Niemcy
Christian Wirth
Inspektor ośrodków „eutanazji” akcji T4 (1940–1941), komendant obozu zagłady w Bełżcu (1941–1942), inspektor obozów akcji „Reinhardt” (1942–1943), dowódca Einsatz R na Pobrzeżu Adriatyckim (1943–1944)
- Urodzony:
- 24 listopada 1885, Oberbalzheim (Wirtembergia, Cesarstwo Niemieckie)
- Zmarł:
- 26 maja 1944, Kozina pod Triestem (Strefa Operacyjna Pobrzeża Adriatyckiego)
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Christian Wirth, III Rzesza, Zagłada Żydów, Polska
Christian Wirth był policjantem kryminalnym ze Stuttgartu, który w czasie wojny stał się jednym z głównych organizatorów masowego mordu. Najpierw jako inspektor ośrodków akcji T4 pilnował sprawnego zabijania niemieckich pacjentów zakładów psychiatrycznych, potem jako pierwszy komendant obozu zagłady w Bełżcu wypracował metodę, którą Niemcy powtórzyli w Sobiborze i Treblince: komory gazowe zasilane spalinami silnika, oszukiwanie ofiar do ostatniej chwili i zmuszanie żydowskich więźniów do pracy przy zagładzie. Od sierpnia 1942 roku był inspektorem wszystkich obozów akcji „Reinhardt”, w których zamordowano około półtora miliona Żydów. Jesienią 1943 roku przeniesiono go nad Adriatyk, gdzie w maju 1944 roku zginął z rąk jugosłowiańskich partyzantów. Nigdy nie stanął przed sądem; jego dawni podwładni zrzucali potem na niego winę za wszystko.
Policjant ze Stuttgartu
Urodził się 24 listopada 1885 roku w Oberbalzheim w Górnej Szwabii, w ówczesnym Królestwie Wirtembergii, w rodzinie protestanckiej. Szkołę skończył w wieku 14 lat i terminował u stolarza. W latach 1905–1907 odbył służbę wojskową w pułku grenadierów w Ulm, potem przez dwa lata służył jako instruktor. W 1910 roku wstąpił do wirtemberskiej policji i ożenił się z Marią Bantel, z którą miał dwóch synów. W 1913 roku przeszedł z policji mundurowej do policji kryminalnej w Stuttgarcie.
W październiku 1914 roku zgłosił się na ochotnika do wojska i do 1917 roku walczył na froncie zachodnim w 246 rezerwowym pułku piechoty. Był dwukrotnie ranny, dostał Krzyż Żelazny obu klas i doszedł do stopnia zastępcy oficera. Pod koniec wojny pilnował w Stuttgarcie składów wojskowych.
Po wojnie wrócił do policji kryminalnej i szybko awansował; w 1923 roku kierował już stuttgarckim komisariatem zajmującym się kradzieżami i rozbojami. Uchodził za skutecznego śledczego, ale też za człowieka brutalnego wobec podwładnych i przesłuchiwanych. Do NSDAP wstąpił według polskiej biografii po raz pierwszy w 1922 roku, porzucił ją po puczu monachijskim i wrócił w 1931 roku. W 1937 roku został informatorem SD, a w 1939 roku komisarzem kryminalnym. Po wybuchu wojny był krótko w Wiedniu i w Ołomuńcu, gdzie organizował policję kryminalną w Protektoracie, a 1 października 1939 roku wstąpił do SS.
Inspektor akcji T4
Jesienią 1939 roku Wirtha przydzielono do tajnego programu mordowania chorych psychicznie i niepełnosprawnych, nazwanego po wojnie akcją T4. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego go wybrano; historycy przypuszczają, że zadecydowała opinia sprawnego i bezwzględnego funkcjonariusza. Na przełomie 1939 i 1940 roku był świadkiem pierwszych próbnych gazowań tlenkiem węgla w Brandenburgu, potem kierował administracją ośrodka w Grafeneck w Wirtembergii i nadzorował urządzanie komory gazowej w zamku Hartheim pod Linzem. W maju 1940 roku został inspektorem wszystkich ośrodków „eutanazji”.
Dbał o tajemnicę, o kamuflaż ośrodków i o to, by ofiary do końca nie wiedziały, co je czeka. Zajmował się też sprawami personalnymi i ostro tępił zarówno kradzieże, jak i „słabość” podwładnych, czyli niechęć do udziału w zabijaniu. W Hartheim poznał go Franz Stangl, późniejszy komendant Sobiboru i Treblinki, który po latach opowiadał o jego grubiaństwie i okrucieństwie. Gdy w sierpniu 1941 roku Hitler kazał wstrzymać gazowanie chorych, ludzie i doświadczenie T4 zostali wkrótce wykorzystani do mordowania Żydów.
Pierwszy komendant Bełżca
Jesienią 1941 roku dowódca SS i policji w dystrykcie lubelskim Odilo Globocnik uzgodnił z szefami Kancelarii Führera, Philippem Bouhlerem i Viktorem Brackiem, wypożyczenie mu ludzi z T4. 1 listopada w Bełżcu ruszyła budowa pierwszego obozu zagłady w Generalnym Gubernatorstwie, a 22 grudnia 1941 roku przyjechał tam Wirth jako komendant. Na początku stycznia 1942 roku sprowadził z ośrodka w Bernburgu swoich dawnych podwładnych z T4. Chodził w mundurze kapitana policji i mieszkał w domu przy ul. Lwowskiej, w którym urządzono też komendanturę.
To w Bełżcu, pod jego nadzorem, ustalono sposób zabijania przejęty potem przez inne obozy akcji „Reinhardt”. Wirth, który znał już zarówno stacjonarne komory z butlami tlenku węgla, jak i ciężarówki-komory gazowe, uznał oba rozwiązania za niewystarczające i postanowił zabijać w stacjonarnych komorach spalinami silnika. Według USHMM pierwszymi ofiarami próbnych gazowań byli Żydzi z okolicy, a 17 marca 1942 roku do obozu przyszły pierwsze transporty z Lublina i Lwowa i zaczęła się masowa zagłada. Obóz zaprojektowano tak, by z rampy nie było widać komór ani grobów, a przybyłym wmawiano, że czeka ich kąpiel i dezynfekcja. Na początku przemowy wygłaszał często sam Wirth. Prace przy rozładunku transportów, w rozbieralniach i przy grzebaniu zwłok wykonywali żydowscy więźniowie, których na pewien czas oszczędzano, a tych, którzy nie mogli już pracować, rozstrzeliwano.
Wirth wprowadził w obozie terror, którego bali się nie tylko więźniowie, lecz także esesmani i strażnicy z Trawnik. Nie rozstawał się z pejczem, bił podwładnych i karał tych, którzy prosili o przeniesienie. Niemcy nazywali go „Dzikim Christianem”, a wachmani – „Stuka”, od bombowca nurkującego. W połowie kwietnia 1942 roku niespodziewanie wyjechał do Rzeszy i transporty na kilka tygodni ustały, a część załogi wysłano do budowanego obozu w Sobiborze. Wirth był tam przy pierwszych próbnych gazowaniach i udzielał wskazówek nowemu komendantowi, Stanglowi (początek zagłady w Sobiborze). Po powrocie do Bełżca kazał zbudować większe, murowane komory. Według Roberta Kuwałka do końca jego komendantury zamordowano w Bełżcu ponad 120 tysięcy Żydów. Jego następcą został Gottlieb Hering – według polskich opracowań w sierpniu, według USHMM już w czerwcu 1942 roku. Do grudnia 1942 roku zginęło w Bełżcu, według różnych szacunków, od około 434 do 450 tysięcy ludzi.
Inspektor obozów zagłady
1 sierpnia 1942 roku Globocnik mianował Wirtha inspektorem specjalnych oddziałów SS akcji „Reinhardt”, czyli wszystkich trzech obozów zagłady: Bełżca, Sobiboru i Treblinki. Pod koniec sierpnia pojechał do Treblinki, w której za komendanta Irmfrieda Eberla zapanował chaos: komory nie nadążały, ciała leżały niepogrzebane, a pociągi z getta warszawskiego czekały na bocznicach. Wirth przez kilka tygodni reorganizował obóz – podzielił go na strefy, kazał zbudować rampę i nowe, większe komory gazowe – a potem przekazał go Stanglowi. Świadkowie z załogi wspominali, że sam pokazywał esesmanom, jak zabijać strzałem w tył głowy więźniów, którzy nie mogli dojść do komór.
Jako inspektor objeżdżał obozy i pilnował, by stosowano w nich rozwiązania z Bełżca; przenosił też ludzi T4 między obozami. Towarzyszył dygnitarzom w inspekcjach, m.in. Heinrichowi Himmlerowi i Adolfowi Eichmannowi. 19 sierpnia 1942 roku oprowadzał po Bełżcu Kurta Gersteina, oficera SS odpowiedzialnego za środki dezynfekcyjne, który był świadkiem zagazowania transportu ze Lwowa i po wojnie złożył o tym jedną z najważniejszych relacji. To Wirth przeforsował, by w obozach akcji „Reinhardt” nadal zabijano spalinami, a nie cyklonem B.
Od przełomu 1942 i 1943 roku podlegał mu także obóz pracy na lubelskim Flugplatzu, gdzie sortowano mienie zagrabione ofiarom; większość badaczy uważa, że formalnie był jego komendantem od marca 1943 roku. Więźniowie zapamiętali go jako człowieka, który jeździł konno po obozie i bił ich pejczem. W 1943 roku awansował na majora policji i SS-Sturmbannführera. W obozach akcji „Reinhardt” Niemcy zamordowali, według USHMM, około 1,5 miliona Żydów, a w całej akcji – razem z masowymi rozstrzeliwaniami – około 1,7 miliona. Izraelski historyk Jicchak Arad pisał, że Wirth miał większy wpływ na codzienne życie i cierpienia więźniów obozów akcji niż którykolwiek z komendantów.
Triest i śmierć
Po powstaniu w Sobiborze i zamknięciu obozów większość ludzi akcji „Reinhardt” przeniesiono nad Adriatyk, do Strefy Operacyjnej Pobrzeża Adriatyckiego, gdzie Globocnik został wyższym dowódcą SS i policji. Wirth przyjechał do Triestu we wrześniu 1943 roku, razem ze Stanglem i Josefem Oberhauserem. Dowodził jednostką Einsatz R, złożoną głównie z weteranów obozów zagłady, która walczyła z partyzantami, deportowała miejscowych Żydów i urządziła w Trieście obóz policyjny w łuszczarni ryżu San Sabba. Zamordowano w nim, według najczęstszych szacunków, od 3 do 5 tysięcy ludzi.
26 maja 1944 roku Wirth jechał samochodem na inspekcję oddziału w Fiume. Pod Koziną (Erpelle) koło Triestu wpadł w zasadzkę jugosłowiańskich partyzantów i zginął. Stangl w rozmowach z Gittą Sereny sugerował, że mogli go zabić właśni ludzie, ale historycy przyjmują wersję o partyzantach. Pochowano go z honorami wojskowymi na cmentarzu na Opicinie, a później jego szczątki przeniesiono na niemiecki cmentarz wojenny w Costermano nad jeziorem Garda; po protestach jego nazwisko usunięto z rejestrów cmentarza.
Pamięć i odpowiedzialność
Wirth zginął, zanim mógł zostać osądzony, a w powojennych śledztwach stał się wygodnym kozłem ofiarnym. Podczas zachodnioniemieckiego śledztwa w sprawie Bełżca dawni członkowie załogi zgodnie opowiadali o jego terrorze i twierdzili, że sprzeciw groził im śmiercią. Ta linia obrony okazała się skuteczna: w styczniu 1964 roku sąd w Monachium umorzył postępowanie wobec siedmiu z ośmiu oskarżonych, uznając, że działali w subiektywnym poczuciu przymusu. Skazano tylko Oberhausera, w 1965 roku, na cztery i pół roku więzienia. Stangl, przesłuchiwany po aresztowaniu, również przerzucał odpowiedzialność za zabijanie na Wirtha.
Historycy oceniają go jednoznacznie. Dariusz Libionka uważa, że odegrał „najbardziej złowrogą rolę w eksterminacji polskich Żydów” i był jednym z największych zbrodniarzy nazistowskich. To on połączył doświadczenia T4 z organizacją obozów zagłady na ziemiach polskich i stworzył system, w którym niewielka niemiecka załoga, wspierana przez strażników i zmuszanych do pracy więźniów, mogła w ciągu kilku godzin zamordować tysiące ludzi z jednego transportu.
Źródła
Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.
Na osi czasu
(06)1941
1942
marzec
maj
lipiec
- 22
- Kluczowe wydarzenieWielka Akcja w getcie warszawskim22 lipca 1942 Niemcy zaczęli wywozić Żydów z getta warszawskiego do Treblinki. Do 21 września zamordowali tam co najmniej 254 tysiące ludzi.
- Obóz zagłady w Treblince22 lipca 1942 z Warszawy odjechał pierwszy transport do Treblinki II. Następnego dnia ruszył obóz, w którym Niemcy zamordowali około 800–900 tys. Żydów.