- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Polska
- Data:
- 19 kwietnia 1943
- Autor:
- Natalia

W poniedziałek 19 kwietnia 1943 roku, przed świtem, niemieckie oddziały SS i policji weszły do getta warszawskiego, by w ciągu trzech dni wywieźć jego ostatnich mieszkańców. Był to dzień poprzedzający Pesach – wieczorem Żydzi mieli zasiąść do pierwszej wieczerzy sederowej, wspominającej wyjście z niewoli egipskiej. Zamiast posłusznych kolumn na Umschlagplatzu Niemcy zastali puste ulice i ogień z okien. Bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), dowodzonej przez Mordechaja Anielewicza, i Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW) obrzucili wkraczające kolumny granatami i butelkami z benzyną i po kilku godzinach zmusili je do odwrotu. Reichsführer SS Heinrich Himmler odebrał tego ranka dowództwo dotychczasowemu dowódcy SS i Policji w Warszawie i powierzył je Jürgenowi Stroopowi. Jeszcze tego samego dnia Niemcy wrócili do getta lepiej zorganizowani, z działami i pojazdami pancernymi. Tak zaczęło się powstanie w getcie warszawskim – pierwsze miejskie powstanie w okupowanej przez Niemców Europie.
Getto szczątkowe
Z blisko pół miliona ludzi, których Niemcy stłoczyli za murami getta warszawskiego w latach 1940–1941, wiosną 1943 roku pozostała niewielka część. Około 100 tysięcy zmarło z głodu i chorób, a od 22 lipca do 21 września 1942 roku, w czasie Wielkiej Akcji, około 265–300 tysięcy wywieziono do komór gazowych Treblinki. W tak zwanym getcie szczątkowym zostało według różnych szacunków 50–70 tysięcy osób. Oficjalnie, jako robotnicy niemieckich zakładów (szopów) i ich rodziny, mieszkało tam około 35–40 tysięcy ludzi; pozostali ukrywali się „na dziko”, bez prawa pobytu.
Po Wielkiej Akcji ocaleli nie mieli już złudzeń co do znaczenia słowa „przesiedlenie”. Ludzie, którzy latem 1942 roku jeszcze wierzyli w wyjazd na roboty na wschód, teraz budowali kryjówki. W piwnicach, pod podłogami i za fałszywymi ścianami powstawały setki schronów, zwanych w getcie bunkrami – często z wentylacją, zapasami żywności i wody, czasem z podłączeniem do kanalizacji lub prądu. Najlepiej urządzone znajdowały się przy ulicach Miłej, Nowolipie, Leszno, Świętojerskiej i Franciszkańskiej. Plan przetrwania mieszkańców i plan walki bojowników uzupełniały się: bojownicy mieli zadawać Niemcom straty i opóźniać wywózki, ludność – zniknąć pod ziemią.
Pierwszą próbę sił przyniosły dni 18–22 stycznia 1943 roku. Gdy Niemcy wznowili wywózki, ŻOB po raz pierwszy otworzyła ogień, a mieszkańcy masowo ukryli się w schronach. Niemcy wywieźli około 5–6 tysięcy osób, ale przerwali akcję po czterech dniach. Styczniowa samoobrona zmieniła nastroje w getcie i stosunek polskiego podziemia do żydowskich bojowników. Odtąd mało kto zgłaszał się do wyjazdu dobrowolnie.
Dwie organizacje
Żydowska Organizacja Bojowa powstała w lipcu 1942 roku, w pierwszych dniach Wielkiej Akcji, z inicjatywy lewicowych organizacji syjonistycznej młodzieży (Ha-Szomer Ha-Cair, Dror, Akiba), do których jesienią dołączyli bundowcy i komuniści z Polskiej Partii Robotniczej. Jej komendantem był 23-letni Mordechaj Anielewicz, zastępcą – Icchak Cukierman, który w kwietniu przebywał po „aryjskiej” stronie jako przedstawiciel organizacji, a w sztabie zasiadali m.in. Marek Edelman z Bundu i Hersz Berliński z Poalej Syjon-Lewicy. Wiosną 1943 roku ŻOB liczyła 22 grupy bojowe, łącznie według różnych szacunków od około 220 do 500–600 bojowników, wśród nich wiele kobiet. Grupy rozmieszczono w trzech rejonach: w getcie centralnym, w szopach Többensa i Schultza przy Lesznie i Nowolipiu oraz w szopie szczotkarzy przy Świętojerskiej.
Żydowski Związek Wojskowy wyrósł ze środowisk syjonistów-rewizjonistów i ich młodzieżówki Betar. Jego dowódcą wojskowym był Paweł Frenkel, a w kierownictwie działali m.in. Leon Rodal i lekarz Dawid Wdowiński. Związek liczył według szacunków od 150 do 250–400 ludzi, był jednak lepiej uzbrojony, bo miał pieniądze na zakup broni i własne kontakty po polskiej stronie. Jego główne stanowisko znajdowało się w kamienicach przy placu Muranowskim. Obie organizacje nie zdołały się połączyć – dzieliły je polityka i spór o zasady podporządkowania – ale uzgodniły podział rejonów obrony.
Uzbrojenie było skromne. Każdy bojownik miał zwykle pistolet z kilkunastoma nabojami, kilka granatów, w dużej części domowej roboty, i butelki z benzyną. Karabiny były rzadkością, karabiny maszynowe – pojedyncze. Część broni pochodziła z Armii Krajowej: jej komendant gen. bryg. Stefan Rowecki „Grot” uznał ŻOB w listopadzie 1942 roku, a po styczniowych walkach AK przekazała organizacji kilkadziesiąt pistoletów, granatów i materiały wybuchowe wraz z instrukcjami wyrobu butelek zapalających. Resztę kupowano na czarnym rynku, często po wygórowanych cenach, za pieniądze ściągane od zamożniejszych mieszkańców getta. Bojownicy wiedzieli, że nie mogą wygrać. Chodziło im o to, by Żydzi nie szli na śmierć bez walki, i o „wybór sposobu umierania”, jak pisali później ocaleni.
Rozkaz Himmlera
Niemcy nie zrezygnowali z planu likwidacji getta. 16 lutego 1943 roku Himmler rozkazał przenieść szopy z robotnikami do obozów pracy na Lubelszczyźnie, a dzielnicę zrównać z ziemią. Akcja przenoszenia do Trawnik i Poniatowej szła jednak opornie: ŻOB rozlepiała odezwy wzywające do odmowy wyjazdu, podpalała magazyny przeznaczone do wywozu i wykonywała wyroki na żydowskich konfidentach Gestapo. W marcu i na początku kwietnia getto wiedziało już, że ostateczna akcja jest kwestią dni.
Akcję przygotował dowódca SS i Policji w dystrykcie warszawskim SS-Oberführer Ferdinand von Sammern-Frankenegg. Wyższy dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie Friedrich Wilhelm Krüger i Himmler nie ufali jednak jego zdolnościom. 17 kwietnia do Warszawy przybył SS-Brigadeführer Jürgen Stroop, dotąd oficer SS i policji w dystrykcie Galicja, wcześniej tępiący partyzantów na okupowanej Ukrainie – formalnie jako obserwator, w praktyce jako gotowy zastępca. Według często powtarzanej, ale niepotwierdzonej dokumentami wersji Himmler chciał, by likwidacja getta była „prezentem” na 54. urodziny Adolfa Hitlera, przypadające 20 kwietnia. Sammern zakładał, że trzy dni wystarczą.
Noc przed Paschą
Wieczorem 18 kwietnia, według relacji ocalałych, z polskiej strony nadeszło ostrzeżenie, że akcja zacznie się nazajutrz. Około drugiej w nocy getto otoczył szczelny kordon niemieckiej żandarmerii i policji, wspieranej przez granatowych policjantów. Anielewicz postawił organizację w stan pogotowia: bojownicy zajęli wyznaczone stanowiska w oknach i na strychach, a łącznicy obiegali domy z wezwaniem, by ludność zeszła do schronów. Na murach pojawiły się napisy w rodzaju „Do broni! Kobiety i dzieci do schronów!”. Getto, w którym miały się zacząć przygotowania do święta, nagle opustoszało.
Około szóstej rano (niektóre źródła podają wcześniejszą godzinę) do getta wkroczyły dwie kolumny: kilkuset esesmanów z batalionów zapasowych i szkolnych Waffen-SS, policjantów i żołnierzy formacji pomocniczych szkolonych w obozie w Trawnikach, złożonych głównie z Ukraińców, a także łotewskich i litewskich policjantów. Weszli od strony ulicy Nalewki oraz przez bramę przy Zamenhofa i Gęsiej, prowadząc ze sobą zdobyczny francuski pojazd gąsienicowy i samochody pancerne. Pojazd z megafonem wzywał Żydów do stawienia się do „przesiedlenia”.
Pierwsze starcia
Kolumnę na Nalewkach przy Gęsiej przywitał ogień grup ŻOB z okien kamienic, granaty i butelki z benzyną. Walka trwała tam według relacji około dwóch godzin; Niemcy, zaskoczeni w ciasnej ulicy, ponieśli straty i wycofali się za bramę. Druga kolumna została zaatakowana u zbiegu ulic Zamenhofa i Miłej, gdzie walczyły grupy, przy których stał sam Anielewicz. Bojownicy podpalili pojazd pancerny i zmusili napastników do ucieczki. „Niemcy dwa razy uciekali z getta” – pisał kilka dni później Anielewicz w liście do Cukiermana, przekazanym na „aryjską” stronę. Dla ludzi, którzy przez trzy i pół roku widzieli Niemców wyłącznie jako panów życia i śmierci, był to wstrząs.
Sammern-Frankenegg zameldował o porażce Krügerowi do Krakowa i według relacji Stroopa proponował ściągnąć lotnictwo bombowe. Około ósmej rano Stroop, za zgodą Krügera i Himmlera, przejął dowództwo. Sammern został odsunięty, później przeniesiony do Chorwacji, gdzie we wrześniu 1944 roku zginął w walce z jugosłowiańskimi partyzantami. Stroop odrzucił pomysł bombardowania i zreorganizował siły. Zamiast łapanek na ulicach postanowił uderzać na główne punkty oporu, spychać bojowników na coraz mniejszy obszar i niszczyć ich gniazda po kolei.
Stroop wraca do getta
Jeszcze przed południem Niemcy ponownie weszli do getta, tym razem mniejszymi oddziałami szturmowymi, osłanianymi przez pojazdy pancerne i ogień dział ustawionych na placu Krasińskich. Najpierw uderzyli wzdłuż Zamenhofa, gdzie bojownicy po wymianie ognia wycofali się w głąb kwartałów. Potem natarli na Nalewki; tamtejsze grupy ŻOB broniły się według relacji około sześciu godzin, zanim przeszły strychami i piwnicami do sąsiednich domów. Esesmani wtargnęli też do szpitala przy Gęsiej i według relacji świadków zamordowali część chorych, których nie zdołano ukryć.
Najcięższe walki trwały na placu Muranowskim, gdzie ŻZW miał karabin maszynowy i dobrze przygotowane stanowiska. Niemcom nie udało się go tego dnia zdobyć. W pierwszych dniach powstania nad kamienicą przy placu zawisły flaga biało-niebieska i biało-czerwona, widoczne z polskiej strony muru; ich zerwanie stało się dla Stroopa sprawą prestiżu, o czym opowiadał po wojnie w więzieniu. Szczegóły walk ŻZW są znacznie gorzej udokumentowane niż walki ŻOB – jego dowódcy zginęli, a wiele powojennych relacji o współpracy związku z polskimi organizacjami okazało się niewiarygodnych lub zmyślonych – dlatego historycy podają je z dużą ostrożnością.
Około ósmej wieczorem Stroop przerwał natarcie i wycofał oddziały za mury, wzmacniając kordon. Pierwszy dzień skończył się dla Niemców bez rozstrzygnięcia. Stroop zameldował o kilkunastu zabitych i rannych po swojej stronie; źródła żydowskie i prasa polskiego podziemia mówiły o kilkudziesięciu zabitych. Wiarygodność tych liczb jest ograniczona po obu stronach – wiadomo jednak, że meldunki Stroopa zaniżały straty własne. Według relacji ŻOB straciła tego dnia jednego bojownika. Niemcy schwytali w niebronionych częściach getta 580 osób, przeznaczonych do wywózki.
Pomoc zza murów
Wieczorem 19 kwietnia oddział Kierownictwa Dywersji AK (Kedyw) pod dowództwem kpt. Józefa Pszennego „Chwackiego” podjął przy ulicy Bonifraterskiej próbę wysadzenia muru getta, by otworzyć bojownikom drogę ucieczki. Akcja się nie udała: saperów wykryto, zanim zdołali wysadzić mur, a w strzelaninie z Niemcami zginęło dwóch żołnierzy AK, kilku zostało rannych. W następnych dniach oddziały AK i komunistycznej Gwardii Ludowej atakowały niemieckie posterunki i obsługę dział przy murach – 20 kwietnia grupa GL ostrzelała stanowisko artylerii przy Nowiniarskiej – a mniejsze organizacje socjalistyczne i demokratyczne próbowały przerzucać do getta broń. Były to akcje nieliczne i niewielkie w stosunku do potrzeb; ich skala i znaczenie są w historiografii przedmiotem sporu, podobnie jak pytanie, czy polskie podziemie mogło zrobić więcej. Dla bojowników ważne było jednak to, że po drugiej stronie muru ktoś walczy razem z nimi.
Następne dni
20 kwietnia Niemcy wrócili do getta o świcie. Głównym celem był szop szczotkarzy w kwartale Świętojerskiej, Wałowej, Franciszkańskiej i Bonifraterskiej, broniony przez grupy ŻOB pod dowództwem Marka Edelmana. Bojownicy wysadzili minę pod wkraczającym oddziałem przy bramie szopu i odrzucili niemiecką propozycję przerwania ognia na czas wyprowadzenia mieszkańców. Zginął wtedy m.in. Michał Klepfisz, który według relacji Edelmana osłaniał odwrót kolegów, rzucając się na niemiecki karabin maszynowy. Na placu Muranowskim ŻZW bronił się według większości relacji do 21–22 kwietnia. Stroop szybko zrozumiał, że bojownicy unikają otwartej walki, a dziesiątki tysięcy ludzi siedzą w schronach, do których jego ludzie nie potrafią trafić. Zaczął więc wyłączać wodę, prąd i gaz, wysadzać piwnice i podpalać domy, w których zakładał istnienie bunkrów.
23 kwietnia Anielewicz napisał do Cukiermana list, który stał się jednym z najsłynniejszych dokumentów powstania: „Stało się coś ponad nasze najśmielsze marzenia […]. Ziściło się marzenie mego życia. Samoobrona żydowska w getcie stała się faktem”. Pisał też, że bojownicy nie wiedzą, jak długo wytrzymają, i że wielu z nich zginie.
Miejsce w wojnie
19 kwietnia 1943 roku nie był jeszcze dniem rozstrzygnięcia, ale był przełomem. Kilkuset słabo uzbrojonych cywilów – w większości dwudziestolatków – podjęło w wielkim mieście otwartą walkę z SS i przez cały dzień zatrzymało niemiecką akcję. Powstanie nie miało celu wojskowego ani szans na zwycięstwo; było odpowiedzią na ludobójstwo i wyborem walki zamiast biernego czekania na śmierć. Wybuchło cztery miesiące po wspólnej deklaracji aliantów z 17 grudnia 1942 roku, w której rządy sprzymierzone potępiły zagładę Żydów, i tego samego dnia, w którym na Bermudach zaczęła się konferencja brytyjsko-amerykańska poświęcona uchodźcom – zakończona bez żadnej realnej pomocy dla mordowanych. Tego samego wieczoru w Belgii trzech młodych ludzi zatrzymało transport wiozący Żydów do Auschwitz.
Stroop potrzebował prawie czterech tygodni, by stłumić opór. Systematycznie palił getto dom po domu i wydobywał ludzi ze schronów dymem, gazem łzawiącym i materiałami wybuchowymi. 8 maja Niemcy otoczyli bunkier przy Miłej 18, w którym zginęli Anielewicz i większość sztabu ŻOB; część ocalałych bojowników, wśród nich Edelman, który przetrwał w bunkrze przy Franciszkańskiej 22, wydostała się 10 maja kanałami na polską stronę. 16 maja Stroop wysadził Wielką Synagogę na Tłomackiem i zameldował: „Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”. Według jego raportu schwytano lub zabito ponad 56 tysięcy osób; tysiące zginęły w walkach i pożarach, a większość pozostałych wywieziono do Treblinki oraz obozów na Lubelszczyźnie, gdzie zamordowano ich w listopadzie 1943 roku w akcji „Erntefest”. Powstanie w getcie warszawskim stało się symbolem żydowskiego oporu w czasie Zagłady. W Polsce jego rocznicę obchodzi się co roku 19 kwietnia pod Pomnikiem Bohaterów Getta, a datę izraelskiego Dnia Pamięci o Zagładzie, Jom ha-Szoa, wybrano w kalendarzu hebrajskim w nawiązaniu do powstania.
Miejsca·Warszawa
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 18 kwietnia 1943 · PacyfikŚmierć admirała Yamamoto18 kwietnia 1943 amerykańskie myśliwce P-38 zestrzeliły nad Bougainville samolot admirała Yamamoto. Zasadzkę umożliwiło złamanie japońskiego szyfru.
- 18 kwietnia 1943 · Morze ŚródziemneMasakra w Niedzielę Palmową18 kwietnia 1943 amerykańskie P-40 i brytyjskie Spitfire’y rozbiły nad przylądkiem Bon formację Ju 52. Most powietrzny Osi do Tunezji zaczął się walić.
- 15 kwietnia 1943 · Front zachodniNaloty na Stuttgart i PilznoW nocy z 14 na 15 kwietnia 1943 RAF zbombardował Stuttgart. Dwie noce później nalot na zakłady Škody w Pilźnie chybił celu, a RAF stracił 36 bombowców.
- 15 kwietnia 1943 · SkandynawiaFinlandia a pokój z ZSRRW kwietniu 1943 Finlandia odrzuciła amerykańską propozycję pośrednictwa w rozmowach pokojowych z ZSRR i zapowiedziała dalszą „wojnę obronną”.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 22 kwietnia 1943 · PolskaPodpalenie getta warszawskiegoOd 22 kwietnia 1943 Stroop palił getto warszawskie dom po domu. ŻZW opuścił plac Muranowski, ale ŻOB i ludzie w bunkrach walczyli jeszcze tygodniami.
- 18 stycznia 1943 · PolskaPierwszy zbrojny opór w getcie warszawskim18 stycznia 1943 Niemcy wznowili wywózki z getta warszawskiego. Bojownicy ŻOB po raz pierwszy stawili im zbrojny opór, a po czterech dniach akcję przerwano.
- 16 maja 1943 · PolskaUpadek powstania w getcie warszawskim16 maja 1943 Stroop wysadził Wielką Synagogę na Tłomackiem i ogłosił koniec getta warszawskiego. Raport podawał 56 065 „ujętych” Żydów.
- 16 sierpnia 1943 · PolskaPowstanie w getcie białostockim16 sierpnia 1943 Niemcy przystąpili do likwidacji getta w Białymstoku. Kilkuset słabo uzbrojonych bojowników podjęło walkę, ich przywódcy zginęli w getcie.