TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Outward

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
20 marca 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, Royal Navy, III Rzesza, Winston Churchill

20 marca 1942 roku z pola golfowego pod Felixstowe w hrabstwie Suffolk wypuszczono pierwsze balony operacji Outward. Była to jedna z najtańszych i najbardziej nietypowych brytyjskich broni wojny: niewielkie, wypełnione wodorem balony bez załogi, które zachodni wiatr niósł nad Morze Północne i dalej nad Niemcy i okupowaną Europę. Jedne ciągnęły za sobą stalowy drut, który miał powodować zwarcia na liniach wysokiego napięcia, inne niosły ładunki zapalające przeznaczone dla lasów, wrzosowisk i pól. Operację prowadziła nie Royal Air Force, która w tym samym miesiącu wznowiła wielkie naloty z użyciem Gee na Zagłębie Ruhry, lecz marynarka wojenna.

Przypadek z 1940 roku

Pomysł zrodził się z wypadku. Już przed wojną Brytyjczycy badali, jakie szkody może wyrządzić stalowa lina balonu zaporowego, który zerwie się z uwięzi i zawadzi o przewody elektryczne. W pierwszych miesiącach wojny przedsiębiorstwa energetyczne skarżyły się na takie szkody w samej Anglii. W nocy z 17 na 18 września 1940 roku, w czasie bitwy o Anglię, wichura zerwała wiele balonów zaporowych i przeniosła je nad Morze Północne. Według brytyjskich opracowań balony uszkodziły linie energetyczne w Szwecji i Danii, zakłóciły ruch kolejowy, przewróciły maszt jednej ze szwedzkich radiostacji, a kilka doleciało podobno aż do Finlandii.

Raport o tych szkodach trafił 23 września 1940 roku do gabinetu wojennego. Premier Winston Churchill, zawsze otwarty na niekonwencjonalne pomysły, polecił zbadać, czy wolne balony nie mogłyby posłużyć jako broń przeciw Niemcom. Ministerstwo Lotnictwa odniosło się do projektu sceptycznie, uznając go za mało skuteczny i odciągający środki od lotnictwa. Entuzjastą okazała się Admiralicja, a zwłaszcza kmdr Gerald Banister, odpowiedzialny za zapory przeciw okrętom podwodnym. Meteorolodzy marynarki ustalili, że na wysokości kilku kilometrów nad Wyspami Brytyjskimi przeważają wiatry zachodnie: balony wypuszczone z Anglii poleciałyby nad kontynent, a Niemcy mieliby trudność z odwetem tą samą bronią. Próby wykazały, że nawet cienki stalowy drut przeciągnięty po dwóch przewodach linii wysokiego napięcia wywołuje łuk elektryczny długi na kilka metrów, który może przepalić przewody, uszkodzić wyłączniki i transformatory. Po długim sporze między ministerstwami brytyjscy szefowie sztabów zgodzili się na operację we wrześniu 1941 roku.

Broń za niecałe dwa funty

Balony były po prostu nadwyżką marynarki: gumowymi balonami meteorologicznymi o średnicy około 2,4 metra, których w magazynach leżało około stu tysięcy. Ponieważ lateks był surowcem deficytowym, możliwość wykorzystania zapasów miała duże znaczenie. Każdy balon niósł prosty mechanizm z wolno tlącym się lontem. Po starcie wznosił się do wysokości kilku kilometrów, gdzie część gazu uchodziła, i zaczynał powoli opadać; lont uruchamiał po pewnym czasie wyciek oleju z puszki, która służyła za balast, a długość lontu dobierano tak, by ładunek został zwolniony, gdy balon znajdzie się już nad terytorium kontrolowanym przez Niemców.

Mniej więcej połowa balonów niosła drut: około dwustu metrów konopnej linki zakończonej stalowym drutem długości około stu metrów. Balon wlókł go nisko nad ziemią przez dziesiątki kilometrów, aż drut zaczepił o linię energetyczną. Druga połowa niosła ładunki zapalające o kryptonimach „Beer”, „Jelly” i „Socks”: butelki z samozapalającą się mieszaniną fosforu białego, puszki z zapalającą galaretą lub płócienne worki z nasączonym parafiną wypełnieniem, które miały zawisnąć w koronach drzew i płonąć przez kwadrans. Balon z wyposażeniem kosztował według brytyjskich zestawień około 1 funta i 15 szylingów.

Bazą operacji był lądowy ośrodek marynarki HMS Beehive pod Felixstowe, a balony wypuszczano z terenu miejscowego klubu golfowego. Obsługę stanowiło kilku oficerów marynarki i piechoty morskiej, około 80 żołnierzy Royal Marines i około 150 kobiet z pomocniczej służby marynarki, Women’s Royal Naval Service. Wodór dostarczało w butlach RAF. Balony napełniano w osłoniętych od wiatru namiotach, polewając je wodą, by tarcie o płótno nie zapaliło gazu; mimo to oparzenia od wybuchających balonów i rozbitych ładunków zapalających zdarzały się często. Dla zachowania tajemnicy jednostkę nazywano oddziałem zapór przeciw okrętom podwodnym, co było po części prawdą: gdy pogoda nie sprzyjała startom, jej ludzie konserwowali sieci zaporowe.

Skutki

Według brytyjskich opracowań już w kilka dni po pierwszych startach z marca 1942 roku napłynęły meldunki o pożarach lasów w okolicach Berlina i Tylży w Prusach Wschodnich, choć trudno było rozstrzygnąć, które pożary wywołały balony. Przechwycone rozmowy Luftwaffe pokazały, że niemieckie myśliwce polują na balony; Brytyjczycy uznali to za sukces, bo zestrzelenie balonu kosztowało Niemców więcej paliwa i zużycia samolotów niż Brytyjczyków jego wyprodukowanie. W lipcu 1942 roku uruchomiono drugie stanowisko w pobliżu Dover, a od sierpnia wypuszczano do tysiąca balonów dziennie, później w pojedynczych akcjach nawet 1800 w ciągu kilku godzin.

Największym sukcesem operacji była, według brytyjskich i późniejszych opracowań, awaria z 12 lipca 1942 roku: drut balonu zaczepił o linię 110 kV pod Lipskiem, a uszkodzony wyłącznik wywołał pożar, który zniszczył elektrownię w Böhlen. Raport z 1946 roku oparty na niepełnych niemieckich dokumentach szacował szkody na co najmniej półtora miliona funtów. Balony nie wybierały jednak celów. Z powodu usterek mechanizmu część spadała przedwcześnie w okupowanej Belgii, a wiatr zawracał niektóre nad Anglię, gdzie jeden z nich odciął prąd w Ipswich. Ucierpiała też neutralna Szwecja: w nocy z 19 na 20 stycznia 1944 roku pod Laholmem zderzyły się dwa pociągi, według brytyjskich opracowań po tym, jak balon uszkodził zasilanie oświetlenia kolejowego.

Miejsce w wojnie

Operacja Outward trwała do 4 września 1944 roku. Do tego czasu wypuszczono 99 142 balony, z czego nieco ponad połowę z ładunkami zapalającymi. Często ją wstrzymywano w noce wielkich nalotów bombowych, by balony nie zagrażały własnym samolotom, a od maja 1944 roku, przed lądowaniem w Normandii, ograniczono ją do rzadkich startów w ciągu dnia. Była bronią nękania, a nie zniszczenia: nie wpłynęła na przebieg wojny, ale zmuszała Niemców do wysyłania myśliwców, czuwania nad lasami, przebudowy zabezpieczeń sieci energetycznej i usuwania licznych drobnych awarii, przy znikomych kosztach i bez ryzyka dla brytyjskich załóg.

Podobny pomysł, na nieporównanie większą skalę techniczną, wykorzystała pod koniec wojny Japonia. Od listopada 1944 do kwietnia 1945 roku wypuściła ponad dziewięć tysięcy wielkich balonów z bombami (fu-go), które prąd strumieniowy na wysokości około dziesięciu kilometrów niósł nad Pacyfikiem do Ameryki Północnej. Dotarła tam niewielka ich część; jedyne ofiary śmiertelne, sześć osób, zginęły w maju 1945 roku w stanie Oregon. Brytyjskie balony musiały przebyć zaledwie kilkaset kilometrów, dlatego mogły być prymitywne i tanie, a mimo to wyrządziły przeciwnikowi zapewne znacznie więcej szkód niż broń japońska.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.