Zatopienie USS Wasp
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 15 września 1942
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Kampania na Guadalcanalu
15 września 1942 roku, około 14.45, na wodach na południowy wschód od Wysp Salomona japoński okręt podwodny I-19 wystrzelił salwę sześciu torped w amerykański lotniskowiec USS „Wasp”. Okręt osłaniał wraz z „Hornetem” konwój, który wiózł na Guadalcanal posiłki dla oblężonej piechoty morskiej. Trafiony w część dziobową, w pobliżu zbiorników benzyny lotniczej i magazynów amunicji, „Wasp” stanął w płomieniach, których nie dało się ugasić. Po pół godzinie dowódca kazał opuścić okręt, a wieczorem dobił go torpedami amerykański niszczyciel. Zginęło 193 ludzi. Ta sama salwa uszkodziła jeszcze nowoczesny pancernik i niszczyciel, który miesiąc później zatonął. Był to jeden z najskuteczniejszych ataków okrętu podwodnego w całej wojnie.
„Waspa” nazywa się czasem lekkim lotniskowcem. To nieścisłość: był to lotniskowiec floty o oznaczeniu CV-7, mniejszy i słabiej chroniony od swoich poprzedników, ale klasyfikowany i używany jak pełnowymiarowe lotniskowce. Lekkie lotniskowce (CVL) to w marynarce amerykańskiej osobna klasa, budowana dopiero od 1942 roku na kadłubach krążowników jako typ Independence.
Lotniskowiec z resztki tonażu
„Wasp” był dzieckiem ograniczeń zbrojeń morskich. Traktat waszyngtoński wyznaczył Stanom Zjednoczonym łączny tonaż lotniskowców, a po zbudowaniu „Rangera” i dwóch dużych okrętów typu Yorktown zostało w nim około 15 tysięcy ton. Konstruktorzy chcieli zmieścić na tak małym kadłubie grupę lotniczą niewiele mniejszą niż na „Yorktownie”, więc oszczędzali na wszystkim innym: na mocy siłowni, na opancerzeniu i przede wszystkim na ochronie przeciwtorpedowej. Kotłownie i zbiorniki benzyny lotniczej nie miały praktycznie żadnej osłony bocznej. Marynarka znała te słabości od początku, ale w ramach dopuszczalnego tonażu nie mogła ich usunąć. „Wasp” wszedł do służby 25 kwietnia 1940 roku jako jedyny okręt swojego typu.
Przez pierwsze dwa lata służył na Atlantyku, gdzie spodziewano się mniejszego zagrożenia niż na Pacyfiku. Latem 1941 roku przewiózł myśliwce dla oddziałów, które obsadzały Islandię, brał udział w patrolach neutralności, a wiosną 1942 roku, podporządkowany brytyjskiej Flocie Macierzystej, dwukrotnie dostarczył myśliwce na oblężoną Maltę. W operacji „Calendar” 20 kwietnia z jego pokładu wystartowało 47 Spitfire’ów, które Niemcy w większości zniszczyli w ciągu kilku dni. W operacji „Bowery” 9 maja „Wasp” i brytyjski „Eagle” wysłały na wyspę ponad sześćdziesiąt myśliwców, które tym razem od razu weszły do walki. Premier Winston Churchill podziękował wtedy załodze depeszą: „Kto powiedział, że osa nie może użądlić dwa razy?”.
Na Pacyfik
W maju i czerwcu 1942 roku Flota Pacyfiku straciła w bitwie na Morzu Koralowym „Lexingtona”, a pod Midway „Yorktowna”. Admirał Chester Nimitz miał już tylko trzy lotniskowce – „Saratogę”, „Enterprise” i „Horneta” – i „Wasp” musiał do nich dołączyć. Po krótkim remoncie w Norfolk lotniskowiec, którym od końca maja dowodził komandor Forrest P. Sherman, w czerwcu przeszedł przez Kanał Panamski i w San Diego przyjął pełną grupę lotniczą: myśliwce Grumman F4F Wildcat, bombowce nurkujące Douglas SBD Dauntless i samoloty torpedowe Grumman TBF Avenger. Na jego pokładzie flagę podniósł kontradmirał Leigh Noyes.
7 sierpnia samoloty „Waspa” osłaniały lądowanie na Guadalcanalu i Tulagi, niszcząc na kotwicowiskach kilkanaście japońskich wodnosamolotów i łodzi latających. Kiedy jednak 24 sierpnia doszło do bitwy u wschodnich Wysp Salomona, lotniskowiec był daleko na południu, gdzie wiceadmirał Frank Jack Fletcher wysłał go na tankowanie; nazajutrz jego samoloty szukały już tylko wycofującego się przeciwnika. Bitwa kosztowała Amerykanów uszkodzenie „Enterprise”, który odpłynął do remontu, a 31 sierpnia japoński okręt podwodny I-26 storpedował „Saratogę”, wyłączając ją z walki na blisko trzy miesiące. Od tej chwili na południowym Pacyfiku zostały tylko dwa amerykańskie lotniskowce: „Wasp” i „Hornet”.
Oba krążyły teraz na wodach na południowy wschód od Wysp Salomona, między Espiritu Santo a Guadalcanalem, osłaniając szlak, którym płynęło zaopatrzenie dla wyspy. Japońska marynarka rozstawiła na tych wodach kilkanaście okrętów podwodnych, czekających na ciężkie okręty amerykańskie. Marynarze nazywali ten akwen „aleją torped”. Ryzyko było znane, ale lotniskowce nie mogły się wycofać: bez ich osłony konwoje z posiłkami nie dotarłyby do lotniska Henderson Field, wokół którego od połowy sierpnia broniła się 1 Dywizja Piechoty Morskiej generała Alexandra Vandegrifta.
Konwój z 7 Pułkiem
W połowie września sytuacja na Guadalcanalu była krytyczna. W nocy z 12 na 13 i z 13 na 14 września brygada generała majora Kiyotake Kawaguchiego omal nie przełamała obrony na grzbiecie na południe od lotniska i dopiero po zaciętych walkach bitwa o Krwawą Grań zakończyła się japońską klęską. Vandegrift miał jednak za mało ludzi, by zamknąć perymetr ciągłą linią, a dowodzący na południowym Pacyfiku wiceadmirał Robert Ghormley długo wahał się, czy ryzykować transportowce na wodach kontrolowanych nocą przez japońskie okręty. Ostatecznie zgodził się, by kontradmirał Richmond Turner przewiózł na wyspę 7 Pułk Piechoty Morskiej, który dotąd stał na Samoa.
Transportowce z około 4,2 tysiąca żołnierzy, sprzętem, amunicją i paliwem wyszły z Espiritu Santo w połowie września. Daleką osłonę dawał im zespół, którym kierował z pokładu „Waspa” Noyes: grupa „Waspa” z krążownikami i niszczycielami oraz kilka mil dalej grupa „Horneta”, do której należał nowy pancernik USS „North Carolina”. Okręty płynęły około 150 mil morskich na południowy wschód od wyspy San Cristobal, dziś Makira.
15 września minął spokojnie. Rano „Wasp” wysłał samoloty rozpoznawcze, które niczego nie znalazły, a w południe jeden z jego Wildcatów zestrzelił japońską łódź latającą. Około 14.20 lotniskowiec skręcił pod wiatr, by wypuścić nowy patrol – osiem myśliwców i osiemnaście bombowców nurkujących – i przyjąć jedenaście maszyn wracających z poprzedniego lotu. Po zakończeniu przyjmowania samolotów okręt zaczął zawracać w prawo. Na pokładzie lotniczym i w hangarze stały samoloty zatankowane i uzbrojone do następnego startu.
Salwa I-19
Tymczasem w pobliżu zespołu czaił się I-19, duży oceaniczny okręt podwodny typu B1, którym od lata dowodził komandor podporucznik Takakazu Kinashi. Kinashi, niegdyś ostatni na swoim roczniku w akademii marynarki, był doświadczonym podwodniakiem; w czerwcu dowodził innym okrętem pod Midway. Według japońskich i amerykańskich opracowań zdołał przeniknąć przez osłonę niszczycieli i podejść do lotniskowca bardzo blisko – według części relacji na około pół kilometra. O 14.44 odpalił z dziobowych wyrzutni cały wachlarz sześciu torped Typ 95, napędzanych tlenem i niemal nie zostawiających śladu na wodzie.
Obserwator na „Waspie” zameldował „trzy torpedy na prawej burcie”. Okręt położył ster na burtę, ale było za późno. Około 14.45 w krótkich odstępach nastąpiły wybuchy w prawej części dziobowej. Komandor Sherman w pierwszym raporcie pisał o trzech trafieniach; późniejsza analiza Biura Okrętów, oparta na relacjach większej liczby ocalałych, uznała, że trafiły dwie torpedy, a trzeci wybuch, kilkanaście sekund po pierwszych, był wtórną eksplozją. Wszystkie nastąpiły w rejonie zbiorników benzyny lotniczej i komór amunicyjnych.
Skutki były natychmiastowe. Samoloty na pokładzie lotniczym i w hangarze podrzuciło i rzuciło o pokład z taką siłą, że łamały się podwozia; maszyny podwieszone pod stropem hangaru spadły na stojące niżej. Wybuchł pożar w hangarze i pod pokładem. Żar odpalał amunicję przy działach przeciwlotniczych na prawej burcie, a jedno ze stanowisk zostało wyrzucone za burtę. Najgorsze było to, że wybuchy zniszczyły magistrale wodne w przedniej części okrętu – strażacy nie mieli czym gasić ognia, który dosięgał kolejnych bomb, torped i zbiorników paliwa. Okręt przechylił się o 10–15 stopni na prawą burtę, a wyciekająca ropa i benzyna płonęły na wodzie wokół kadłuba.
Opuszczenie okrętu
Sherman zwolnił i manewrował tak, by wiatr spychał ogień na dziób i nie dopuścił go do rufy. Na próżno: w ciągu niespełna pół godziny od trafienia doszło do trzech kolejnych silnych wybuchów oparów benzyny. Centrala awaryjna przestała działać, zerwały się łącza telefoniczne. Po naradzie z kontradmirałem Noyesem Sherman o 15.20 wydał rozkaz opuszczenia okrętu. Ciężko rannych opuszczano na tratwy i pontony; wielu zdrowych marynarzy musiało skakać do wody z rufy, bo dziób stał w ogniu. Według relacji dowódcy ewakuacja przebiegała w porządku i bez paniki, a opóźnienia brały się z tego, że ludzie nie chcieli schodzić z pokładu przed rannymi. Sherman opuścił okręt ostatni, około 16.00, gdy upewnił się, że nikt żywy nie został na pokładzie.
Mimo groźby kolejnych ataków okrętów podwodnych niszczyciele i krążowniki zespołu – wśród nich „Laffey”, „Lansdowne”, „Helena” i „Salt Lake City” – wyłowiły z wody 1946 ludzi. Samoloty, które w chwili ataku były w powietrzu, prawie wszystkie wylądowały na „Hornecie”; 45 maszyn poszło na dno razem z okrętem. Płonący wrak dryfował, a o zmierzchu wstrząsnęły nim kolejne eksplozje. Niszczyciel „Lansdowne” otrzymał rozkaz dobicia go. Dwie pierwsze torpedy nie wybuchły – były to te same wadliwe amerykańskie torpedy, które w 1942 roku zawodziły także na okrętach podwodnych. Trzy następne, z wyłączonymi zapalnikami magnetycznymi, eksplodowały i około 21.00 „Wasp” zatonął dziobem w dół.
Z 2139 ludzi na pokładzie zginęło 193, a 366 zostało rannych. I-19, ścigany przez niszczyciele, przetrwał atak bombami głębinowymi i odpłynął. O zatonięciu lotniskowca japońskie dowództwo dowiedziało się od innego okrętu podwodnego, I-15, który obserwował akwen.
„North Carolina” i „O’Brien”
Dwie z sześciu torped minęły „Waspa” przed dziobem i popłynęły dalej, w stronę grupy „Horneta”, kilka mil na północny wschód. Około 14.51 jedna z nich trafiła w dziób niszczyciela USS „O’Brien”, który robił unik przed drugą. Chwilę później kolejna torpeda uderzyła w lewą burtę pancernika „North Carolina”, około sześciu metrów poniżej linii wodnej, wyrywając w poszyciu otwór o wymiarach mniej więcej 10 na 5,5 metra. Zginęło pięciu marynarzy. Pancernik przechylił się o 5,5 stopnia, ale załoga szybko wyrównała go przeciwzalaniem i okręt utrzymał prędkość około 25 węzłów. Mimo to musiał odejść do remontu w Pearl Harbor, który trwał do połowy listopada. Starsze opracowania, m.in. historia marynarki amerykańskiej Samuela Eliota Morisona, przypisywały trafienia w pancernik i niszczyciel drugiemu okrętowi podwodnemu, I-15; dziś na podstawie japońskich dokumentów przyjmuje się, że wszystkie pochodziły z jednej salwy I-19.
„O’Brien” na pozór ucierpiał niewiele i o własnych siłach dopłynął do Espiritu Santo, a potem do Numei, gdzie prowizorycznie go naprawiono. Wybuch osłabił jednak całą konstrukcję kadłuba. W drodze do Stanów Zjednoczonych przecieki narastały i 19 października, niedaleko Samoa, dno okrętu pękło. Niszczyciel zatonął po przebyciu prawie 3 tysięcy mil morskich od miejsca storpedowania; cała załoga została uratowana. Jedna salwa I-19 zatopiła więc lotniskowiec i niszczyciel oraz na dwa miesiące wyłączyła z walki pancernik – w literaturze nazywana jest często najskuteczniejszą salwą torpedową wojny.
Posiłki docierają na wyspę
Utrata „Waspa” nie zatrzymała konwoju. Turner postanowił płynąć dalej i 18 września transportowce stanęły na kotwicy przy przylądku Lunga. W ciągu doby wyładowano 7 Pułk Piechoty Morskiej z jego sprzętem, a także zapasy amunicji, żywności i paliwa lotniczego, na które czekały samoloty z Henderson Field. Dzięki nowemu pułkowi Vandegrift mógł od 19 września zamknąć obronę lotniska ciągłą linią i przejść do pierwszych prób działań zaczepnych nad rzeką Matanikau.
Kinashi wrócił do bazy jako bohater. Niespełna dwa miesiące później awansował na komandora porucznika, a cesarz Hirohito przyjął go na osobistej audiencji. I-19 zimą 1942/1943 woził zaopatrzenie dla garnizonu Guadalcanalu; zatonął z całą załogą 25 listopada 1943 roku pod bombami głębinowymi niszczyciela USS „Radford” koło wysp Gilberta. Sam Kinashi zginął w lipcu 1944 roku jako dowódca okrętu podwodnego I-29, zatopionego przez amerykański okręt podwodny w drodze z Europy do Japonii. Wrak „Waspa” odnalazł w styczniu 2019 roku statek badawczy „Petrel” na głębokości ponad 4300 metrów.
Miejsce w wojnie
Zatopienie „Waspa” było najdotkliwszym ciosem, jaki japońskie okręty podwodne zadały amerykańskiej flocie w całej kampanii o Guadalcanal. Po nim na południowym Pacyfiku pozostał tylko „Hornet”; uszkodzone „Enterprise” i „Saratoga” stały w remoncie. Przez kilka tygodni od jednego lotniskowca zależało, czy Amerykanie zdołają osłonić konwoje na wyspę, a Japończycy, mając w pobliżu kilka sprawnych lotniskowców, zyskali na morzu przewagę, której jednak nie potrafili przełożyć na rozstrzygnięcie lądowe. Napięcie tych tygodni odbiło się też na dowództwie: Nimitz coraz krytyczniej oceniał ostrożnego Ghormleya, którego w połowie października zastąpił wiceadmirał William Halsey.
Zatonięcie lotniskowca obnażyło także wady konstrukcyjne i niedostatki ochrony przeciwpożarowej amerykańskich okrętów z pierwszych lat wojny. Raporty o jego zatonięciu, podobnie jak o stratach „Lexingtona” i „Yorktowna”, stały się dla marynarki lekcją, z której korzystała, doskonaląc zabezpieczenie instalacji paliwowych i szkolenie ekip awaryjnych na nowych lotniskowcach, wchodzących do służby od 1943 roku. Zanim to nastąpiło, w październiku 1942 roku „Hornet” i wyremontowany „Enterprise” stoczyły z japońską flotą bitwę koło wysp Santa Cruz, w której zatonął także „Hornet”. Jesień 1942 roku była dla amerykańskich lotniskowców najczarniejszym okresem wojny na Pacyfiku – ale Guadalcanalu, którego obronie służyły, Japończycy już nie odzyskali.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 14 września 1942 · AtlantykKonwoje PQ 18 i ON 12713–14 września 1942 samoloty i U-Booty zatopiły 12 statków konwoju PQ 18 do ZSRR, a wilcze stado na środku Atlantyku rozbiło konwój ON 127.
- 13 września 1942 · Front wschodniCzujkow dowódcą 62 Armii13 września 1942 Niemcy ruszyli do szturmu na śródmieście Stalingradu. Bronił go gen. Wasilij Czujkow, który dzień wcześniej objął 62 Armię przypartą do Wołgi.
- 12 września 1942 · AtlantykZatopienie Laconii12 września 1942 U-156 zatopił na Atlantyku transportowiec „Laconia” z 1800 włoskimi jeńcami. Akcja ratunkowa skończyła się rozkazem „Laconii” Dönitza.
- 12 września 1942 · PolskaDeportacja Żydów ze Stanisławowa do Bełżca12 września 1942, w Rosz ha-Szana, niemiecka policja wyłapała w getcie w Stanisławowie tysiące Żydów i wywiozła ich na śmierć do obozu zagłady w Bełżcu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 9 lutego 1943 · PacyfikKoniec walk o GuadalcanalW nocach 1–8 lutego 1943 japońskie niszczyciele zabrały z Guadalcanalu ok. 10,6 tys. żołnierzy. 9 lutego Amerykanie uznali wyspę za zdobytą.
- 9 grudnia 1942 · PacyfikZmiana dowództwa na Guadalcanalu9 grudnia 1942 Vandegrift przekazał dowództwo na Guadalcanalu generałowi Patchowi, a wyniszczona malarią 1 Dywizja Piechoty Morskiej zaczęła opuszczać wyspę.
- 13 października 1942 · PacyfikBombardowanie Henderson FieldW nocy z 13 na 14 października 1942 pancerniki „Kongō” i „Haruna” wystrzeliły na Henderson Field 973 pociski. Lotnisko na Guadalcanalu omal nie stanęło.
- 18 października 1942 · PacyfikHalsey dowódcą na Południowym Pacyfiku18 października 1942 Nimitz odwołał zmęczonego Ghormleya i oddał Południowy Pacyfik wiceadmirałowi Halseyowi. Wieść podniosła morale na Guadalcanalu.