TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa koło przylądka Esperance

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
11 października 1942
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania na Guadalcanalu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, radar, Chester Nimitz

W nocy z 11 na 12 października 1942 roku, u północno-zachodniego krańca Guadalcanalu, między przylądkiem Esperance a wyspą Savo, amerykański zespół czterech krążowników i pięciu niszczycieli kontradmirała Normana Scotta zaskoczył trzy japońskie ciężkie krążowniki i dwa niszczyciele kontradmirała Aritomo Gotō, płynące, by w nocy ostrzelać lotnisko Henderson Field. Była to pierwsza od początku kampanii nocna bitwa nawodna wygrana przez Amerykanów. Japończycy stracili ciężki krążownik „Furutaka” i niszczyciel „Fubuki”, okręt flagowy „Aoba” został ciężko uszkodzony, a Gotō śmiertelnie ranny. Amerykanie stracili niszczyciel „Duncan”, a krążownik „Boise” cudem uniknął wybuchu komór amunicyjnych. Następnego dnia samoloty z Henderson Field zatopiły jeszcze dwa japońskie niszczyciele. Zwycięstwo miało jednak granice: płynący równolegle, w osobnej operacji, japoński konwój z posiłkami i ciężką artylerią wyładował się na wyspie niezauważony.

Bitwa – w polskiej literaturze zapisywana także jako bitwa koło przylądka Ésperance – wzięła nazwę od najdalej na północ wysuniętego cypla Guadalcanalu. Japończycy nazywają ją bitwą morską koło wyspy Savo (Sabo-tō oki kaisen), a część amerykańskich autorów – drugą bitwą koło Savo.

Noce należały do Japończyków

Od klęski aliantów w bitwie koło wyspy Savo w nocy z 8 na 9 sierpnia wody wokół Guadalcanalu dzieliły się między dwie strony według pory doby. Za dnia panowały nad nimi samoloty amerykańskiej Cactus Air Force z Henderson Field; żaden japoński okręt w promieniu około 300 kilometrów od lotniska nie był bezpieczny. Nocą natomiast morze należało do japońskiej floty. Szybkie niszczyciele i lekkie krążowniki – nazywane przez Amerykanów Tokyo Express, a przez samych Japończyków „transportem szczurów” – kursowały z baz na wyspach Shortland i przy Bougainville’u przez cieśninę nazywaną przez Amerykanów „The Slot”, wysadzały żołnierzy i odpływały przed świtem. Od czasu do czasu ostrzeliwały przy okazji pozycje marines i lotnisko. Amerykańska flota, po stratach pod Savo i koło wschodnich Wysp Salomona oraz po zatopieniu lotniskowca „Wasp” we wrześniu, nie próbowała dotąd przeciwstawić się tym nocnym rejsom.

Na początku października obie strony szykowały się do rozstrzygnięcia. Japońska 17 Armia generała porucznika Harukichiego Hyakutake przygotowywała wielką ofensywę na lotnisko, wyznaczoną wstępnie na 20 października, i ściągała do Rabaulu większość 2 i 38 Dywizji Piechoty. Flota obiecała przewieźć na wyspę wojsko, sprzęt i zaopatrzenie, nasilić naloty na Henderson Field i ostrzeliwać lotnisko z okrętów. Ciężkie działa, pojazdy i amunicję, które nie mieściły się na niszczycielach, przewoziły tendry wodnosamolotów, przede wszystkim „Nisshin”. Tymczasem 7–9 października marines rozbili nad Matanikau japoński 4 Pułk Piechoty, który miał przygotować podstawę wyjściową do tej ofensywy.

Po stronie amerykańskiej dowódca sił lądowych Armii na Południowym Pacyfiku, generał major Millard Harmon, przekonał głównodowodzącego w tym rejonie wiceadmirała Roberta Ghormleya, że marines trzeba natychmiast wzmocnić. Naciskał też na to dowódca Floty Pacyfiku, admirał Chester Nimitz, który 30 września osobiście odwiedził Guadalcanal i był coraz bardziej niezadowolony z biernej postawy marynarki. 8 października w Numei na Nowej Kaledonii na transportowce weszło 2837 żołnierzy 164 Pułku Piechoty z Dywizji Americal, którzy mieli dotrzeć na wyspę 13 października. Do ich osłony Ghormley skierował zespół TF 64 kontradmirała Scotta: ciężkie krążowniki „San Francisco” i „Salt Lake City”, lekkie krążowniki „Boise” i „Helena” oraz niszczyciele „Farenholt”, „Duncan”, „Laffey”, „Buchanan” i „McCalla”. Scott miał przechwytywać każdy japoński zespół zmierzający ku Guadalcanalowi. 8 października przeprowadził ze swoimi okrętami ćwiczenia nocnej walki, a od 9 października czekał na południe od Guadalcanalu, w pobliżu wyspy Rennell, na wiadomości o ruchach nieprzyjaciela.

Na 11 października sztab japońskiej 8 Floty wiceadmirała Gun’ichiego Mikawy w Rabaulu zaplanował szczególnie ważny rejs zaopatrzeniowy. Tendry wodnosamolotów „Nisshin” i „Chitose” w eskorcie sześciu niszczycieli, pod dowództwem kontradmirała Takatsugu Jōjimy, miały przewieźć 728 żołnierzy, cztery ciężkie haubice, dwa działa polowe, działo przeciwlotnicze i duże ilości amunicji. Osobno, tej samej nocy, 6 Dywizjon Krążowników kontradmirała Gotō – ciężkie krążowniki „Aoba”, „Furutaka” i „Kinugasa”, wszystkie trzy zwycięzcy spod Savo – z niszczycielami „Fubuki” i „Hatsuyuki” miał ostrzelać Henderson Field specjalnymi pociskami burzącymi i zniszczyć samoloty Cactus Air Force. Ponieważ amerykańska flota nigdy dotąd nie próbowała przechwycić nocnych rejsów, Japończycy nie spodziewali się spotkać na morzu przeciwnika.

Zbliżenie

11 października o ósmej rano konwój Jōjimy opuścił kotwicowisko w Shortland, a o czternastej wyszedł za nim zespół Gotō. Japońskie lotnictwo z Rabaulu i Buin starało się odciągnąć uwagę Cactus Air Force: w południe nad Henderson Field przeleciało kilkanaście myśliwców Zero, a niespełna godzinę później nadeszła fala 45 bombowców G4M z eskortą 30 myśliwców. Nalot nie wyrządził większych szkód, ale sprawił, że amerykańskie bombowce nie zdołały zaatakować konwoju. Ostatnią zmianę osłaniających go myśliwców rozkazano utrzymać nad okrętami do zmroku, a potem wodować; z sześciu pilotów uratowano jednego.

O 14.45 amerykański samolot rozpoznawczy wypatrzył w The Slot konwój Jōjimy, mylnie meldując go jako dwa krążowniki i sześć niszczycieli. Zespołu Gotō, płynącego za nim, nie zauważono. Scott o 16.07 skierował się ku Guadalcanalowi. Jego plan był prosty: okręty miały płynąć w jednej kolumnie, z niszczycielami na czele i na końcu, krążowniki miały otwierać ogień do każdego dostępnego celu bez czekania na rozkaz, niszczyciele – oświetlać cele reflektorami i strzelać torpedami, a wodnosamoloty krążowników – znaleźć przeciwnika i oświetlić go flarami. Najnowocześniejsze w zespole radary do wykrywania celów nawodnych, typu SG, miały „Helena” i „Boise”, ale Scott pozostał na „San Francisco” ze starszym, znacznie słabszym radarem.

Około 22.00 krążowniki Scotta wypuściły wodnosamoloty; jeden rozbił się przy starcie. W tym samym czasie konwój Jōjimy okrążał górzysty północno-zachodni kraniec Guadalcanalu; obie formacje minęły się, nie widząc się nawzajem. O 22.20 Jōjima zameldował Gotō, że w pobliżu nie ma amerykańskich okrętów. Później jego marynarze usłyszeli nad sobą amerykańskie wodnosamoloty, ale nie przekazali tego Gotō. Japoński admirał płynął z prędkością 30 węzłów przez pasy ulewnego deszczu, w kolumnie z „Aobą” na czele, „Furutaką” i „Kinugasą” w szyku i niszczycielami po bokach. Japońskie okręty nie miały radarów.

O 22.33, minąwszy przylądek Esperance, Scott sformował kolumnę: na czele „Farenholt”, „Duncan” i „Laffey”, za nimi „San Francisco”, „Boise”, „Salt Lake City” i „Helena”, na końcu „Buchanan” i „McCalla”. Księżyc już zaszedł, nie było widać linii horyzontu. Około 23.00 wodnosamolot z „San Francisco” zameldował o japońskich okrętach przy brzegu Guadalcanalu – był to konwój Jōjimy – ale Scott, sądząc, że główne siły dopiero nadpłyną, nie zmienił kursu.

„Roger”

O 23.30 japońskie okręty wyszły z ostatniego pasa deszczu i pojawiły się na ekranach radarów „Heleny” i „Salt Lake City”. Niemal w tej samej chwili, o 23.33, Scott rozkazał zawrócić na kurs południowo-zachodni, by nie wyjść poza Savo. Wszystkie okręty zrozumiały rozkaz jako zwrot kolumną, „po śladzie” – z wyjątkiem flagowego „San Francisco”, który zawrócił od razu. „Boise” poszedł za nim, a trzy niszczyciele czołowe, które już wykonały zwrot, znalazły się poza szykiem, między własnymi krążownikami a nadpływającym przeciwnikiem. Gdy „Helena” i „Boise” meldowały o kontaktach radarowych, Scott sądził, że widzą one właśnie te zagubione niszczyciele, i upewniał się przez radio, czy „Farenholt” wraca na swoje miejsce. Załoga „Duncana”, sądząc, że pozostałe niszczyciele rozpoczęły atak, na własną rękę ruszyła z torpedami na Japończyków, nie zawiadamiając admirała.

Mimo zamieszania Amerykanie znaleźli się w położeniu, o jakim marzy każdy dowódca: ich kolumna przecinała kurs japońskiej formacji, tak że całe burty krążowników mogły razić czołowe japońskie okręty, które mogły odpowiadać tylko działami dziobowymi. O 23.46, gdy Japończyków dzieliło od Amerykanów już tylko około 4,5 kilometra, dowódca „Heleny” poprosił o zgodę na otwarcie ognia standardową formułą „Interrogatory Roger”. Scott odpowiedział „Roger”, co oznaczało jedynie potwierdzenie odbioru wiadomości. Na „Helenie” uznano to za zgodę – i krążownik otworzył ogień. Natychmiast poszły za nim „Boise”, „Salt Lake City”, a ku zaskoczeniu samego Scotta także „San Francisco”.

Gotō został całkowicie zaskoczony. Obserwatorzy „Aoby” dostrzegli amerykańskie okręty kilka minut wcześniej, ale admirał uznał, że to zespół Jōjimy, i kazał nadawać sygnały rozpoznawcze. Wtedy uderzyły w okręt pierwsze salwy. „Aoba” otrzymała w krótkim czasie do 40 trafień, które zniszczyły łączność, dwie wieże artylerii głównej i centralę kierowania ogniem. Kilka ciężkich pocisków przeleciało przez mostek flagowy, nie eksplodując, ale zabiło wielu ludzi i śmiertelnie raniło Gotō. Według amerykańskiego Naval History and Heritage Command ostatnim słowem admirała, przekonanego do końca, że ostrzeliwują go własne okręty, było „Bakayarō!” („idioci!”). Jego działa, załadowane pociskami do ostrzału lotniska, wciąż były zwrócone wzdłuż osi okrętu, a „Aoba” nadawała światłami sygnał rozpoznawczy.

Scott, wciąż niepewny, czy jego krążowniki nie strzelają do własnych niszczycieli, o 23.47 rozkazał przerwać ogień – nie wszystkie okręty go posłuchały – i kazał „Farenholtowi” nadać sygnały rozpoznawcze. Gdy upewnił się, gdzie są jego niszczyciele, o 23.51 wznowił ogień. Płonąca „Aoba” zawróciła i postawiła zasłonę dymną, więc wielu Amerykanów uznało, że tonie; ogień przeniesiono na „Furutakę”. O 23.49 pociski trafiły jej wyrzutnie torpedowe, wywołując wielki pożar, a o 23.58 torpeda z „Buchanana” trafiła w przednią maszynownię. „San Francisco” i „Boise” dostrzegły z bliska niszczyciel „Fubuki” i wraz z innymi okrętami zasypały go pociskami; okręt zatonął. „Kinugasa” i „Hatsuyuki” skręciły w przeciwną stronę i uniknęły na razie uwagi Amerykanów.

W krzyżowym ogniu ucierpiały też amerykańskie niszczyciele, trafiane i przez Japończyków, i przez własne krążowniki. „Farenholt” przedostał się przed dziobem „San Francisco” na drugą stronę kolumny. „Duncan”, prowadzący samotny atak torpedowy, stanął w ogniu i wypadł z walki.

Około północy Scott ruszył w pościg. O 0.06 dwie torpedy z „Kinugasy” minęły o włos „Boise”. Gdy „Boise” i „Salt Lake City” zapaliły reflektory, by oświetlić cele, same stały się celem. O 0.10 dwa pociski z „Kinugasy” eksplodowały w przedniej komorze amunicyjnej „Boise”, między pierwszą a drugą wieżą. Wybuch zabił prawie stu ludzi i groził rozerwaniem okrętu; uratowała go woda wdzierająca się przez rozdarcia kadłuba, która zalała ogień, zanim dosięgnął ładunków prochowych. „Salt Lake City” i „Kinugasa” wymieniły jeszcze kilka trafień. O 0.20 ogień ustał, Japończycy zniknęli w ciemności, a Scott, którego kolumna zaczęła się rozpraszać, przerwał pościg.

Odwrót i pościg z powietrza

Podczas gdy trwała bitwa, konwój Jōjimy zakończył wyładunek przy północnym brzegu Guadalcanalu i niezauważony wrócił na północ trasą na południe od Wysp Russella i Nowej Georgii. Na wyspę dotarło 728 żołnierzy oraz haubice, które w następnych tygodniach ostrzeliwały lotnisko. Ciężko uszkodzona „Aoba” zdołała dołączyć do „Kinugasy” i wycofać się przez The Slot. „Furutaka” straciła napęd i o 2.28 zatonęła około 35 kilometrów na północny zachód od Savo; jej rozbitków podjął „Hatsuyuki”. Gotō zmarł na pokładzie „Aoby” 12 października; pośmiertnie awansowano go na wiceadmirała.

Po amerykańskiej stronie „Boise” do 2.40 opanował pożary i dołączył do zespołu. Płonący „Duncan” załoga opuściła około drugiej w nocy. Scott, nie wiedząc, co się z nim stało, wysłał „McCallę” na poszukiwania, a sam z resztą okrętów odpłynął do Numei. Marynarze z „McCalli” próbowali ratować wrak, ale około południa „Duncan” zatonął na północ od Savo. Z jego załogi uratowano 195 ludzi, 48 zginęło. Ratując rozbitków, Amerykanie natrafili na ponad stu marynarzy z „Fubuki”. Japończycy początkowo odmawiali przyjęcia pomocy; dopiero po dobie dali się wyłowić i trafili do niewoli.

Jōjima, dowiedziawszy się o klęsce zespołu bombardującego, zawrócił cztery niszczyciele: „Shirayuki” i „Murakumo” miały szukać rozbitków „Furutaki”, a „Asagumo” i „Natsugumo” osłaniać „Kinugasę”. Rano 12 października wyruszyły na nie bombowce nurkujące SBD Dauntless i torpedowe TBF Avenger z Henderson Field. Po bliskim wybuchu bomby „Murakumo” zaczął ciągnąć za sobą smugę ropy, która naprowadziła kolejne samoloty; trafiony torpedą, stanął bez napędu, a po następnych trafieniach został dobity torpedą przez „Shirayuki”. Po południu bomba trafiła niemal w środek kadłuba „Natsugumo”, który zatonął o 16.27. Oba należały do typów Fubuki i Asashio – nowoczesnych niszczycieli, których Japończykom coraz bardziej brakowało.

Straty i bilans

Według zestawienia Richarda B. Franka Amerykanie stracili 163 zabitych: 107 na „Boise”, 48 na „Duncanie”, 5 na „Salt Lake City” i 3 na „Farenholcie”. Straty japońskie szacuje się na 341–454 zabitych – najwięcej na „Furutace” i „Aobie”, a także na „Fubuki”, „Murakumo” i „Natsugumo” – oraz 111 jeńców, głównie z „Fubuki”. Jak to często bywa w nocnych bitwach, obie strony przeceniły swoje sukcesy. Szef sztabu Gotō, komandor Kikunori Kijima, który przejął dowództwo w drodze powrotnej, meldował o zatopieniu dwóch amerykańskich krążowników i niszczyciela, a Scott – trzech krążowników i czterech niszczycieli.

Często pisze się, że Amerykanie zatopili „jeden krążownik i kilka japońskich niszczycieli”. To wymaga uściślenia: w samej bitwie poszedł na dno jeden ciężki krążownik („Furutaka”) i jeden niszczyciel („Fubuki”), a dwa kolejne niszczyciele zatopiło następnego dnia lotnictwo. Okręty Gotō nie płynęły też z posiłkami – miały ostrzelać lotnisko; posiłki przewiózł konwój Jōjimy, któremu nie przeszkodzono w wyładunku. Radar dał Amerykanom przewagę zaskoczenia, ale z powodu złej łączności i nieufności admirała wobec meldunków radarowych wykorzystano ją tylko częściowo.

Miejsce w wojnie

Dla amerykańskiej marynarki, wciąż pamiętającej klęskę pod Savo, było to pierwsze zwycięstwo w nocnej bitwie nawodnej z Japończykami i ważny zastrzyk otuchy. Prasa szeroko je nagłośniła. „Boise”, który po bitwie popłynął na remont do stoczni w Filadelfii, okrzyknięto „flotą z jednego okrętu” – po części dlatego, że nazwy pozostałych okrętów cenzura utrzymywała w tajemnicy. Japończycy stracili okręt flagowy dywizjonu na kilka miesięcy: „Aoba” wróciła ze stoczni w Kure dopiero w lutym 1943 roku.

Na samej wyspie zwycięstwo niewiele jednak zmieniło. Konwój Jōjimy dostarczył ludzi i ciężkie działa, a 13 października, zgodnie z planem, na Guadalcanalu wylądował osłaniany przez Scotta 164 Pułk Piechoty – pierwsza jednostka armii lądowej Stanów Zjednoczonych na wyspie. Już następnej nocy, z 13 na 14 października, japońskie pancerniki „Kongō” i „Haruna” zasypały Henderson Field blisko tysiącem ciężkich pocisków, w kolejne noce lotnisko ostrzeliwały ciężkie krążowniki – w tym „Kinugasa” – a 15 października duży japoński konwój wysadził na wyspie około 4500 żołnierzy. Japonia odzyskała nocne panowanie nad wodami wokół Guadalcanalu, a przygotowania do wielkiej ofensywy lądowej, rozpoczętej 23 października, dobiegły końca. 18 października Nimitz zastąpił zniechęconego Ghormleya wiceadmirałem Williamem Halseyem.

Bitwa miała też skutek odroczony i niekorzystny dla Amerykanów. Zwycięstwo utwierdziło dowódców US Navy w przekonaniu, że w nocnej walce rozstrzygać będzie ogień artylerii kierowany radarem. Wciąż nie doceniano zasięgu i siły japońskich torped typu 95, jakości japońskiej optyki nocnej ani wyszkolenia japońskich załóg niszczycieli i krążowników. Kosztowna weryfikacja tych złudzeń przyszła w listopadzie, w nocnych bitwach pod Guadalcanalem – w pierwszej z nich, 13 listopada, zginął na krążowniku „Atlanta” sam Norman Scott – a zwłaszcza 30 listopada pod Tassafarongą, gdzie japońskie niszczyciele, tracąc tylko jeden okręt, torpedami zatopiły jeden i ciężko uszkodziły trzy amerykańskie krążowniki. „Kinugasa” zatonęła w połowie listopada, w czasie tej samej morskiej bitwy pod Guadalcanalem. Jeden z młodszych oficerów „Heleny” podsumował później starcie koło przylądka Esperance słowami, że była to bitwa trzech stron, w której głównym zwycięzcą okazał się przypadek.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.