TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Traktat waszyngtoński

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
6 lutego 1922
Autor:
Łukasz
Tagi:
rozbrojenie, Stany Zjednoczone, Japonia, Wielka Brytania

6 lutego 1922 roku w Memorial Continental Hall w Waszyngtonie zakończyła się konferencja waszyngtońska, pierwsze w dziejach spotkanie mocarstw, na którym naprawdę uzgodniono ograniczenie zbrojeń. Tego dnia przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, Imperium Brytyjskiego, Japonii, Francji i Włoch podpisali traktat o ograniczeniu zbrojeń morskich, nazywany traktatem pięciu mocarstw albo po prostu traktatem waszyngtońskim. Ustalał on, ile tonażu pancerników i lotniskowców wolno mieć każdemu z sygnatariuszy, wstrzymywał na dziesięć lat budowę nowych okrętów liniowych i zakazywał rozbudowy fortyfikacji na wyspach zachodniego Pacyfiku. Tego samego dnia podpisano także traktat dziewięciu państw o Chinach. Razem z zawartym wcześniej traktatem czterech mocarstw układy waszyngtońskie stworzyły ład, który przez dekadę utrzymywał pokój na Pacyfiku. Gdy w latach trzydziestych Japonia go zerwała, droga do wojny na Pacyfiku stanęła otworem.

Wyścig, którego nikt nie chciał

Pierwsza wojna światowa zniszczyła niemiecką flotę wojenną. Jej najlepsze okręty zatopiły się w Scapa Flow, a traktat wersalski pozwolił Niemcom zachować zaledwie kilka przestarzałych pancerników. Rosja pogrążyła się w rewolucji i wojnie domowej, a Austro-Węgry przestały istnieć. Na morzach zostały trzy wielkie floty, brytyjska, amerykańska i japońska, oraz dwie mniejsze, francuska i włoska. Wspólny wróg zniknął, a wraz z nim powód, by dzielić się wpływami.

Stany Zjednoczone już w 1916 roku przyjęły program budowy floty „nieporównanie większej od każdej innej”. Po wojnie w stoczniach amerykańskich powstawały nowe pancerniki i krążowniki liniowe. Japonia odpowiedziała programem floty „osiem–osiem”, czyli ośmiu nowoczesnych pancerników i ośmiu krążowników liniowych, który parlament w Tokio zatwierdził w 1920 roku. Wydatki na marynarkę pochłaniały wtedy około jednej trzeciej budżetu państwa. Wielka Brytania, zadłużona i w recesji, planowała własne okręty, choć z trudem mogła za nie zapłacić. Groził wyścig zbrojeń podobny do brytyjsko-niemieckiego sprzed 1914 roku, tyle że tym razem na Pacyfiku i między dawnymi sojusznikami.

Napięcie między Waszyngtonem a Tokio narastało od lat. Japonia wyszła z wojny z nabytkami: z niemieckimi wyspami na północ od równika, które otrzymała jako mandat Ligi Narodów, i z niemieckimi prawami w chińskiej prowincji Szantung, które w Paryżu przyznano jej wbrew Chinom. Jej wojska wciąż stały na rosyjskim Dalekim Wschodzie, dokąd weszły w czasie interwencji syberyjskiej. W Tokio z kolei pamiętano upokorzenie, gdy w 1919 roku zwycięzcy odrzucili japońską propozycję równości ras, i amerykańskie ustawy wymierzone w japońskich imigrantów w Kalifornii. Amerykanie patrzyli też podejrzliwie na sojusz brytyjsko-japoński z 1902 roku, który właśnie wymagał odnowienia. W razie konfliktu amerykańsko-japońskiego mógł teoretycznie postawić Wielką Brytanię po stronie Japonii.

Zaproszenie Hughesa

W Stanach Zjednoczonych ograniczenie zbrojeń było sprawą popularną. Senat odrzucił traktat wersalski i Ligę Narodów, ale opinia publiczna, kościoły, organizacje kobiece i pacyfistyczne chciały, by Ameryka w inny sposób przyczyniła się do pokoju, a podatnicy nie chcieli płacić za nowe pancerniki. Latem 1921 roku Kongres przyjął rezolucję republikańskiego senatora Williama Boraha, wzywającą prezydenta do rozmów z Wielką Brytanią i Japonią o redukcji flot. Nowy prezydent Warren Harding, który od marca 1921 roku zastąpił Woodrowa Wilsona, powierzył sprawę sekretarzowi stanu Charlesowi Evansowi Hughesowi. Latem 1921 roku Hughes zaprosił do Waszyngtonu cztery mocarstwa morskie, a do rozmów o Dalekim Wschodzie także Chiny, Belgię, Holandię i Portugalię. Nie zaproszono pokonanych Niemiec ani Rosji Radzieckiej.

Konferencję otwarto 12 listopada 1921 roku, dzień po pogrzebie Nieznanego Żołnierza na cmentarzu w Arlington. Na sali zasiedli delegaci, dyplomaci i setki dziennikarzy. Amerykanami kierował sam Hughes, a w delegacji zasiadali były sekretarz stanu Elihu Root, republikański przewodniczący komisji spraw zagranicznych Senatu Henry Cabot Lodge i przywódca demokratycznej mniejszości w Senacie Oscar Underwood. Obecność senatorów obu partii miała ułatwić ratyfikację i nie dopuścić do powtórki z traktatem wersalskim. Brytyjską delegacją kierował były premier Arthur Balfour, francuską premier Aristide Briand, który wkrótce wrócił do Paryża i zostawił sprawy René Vivianiemu, a włoską senator Carlo Schanzer. Na czele delegacji japońskiej stał minister marynarki admirał Tomosaburō Katō, a towarzyszyli mu ambasador w Waszyngtonie Kijūrō Shidehara i książę Iesato Tokugawa, przewodniczący Izby Parów. W Tokio, gdzie 4 listopada zamordowano premiera Takashiego Harę, a 25 listopada regentem został następca tronu Hirohito, rząd przyjął za cel porozumienie, ale bez rezygnacji z pozycji Japonii w Chinach.

„Droga do rozbrojenia prowadzi przez rozbrojenie”

Hughes zaczął od uderzenia, którego nikt się nie spodziewał. Zgodnie z obyczajem pierwsze posiedzenie miało być uroczyste i pozbawione treści. Tymczasem sekretarz stanu, po krótkim powitaniu, przedstawił konkretny plan. Proponował dziesięcioletnią przerwę w budowie okrętów liniowych, wstrzymanie wszystkich budowanych i planowanych pancerników oraz złomowanie części starszych. Wymienił przy tym nazwy okrętów, które mają pójść na złom, nie tylko amerykańskich, ale też brytyjskich i japońskich. W sumie, według ówczesnych wyliczeń, trzy mocarstwa miały się pozbyć 66 okrętów liniowych, istniejących i budowanych, o wyporności blisko 1,9 miliona ton, z czego 30 okrętów przypadało na Stany Zjednoczone, 23 na Wielką Brytanię i 17 na Japonię. Pozostałe floty miały się mieć do siebie w stosunku zbliżonym do ówczesnego układu sił, czyli mniej więcej 5:5:3 dla Ameryki, Wielkiej Brytanii i Japonii.

Wrażenie było ogromne. Brytyjski dziennikarz wojskowy Charles à Court Repington napisał, że Hughes w ciągu kilkudziesięciu minut zatopił więcej okrętów, niż wszyscy admirałowie świata zatopili przez stulecia. Admirałowie, zwłaszcza brytyjscy i japońscy, byli wstrząśnięci, ale opinia publiczna na całym świecie przyjęła plan z entuzjazmem i odrzucenie go stało się dla każdego rządu politycznie kosztowne.

Amerykanie mieli w ręku jeszcze jeden atut, o którym inni nie wiedzieli. Tak zwana Czarna Izba, tajne biuro szyfrowe kierowane przez Herberta Yardleya, odczytywała depesze między Tokio a japońską delegacją. Amerykańscy negocjatorzy znali więc dolną granicę ustępstw, na które gotów był rząd japoński.

Spór o „siedem dziesiątych”

Najtrudniejsze były rozmowy z Japonią. Doktryna japońskiej marynarki zakładała, że do obrony przed flotą amerykańską Japonii potrzeba co najmniej 70 procent jej siły. Proporcja 5:3, czyli 60 procent, wydawała się japońskim sztabowcom wyrokiem. Najgłośniej protestował szef ekspertów morskich delegacji, wiceadmirał Kanji Katō, który uważał wojnę z Ameryką za nieuniknioną. Minister Tomosaburō Katō rozumował inaczej. Wiedział, że Japonia nie ma pieniędzy ani przemysłu, by wygrać wyścig ze Stanami Zjednoczonymi, i że bez traktatu stosunek sił będzie dla niej jeszcze gorszy. Przekonał rząd w Tokio, by przyjął 60 procent, ale w zamian zażądał dwóch rzeczy.

Pierwszą był najnowszy japoński pancernik „Mutsu”, zbudowany w dużej części ze składek społecznych, także dzieci szkolnych. Według planu Hughesa miał iść na złom, bo nie był uważany za ukończony. Japonia go zachowała, a w zamian Stany Zjednoczone mogły dokończyć dwa pancerniki typu Colorado, a Wielka Brytania zbudować dwa nowe okręty, późniejsze „Nelson” i „Rodney”. Drugim warunkiem, znacznie ważniejszym, był zakaz rozbudowy baz na Pacyfiku. Artykuł XIX traktatu zobowiązał Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Japonię do utrzymania stanu fortyfikacji i baz morskich na określonych wyspach: amerykańskich Filipinach, Guamie i Aleutach, brytyjskim Hongkongu oraz japońskich Kurylach, wyspach Bonin, Amami-Ōshima, Riukiu, na Tajwanie i Peskadorach. Zakaz nie obejmował Hawajów, Singapuru, Australii ani wysp macierzystych Japonii. W praktyce oznaczało to, że Amerykanie nie mogli zbudować wielkiej bazy na Filipinach ani na Guamie, a Brytyjczycy w Hongkongu. Zachodni Pacyfik stawał się domeną floty japońskiej.

Francja zażądała dla siebie 350 tysięcy ton okrętów liniowych, więcej niż Japonia, i ostro sprzeciwiała się zrównaniu z Włochami. Pod naciskiem Amerykanów i Brytyjczyków ustąpiła, ale w zamian nie zgodziła się na żadne ograniczenia krążowników, niszczycieli i okrętów podwodnych. Brytyjczycy chcieli całkowitego zakazu okrętów podwodnych, które o mało nie wygłodziły ich wyspy w czasie wojny. Francja to zablokowała.

Co postanowił traktat

Traktat pięciu mocarstw liczył 24 artykuły. Najważniejsze były limity łącznego tonażu okrętów liniowych, czyli pancerników i krążowników liniowych: po 525 tysięcy ton dla Stanów Zjednoczonych i Imperium Brytyjskiego, 315 tysięcy dla Japonii i po 175 tysięcy dla Francji i Włoch. Tę proporcję zwykle zapisuje się jako 5:5:3:1,75:1,75, choć ściśle z liczb wynika 1,67 dla Francji i Włoch. Pojedynczy okręt liniowy mógł mieć najwyżej 35 tysięcy ton wyporności standardowej, nowo zdefiniowanej na potrzeby traktatu, i działa kalibru do 16 cali (406 mm). Na lotniskowce, nową broń, której znaczenia nikt jeszcze dobrze nie rozumiał, przyznano 135 tysięcy ton Ameryce i Wielkiej Brytanii, 81 tysięcy Japonii i po 60 tysięcy Francji i Włochom. Pojedynczy lotniskowiec mógł mieć 27 tysięcy ton, ale każde państwo mogło przebudować dwa niedokończone kadłuby okrętów liniowych na lotniskowce o wyporności do 33 tysięcy ton. Tak powstały amerykańskie „Lexington” i „Saratoga” oraz japońskie „Akagi” i „Kaga”, przebudowany z pancernika po tym, jak kadłub przeznaczonego do przebudowy krążownika liniowego „Amagi” uszkodziło trzęsienie ziemi w 1923 roku.

Pozostałe okręty nie były ograniczone liczbą ani łącznym tonażem. Traktat określił tylko, że żaden z nich nie może mieć więcej niż 10 tysięcy ton i dział większych niż 8 cali (203 mm). Ustalono też, że przez dziesięć lat nie wolno budować nowych okrętów liniowych, poza dopuszczonymi wyjątkami, a stare można zastępować dopiero po dwudziestu latach służby. Traktat miał obowiązywać do 31 grudnia 1936 roku, a potem do upływu dwóch lat od wypowiedzenia go przez któregokolwiek z sygnatariuszy.

Cztery i dziewięć mocarstw

Traktat morski był częścią szerszego układu. Już 13 grudnia 1921 roku Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Japonia podpisały traktat czterech mocarstw. Strony zobowiązały się szanować swoje posiadłości na wyspach Pacyfiku i w razie sporu naradzić się ze sobą. Najważniejszy był jego ostatni artykuł: z chwilą wejścia traktatu w życie wygasał sojusz brytyjsko-japoński. Brytyjczycy, zwłaszcza Kanada, nie chcieli ryzykować sporu z Ameryką, a Amerykanie uzależniali od zerwania sojuszu całe porozumienie. Dla Japonii był to cios. Przez dwadzieścia lat sojusz z największą potęgą morską świata był podstawą jej polityki. Zastąpiła go niezobowiązująca formuła konsultacji.

6 lutego 1922 roku, razem z traktatem morskim, wszystkie dziewięć państw konferencji podpisało traktat o Chinach. Zobowiązywał on sygnatariuszy do poszanowania suwerenności, niepodległości oraz integralności terytorialnej i administracyjnej Chin, a także do przestrzegania zasady równych szans dla handlu wszystkich państw, czyli amerykańskiej polityki otwartych drzwi. Był to pierwszy wielostronny traktat, który nadawał tej zasadzie moc prawną. Nie przewidywał jednak żadnych sankcji. Na marginesie konferencji, za pośrednictwem Hughesa i Balfoura, Chiny i Japonia zawarły 4 lutego 1922 roku osobny układ, na mocy którego Japonia zwróciła Chinom dawną niemiecką dzierżawę Jiaozhou z portem Tsingtao, zachowując wpływy gospodarcze w kolei szantuńskiej. Ten spór od 1919 roku zatruwał stosunki chińsko-japońskie i wywołał w Chinach Ruch 4 Maja. Japonia zapowiedziała też wycofanie wojsk z Syberii, co nastąpiło jesienią 1922 roku.

6 lutego podpisano także traktat o użyciu okrętów podwodnych i gazów trujących w czasie wojny, przygotowany przez Roota. Nigdy nie wszedł w życie, bo nie ratyfikowała go Francja.

Ratyfikacja i skutki

Senat amerykański zatwierdził traktaty wiosną 1922 roku. Najwięcej sporów wzbudził traktat czterech mocarstw, w którym część senatorów widziała ukryty sojusz. Pozostałe państwa ratyfikowały je w ciągu następnego roku, ostatnia była Francja. Dokumenty ratyfikacyjne traktatu morskiego wymieniono w Waszyngtonie 17 sierpnia 1923 roku i wtedy wszedł on w życie. Tego samego dnia przestał formalnie obowiązywać sojusz brytyjsko-japoński.

Traktat przyniósł największą w dziejach dobrowolną redukcję flot wojennych. Na złom poszły dziesiątki pancerników, a budowę wielu nowych przerwano. Rządy zaoszczędziły ogromne sumy, a na blisko piętnaście lat zakończyła się era budowy okrętów liniowych. Wielka Brytania po raz pierwszy od stuleci zgodziła się na równość z inną flotą. Japonia została uznana za trzecie mocarstwo morskie świata, ale z formalnie zapisaną niższością. Hughes, a za nim cały świat, uznał Waszyngton za dowód, że rozbrojenie jest możliwe. Konferencja do dziś uchodzi za pierwszy udany układ o kontroli zbrojeń.

Skutki miały też drugą stronę. Ograniczenie okrętów liniowych skierowało rywalizację na inne klasy. Limit 10 tysięcy ton i dział 8-calowych dla krążowników szybko stał się normą, którą każda flota chciała osiągnąć, i w latach dwudziestych zaczął się wyścig w budowie tak zwanych krążowników traktatowych. Próba jego zatrzymania na konferencji w Genewie w 1927 roku zakończyła się fiaskiem, a następną podjęto w Londynie w 1930 roku. Przebudowa kadłubów na lotniskowce dała Ameryce i Japonii wielkie, szybkie okręty, które dwadzieścia lat później stały się trzonem ich flot.

Długi cień Waszyngtonu

W Japonii traktat od początku miał zawziętych wrogów. Część oficerów marynarki uznała proporcję 5:5:3 za upokorzenie, kolejny dowód, że Zachód nie traktuje Japonii jak równej. W marynarce wyrosły dwa obozy. Frakcja traktatowa, następcy Tomosaburō Katō, uważała, że Japonii nie stać na wyścig z Ameryką i że ograniczenia działają także przeciw silniejszym. Frakcja floty, z Kanjim Katō na czele i z poparciem legendarnego admirała Heihachirō Tōgō, domagała się zerwania ograniczeń. Gdy w 1930 roku rząd w Tokio przyjął dalsze limity w Londynie, spór przerodził się w kryzys polityczny, który osłabił władzę cywilną nad wojskiem.

Układy waszyngtońskie opierały się na założeniu, że wszyscy sygnatariusze chcą utrzymać istniejący stan rzeczy. Gdy we wrześniu 1931 roku Armia Kwantuńska wywołała incydent mukdeński i zajęła Mandżurię, Japonia złamała traktat dziewięciu państw. Amerykanie i Brytyjczycy mogli jedynie protestować, bo traktat nie przewidywał sankcji. 29 grudnia 1934 roku Tokio wypowiedziało traktat morski, który wygasł z końcem 1936 roku. Na drugiej konferencji londyńskiej w styczniu 1936 roku delegacja japońska, której odmówiono parytetu z Ameryką i Wielką Brytanią, opuściła obrady. W 1937 roku, gdy wybuchła wojna chińsko-japońska, sygnatariusze traktatu dziewięciu państw zebrali się w Brukseli, bez Japonii, która odmówiła udziału, ale nie zrobili nic. W tym samym roku w stoczni w Kure położono stępkę pancernika „Yamato”, największego okrętu liniowego w historii, budowanego w tajemnicy przed światem.

Paradoksalnie traktat, który miał zapobiec wojnie na Pacyfiku, ukształtował jej przebieg. Zakaz rozbudowy baz sprawił, że w grudniu 1941 roku Filipiny i Guam były słabo bronione i szybko padły. Lotniskowce, które powstały z kadłubów skazanych w Waszyngtonie pancerników, odegrały w wojnie kluczową rolę: „Akagi” i „Kaga” poprowadziły atak na Pearl Harbor i zatonęły pod Midway. Admirał Isoroku Yamamoto, który w latach dwudziestych był attaché w Waszyngtonie i bronił traktatów, bo wiedział, że Japonia nie wygra z amerykańskim przemysłem, został w 1939 roku dowódcą Floty Połączonej i zaplanował uderzenie na Pearl Harbor. Ład waszyngtoński nie przetrwał lat trzydziestych, ale przez dziesięć lat zatrzymał wyścig zbrojeń, który bez niego zapewne zacząłby się znacznie wcześniej.

Powiązane wydarzenia

(01)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.