- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Atlantyk
- Data:
- 12 września 1942
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- bitwa o Atlantyk, U-Booty, Karl Dönitz, Włochy
Wieczorem 12 września 1942 roku niemiecki okręt podwodny U-156 komandora podporucznika Wernera Hartensteina storpedował na środkowym Atlantyku brytyjski transportowiec „Laconia”. Statek płynął samotnie z Kapsztadu na północ i miał na pokładzie około 2700 osób: załogę, brytyjskich żołnierzy, kobiety i dzieci, około stu polskich żołnierzy oraz blisko 1800 włoskich jeńców wojennych. Gdy Hartenstein zrozumiał, kogo zatopił, rozpoczął akcję ratunkową, do której dołączyły dwa inne U-Booty, włoski okręt podwodny i okręty francuskie z Afryki Zachodniej. Cztery dni później amerykański bombowiec zaatakował wypełniony rozbitkami U-156. Odpowiedzią admirała Karla Dönitza był rozkaz z 17 września, który zakazywał załogom U-Bootów ratowania rozbitków. Ten tak zwany rozkaz „Laconii” stał się po wojnie jednym z głównych zarzutów przeciw niemu w Norymberdze.
Często podaje się, że statek zatonął u wybrzeży Afryki Zachodniej. To uproszczenie: „Laconia” zatonęła na otwartym oceanie, mniej więcej w połowie drogi między wybrzeżem Liberii a Wyspą Wniebowstąpienia, kilkaset mil morskich od najbliższego lądu, co miało ogromne znaczenie dla losu rozbitków.
U-Booty na południowym Atlantyku
Latem 1942 roku, po wycofaniu okrętów spod wybrzeży Stanów Zjednoczonych, Dönitz posłał część dużych U-Bootów typu IX na południe. Wody wokół Freetown w Sierra Leone, gdzie zbierały się konwoje do Wielkiej Brytanii, oraz szlaki wokół Przylądka Dobrej Nadziei były słabiej strzeżone niż północny Atlantyk. W sierpniu U-507 zatopił u wybrzeży Brazylii pięć statków, co doprowadziło do przystąpienia Brazylii do wojny. Pod koniec sierpnia na południe ruszyła grupa „Eisbär” – cztery okręty typu IXC z podwodnym zbiornikowcem – która miała niespodziewanie uderzyć na żeglugę pod Kapsztadem. Należał do niej U-156, który już wcześniej, w lutym 1942 roku, ostrzelał rafinerię na Arubie, a w drodze na południe zatopił jeszcze brytyjski frachtowiec z konwoju SL 119.
„Laconia” i jej pasażerowie
„Laconia” była liniowcem towarzystwa Cunard White Star o pojemności około 19 700 BRT, zbudowanym w stoczni Swan Hunter w Wallsend i oddanym do służby na początku 1922 roku. W latach dwudziestych i trzydziestych pływała na linii z Liverpoolu do Nowego Jorku i w rejsach wycieczkowych. We wrześniu 1939 roku Royal Navy przejęła ją jako krążownik pomocniczy, a od jesieni 1941 roku służyła jako transportowiec wojska. Była uzbrojona, a więc w świetle ówczesnej praktyki stanowiła cel, który okręt podwodny mógł zaatakować bez ostrzeżenia. Dowodził nią kapitan Rudolph Sharp, który dwa lata wcześniej był kapitanem „Lancastrii”, zatopionej przez niemieckie bombowce pod Saint-Nazaire.
1 września 1942 roku „Laconia” wyszła z Kapsztadu w drogę do Wielkiej Brytanii przez Freetown. Według zestawień opartych na brytyjskich dokumentach na pokładzie było 463 członków załogi, 286 brytyjskich wojskowych (w tym pielęgniarki), około 80–90 cywilów, głównie kobiet i dzieci, 103 polskich żołnierzy oraz około 1800 włoskich jeńców (źródła podają od 1793 do 1809), wziętych do niewoli w Afryce Północnej. Łącznie, zależnie od zestawienia, od 2725 do 2741 osób.
Polacy pełnili służbę wartowniczą przy jeńcach. Według polskich opracowań była to kompania szkoły podchorążych 8 Dywizji Piechoty – jednej z dywizji Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR generała Władysława Andersa, ewakuowanej w 1942 roku do Iranu. Większość z nich przeszła wcześniej sowieckie więzienia i łagry, a teraz płynęła okrężną drogą przez Afrykę do Wielkiej Brytanii. Polskim wartownikom nie wydano amunicji do karabinów.
Włosi płynęli stłoczeni w ładowniach w dolnej części statku. Według relacji ocalałych byli osłabieni, a w ostatnich dniach rejsu – karnie, za palenie w ładowniach i próby kradzieży żywności – otrzymywali tylko chleb i wodę.
Zatopienie
12 września U-156 dostrzegł duży statek płynący samotnie na północ, około 360 mil morskich na północny wschód od Wyspy Wniebowstąpienia. Hartenstein śledził go do zmroku, a potem zaatakował z wynurzenia. Według uboat.net dwie torpedy trafiły „Laconię” krótko po godzinie 22 (czasu niemieckiego). Pierwsza eksplodowała w rejonie ładowni, w których stłoczeni byli Włosi, i od razu zabiła wielu z nich. Statek mocno przechylił się na burtę, co utrudniło spuszczanie łodzi z jednej strony; łodzi i tratw i tak nie wystarczyłoby dla wszystkich. Radiooperator nadał sygnał „SSS” (atak okrętu podwodnego) z pozycją statku, ale nic nie wskazuje, by ktoś go odebrał.
Na pokładzie wybuchła panika. Jeńcy wydostawali się z zamkniętych ładowni, wyłamując włazy i wspinając się szybami wentylacyjnymi, i rzucali się do łodzi, do których wsadzano kobiety, dzieci i pasażerów. Relacje ocalałych – zarówno brytyjskich, jak i włoskich – mówią, że strażnicy powstrzymywali ich siłą: część jeńców zastrzelono, inni zginęli od bagnetów, a w wodzie niektórym nie pozwalano wejść do łodzi. Skala tych zdarzeń i odpowiedzialność poszczególnych grup pozostają niejasne. W niektórych relacjach pojawiają się Polacy, ale historycy uznają za mało prawdopodobne, by strzelali, skoro nie mieli amunicji. Kapitan Sharp zginął wraz ze statkiem. „Laconia” zatonęła po nieco ponad godzinie od ataku.
Gdy U-156 wynurzył się, by – zgodnie z praktyką – wziąć do niewoli kapitana lub starszych oficerów, załoga usłyszała z wody wołania po włosku. Hartenstein zrozumiał, że zatopił statek z jeńcami sojuszników Niemiec, a w wodzie, wśród rekinów, walczy o życie ponad dwa tysiące ludzi.
Akcja ratunkowa
Hartenstein zaczął wyławiać rozbitków i w nocy, około 1.25 13 września, zameldował dowództwu: „Zatopiony przez Hartensteina brytyjski «Laconia» […], niestety z 1500 włoskimi jeńcami. Dotąd wyłowiono 90. Proszę o rozkazy”. Dönitz, wówczas dowódca okrętów podwodnych (Befehlshaber der U-Boote), skierował na miejsce okręty z grupy „Eisbär” i powiadomił naczelne dowództwo marynarki. Według części relacji Hitler był niezadowolony i zażądał, by nie narażać operacji pod Kapsztadem. Ostatecznie wielki admirał Erich Raeder polecił, by grupa „Eisbär” płynęła dalej na południe, a na pomoc U-156 ruszyły dwa inne duże U-Booty – U-506 kapitana Ericha Würdemanna i U-507 komandora podporucznika Harro Schachta – oraz włoski okręt podwodny „Comandante Cappellini” kapitana Marca Revedina. Niemcy poprosili też rząd w Vichy o wysłanie okrętów z Afryki Zachodniej. Z Dakaru wyszedł krążownik „Gloire”, a z Konakry i Kotonu awizo „Annamite” i „Dumont d’Urville”.
Rano 13 września Hartenstein nadał otwartym tekstem po angielsku komunikat do wszystkich statków: „Jeżeli jakikolwiek statek zechce pomóc rozbitkom z «Laconii», nie zaatakuję go, pod warunkiem że ja nie zostanę zaatakowany przez okręt lub lotnictwo. Wyłowiłem 193 ludzi”. Podał swoją pozycję. Brytyjczycy we Freetown odebrali wiadomość, ale uznali ją za możliwy podstęp, a do Amerykanów dotarła później jedynie lakoniczna informacja o zatopieniu statku – bez wzmianki o niemieckiej akcji ratunkowej i o francuskich okrętach.
Przez dwa i pół dnia U-156 stał na powierzchni. Na jego pokładzie i pod pokładem tłoczyło się blisko 200 rozbitków, w tym kobiety, a za rufą holował cztery łodzie z około 200 kolejnymi. Na działo pokładowe narzucono płachtę z czerwonym krzyżem. 15 września dołączyły U-506, U-507 i „Cappellini”; każdy z okrętów przyjął setki ludzi, a Schacht raportował, że na U-507 ma 491 osób, w tym kobiety i dzieci. Okręty z łodziami na holu ruszyły ku wyznaczonemu miejscu spotkania z Francuzami.
Atak Liberatora
16 września przed południem nad U-156 pojawił się amerykański bombowiec B-24 Liberator z tajnego lotniska na Wyspie Wniebowstąpienia, pilotowany przez porucznika Jamesa D. Hardena. Hartenstein sygnalizował mu, że prowadzi akcję ratunkową, a jeden z uratowanych brytyjskich oficerów lotnictwa próbował przekazać to samo sygnałami. Harden zameldował o sytuacji bazie. Dyżurny oficer, kapitan Robert C. Richardson III, wydał rozkaz: „zatopić okręt”. Później tłumaczył, że nie wiedział o otwarcie zapowiedzianej akcji, że okręt bojowy nie miał prawa używać znaku Czerwonego Krzyża i że obawiał się o tajne lotnisko oraz o brytyjskie statki płynące w ten rejon.
Liberator wykonał kilka nalotów. Bomby spadły między łodzie holowane przez U-156 i według relacji ocalałych zabiły wielu rozbitków; okręt doznał lekkich uszkodzeń. Hartenstein odciął łodzie, kazał ludziom z pokładu zejść do wody i zanurzył się, by ratować okręt. Brytyjska pielęgniarka Doris Hawkins, która przeżyła potem 27 dni w łodzi ratunkowej, szacowała, że z około pięćdziesięciorga brytyjskich cywilów i rannych na pokładzie U-156 do łodzi dotarło tylko kilkoro. 17 września ten sam Liberator zaatakował U-506, który miał na pokładzie 151 rozbitków, w tym kobiety i dzieci; okręt zdążył się zanurzyć i uszedł bez szkód. Załoga bombowca zameldowała zatopienie U-Boota i została odznaczona. Ani pilota, ani wydającego rozkaz oficera nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności. Amerykańskie studium prawa wojny morskiej Naval War College uznało później ich postępowanie za prima facie zbrodnię wojenną, bo okręt prowadzący akcję ratunkową nie jest w tym czasie legalnym celem ataku.
Francuskie okręty i bilans
17 września „Gloire” i „Annamite” spotkały się z U-506 i U-507 i przejęły od nich rozbitków; obaj dowódcy, wbrew poleceniu dowództwa, nie wysadzili Brytyjczyków i Polaków z powrotem do łodzi. „Gloire” zbierała jeszcze przez dobę ludzi z łodzi rozrzuconych po oceanie, a „Dumont d’Urville” przejął 20 września Włochów z „Cappelliniego”. Włoski okręt i U-507 zatrzymały po dwóch brytyjskich oficerów jako jeńców. Dwie łodzie, których rozbitkowie nie czekali na Francuzów i popłynęli ku Afryce, przeżyły dramat: w jednej z 68 osób po 27 dniach dotarło do wybrzeża Liberii 16, w drugiej z 52 osób po 40 dniach żyły cztery.
Według uboat.net z około 2740 osób na „Laconii” ocalało 1083, w tym około 415 Włochów. Zginęło około 1660 ludzi: kapitan i 97 członków załogi, 133 pasażerów, 33 polskich żołnierzy i 1394 jeńców. Inne zestawienia mówią o około 1600–1750 zabitych, a polska Wikipedia podaje około tysiąca zabitych Włochów. Paradoksalnie większość zabitych stanowili żołnierze państwa sprzymierzonego z Niemcami.
Ocalałych Brytyjczyków i Polaków – wśród nich około 70 polskich żołnierzy – Francuzi przewieźli przez Dakar do Casablanki, a stamtąd do obozu internowania w Maroku. Uwolniło ich dopiero lądowanie aliantów w Afryce Północnej w listopadzie 1942 roku.
Rozkaz „Laconii”
17 września, po meldunkach o ataku lotnictwa, Dönitz wydał wszystkim dowódcom U-Bootów rozkaz znany jako Triton Null, a po wojnie jako rozkaz „Laconii”. Zakazywał on wszelkich prób ratowania rozbitków: wyławiania ludzi z wody, prostowania przewróconych łodzi, wydawania żywności i wody. „Ratowanie przeczy najbardziej elementarnym wymogom wojny: niszczeniu wrogich statków i ich załóg” – czytamy w nim. Nadal obowiązywało branie do niewoli kapitanów i starszych mechaników. Rozkaz kończył się słowami: „Bądźcie twardzi. Pamiętajcie, że nieprzyjaciel nie liczy się z kobietami i dziećmi, bombardując niemieckie miasta”. Hartensteina Dönitz zganił za to, że uwierzył w milczące zawieszenie broni i naraził okręt.
Rozkaz nie nakazywał zabijania rozbitków, ale jego sformułowania były na tyle niejasne, że po wojnie oskarżenie przedstawiało go jako zachętę do tego. Dotąd dowódcy U-Bootów, choć rzadko brali rozbitków na pokład, nierzadko podawali im wodę, żywność czy kurs do najbliższego lądu; od teraz mieli tego zaniechać, a zakaz opatrzono propagandowym uzasadnieniem.
Miejsce w wojnie
Sprawa „Laconii” wydarzyła się w szczytowym okresie bitwy o Atlantyk, gdy Dönitz miał najwięcej okrętów i rozszerzał działania na coraz dalsze akweny. Grupa „Eisbär”, w której miejsce U-156 zajął inny okręt, w październiku zatopiła u wybrzeży Afryki Południowej wiele statków. Sam U-156 nie wrócił z następnego patrolu: 8 marca 1943 roku na wschód od Barbadosu zatopiła go amerykańska łódź latająca Catalina, zginęła cała załoga razem z Hartensteinem.
Rozkaz „Laconii” obowiązywał do końca wojny. Przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze brytyjskie oskarżenie uczyniło go jednym z głównych dowodów przeciw Dönitzowi. Obrona, którą prowadził Otto Kranzbühler, przypomniała jednak atak Liberatora na okręty z rozbitkami i uzyskała pisemne oświadczenie admirała Chestera Nimitza, że US Navy prowadziła na Pacyfiku nieograniczoną wojnę podwodną od pierwszego dnia wojny z Japonią. Trybunał uznał, że nie udowodniono ponad wszelką wątpliwość, by Dönitz rozmyślnie nakazywał zabijanie rozbitków, a jego rozkazy, „niewątpliwie dwuznaczne”, zasługują na „najsurowsze potępienie”. Stwierdził też naruszenie londyńskiego protokołu z 1936 roku o zasadach wojny podwodnej, ale – wobec praktyki Brytyjczyków i Amerykanów – nie uwzględnił tego przy wymiarze kary. Dönitz, uznany winnym zbrodni przeciw pokojowi i zbrodni wojennych, został 1 października 1946 roku skazany na dziesięć lat więzienia.
Po stronie aliantów sprawa długo pozostawała przemilczana. Atak na okręty z rozbitkami pod znakiem Czerwonego Krzyża nigdy nie został wyjaśniony przez amerykańskie dowództwo, a Winston Churchill polecił jedynie, by na jednym transportowcu nie przewozić więcej niż 500 jeńców. „Laconia” stała się dla historyków przykładem, jak w wojnie totalnej resztki dawnych zwyczajów morskich ustępowały bezwzględnej logice walki – a rozkaz wydany po ataku Liberatora zaważył na losie rozbitków przez dwa i pół roku wojny na morzu.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 12 września 1942 · PacyfikBitwa o Krwawą GrańW nocach 12/13 i 13/14 września 1942 brygada gen. Kawaguchiego uderzyła na grań na południe od Henderson Field. Marines Edsona utrzymali ją z najwyższym trudem.
- 13 września 1942 · Front wschodniCzujkow dowódcą 62 Armii13 września 1942 Niemcy ruszyli do szturmu na śródmieście Stalingradu. Bronił go gen. Wasilij Czujkow, który dzień wcześniej objął 62 Armię przypartą do Wołgi.
- 14 września 1942 · PacyfikJapończycy pod Ioribaiwą14 września 1942 Japończycy uderzyli pod Ioribaiwą, w górach nad Port Moresby. Australijczycy cofnęli się na Imitę, ale wróg dalej już nie doszedł.
- 9 września 1942 · PacyfikJapońskie bomby zapalające nad OregonemWe wrześniu 1942 wodnosamolot z okrętu I-25 dwa razy zrzucił bomby zapalające na lasy Oregonu. Były to jedyne naloty wroga na kontynentalną część USA.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 27 czerwca 1942 · AtlantykKonwój PQ 17 wypływa z Islandii27 czerwca 1942 z Islandii wyszedł do ZSRR konwój PQ 17 – 35 statków ze sprzętem dla Armii Czerwonej, osłanianych przez okręty brytyjskie i amerykańskie.
- 31 grudnia 1942 · AtlantykBitwa na Morzu Barentsa31 grudnia 1942 brytyjskie niszczyciele i dwa krążowniki odparły atak „Admirala Hippera” i „Lützowa” na konwój JW 51B. Wszystkie statki dotarły do ZSRR.
- 14 października 1942 · AtlantykZatopienie Caribou14 października 1942 U-69 zatopił w Cieśninie Cabota prom „Caribou”, płynący z Sydney na Nową Fundlandię. Zginęło 136 lub 137 osób, wśród nich dzieci.
- 4 września 1941 · AtlantykIncydent z USS Greer4 września 1941 U-652 wystrzelił torpedy w amerykański niszczyciel „Greer”, który od kilku godzin go śledził. Chybił, a Roosevelt nazwał to piractwem.