TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Przysięga Wehrmachtu na wierność Hitlerowi

Kategoria:
Wojsko
Data:
2 sierpnia 1934
Autor:
Łukasz
Tagi:
Niemcy, III Rzesza, Adolf Hitler, Werner von Blomberg

2 sierpnia 1934 roku, kilka godzin po śmierci prezydenta Paula von Hindenburga, oficerowie i żołnierze Reichswehry w garnizonach całych Niemiec stanęli na placach koszarowych i powtórzyli za dowódcami nową rotę przysięgi: „Przysięgam na Boga tę świętą przysięgę, że Führerowi Rzeszy i Narodu Niemieckiego, Adolfowi Hitlerowi, naczelnemu dowódcy sił zbrojnych, okażę bezwarunkowe posłuszeństwo i jako dzielny żołnierz będę gotów w każdej chwili oddać życie za tę przysięgę”. Dotąd żołnierz niemiecki ślubował wierność narodowi i ojczyźnie, a jeszcze niespełna rok wcześniej konstytucji. Teraz ślubował posłuszeństwo jednemu człowiekowi, wymienionemu z imienia i nazwiska. Rozkaz wydał minister Reichswehry generał Werner von Blomberg, nie czekając na żadną ustawę. Ta jedna formuła na jedenaście lat związała niemiecką armię z Adolfem Hitlerem.

Data

Chronologie oparte na anglojęzycznej Wikipedii podają, że żołnierze Wehrmachtu zaczęli składać przysięgę 8 sierpnia 1934 roku. Źródła i literatura nie potwierdzają tej daty. Rozkaz Blomberga o „natychmiastowym zaprzysiężeniu żołnierzy sił zbrojnych na Führera Rzeszy i Narodu Niemieckiego Adolfa Hitlera” wydano 2 sierpnia, w dniu śmierci Hindenburga, i tego samego dnia jednostki w całym kraju złożyły przysięgę. Podstawę prawną przysięga dostała dopiero później: 20 sierpnia 1934 roku Hitler podpisał ustawę o zaprzysiężeniu urzędników i żołnierzy sił zbrojnych, która nadała jej moc prawa i rozciągnęła podobną przysięgę na urzędników państwowych. Nieścisła jest też sama nazwa: w sierpniu 1934 roku armia nazywała się jeszcze Reichswehrą, a nazwę Wehrmacht dostała w 1935 roku. Słowo „Wehrmacht” występowało jednak już w rocie przysięgi w swoim dawnym znaczeniu, jako określenie całości sił zbrojnych.

Trzy przysięgi w piętnaście lat

Przysięga z 1934 roku była trzecią w krótkiej historii Reichswehry. Pierwszą wprowadzono 14 sierpnia 1919 roku, w dniu wejścia w życie konstytucji weimarskiej. Żołnierz przysięgał w niej „wierność konstytucji Rzeszy” i obiecywał chronić Rzeszę Niemiecką i „jej zgodne z prawem instytucje” oraz okazywać posłuszeństwo prezydentowi Rzeszy i przełożonym. Wielu oficerów, wychowanych w wierności wobec króla i cesarza, składało ją niechętnie i traktowało republikę z dystansem. Generał Hans von Seeckt budował armię jako „państwo w państwie”, służącą Niemcom ponad zmieniającymi się rządami.

Po dojściu Hitlera do władzy przysięgę zmieniono 2 grudnia 1933 roku. Konstytucja i prezydent zniknęli z jej tekstu, a żołnierz przysięgał „wiernie i uczciwie służyć narodowi i ojczyźnie” oraz być gotowym oddać za tę przysięgę życie. Była to rota narodowa, ale bezosobowa. Ta z 2 sierpnia 1934 roku zachowała końcówkę, ale w miejsce narodu i ojczyzny wpisała osobę Hitlera i zobowiązanie do „bezwarunkowego posłuszeństwa”.

Pomysł generałów

Powszechnie uważa się, że Hitler narzucił armii przysięgę na swoją osobę. Historycy, między innymi Klaus-Jürgen Müller, wykazali, że było inaczej. Inicjatywa wyszła od samego kierownictwa Reichswehry: ministra Blomberga i szefa jego Urzędu Ministra, generała Waltera von Reichenaua. Reichenau, zdeklarowany zwolennik nazizmu, podyktował tekst roty swojemu współpracownikowi, majorowi Hermannowi Foertschowi. Nie poprzedziły jej żadne konsultacje prawne, a tytuł Hitlera, „Führer Rzeszy i Narodu Niemieckiego”, różnił się nawet od tego, który zapisano tego samego dnia w ustawie o głowie państwa („Führer i kanclerz Rzeszy”).

Blomberg i Reichenau mieli swój cel. Po nocy długich noży, w której Hitler rozbił SA i zapewnił, że armia pozostanie „jedynym nosicielem broni w narodzie”, chcieli związać nowego zwierzchnika z wojskiem jako jego „wodza”, a nie wodza partii. Liczyli, że osobista więź zapewni armii uprzywilejowane miejsce w państwie i ochroni ją przed ambicjami partii, SA i rosnącej SS. Przysięga miała też uprzedzić ewentualne wątpliwości: skoro z chwilą śmierci Hindenburga Hitler przejmował jego urząd, a z nim naczelne dowództwo, to żołnierze od pierwszej chwili mieli go uznawać za swojego zwierzchnika. Ustawa o głowie państwa, ogłoszona 2 sierpnia, łączyła urzędy prezydenta i kanclerza, a Blomberg powołał się na nią w rozkazie. Źródła różnią się co do tego, na ile sam Hitler był wcześniej wtajemniczony: według części historyków przysięgę z nim uzgodniono, według innych był zaskoczony gorliwością generałów, a rozkaz wydano bez porozumienia z rządem.

Ceremonia

Przysięgę składano w pośpiechu, jeszcze w dniu śmierci prezydenta, w koszarach i na placach ćwiczeń. Żołnierze, a w wielu miejscach także oficerowie, którzy zostali o niej powiadomieni dopiero tego dnia, powtarzali słowa za dowódcą, a na koniec wznosili okrzyk „Hurra” na cześć Hitlera. Tylko nieliczni zdali sobie od razu sprawę z wagi chwili. Szef Truppenamtu, czyli zakamuflowanego sztabu generalnego, generał Ludwig Beck nazwał według późniejszych relacji ten dzień najczarniejszym w swoim życiu i rozważał dymisję. Odwiedziono go od niej argumentem, że poza armią nikt by tego nie zrozumiał.

Większość oficerów nie widziała w nowej rocie nic niepokojącego. Hitler w ich oczach uratował armię przed Röhmem, zapowiadał wielkie zbrojenia i zerwanie z ograniczeniami traktatu wersalskiego, a wierność przysiędze była w pruskiej tradycji wojskowej rzeczą świętą. Dla wielu z nich ta tradycja okazała się później pułapką.

Ustawa z 20 sierpnia i list Hitlera

Dzień po plebiscycie, który zatwierdził połączenie urzędów, 20 sierpnia 1934 roku, rząd przyjął ustawę o zaprzysiężeniu urzędników i żołnierzy sił zbrojnych. Ustawa przejęła rotę Reichenaua dla żołnierzy i wprowadziła podobną dla urzędników, którzy odtąd przysięgali być „wiernymi i posłusznymi Führerowi Rzeszy i Narodu Niemieckiego Adolfowi Hitlerowi”. Tego samego dnia Hitler wysłał do Blomberga list, w którym dziękował za przysięgę. Zapewniał, że tak jak oficerowie i żołnierze zobowiązali się wobec nowego państwa w jego osobie, tak on zawsze będzie uważał za swój najwyższy obowiązek bronić istnienia i nienaruszalności sił zbrojnych i uczynić z armii „jedynego nosiciela broni w narodzie”.

Przysięgę na Hitlera składali w kolejnych latach także urzędnicy, nauczyciele, profesorowie uniwersytetów i sędziowie. Odmówiło niewielu. Szwajcarski teolog protestancki Karl Barth, profesor w Bonn, zgodził się złożyć ją tylko z zastrzeżeniem, że obowiązuje w granicach jego odpowiedzialności jako chrześcijanina, i stracił katedrę. W lipcu 1935 roku, po przemianowaniu Reichswehry na Wehrmacht, zmieniono w rocie słowa „naczelny dowódca” na „najwyższy dowódca sił zbrojnych”, ale treść pozostała ta sama.

Znaczenie

Przysięga z 2 sierpnia 1934 roku zrobiła z niemieckiej armii armię Hitlera. Generałowie, którzy liczyli, że osobista więź da im wpływ na wodza, przekonali się, że działa ona tylko w jedną stronę. W lutym 1938 roku Hitler usunął Blomberga i dowódcę wojsk lądowych Wernera von Fritscha w aferze Blomberga-Fritscha i sam objął dowództwo nad całym Wehrmachtem. Gdy latem 1938 roku Beck próbował nakłonić generałów do wspólnego sprzeciwu wobec wojny z Czechosłowacją, większość odmówiła, a część z nich powoływała się przy tym na złożoną przysięgę. Beck podał się do dymisji.

W czasie wojny przysięga była jednym z najważniejszych argumentów, którymi oficerowie usprawiedliwiali posłuszeństwo także wobec zbrodniczych rozkazów: rozkazu o komisarzach, eksterminacji jeńców radzieckich, udziału w mordach na Żydach i ludności cywilnej. Wielu dowódców, którzy widzieli, że Hitler prowadzi Niemcy do katastrofy, odmawiało udziału w spiskach, bo uważało przysięgę za wiążącą. Spiskowcy z zamachu 20 lipca 1944 roku musieli najpierw przekonać samych siebie, że przysięga złożona człowiekowi, który łamie wszelkie prawo boskie i ludzkie, przestała ich obowiązywać. Ci, którzy odmówili jej złożenia z powodów religijnych, jak tysiące Świadków Jehowy czy austriacki chłop Franciszek Jägerstätter, płacili za to więzieniem, obozem, a często życiem.

Po wojnie wielu oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze i w kolejnych procesach powoływało się na przysięgę i obowiązek posłuszeństwa. Trybunał odrzucił tę obronę: wykonanie rozkazu przełożonego nie zwalniało z odpowiedzialności za zbrodnię, mogło być co najwyżej okolicznością łagodzącą. Doświadczenie przysięgi z 1934 roku sprawiło, że w Republice Federalnej Niemiec żołnierze Bundeswehry przysięgają wierność państwu i jego prawu, a nie żadnej osobie, a prawo wprost zwalnia ich z obowiązku wykonania rozkazu, który prowadziłby do przestępstwa.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.