TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Trzecia bitwa nad rzeką Matanikau

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
7 października 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania na Guadalcanalu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Alexander Vandegrift, imperializm japoński

7 października 1942 roku amerykańska piechota morska rozpoczęła na Guadalcanalu trzecie w ciągu dwóch miesięcy natarcie nad rzeką Matanikau, zamykającą od zachodu obszar wokół lotniska Henderson Field. Tym razem, inaczej niż we wrześniu, operacja była starannie zaplanowana, prowadzona bezpośrednio przez sztab dywizji i wsparta artylerią oraz lotnictwem. Przez trzy dni pięć batalionów marines spychało i otaczało Japończyków po obu brzegach rzeki. Uderzenie trafiło przeciwnika w chwili, gdy sam przygotowywał się do ataku: japoński 4 Pułk Piechoty stracił około 700 zabitych, a Amerykanie – 65. Japończycy utracili pozycje, z których mieli rozpocząć wielką ofensywę październikową, i musieli całkowicie zmienić jej plan.

Rzeka, o którą walczono od sierpnia

Matanikau płynie z gór w głębi wyspy ku północnemu wybrzeżu, kilka kilometrów na zachód od amerykańskiego obwodu obronnego wokół Lunga Point. Jej ujście, piaszczysta mierzeja przy brzegu i pobliski cypel Point Cruz od pierwszych tygodni kampanii były miejscem starć patroli. W sierpniu marines kilka razy zapuszczali się na zachód od rzeki, a 23–27 września stoczyli tu nieudane natarcie: kompanie 1 Batalionu 7 Pułku Piechoty Morskiej podpułkownika Lewisa „Chesty’ego” Pullera wysadzone na zachód od Point Cruz zostały otoczone i ewakuowano je łodziami pod osłoną niszczyciela – a podoficer Straży Przybrzeżnej Douglas Munro zginął, osłaniając ten odwrót. Wrześniowa porażka była dla dowódców 1 Dywizji Piechoty Morskiej bolesną nauczką: atak prowadzono pośpiesznie, bez rozpoznania, rozdzielonymi siłami i przy zawodnej łączności.

Tymczasem po klęsce oddziałów generała Kiyotake Kawaguchiego w bitwie o Krwawą Grań w połowie września dowództwo japońskiej 17 Armii w Rabaulu postanowiło rzucić na Guadalcanal znacznie większe siły. Między 1 a 5 października nocne konwoje niszczycieli – nazywane przez Amerykanów Tokyo Express – przewiozły na wyspę oddziały 2 Dywizji Piechoty „Sendai” wraz z jej dowódcą, generałem porucznikiem Masao Maruyamą. Generał major Yumio Nasu rozmieścił trzy bataliony 4 Pułku Piechoty pułkownika Tadamasu Nakagumy na zachodnim brzegu Matanikau, na południe od Point Cruz, a trzy kompanie przerzucił na brzeg wschodni. Miały one zająć przyczółek i stanowiska, z których ciężka artyleria mogłaby razić lotnisko i cały obwód Lunga. Wyczerpanych żołnierzy pułkownika Akinosuke Oki, broniących tego rejonu we wrześniu, wycofano.

Amerykanie dostrzegali ten ruch z powietrza, dzięki patrolom i meldunkom australijskich obserwatorów wybrzeża. Dowódca 1 Dywizji Piechoty Morskiej, generał major Alexander Vandegrift, uznał, że nie może dopuścić, by Japończycy umocnili się nad rzeką. Jego obwód obronny był coraz silniejszy – lotnisko rozbudowywali i naprawiali Seabees, a dowództwo na Południowym Pacyfiku zgodziło się wreszcie przysłać na wyspę pułk piechoty Armii Stanów Zjednoczonych – ale wywiad przewidywał, że wkrótce nastąpi kolejne japońskie natarcie.

Plan z wyciągniętymi wnioskami

Plan październikowej operacji przypominał wrześniowy, ale był pod każdym względem staranniejszy. Wzięło w nim udział pięć batalionów. Dwa bataliony 5 Pułku Piechoty Morskiej, którym od 21 września dowodził pułkownik Merritt Edson – zwycięzca spod Krwawej Grani – miały podejść wzdłuż wybrzeża do ujścia Matanikau, związać Japończyków na wschodnim brzegu i pozorować przeprawę przy mierzei. Główne zgrupowanie miało w tym czasie przejść rzekę w głębi lądu, przy prowizorycznej kładce zwanej „mostem z jednego pnia” (one-log bridge), a następnie skręcić na północ, ku morzu. Tworzyły je dwa bataliony 7 Pułku Piechoty Morskiej pułkownika Amora LeRoya Simsa – 1 Batalion Pullera i 2 Batalion podpułkownika Hermana Hannekena – oraz tak zwana grupa Whalinga: 3 Batalion 2 Pułku Piechoty Morskiej wzmocniony dywizyjnymi zwiadowcami i strzelcami wyborowymi pod rozkazami pułkownika Williama J. Whalinga. Okrążające kolumny miały przyprzeć Japończyków do wybrzeża między Matanikau a Point Cruz.

Tym razem sztab dywizji zachował kontrolę nad całością operacji. Starannie rozpisano wsparcie artylerii 11 Pułku Piechoty Morskiej i samolotów z Henderson Field, a w odwodzie pozostawał 3 Batalion 1 Pułku Piechoty Morskiej z grupą łodzi, gotowy do wymarszu w ciągu pół godziny. Natarcie przez rzekę wyznaczono na 8 października; 7 października oddziały miały wyjść z obwodu i zająć pozycje wyjściowe.

Amerykanie nie wiedzieli jeszcze, że Japończycy szykowali niemal lustrzane uderzenie. Dokumenty znalezione później przy poległym japońskim oficerze wskazywały, że 17 Armia zamierzała sama przejść Matanikau w okolicy rozwidlenia rzeki, a równocześnie zaatakować przy ujściu, by przesunąć artylerię na pozycje, z których mogłaby razić lotnisko. Według amerykańskiej monografii piechoty morskiej z 1949 roku termin tego japońskiego natarcia przypadał na ten sam dzień, który Vandegrift wyznaczył swoim batalionom.

7 i 8 października: kocioł przy ujściu

Rankiem 7 października bataliony Edsona ruszyły na zachód wzdłuż wybrzeża. Przed południem prowadzący 3 Batalion 5 Pułku natknął się w pasie przybrzeżnej dżungli na japońskie siły w sile mniej więcej kompanii – była to 3 Kompania 1 Batalionu 4 Pułku Piechoty. Japończycy wycofali się powoli do przygotowanego przyczółka na wschodnim brzegu, kilkadziesiąt metrów od ujścia: sieci okopów, stanowisk karabinów maszynowych i lisich nor. Część z nich zdążyła przejść mierzeją na drugi brzeg, ale w przyczółku zostało – według różnych relacji – od około 150 do 200 żołnierzy. Marines otoczyli ich z trzech stron, wspierani ogniem dział 75 mm na półgąsienicowych transporterach (M3 GMC); japońska 2 Kompania, próbująca przyjść osaczonym z pomocą z zachodniego brzegu, nie zdołała sforsować rzeki i poniosła straty. Edson poprosił o posiłki, a Vandegrift skierował do niego kolejno kompanie 1 Batalionu Rajderów Piechoty Morskiej, który miesiąc wcześniej bronił Krwawej Grani.

W tym samym czasie zgrupowanie Whalinga i bataliony 7 Pułku bez walki doszły w pobliże kładki w głębi lądu i rozbiły tam biwak. Generał Nasu, nieświadomy amerykańskiej operacji, wieczorem 7 października przerzucił jeszcze na wschodni brzeg 9 Kompanię 3 Batalionu swojego pułku. Dopiero około trzeciej w nocy japoński dowódca pułku otrzymał meldunek o natarciu marines i przesunął bliżej rzeki swoje 1 i 2 Batalion.

8 października nad wyspą rozpętały się ulewne deszcze. Strome, gliniaste zbocza i wezbrane potoki sprawiły, że natarcie przez rzekę trzeba było odłożyć o dobę. Vandegrift zgodził się na to niechętnie, rozumiejąc, że traci część efektu zaskoczenia. Część sił mimo to przeszła rzekę: wieczorem 3 Batalion 2 Pułku zajął pierwszy grzbiet na zachodnim brzegu, około półtora kilometra od Point Cruz, natomiast kompania H z batalionu Hannekena po wschodniej stronie wpadła między japońską 9 Kompanię a resztę jej batalionu po drugiej stronie rzeki i musiała się wycofać. Japońscy dowódcy, łącznie z Maruyamą i Nasu, wciąż nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia i nakazali swoim oddziałom trzymać pozycje.

Wieczorem 8 października osaczeni w przyczółku przy ujściu Japończycy podjęli ostatnią, zdecydowaną próbę przebicia się przez mierzeję. Uderzyli tam, gdzie się tego nie spodziewano – na stanowiska dwóch plutonów rajderów, którzy zluzowali rano wyczerpaną kompanię 5 Pułku. W ciemnościach, wśród dymu i mgły, doszło do zaciętej walki wręcz. Zginęło 12 rajderów (22 zostało rannych) i 59 Japończyków, których ciała policzono następnego dnia; część osaczonych zdołała jednak przedostać się na drugi brzeg i dotrzeć do swoich.

9 października: „maszyna do zagłady”

Tymczasem 8 października lotnictwo, obserwatorzy wybrzeża i nasłuch przyniosły wiadomości, które zaniepokoiły Vandegrifta: w Rabaulu gromadziły się okręty, a wszystko wskazywało na zbliżające się silne japońskie uderzenie, być może połączone z desantem w pobliżu obwodu. Pierwotny plan zakładał, że po udanym natarciu marines pójdą dalej na zachód, przez Kokumbonę, i pozostawią tam stały garnizon. Teraz generał uznał, że nie może na tak długo osłabiać obrony lotniska. Postanowił, że natarcie odbędzie się zgodnie z planem, ale po rozbiciu Japończyków nad Matanikau wszystkie oddziały wrócą na wschodni brzeg.

Rano 9 października zgrupowanie Whalinga, posuwając się ku morzu prawym skrzydłem wzdłuż rzeki, opanowało cały zachodni brzeg aż do ujścia. Na lewo od niego batalion Hannekena przeszedł przez wioskę Matanikau i dotarł do nasady Point Cruz, odcinając Japończykom drogę odwrotu; uwięzieni między nim a rzeką żołnierze 4 Pułku ginęli pod ogniem artylerii i nalotami. Najkrwawszy epizod rozegrał się jeszcze dalej na zachód, na odcinku batalionu Pullera. Gdy jego marines doszli do ostatnich grzbietów nad nadmorską równiną, zobaczyli w zalesionym wąwozie przed sobą duże skupisko japońskiej piechoty – był to 2 Batalion 4 Pułku. Puller miał rozkaz rozpoznać drogę ku Kokumbonie i nie wdawać się w większą walkę, ale za zgodą Simsa wezwał ogień trzech dywizjonów 11 Pułku na wąwóz przed sobą, a ogniem wszystkich swoich moździerzy pokrył parów po lewej.

Japończycy, którzy pod ostrzałem nie mogli się zebrać do kontrataku, próbowali uciekać po przeciwległym zboczu. Wychodząc z gęstwiny, trafiali pod ogień karabinów maszynowych i karabinów marines; ocaleli wracali do wąwozu, skąd znów wypędzała ich artyleria. Sam Puller nazwał to później „maszyną do zagłady”, a monografia piechoty morskiej – „naukową eksterminacją”. Ostrzał trwał, dopóki nie zaczęło brakować amunicji moździerzowej i nie nadszedł czas odwrotu. Puller nie był w stanie ocenić strat przeciwnika. Dopiero znaleziony później dziennik oficera 4 Pułku mówił o utracie 690 ludzi w starciu z jego batalionem.

Zgodnie z decyzją Vandegrifta wszystkie oddziały marines jeszcze 9 października wycofały się na wschodni brzeg Matanikau. Tym razem nie był to odwrót pod naciskiem przeciwnika, lecz zaplanowane wycofanie po wykonaniu zadania.

Straty

Szacunki strat japońskich są przybliżone i opierają się w dużej mierze na liczeniu ciał oraz zdobytych dokumentach. Dziennik oficera 4 Pułku mówi o 690 ludziach utraconych w starciu z batalionem Pullera (niekoniecznie samych zabitych), a do tego dochodzą polegli w kotle przy ujściu i pod Point Cruz. Historycy, m.in. Richard B. Frank, oceniają łączne straty pułku na około 700 zabitych; jeden z jego batalionów przestał w praktyce istnieć. Marines stracili 65 zabitych i – według Franka – 125 rannych.

Miejsce w wojnie

Tej samej nocy, gdy marines wracali za Matanikau, na Guadalcanalu wylądował dowódca 17 Armii, generał porucznik Harukichi Hyakutake, który miał osobiście poprowadzić wielką ofensywę październikową. Na miejscu dowiedział się o utracie pozycji na wschodnim brzegu rzeki i zniszczeniu jednego z batalionów 4 Pułku. Gdy przekazał te wiadomości do Tokio, generał porucznik Moritake Tanabe ze Sztabu Generalnego Armii zanotował w dzienniku, że utrata pozycji nad Matanikau jest „bardzo złym znakiem”.

Konsekwencje okazały się większe, niż wskazywałaby skala starcia. Japończycy uznali, że odzyskanie wschodniego brzegu rzeki wymagałoby zbyt wielu sił, i zmienili plan ofensywy. Natarcie wzdłuż wybrzeża przy ujściu Matanikau, wsparte czołgami i artylerią, miało już tylko odwracać uwagę, a główne siły 2 Dywizji Maruyamy miały obejść obwód amerykański przez dżunglę i uderzyć na lotnisko od południa. Marsz, rozpoczęty 16 października wyrąbywaną w gąszczu ścieżką, nazwaną później drogą Maruyamy, wyczerpał żołnierzy, rozbił koordynację i opóźnił natarcie o kilka dni. W bitwie o Henderson Field, 23–26 października, oba japońskie uderzenia – przy ujściu i od południa – zostały krwawo odparte, a na południowym odcinku obrony znów walczył batalion Pullera.

W najbliższych dniach po bitwie nad Matanikau ciężar walki przeniósł się na morze i w powietrze. W nocy z 11 na 12 października amerykańskie krążowniki kontradmirała Normana Scotta pokonały japoński zespół koło przylądka Esperance, 13 października na wyspę dotarł 164 Pułk Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych – pierwsza jednostka armii lądowej na Guadalcanalu – a w nocy z 13 na 14 października japońskie pancerniki „Kongō” i „Haruna” zasypały pociskami Henderson Field.

Trzecia bitwa nad Matanikau była pierwszym naprawdę udanym zaczepnym działaniem marines na Guadalcanalu. Dowiodła, że 1 Dywizja Piechoty Morskiej, zaledwie dwa tygodnie po wrześniowej porażce w tym samym miejscu, nauczyła się planować skoordynowane natarcia z udziałem kilku batalionów, artylerii i lotnictwa. Przede wszystkim jednak zniweczyła japoński plan ataku na lotnisko z najdogodniejszego kierunku i zmusiła przeciwnika do wyboru drogi przez dżunglę, która w dużym stopniu przesądziła o jego klęsce w październiku. Rejon Matanikau i Point Cruz pozostał areną walk aż do styczniowej ofensywy amerykańskiej, po której Japończycy na początku lutego 1943 roku ewakuowali wyspę.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.