TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1941–1942: Japońska ofensywa na Pacyfiku

Bitwa o Wake

Daty:
8–23 grudnia 1941
Front:
Pacyfik
Miejsce:
Atol Wake (wyspy Wake, Wilkes i Peale) na środkowym Pacyfiku, ok. 3700 km na zachód od Honolulu i ok. 1100 km na północ od atolu KwajaleinNa mapie bitew →
Strony:
JaponiaSadamichi Kajioka
Stany ZjednoczoneWinfield Scott Cunningham, James Devereux
Wynik:
Zwycięstwo Japonii. Pierwszy desant (11 XII) odparto, zatapiając niszczyciele Hayate i Kisaragi; drugi (23 XII) zakończył się kapitulacją. Do niewoli trafiło ok. 1600 ludzi, w tym ok. 1150 cywilów.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, Husband Edward Kimmel
Mapa atolu Wake i jego umocnień w grudniu 1941 roku.
Mapa atolu Wake i jego umocnień w grudniu 1941 roku.Autor: U.S. Marine Corps History and Museums Division · Public domain · Wikimedia Commons

W poniedziałek 8 grudnia 1941 roku, kilka godzin po tym, jak japońskie lotniskowce uderzyły na Pearl Harbor, nad maleńki amerykański atol Wake na środkowym Pacyfiku nadleciały bombowce z Wysp Marshalla. Zniszczyły na ziemi większość myśliwców piechoty morskiej, które przybyły tam zaledwie cztery dni wcześniej. Przez następne dwa tygodnie niespełna pięciuset żołnierzy piechoty morskiej, kilkudziesięciu marynarzy i garść ochotników spośród ponad tysiąca cywilnych robotników budowlanych broniło trzech płaskich koralowych wysepek. 11 grudnia odparli japoński desant i zatopili dwa niszczyciele, co było pierwszą porażką Japonii w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi. Odsiecz, wysłana z Pearl Harbor z lotniskowcem „Saratoga”, nie zdążyła jednak dotrzeć i została zawrócona. 23 grudnia drugi, znacznie silniejszy desant, wsparty przez dwa lotniskowce wracające spod Hawajów, zdobył atol po kilkunastu godzinach walki. Do niewoli trafiło około 1600 ludzi, w większości cywilów. Obrona Wake stała się w Ameryce symbolem oporu w najczarniejszych tygodniach wojny, a jej legenda szybko oderwała się od faktów.

Nazwa i daty

Atol nazywa się Wake od nazwiska brytyjskiego kapitana statku handlowego „Prince William Henry”, który dotarł do niego pod koniec XVIII wieku (źródła podają imię Samuel albo William i rok 1796 lub 1792). Po polsku mówi się o bitwie o Wake albo o obronie wyspy Wake; amerykańska piechota morska nazywa ją po prostu „obroną Wake” (The Defense of Wake).

Wake leży na zachód od linii zmiany daty, tak jak Japonia i Wyspy Marshalla. Daty i godziny podaje się według czasu miejscowego na Wake. Pierwszy nalot nastąpił w południe 8 grudnia, gdy na Hawajach był jeszcze 7 grudnia. Przy decyzjach zapadających w Pearl Harbor trzeba pamiętać, że tam kalendarz pokazywał dzień wcześniej: rozkaz odwołania odsieczy wydano o 8.11 rano 22 grudnia czasu hawajskiego, a na Wake był już ranek 23 grudnia i trwała ostatnia walka. Ramy bitwy wyznaczają pierwszy nalot (8 grudnia) i kapitulacja ostatnich obrońców na wyspie Wilkes (23 grudnia).

Chronologie wojny przypisują czasem 20 grudnia zatopienie lub uszkodzenie „kilku japońskich okrętów” pod Wake. Tego dnia nad atolem padał deszcz i nie było nawet nalotu; wylądowała tylko amerykańska łódź latająca. Okręty japońskie tracono 11 i 23 grudnia.

Tło

Wake to atol w kształcie litery V, złożony z trzech niskich koralowych wysp otaczających płytką lagunę: Wake (wierzchołek i ramiona litery) oraz Wilkes i Peale (jej końce). Ląd ma około 6,5 km² powierzchni i wznosi się ledwie kilka metrów nad morze. Stany Zjednoczone objęły atol w posiadanie 17 stycznia 1899 roku, w czasie aneksji Hawajów i Guamu. W 1935 roku linie Pan American World Airways zbudowały na Peale bazę wodnosamolotów i mały hotel: Wake stało się jednym z przystanków transpacyficznych łodzi latających „Clipper” na trasie z San Francisco przez Honolulu, Midway i Wake do Guam i Manili.

Położenie atolu miało też znaczenie wojskowe. Wake leży mniej więcej w dwóch trzecich drogi z Hawajów na Guam i około 1100 km na północ od Wysp Marshalla, które Japonia zarządzała od I wojny światowej jako terytorium mandatowe i od lat 30. po cichu umacniała. Amerykańska komisja admirała Arthura Hepburna zaleciła w 1938 roku budowę na Wake bazy dla łodzi patrolowych, które miały śledzić japońską flotę na Marshallach. Prace ruszyły dopiero w styczniu 1941 roku: konsorcjum cywilnych firm budowlanych z Morrison-Knudsen na czele sprowadziło na atol około 1150–1200 robotników, którzy budowali lotnisko, bazę wodnosamolotów i przyszłą bazę okrętów podwodnych.

Obrona długo była sprawą drugorzędną. Admirał Husband Kimmel, od lutego 1941 roku dowódca Floty Pacyfiku, naciskał, by obsadzić Wake żołnierzami. Część historyków dopatruje się w jego planach myśli, by atol posłużył za przynętę, która ściągnie japońską flotę w miejsce dogodne dla floty amerykańskiej. 19 sierpnia 1941 roku wylądował pierwszy oddział 1 Batalionu Obrony piechoty morskiej, a 15 października dowództwo nad nim objął major James Devereux. Plan przewidywał trzy baterie artylerii nadbrzeżnej, cztery baterie przeciwlotnicze i dwa radary; w grudniu na wyspie było niespełna pół batalionu, a radary w ogóle nie dotarły. 28 listopada przybył na Wake komandor porucznik Winfield Scott Cunningham, oficer lotnictwa marynarki, który jako starszy stopniem przejął dowództwo całego atolu.

W tych samych dniach Kimmel, ostrzeżony przez Waszyngton, że wojna może wybuchnąć w każdej chwili, postanowił wzmocnić odległe atole samolotami. Lotniskowiec „Enterprise” wiceadmirała Williama Halseya zabrał dwanaście nowych myśliwców Grumman F4F-3 Wildcat z eskadry piechoty morskiej VMF-211 majora Paula Putnama i 4 grudnia wypuścił je w pobliżu Wake. To dlatego „Enterprise” nie stał 7 grudnia w porcie, gdy nastąpił atak na Pearl Harbor. Piloci słabo znali nowe maszyny, a na lotnisku nie było schronów, części zamiennych ani doświadczonych mechaników.

Dla Japonii Wake było celem pobocznym, ale nie do pominięcia. Plan wojny przewidywał, że 4 Flota wiceadmirała Shigeyoshi Inoue z bazą na atolu Truk zajmie w pierwszych dniach Guam, Wyspy Gilberta i Wake. Rozkaz rozpoczęcia działań przekazał flotom sygnał „Niitakayama nobore” z 2 grudnia. Zdobycie Wake powierzono kontradmirałowi Sadamichiemu Kajioce, dowódcy 6 Eskadry Niszczycieli, a przygotowanie ataku z powietrza 24 Flotylli Powietrznej na wyspie Roi w atolu Kwajalein.

Siły przeciwników

Według amerykańskiej historii oficjalnej na atolu było 8 grudnia 449 żołnierzy piechoty morskiej, w tym 61 ludzi z eskadry VMF-211, a także 68 marynarzy z budowanej stacji lotnictwa marynarki, pięciu żołnierzy łączności wojsk lądowych i jeden marynarz z okrętu podwodnego „Triton”, którego zostawiono na wyspie z powodu choroby. Marynarze i łącznościowcy w większości nie mieli broni. Artyleria obejmowała sześć dział kalibru 127 mm, zdjętych niegdyś z pancernika „Texas”, w trzech bateriach nadbrzeżnych: A na Peacock Point na wyspie Wake, B na Toki Point na Peale i L na Kuku Point na Wilkes. Do obrony przeciwlotniczej służyło dwanaście dział kalibru 76 mm i kilkadziesiąt karabinów maszynowych. Ludzi starczało na obsadzenie zaledwie części stanowisk; piechoty do obrony plaż prawie nie było. Lotnictwo stanowiło dwanaście Wildcatów VMF-211. Na wyspie przebywało też około 1150 cywilnych robotników kontraktora i około siedemdziesięciu pracowników Pan Am, w tym kilkudziesięciu Czamorro z Guamu.

Strona japońska dysponowała przede wszystkim lotnictwem bazowym. Bombowce Mitsubishi G3M z Roi, oddalonego o ponad 1100 km, nadlatywały zwykle w samo południe, a łodzie latające Kawanishi H6K z Majuro i Wotje bombardowały nocą i o świcie. Zespół inwazyjny Kajioki tworzyły na początku lekki krążownik „Yūbari” (okręt flagowy), dwa stare lekkie krążowniki „Tenryū” i „Tatsuta”, sześć niszczycieli typów Kamikaze i Mutsuki, dwa stare niszczyciele przebudowane na okręty patrolowe do przewozu desantu (nr 32 i 33), dwa transportowce i okręty podwodne. Desant liczył zaledwie około 450 ludzi z 2 Specjalnego Morskiego Oddziału Desantowego z Maizuru. W razie potrzeby na brzeg miały zejść także załogi niszczycieli.

Przebieg

Pierwszy nalot (8 grudnia)

Wiadomość o ataku na Oʻahu dotarła na Wake około 6.50 rano 8 grudnia: radiooperator wojsk lądowych odebrał niezakodowany, rozpaczliwy komunikat z lotniska Hickam. Devereux ogłosił alarm, a łódź latająca Pan Am „Philippine Clipper”, która dziesięć minut wcześniej odleciała na Guam, zawrócono do laguny. Cztery Wildcaty patrolowały niebo na północ od atolu. Putnam nie zdążył rozproszyć pozostałych ośmiu: schrony dla samolotów wciąż budowano, a przetaczanie maszyn po nierównym koralowym gruncie groziło ich uszkodzeniem, na co eskadra bez części zamiennych nie mogła sobie pozwolić.

O 11.58 z deszczowej chmury na wysokości około 600 metrów wyłoniły się, według amerykańskiej historii oficjalnej, 36 japońskich bombowców z Roi. Patrol ich nie dostrzegł, bo przeleciały pod nim, a na wyspie nie było radaru. W ciągu kilku minut bomby i ogień karabinów maszynowych zniszczyły siedem z ośmiu Wildcatów stojących na ziemi i uszkodziły ósmy, podpaliły zbiorniki paliwa lotniczego i zrównały z ziemią obóz eskadry. Spośród 55 ludzi personelu lotniczego obecnych przy maszynach 23 zginęło lub zmarło do rana, a 11 zostało rannych. Bomby spadły też na bazę Pan Am na Peale; zginęło kilku pracowników linii, głównie Czamorro. Japończycy nie stracili żadnego samolotu, choć kilka uszkodziła artyleria przeciwlotnicza. Po południu „Philippine Clipper”, podziurawiony kulami, ale sprawny, odleciał na Midway z pasażerami i białymi pracownikami Pan Am. Czamorro zostali na wyspie, a potem pomagali obrońcom.

Tego dnia, przy lądowaniu po patrolu, kapitan Henry Elrod uszkodził śmigło na odłamkach na pasie. VMF-211 został z trzema sprawnymi samolotami. Mechanicy z pomocą cywilnych ochotników składali potem z wraków kolejne maszyny.

Przygotowania do desantu (9–10 grudnia)

Bombowce wróciły 9 grudnia przed południem. Tym razem trafiły w obóz robotników: spłonął szpital kontraktora, w którym leżeli ranni z poprzedniego dnia, zniszczone zostały baraki, warsztaty i magazyny. Wildcaty zestrzeliły pierwszy japoński bombowiec, a artyleria przeciwlotnicza trafiła kolejne. Devereux zakładał, że Japończycy sfotografowali stanowiska, więc w nocy żołnierze i około stu cywilnych ochotników przenieśli baterię przeciwlotniczą na nowe miejsce, a na starym ustawili drewniane atrapy. Następnego dnia bomby spadły właśnie na atrapy. 10 grudnia nalot na Wilkes wysadził w powietrze składowane przez kontraktora materiały wybuchowe i zniszczył amunicję tamtejszej baterii przeciwlotniczej. W nocy z 10 na 11 grudnia okręt podwodny „Triton”, patrolujący na południe od Wake, wystrzelił cztery torpedy do japońskiego okrętu z ubezpieczenia zespołu inwazyjnego. Były to pierwsze amerykańskie torpedy wystrzelone w tej wojnie; trafienia nie potwierdzono.

Odparty desant (11 grudnia)

Kajioka był przekonany, że trzy dni bombardowań złamały obronę. Tuż przed trzecią w nocy 11 grudnia obserwatorzy na Wake dostrzegli na południowym horyzoncie sylwetki okrętów. Devereux, a za nim Cunningham, wydali rozkaz, którego trzymano się przez następne godziny: nie strzelać, nie zapalać reflektorów, pozwolić nieprzyjacielowi podejść jak najbliżej i nie zdradzać, że baterie nadbrzeżne ocalały. Około 5.30 „Yūbari” i oba stare krążowniki zaczęły ostrzeliwać południowy brzeg, podpalając zbiorniki oleju napędowego.

O 6.15, gdy „Yūbari” podszedł na około 4–5 kilometrów, padł rozkaz otwarcia ognia. Bateria A na Peacock Point, mimo zniszczonego dalmierza, trafiła krążownik kilka razy według relacji jej dowódcy; japońskie dokumenty mówią o niewielkich uszkodzeniach. Jeszcze skuteczniej strzelała bateria L na Wilkes. Niszczyciele podeszły na niecałe 4 kilometry od brzegu, a o 6.52, po trzeciej salwie, prowadzący niszczyciel „Hayate” eksplodował, przełamał się na pół i w ciągu dwóch minut zatonął. Według japońskich danych z jego załogi, liczącej około 170 ludzi, uratowano jednego. Był to pierwszy japoński okręt nawodny stracony w wojnie na Pacyfiku. Bateria L trafiła jeszcze niszczyciel „Oite” i transportowiec. O 7.00 Kajioka nakazał odwrót na Kwajalein.

Wtedy wycofujące się okręty zaatakowały cztery ocalałe Wildcaty ze stufuntowymi bombami. Około 7.30 niszczyciel „Kisaragi”, który miał na pokładzie bomby głębinowe, wyleciał w powietrze i zatonął z całą załogą, według japońskich danych 157 ludźmi. Najczęściej przypisuje się go bombie Elroda, choć amerykańska historia oficjalna zaznacza, że pewności nie ma. Lotnicy uszkodzili też oba stare krążowniki, okręt patrolowy nr 33 i transportowiec „Kongō Maru”. Dwa Wildcaty wróciły tak poharatane, że jeden trzeba było spisać na straty. Po stronie amerykańskiej było tego ranka tylko kilku rannych.

Japończycy stracili dwa niszczyciele i, według różnych obliczeń, od około 340 do ponad 400 zabitych i rannych. Była to ich pierwsza porażka w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi, a zarazem jedyny desant pierwszych tygodni japońskiej ofensywy na Pacyfiku, który obrońcom udało się odeprzeć, zanim dotarł do brzegu.

Oblężenie z powietrza (12–22 grudnia)

Po klęsce 11 grudnia Japończycy postanowili najpierw zniszczyć obronę z powietrza, a potem wrócić z większymi siłami. Niemal każdego dnia, zwykle w południe, nad atol nadlatywało kilkanaście lub kilkadziesiąt bombowców z Roi, a łodzie latające bombardowały o świcie i nocą. Obrońcy zestrzeliwali pojedyncze maszyny, ale tracili działa, sprzęt, ludzi i kolejne Wildcaty. Jedyną stratą Japończyków pod wodą był okręt Ro-66, który 17 grudnia zatonął wraz z 63 ludźmi po zderzeniu z Ro-62.

W Stanach Zjednoczonych obrona Wake szybko stała się legendą. Prasa podała, że zapytany, czego potrzebuje, dowódca atolu odpowiedział: „Przyślijcie nam więcej Japońców” (Send us more Japs). W rzeczywistości Cunningham wysyłał do Pearl Harbor długie listy brakującego sprzętu: celowników, części zamiennych, radaru. Według najczęściej przytaczanego wyjaśnienia słowa „send us” i „more Japs” dopisał na początku i na końcu jednego z meldunków oficer łączności jako tzw. wypełniacz, utrudniający łamanie szyfru, a w Pearl Harbor odczytano je jako część tekstu. Zarówno Cunningham, jak i Devereux zaprzeczali, by kiedykolwiek wypowiedzieli takie zdanie.

20 grudnia, w jedyny dzień bez nalotu, w lagunie wodowała amerykańska łódź latająca PBY Catalina, pierwszy od początku wojny kontakt Wake ze światem. Przywiozła wiadomość o nadchodzącej odsieczy i rozkaz przygotowania większości cywilów do ewakuacji. Następnego ranka odleciała z meldunkami i majorem Walterem Baylerem, ostatnim żołnierzem piechoty morskiej, który opuścił Wake przed upadkiem.

Drugi japoński zespół inwazyjny wyszedł z Roi 21 grudnia rano; według części relacji Japończycy, zaniepokojeni przechwyconymi rozmowami radiowymi łodzi latającej, przyspieszyli desant o dzień. Już wcześniej, po klęsce 11 grudnia, dowództwo Floty Połączonej admirała Isoroku Yamamoto przydzieliło Kajioce posiłki z zespołu wracającego spod Hawajów: wiceadmirał Chūichi Nagumo odłączył 2 Dywizjon Lotniskowców kontradmirała Tamona Yamaguchiego, „Sōryū” i „Hiryū”, z dwoma ciężkimi krążownikami, „Tone” i „Chikuma”, oraz niszczycielami. 21 grudnia nad Wake po raz pierwszy pojawiły się samoloty pokładowe, kilkadziesiąt bombowców w osłonie myśliwców; po nich nadleciały jeszcze bombowce z Roi. 22 grudnia ostatnie dwa sprawne Wildcaty, pilotowane przez kapitana Herberta Freulera i podporucznika Carla Davidsona, rzuciły się na nadlatującą wyprawę osłanianą przez myśliwce Mitsubishi A6M Zero. Davidson nie wrócił, ranny Freuler ledwie wylądował rozbitą maszyną. VMF-211 nie miał już samolotów; jego ocaleli lotnicy i mechanicy zostali piechotą.

Odsiecz, która nie dotarła

W Pearl Harbor plan pomocy dla Wake powstał już w pierwszych dniach po ataku. Kimmel postanowił wysłać na atol wodnosamolotowiec „Tangier”, przerobiony na transportowiec, z oddziałami 4 Batalionu Obrony piechoty morskiej, radarami, działami, tysiącami pocisków i zapasami, a także eskadrę myśliwców piechoty morskiej VMF-221 z samolotami Brewster F2A Buffalo na pokładzie lotniskowca „Saratoga”. „Saratoga” płynęła jednak z San Diego i dotarła do Pearl Harbor dopiero 15 grudnia. Tego dnia wypłynęły „Tangier” i powolny zbiornikowiec „Neches”, który mógł iść najwyżej z prędkością 12 węzłów, a 16 grudnia lotniskowiec z trzema ciężkimi krążownikami i dziewięcioma niszczycielami. Zespołem operacyjnym 14 dowodził kontradmirał Frank Jack Fletcher. Zespoły z lotniskowcami „Lexington” i „Enterprise” miały wspierać operację z większej odległości.

17 grudnia Kimmel został odwołany. Do przyjazdu admirała Chestera Nimitza, który objął dowództwo Floty Pacyfiku dopiero 31 grudnia, flotą tymczasowo kierował wiceadmirał William Pye, ostrożniejszy od poprzednika. Zespół Fletchera, wolny z powodu „Neches”, posuwał się powoli. 22 grudnia, zamiast iść prosto na Wake, Fletcher przez cały dzień uzupełniał paliwo niszczycieli przy wzburzonym morzu; uważał, że w razie bitwy ich zapas będzie zbyt mały. Tymczasem do Pearl Harbor docierały wiadomości o japońskich lotniskowcach w pobliżu atolu.

W nocy z 21 na 22 grudnia czasu hawajskiego Pye naradzał się ze swoim sztabem. Wysłanie „Tangier” pod Wake w obecności dwóch japońskich lotniskowców groziło utratą „Saratogi”, jednego z trzech lotniskowców, jakie zostały Stanom Zjednoczonym na Pacyfiku, i to dwa tygodnie po klęsce w Pearl Harbor. O 8.11 czasu hawajskiego, gdy na Wake był już ranek 23 grudnia i trwała walka na plażach, Pye odwołał odsiecz. „Saratoga” znajdowała się wtedy około 425 mil morskich (blisko 800 km) od atolu. Na okrętach przyjęto rozkaz z gniewem i wstydem. Zespół zawrócił, a „Saratoga” w drodze powrotnej dostarczyła 25 grudnia samoloty VMF-221 na Midway. Historycy do dziś oceniają decyzję Pye’a różnie: jedni uważają ją za utratę szansy i nerwów, inni za rozsądną ostrożność, bo odsiecz przybyłaby po upadku Wake prosto pod uderzenie dwóch doświadczonych lotniskowców i ciężkich krążowników.

Drugi desant i kapitulacja (23 grudnia)

Drugi zespół Kajioki był znacznie silniejszy od pierwszego. Oprócz okrętów, które przeżyły 11 grudnia, obejmował dalszą osłonę z czterech ciężkich krążowników 6 Dywizjonu („Aoba”, „Kinugasa”, „Kako” i „Furutaka”), a od północy wspierały go lotniskowce Yamaguchiego. Siły desantowe liczyły około 1500 ludzi, w tym około 1000 z 2 Specjalnego Morskiego Oddziału Desantowego z Maizuru, wzmocnionego posiłkami z Saipanu. Tym razem Japończycy nie zamierzali się wdawać w pojedynek z bateriami. Plan zakładał nocne lądowanie bez przygotowania artyleryjskiego: dwa stare niszczyciele, okręty patrolowe nr 32 i 33, miały z pełną prędkością wpaść na rafę przy południowym brzegu wyspy Wake, w pobliżu lotniska, a barki desantowe wysadzić oddziały na Wilkes i na Wake.

Lądowanie zaczęło się około 2.35 w nocy, według japońskiego czasu oficjalnego, przy wysokiej fali i w ciemności. Okręty patrolowe osadziły się na rafie. Podporucznik Robert Hanna z jednym żołnierzem i trzema cywilnymi ochotnikami dobiegł do nieobsadzonego działa kalibru 76 mm stojącego przy lotnisku i z odległości kilkuset metrów zapalił oba okręty. Major Putnam z około dwudziestoma ludźmi z VMF-211, w większości mechanikami, zajął pozycję wokół działa, by osłonić je przed atakiem Japończyków. Walczyli tam aż do rana; poległ między innymi kapitan Elrod, który już jako piechur bronił stanowiska z karabinem w ręku. Pośmiertnie otrzymał Medal Honoru; uchodzi za pierwszego lotnika odznaczonego nim za czyny z II wojny światowej.

Japończycy, mając kilkukrotną przewagę, rozlewali się po zaroślach i przerwali kable telefoniczne; Devereux w swoim stanowisku dowodzenia tracił kolejno łączność z Wilkes, z lotniskiem i z południowym brzegiem i nie wiedział, które pozycje jeszcze się trzymają. O 5.00 Cunningham nadał do Pearl Harbor meldunek: „Nieprzyjaciel na wyspie, wynik niepewny” (Enemy on island, issue in doubt). O świcie nad atolem pojawiły się samoloty z lotniskowców, a japońskie okręty podeszły blisko brzegu.

W rzeczywistości obrona nie wszędzie się sypała. Na Wilkes około stu żołnierzy kompanii Takano wylądowało przy nowym kanale i zajęło stanowisko działa przeciwlotniczego, ale o świcie kapitan Wesley Platt zebrał kilkudziesięciu ludzi, w tym marynarzy i cywilów, i kontratakiem z dwóch stron wybił niemal cały oddział; dwóch rannych Japończyków wziął do niewoli. W Camp 1 podporucznik Arthur Poindexter z odwodem i dopisanymi do niego kucharzami, marynarzami i cywilami utrzymał swoje pozycje. Ale na wyspie Wake główne siły japońskie opanowały rejon lotniska i nacierały na stanowisko dowodzenia, a karabinów i ludzi do kontrataku już nie było.

Około 7.00 Devereux zameldował Cunninghamowi o położeniu i zapytał, czy nadchodzi jakaś pomoc. Cunningham wiedział już, że odsiecz zawrócono. Wziąwszy pod uwagę ponad tysiąc bezbronnych cywilów na atolu i nieuchronność klęski, postanowił skapitulować. Około 8.00 Devereux z białą flagą ruszył drogą wzdłuż brzegu ku japońskim pozycjom, a potem przez kilka godzin chodził w towarzystwie japońskiego oficera od stanowiska do stanowiska, nakazując ludziom złożenie broni. Ostatni, żołnierze Platta na Wilkes, którzy po swoim zwycięstwie posuwali się na wschód, zobaczyli Devereux z białą flagą dopiero tuż po 13.30. Walka na lądzie trwała około jedenastu godzin.

Straty

Liczby strat różnią się w zależności od źródła. Według zestawień amerykańskich podczas całej obrony zginęło 49 żołnierzy piechoty morskiej (prawie połowa w pierwszym nalocie 8 grudnia), dwóch zaginęło, a 49 zostało rannych; zginęło też trzech marynarzy i około siedemdziesięciu cywilów, w tym dziesięciu Czamorro. Stracono wszystkie dwanaście Wildcatów. Do niewoli trafiło około 1600 ludzi: według różnych zestawień od około 430 do 470 wojskowych i około 1150 cywilów.

Straty japońskie znane są gorzej. Pewne są dwa niszczyciele zatopione 11 grudnia, z których uratowano jednego człowieka, dwa okręty patrolowe rozbite 23 grudnia na rafie oraz okręt podwodny Ro-66, stracony w wypadku. Kilka innych okrętów zostało uszkodzonych, podobnie jak kilkadziesiąt samolotów. Same niszczyciele kosztowały Japończyków ponad trzystu zabitych. Dawne szacunki amerykańskie mówiły o około 820 zabitych i 333 rannych w całej bitwie, a historia oficjalna piechoty morskiej z 1947 roku przyjmowała, że straty japońskie „z łatwością przekroczyły tysiąc” zabitych i rannych. Japońskie dokumenty podają dla samego desantu 23 grudnia znacznie mniejsze liczby, około 140 zabitych i rannych w oddziałach desantowych. Wszystkie źródła zgadzają się, że straty napastnika wielokrotnie przewyższyły straty bojowe garnizonu.

Los jeńców i cywilów

Japończycy przez kilka tygodni trzymali jeńców na wyspie, związanych i stłoczonych na lotnisku przez pierwsze dni. 12 stycznia 1942 roku statek „Nitta Maru” zabrał większość z nich, około 1200 ludzi, do Jokohamy, a stamtąd do obozu w Wusong pod Szanghajem. W drodze z rozkazu oficera odpowiedzialnego za transport ścięto pięciu jeńców, wybranych na chybił trafił „w odwecie” za straty poniesione pod Wake. Cunningham dwukrotnie próbował uciec z niewoli i za każdym razem go schwytano. Większość obrońców przeżyła wojnę w obozach w Chinach i w Japonii, gdzie pracowali między innymi w kopalniach.

Na Wake zostawiono kilkuset cywilów, by dokończyli budowę umocnień, tym razem dla Japończyków. Część z nich wywieziono później do Japonii, część zmarła. Gdy 5–6 października 1943 roku samoloty z amerykańskich lotniskowców zbombardowały wyspę, japoński komendant atolu, kontradmirał Shigematsu Sakaibara, obawiając się desantu, kazał 7 października rozstrzelać 98 pozostałych jeńców cywilnych. Jeden z nich zbiegł i wyrył na koralowym głazie napis „98 US PW 5-10-43”; wkrótce go schwytano i ścięto. Garnizon japoński, odcięty i głodujący, poddał się dopiero 4 września 1945 roku. Sakaibara przyznał się do zbrodni i w 1947 roku został stracony na Guamie.

Znaczenie

Militarnie Wake było epizodem. Japonia trzymała atol do końca wojny, a Amerykanie nigdy nie próbowali go odbić: od lutego 1942 roku kilkakrotnie bombardowali go z lotniskowców, a potem pozostawili odcięty garnizon samemu sobie, tak że japońscy żołnierze umierali tam bardziej z głodu niż od bomb.

Znacznie większe było znaczenie moralne. W grudniu 1941 roku Amerykanie dowiadywali się z gazet niemal wyłącznie o klęskach: o Pearl Harbor, o utracie Guamu, o zniszczeniu lotnictwa na Filipinach i o zatopieniu brytyjskich pancerników u wybrzeży Malajów. Wake było jedynym miejscem, gdzie nieprzyjaciela zatrzymano, choćby na dwa tygodnie, i gdzie zatopiono jego okręty. Prasa, a w 1942 roku hollywoodzki film „Wake Island”, w którym obrońcy giną do ostatniego człowieka, uczyniły z atolu amerykańskie Alamo. Legenda, z rzekomym „Przyślijcie nam więcej Japońców” na czele, przesłoniła rzeczywistość: że garnizon się poddał, że większość z niego przeżyła niewolę i że najciężej doświadczonymi ludźmi z Wake byli cywilni robotnicy, którzy nie mieli z wojną nic wspólnego.

Bitwa obnażyła też słabość amerykańskiej floty w pierwszych tygodniach wojny. Odwołanie odsieczy, podjęte przez tymczasowego dowódcę w dniach zmiany dowództwa po klęsce w Pearl Harbor, stało się jedną z najbardziej spornych decyzji tamtego okresu i przez lata ciążyło na ocenie Pye’a i Fletchera. Dla strony japońskiej pierwsza porażka pod Wake była ostrzeżeniem przed lekceważeniem przeciwnika: Kajioka wrócił na atol dopiero z lotniskowcami, ciężkimi krążownikami i trzykrotnie większym desantem.

Na osi czasu

(02)