TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zatopienie Caribou

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
14 października 1942
Autor:
Natalia
Tagi:
Kanada, bitwa o Atlantyk, U-Booty, Karl Dönitz

Około 3:40 nad ranem 14 października 1942 roku czasu miejscowego niemiecki okręt podwodny U-69 storpedował w Cieśninie Cabota, kilkadziesiąt kilometrów od Port aux Basques, pasażerski prom „Caribou”. Statek, który płynął z Sydney w Nowej Szkocji na Nową Fundlandię, zatonął w ciągu kilku minut. Z 237 ludzi na pokładzie zginęło 136 lub 137, w tym kobiety i dziesięcioro dzieci. Zatopienie promu bywa określane jako najtragiczniejszy pod względem liczby ofiar atak U-Boota u wybrzeży Kanady i Nowej Fundlandii w czasie tej wojny.

Prom między dwoma krajami

„Caribou” zbudowano w 1925 roku w Rotterdamie dla kolei nowofundlandzkiej (Newfoundland Railway). Był to parowiec o pojemności około 2200 ton, długi na 80 metrów, który od 1928 roku kursował na trasie North Sydney – Port aux Basques. Połączenie miało ogromne znaczenie, bo Nowa Fundlandia nie należała wówczas do Kanady. Była osobnym brytyjskim dominium, które po bankructwie finansów publicznych w 1934 roku zawiesiło samorząd i oddało władzę Komisji Rządowej (Commission of Government), złożonej z urzędników mianowanych w Londynie. Wojna zmieniła wyspę w ważną bazę. Stacjonowały tam wojska kanadyjskie i amerykańskie, z lotnisk w Gander i Torbay startowały samoloty patrolowe nad Atlantykiem, a w St. John’s bazowały eskortowce konwojów. Prom przez Cieśninę Cabota był główną drogą, którą na wyspę i z powrotem podróżowali żołnierze, marynarze, robotnicy budów wojskowych i całe rodziny.

Załoga wiedziała, czym ryzykuje. Od maja U-Booty działały w Zatoce Świętego Wawrzyńca, a kampania, która rozpoczęła się w nocy z 11 na 12 maja, we wrześniu zmusiła rząd kanadyjski do zamknięcia Rzeki i Zatoki dla żeglugi oceanicznej. Prom kursował dalej, bo innej drogi na wyspę nie było, ale od lata płynął nocą pod eskortą jednego okrętu. Podczas poprzedniego rejsu eskortowiec „Caribou” atakował wykryty kontakt podwodny, bez skutku.

Ostatni rejs

Wieczorem 13 października, około 21:30, „Caribou” wyszedł z North Sydney. Na pokładzie było 46 członków załogi, w większości Nowofundlandczyków z okolic Port aux Basques, oraz 191 pasażerów: 118 wojskowych (kanadyjskich, nowofundlandzkich, brytyjskich i amerykańskich) i 73 cywilów, wśród nich 11 dzieci. Kapitan Benjamin Tavernor, na którego statku służyło też dwóch jego synów, kazał przed odejściem wszystkim pasażerom zapoznać się z miejscami przy szalupach. Eskortował prom trałowiec typu Bangor HMCS Grandmère pod dowództwem porucznika Jamesa Cuthberta. Zgodnie z brytyjskimi instrukcjami dla pojedynczej eskorty trałowiec płynął za promem, a nie przed nim. Cuthbert uważał to za błąd: z tej pozycji jego hydrolokator nie mógł badać wody na drodze statku. Noc była ciemna, bezksiężycowa, a „Caribou” mocno dymił.

U-69, okręt typu VIIC dowodzony przez kapitana marynarki (Kapitänleutnant) Ulricha Gräfa, wszedł do Zatoki przez Cieśninę Cabota 30 września. W nocy z 8 na 9 października na Rzece Świętego Wawrzyńca zatopił z konwoju NL-9 parowiec „Carolus”, zaledwie około 275 kilometrów od Quebecu, co wywołało oburzenie w Quebecu i w Ottawie. Potem wrócił ku Cieśninie Cabota, gdzie wypatrywał konwoju ze zbożem. Około 3:20 dostrzegł dymiący statek z eskortą. Według jego dziennika wziął „Caribou” za statek pasażersko-towarowy o pojemności około 6500 ton, a trałowiec za dwukominowy niszczyciel. Wystrzelił jedną torpedę, która trafiła prom w prawą burtę.

Pięć minut

Eksplozja wyrzuciła śpiących pasażerów z koi. Wielu rzuciło się w ciemności na pokład szukać bliskich, bo rodziny rozmieszczono w osobnych kabinach. Część szalup i tratw zniszczył wybuch, innych nie zdołano spuścić na wodę. „Caribou” przechylił się i zatonął po około pięciu minutach, a setki ludzi znalazły się w lodowatej październikowej wodzie albo uczepione przewróconych łodzi i szczątków.

Załoga HMCS Grandmère dostrzegła w ciemności okręt podwodny na powierzchni i ruszyła na niego, chcąc go staranować. Gräf, wciąż przekonany, że ma przed sobą niszczyciel, wykonał alarmowe zanurzenie. Cuthbert zrzucił nad miejscem zanurzenia sześć bomb głębinowych, później jeszcze trzy. Gräf, jak wynika z jego dziennika, poprowadził okręt w stronę tonącego promu, wiedząc, że ludzie w wodzie powstrzymają przeciwnika przed kolejnymi atakami, i wypuścił pozorator akustyczny Bold. Trałowiec szukał U-Boota przez około dwie godziny. Dowódca stał przed wyborem, który w bitwie o Atlantyk powtarzał się wiele razy: zgodnie z rozkazami eskorta miała najpierw ścigać napastnika, a dopiero potem ratować rozbitków. Około 6:30 Cuthbert przerwał poszukiwania i zaczął wyławiać ludzi. Dla wielu było już za późno.

Grandmère zabrał 102 rozbitków i zawiózł ich do Sydney, gdzie były lepiej wyposażone szpitale. Dwóch uratowanych zmarło wkrótce z wychłodzenia, więc przeżyło 100 osób. Zginęło 57 wojskowych, 49 cywilów i 31 członków załogi, łącznie 137 osób, wliczając tych dwóch zmarłych po uratowaniu. Część źródeł, w tym nowofundlandzka encyklopedia internetowa Heritage NL i zestawienie uboat.net, podaje 136 ofiar, i tę liczbę często powtarzają opracowania. Z jedenaściorga dzieci przeżył tylko piętnastomiesięczny Leonard Shiers z Halifaksu, którego udało się utrzymać przy życiu na przewróconej szalupie. Zginął kapitan Tavernor i obaj jego synowie, pierwszy i trzeci oficer. Ciężko dotknięte zostały rodziny Tapperów (pięć osób), Topperów (cztery), Allenów i Skinnerów (po trzy). Wśród zabitych była siostra pielęgniarka kanadyjskiej marynarki Agnes Wilkie. Jej koleżanka Margaret Brooke przez kilka godzin trzymała ją w wodzie przy linie przewróconej łodzi, aż Wilkie straciła przytomność i fale ją porwały. Brooke otrzymała za to Order Imperium Brytyjskiego (MBE). Według Komisji Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów Wilkie była jedyną spośród około 4500 kanadyjskich sióstr pielęgniarek tej wojny, która zginęła wskutek bezpośredniego ataku nieprzyjaciela.

Oburzenie i żałoba

Kanadyjska cenzura nie ukrywała tym razem zatopienia, bo dotyczyło ono statku pasażerskiego i setek rodzin. Gazety pisały o „całych rodzinach wymazanych”. Minister marynarki Angus L. Macdonald oświadczył, cytowany przez prasę, że jeśli jakiś Kanadyjczyk potrzebował jeszcze dowodu ohydy nazistowskiej wojny, to właśnie go otrzymał. W St. John’s dziennik „The Royalist” pisał, że była to zbrodnia bezużyteczna z wojskowego punktu widzenia, która jedynie utwierdzi postanowienie, by usunąć „nazistowską plamę” ze świata. Najciężej żałoba dotknęła Port aux Basques i okoliczne osady, skąd pochodziła większość załogi. Na pogrzebie sześciu ofiar 18 października kondukt ciągnął się według relacji na dwa kilometry.

Dla Niemców „Caribou” był celem jak każdy inny. Statek płynął z eskortą wojenną i woził wojskowych, a Gräf w swoim meldunku opisał zatopienie statku pasażersko-towarowego eskortowanego przez niszczyciel. Wojna podwodna prowadzona przez Karla Dönitza od dawna nie oszczędzała statków pasażerskich płynących w konwojach lub z eskortą. Dla Nowofundlandczyków i Kanadyjczyków liczyło się jednak to, że zginęły kobiety i dzieci na promie, którym jeździli na co dzień.

Skutki

Marynarka kanadyjska zmieniła zasady eskorty promu. Trasę „Caribou” przejął mniejszy statek „Burgeo”, który pływał już tylko za dnia, a eskortowiec miał odtąd płynąć zygzakiem przed promem, a nie za nim. Sprawa wróciła też w Ottawie, gdzie opozycja i prasa od miesięcy zarzucały rządowi Williama Lyona Mackenzie Kinga zaniedbanie obrony Zatoki. Odpowiedź marynarki pozostała ta sama co latem: okrętów brakowało, bo większość nowych korwet i trałowców służyła w eskorcie konwojów oceanicznych. We wrześniu kanadyjska grupa eskortowa straciła na środku Atlantyku kilka statków konwoju ON 127, a jesienią część okrętów trzeba było oddać do osłony konwojów operacji Torch. Na wodach przybrzeżnych zostawały siły skromne i słabo wyszkolone, a warunki hydrologiczne Zatoki utrudniały pracę ówczesnych hydrolokatorów.

U-69 pozostał jeszcze kilka dni u Nowej Fundlandii. 20 października zaatakował u wyspy Bell rudowiec „Rose Castle”, ale torpeda nie wybuchła. Bez torped okręt wrócił do Francji. W lutym 1943 roku, podczas kolejnego patrolu, został zatopiony na Atlantyku przez brytyjski niszczyciel z całą załogą, wraz z Gräfem.

Miejsce w wojnie

Z wojskowego punktu widzenia zatopienie „Caribou” niczego nie zmieniło. Kampania U-Bootów w Zatoce Świętego Wawrzyńca dobiegała w 1942 roku końca. Na początku listopada U-518 zatopił u wyspy Bell, w zatoce Conception na wschodnim wybrzeżu Nowej Fundlandii, dwa rudowce, w tym „Rose Castle”, a potem wysadził na brzeg półwyspu Gaspé niemieckiego agenta, którego szybko schwytano. Zatoka pozostała zamknięta dla żeglugi oceanicznej do 1944 roku. Dla bitwy o Atlantyk, której losy rozstrzygały się na szlakach konwojowych środkowego Atlantyku, był to epizod uboczny.

W pamięci Kanadyjczyków, a jeszcze bardziej Nowofundlandczyków, zatonięcie promu stało się jednak jednym z najboleśniejszych wydarzeń wojny. Pokazało, że wojna podwodna dotarła na ich własne wody i dotyka ludzi, którzy nie byli ani żołnierzami na froncie, ani marynarzami konwojów. Nowa Fundlandia, która w 1949 roku przystąpiła do Kanady, upamiętniła ofiary między innymi pomnikiem w Port aux Basques, a historia Margaret Brooke i Agnes Wilkie weszła do tradycji kanadyjskiej marynarki, która nazwała imieniem Brooke jeden ze swoich okrętów patrolowych.

Źródła

  1. SS Caribou · Wikipedia (en)
  2. uboat.net
  3. uboat.net · u69
  4. Margaret Brooke · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.