nad Niemcy z systemem radionawigacyjnym Gee. Essen zasnuwał smog, ale 13/14 marca bomby trafiły w Kolonię.
- 25 czerwca 1942 · Front zachodniNalot tysiąca bombowców na BremęW nocy z 25 na 26 czerwca 1942 RAF wysłał nad Bremę 1067 samolotów. Chmury ograniczyły skutki, a 48 bombowców nie wróciło. To ostatni nalot „tysiąca” w 1942.