TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty na Stuttgart i Pilzno

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
15 kwietnia 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Arthur Harris, III Rzesza, Czechosłowacja

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1943 roku 462 bombowce RAF Bomber Command zaatakowały Stuttgart, stolicę Wirtembergii i jeden z ważnych ośrodków niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Bomby spadły między 0.42 a 1.52, ale nie tam, gdzie wyznaczyły je samoloty Pathfinders: główny ciężar ataku przesunął się na północno-wschodnie dzielnice miasta. Dwie noce później, z 16 na 17 kwietnia, dowództwo Arthura Harrisa wysłało jednocześnie blisko sześćset samolotów nad zakłady Škody w Pilźnie i nad Mannheim. Atak na Pilzno zakończył się niepowodzeniem, a straty tej nocy były największe, jakie Bomber Command poniosło od początku wojny.

Stuttgart – trudny cel

Stuttgart leżał w głębi południowych Niemiec, daleko poza zasięgiem radiowego systemu Oboe, którym od marca 1943 roku wyznaczano cele w Zagłębiu Ruhry. Miasto rozciągało się w krętej dolinie Neckaru, wśród wzgórz, które utrudniały rozpoznanie celu z powietrza i na ekranach radarów pokładowych. Działały tu zakłady Boscha, produkujące między innymi iskrowniki i wtryskiwacze do silników, oraz fabryki Daimler-Benz w Untertürkheim. Wcześniejsze ataki RAF na to miasto, w tym nalot 314 samolotów z 11 na 12 marca 1943 roku, przyniosły niewiele: wtedy Niemcy po raz pierwszy użyli fałszywych znaczników świetlnych i większość bomb spadła w otwartym terenie.

W kwietniu Harris wysłał nad Stuttgart znacznie większe siły: 146 Wellingtonów, 135 Halifaxów, 98 Lancasterów i 83 Stirlingi. Według niemieckich danych nad miasto dotarło 393 z nich. Pathfinders meldowali, że dokładnie oznaczyli centrum, ale bombardowanie przesuwało się stopniowo wzdłuż linii nalotu, na północny wschód. Brytyjski dziennik operacyjny Bomber Command podaje ten nalot jako przykład zjawiska zwanego creep-back („pełzanie wstecz”). Załogi głównych sił, a także część samolotów odnawiających oznaczenie, nie przebijały się do środka obszaru wyznaczonego flarami, tylko zrzucały bomby na pierwsze widoczne znaczniki. Każda kolejna fala bombardowała więc nieco wcześniej, a środek ciężkości ataku cofał się w stronę, z której nadlatywały samoloty. Bomber Command nigdy nie zdołało całkowicie wyeliminować tego zjawiska.

Bomby spadły przede wszystkim na Bad Cannstatt, Münster i Mühlhausen, dzielnice nad Neckarem na północny wschód od centrum. Według zestawień miejskich zginęło 619 osób, a ponad 700 zostało rannych. Część opracowań podaje, że wśród ofiar było około 400 jeńców wojennych, którzy zginęli w dzielnicy Gaisburg. Był to najkrwawszy jak dotąd nalot na Stuttgart. Bomber Command straciło 23 samoloty – 8 Stirlingów, 8 Wellingtonów, 4 Halifaxy i 3 Lancastery, czyli 5 procent wysłanych sił. Takie straty przy jednym nalocie były wówczas dla dowództwa trudne, ale jeszcze znośne.

Pilzno i Mannheim

Po jednej nocy przerwy Harris zaplanował w nocy z 16 na 17 kwietnia dwa duże uderzenia. Pierwsze miało trafić w zakłady Škody w Pilźnie, w Protektoracie Czech i Moraw, jedną z największych fabryk zbrojeniowych Europy. Produkowano tam działa, amunicję i pojazdy dla Wehrmachtu, a według czeskich opracowań w kwietniu 1943 roku pracowało w niej około 67 tysięcy ludzi. Cel leżał tak daleko na wschodzie, że wyprawę mogły podjąć tylko ciężkie bombowce czterosilnikowe: poleciało 197 Lancasterów i 130 Halifaxów, łącznie 327 maszyn. Drugi zespół, 271 samolotów – 159 Wellingtonów, 95 Stirlingów i 17 Halifaxów – miał zaatakować Mannheim, wcześniej już kilkakrotnie bombardowany.

Plan ataku na Pilzno był skomplikowany. Nalot przeprowadzono przy pełni księżyca, a załogi głównych sił miały same, wzrokowo, potwierdzić położenie fabryki. Znaczniki Pathfinders służyły tylko jako ogólna wskazówka. Bombowce leciały nisko i kilkakrotnie zmieniały kurs, żeby Niemcy nie odgadli celu. Jasna noc sprzyjała jednak także niemieckim nocnym myśliwcom, które zaatakowały strumień bombowców jeszcze w drodze. Nad rejon Pilzna według czeskich wyliczeń doleciało około 290 samolotów. Tam za fabrykę wzięto duży zakład psychiatryczny w Dobřanach, mniej więcej 11 kilometrów na południowy zachód od Pilzna, którego zabudowa przypominała z góry budynki przemysłowe. Tylko sześć załóg przywiozło zdjęcia z bombardowania, wykonane w promieniu niespełna 5 kilometrów od prawdziwego celu. Zakłady Škody nie zostały trafione.

Bomby zniszczyły większość zabudowy Dobřan i spadły także na pobliskie koszary oraz okoliczne wsie. Liczby ofiar różnią się w zależności od źródła. Czeskie opracowania podają, że w samych Dobřanach zginęło około stu pacjentów zakładu, kilkudziesięciu niemieckich żołnierzy i kilkudziesięciu innych mieszkańców, a w całym zaatakowanym rejonie ponad 250 cywilów. Brytyjski dziennik operacyjny przytacza relację, według której w zbombardowanych koszarach zginęło 200 niemieckich żołnierzy. Z 746 domów w Dobřanach ocalała mniej więcej jedna czwarta. Była to pierwsza miejscowość na ziemiach czeskich tak ciężko zbombardowana w czasie wojny. Ministerstwo Lotnictwa w Londynie, opierając się na meldunkach załóg, ogłosiło zniszczenie zakładów Škody, a niemiecka propaganda wykorzystała pomyłkę, nakręcając o nalocie film.

Za nieudany atak RAF zapłacił wysoką cenę. Nad Pilznem i w drodze powrotnej zginęło 18 Lancasterów i 18 Halifaxów – 11 procent wysłanych sił. Kanadyjski 408 Dywizjon RCAF stracił 4 z 12 Halifaxów. Według czeskich wyliczeń zginęło 199 lotników, a 52 trafiło do niewoli. Jeden z zestrzelonych Lancasterów rozbił się na skraju Dobřan; jego załoga była pierwszymi poległymi alianckimi żołnierzami na ziemiach czeskich w tej wojnie.

Atak na Mannheim udał się znacznie lepiej. Pathfinders dokładnie oznaczyli cel i według brytyjskiego dziennika operacyjnego nalot był skuteczny. Ze 271 samolotów nie wróciło 18 – 9 Wellingtonów, 7 Stirlingów i 2 Halifaxy, czyli 6,6 procent. Łącznie tej nocy Bomber Command wykonało 609 lotów bojowych i straciło 54 samoloty, 8,9 procent. Były to największe straty jednej nocy od początku wojny, wyższe nawet niż 50 maszyn utraconych podczas nalotu tysiąca bombowców na Bremę w czerwcu 1942 roku. Czternaście samolotów z obu wypraw spadło do morza i część ich załóg uratowano.

Miejsce w wojnie

Kwietniowe naloty pokazały granice możliwości Bomber Command wiosną 1943 roku. Nad Zagłębiem Ruhry, w zasięgu Oboe, Harris niszczył miasta coraz skuteczniej. Głębiej w Niemczech i w Europie Środkowej, gdzie nie sięgało Oboe, a radar H2S, z którym w lutym po raz pierwszy skutecznie zbombardowano na ślepo Wilhelmshaven, był wciąż nowością, celność nadal zależała od pogody, oświetlenia, sprawności Pathfinders i odporności załóg na ogień obrony. Creep-back nad Stuttgartem i pomyłka nad Dobřanami oznaczały w praktyce, że bomby zabijały przede wszystkim ludzi, którzy nie byli celem: mieszkańców przedmieść, jeńców, chorych psychicznie. Wysokie straty z 16 na 17 kwietnia przypomniały z kolei, że dalekie wyprawy w jasne noce są dla bombowców szczególnie niebezpieczne.

Harris nie zrezygnował z Pilzna. W nocy z 13 na 14 maja 1943 roku RAF ponowił atak na Škodę, ale i ten nalot w dużej mierze chybił. Fabrykę zniszczyły dopiero amerykańskie bombowce 25 kwietnia 1945 roku, na kilka dni przed końcem wojny. Stuttgart był bombardowany jeszcze wielokrotnie; najcięższe naloty przyszły w 1944 roku, a w całej wojnie zginęło w nim kilka tysięcy ludzi. Głównym frontem nocnej ofensywy pozostało jednak Zagłębie Ruhry. Pod koniec kwietnia bombowce wróciły nad Duisburg i Essen, w maju przyszły nalot na zapory Möhne i Eder oraz katastrofalny pożar Wuppertalu, a latem operacja „Gomora” przeciw Hamburgowi.

Źródła

  1. history.state.gov · d187
  2. ozatwar.com · knilands

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.